logo

logo

poniedziałek, 4 marca 2013

Galeria metamorfoz


Dla motywacji - zgodnie z zapowiedziami uruchamiam galerię metamorfoz.

Wszystkim gratuluję wielkich osiągnięć i zachęcam inne osoby do przesyłania swoich zdjęć.

Galeria jest cały czas otwarta!


Zobaczcie na te uśmiechnięte buzie i pamiętajcie... WARTO WAŻYĆ MNIEJ!


  Metamorfozy
JA -20kg w 5 miesięcy
Magda przed
Magda po
JUSTYNA -57kg w 2 lata
historia i więcej zdjęć Justyny na blogu: Walka o siebie
Justyna przed Justyna po
MARTA -40kg w 6 lat
Przede wszystkim zmiana nawyków żywieniowych. Z tym, że Marta miała podczas diety jedną ciężką przeszkodę. Cierpi na chorobę – insulinoodporność, którą udało jej się uśpić dietą niskowęglowodanową. W międzyczasie okazało się, że pojawiła się kolejna choroba - hipoglikemia. Ale z dietą i utrzymaniem wagi sobie poradziła, a wynik – imponujący. Myślę, że to ważna informacja dla tych, którzy również z jedną czy drugą chorobą się zmagają i tracą wiarę w powodzenie jakiejkolwiek diety. Wiem, że takie osoby są tu na blogu i też szukają pomocy. Uwierzcie, że da się, niech Marta będzie dla Was przykładem.
Marta przed Marta po
MAŁGOSIA -50kg w 12 miesięcy
historia i więcej zdjęć Małgosi tutaj
Małgosia przed Małgosia po
BEATA -14kg w 6 miesięcy
Beata, jest stałą czytelniczką mojego bloga od wielu miesięcy, wiernie gotującą dokładnie z tych przepisów, które są na blogu, trzymająca się tych zasad, które opisuję.
Beata
IWONA -67kg w 10 miesięcy
historia i więcej zdjęć Iwony na blogu: Twoja Walka Twoja Wygrana
Iwona Iwona
IDA -50kg w 8 miesięcy
historia i więcej zdjęć Idy na blogu: Jak schudłam 50kg
Iwona Iwona
MAGDA -10kg w 2 miesiące
Dietę, którą stosowała bardzo ładnie nazwała, po prostu postanowiła wreszcie zapanować nad swoim jedzeniem, zwłaszcza nad pochłanianiem słodyczy. Sposób na swoje słabości, to spisywanie codziennie wszystkiego co się je, żeby mieć nad tym kontrolę. Poza tym to motywowało do zmian, bo wstyd było dopisać do zdrowego dziennego menu, że zjadło się dodatkowo ogromny pucharek lodów z bitą śmietaną czy też pół pizzy. Do diety dołączony ruch, poranne ćwiczenia i nauka pływania.
Magda przed Magda po
PATRYCJA -30kg w 12 miesięcy
Problemy z wagą zaczęły się po usunięciu jednej nerki – metabolizm ostro zwolnił i tak zostało do dzisiaj. Od najwyższej wagi  do aktualnej stracone 30kg, ale to nie koniec. Walka trwa nadal! Umieszczenie tych zdjęć ma na celu zmotywowanie Was wszystkich i samej Patrycji, która pisząc mi, że dalej walczy między wierszami obiecuje, że będzie lepszy wynik i wtedy mam nadzieję pokaże kolejną swoją odsłonę. Zresztą, żeby nie było, że w galerii są sami zwycięzcy, którzy teraz leżą do góry brzuchem i nic nie robią – Patrycja jest przykładem osoby, która łaczy się z wygranymi, bo 30kg to spory wyczyn i łączy się z tymi co walczą, bo sama mówi, że jeszcze sporo pracy przed nią. Trzymam kciuki za kolejne wielkie liczby!
Partycja
MARTYNA -28kg w 12 miesięcy
Dieta Martyny odbywa się przy wsparciu dietetyka. Standardowo je 5 posiłków dziennie, wykluczyła z diety ulubione wcześniej  fast-foody, hektolitry coli i różnego rodzaju energetyki. Aktualnie ogranicza lub wręcz eliminuje ziemniaki, makarony, kasze i ryże, ale za jakiś czas będzie stopniowo je do diety wprowadzać. Jeśli chodzi o ruch, to czasem rower, basen, ale nic regularnego. Waga startowa to 125kg, póki co 28kg za nią, ale zapowiedziała stanowczo, że jeszcze walczy i w planach na najbliższy czas jest kolejne 15kg!
Martyna przed Martyna po
ANIA -23kg w 6 miesięcy
Historia odchudzania Ani jest podobna do wielu innych historii, wiele diet, małe rezultaty i w końcu złoty środek – popularna dieta „MŻ i WR”. Racjonalne odżywianie, mniejsze porcje i dużo ruchu. 5 zbilansowanych posiłków dziennie, co 2-3 godziny, ostatni posiłek 3 godziny przed snem. Zdrowa dieta oparta na zdrowych i wartościowych produktach.
Ania przed i po
MARTYNA -29kg w 10 miesięcy
Fragment maila od Martyny: „Moja dieta zaczęła się od wizyt w centrum dietetycznym, kiedy miałam 13 lat. Polegała na spożywaniu posiłków w regularnych godzinach, jedzeniu dużej ilości warzyw, chudego mięsa i ryb, zrezygnowaniu z ziemniaków, produktów mącznych oraz soli. Musiałam także zastąpić słodkie napoje wodą mineralną. Ćwiczenia rozpoczęłam dopiero po ustabilizowaniu się wagi. Teraz czuję się zdecydowanie lepiej i prowadzę zdrowy tryb życia.”
Martyna przed Martyna po
KASIA -30kg w 7 miesięcy
historia i więcej zdjęć Kasi tutaj
Kasia przed Kasia po
MARTYNA -25kg w 6 miesięcy
Fragment maila od Martyny: „Utrzymuję wagę bez żadnego efektu jo-jo, a to wszystko dlatego, że nie stosowałam diety odchudzającej, tylko zmieniłam swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze i lepsze. Przyznam szczerze, że kiedyś naprawdę miałam bardzo niskie mniemanie o sobie, co było spowodowane moim wyglądem - zresztą, co się tu dziwić - jednak nie miałam na kogo zrzucić winy, bo sama sobie to zrobiłam. Byłam w chorym związku z fast-foodami, słodyczami i tłuszczem.”
Martyna przed Martyna po
MACIEK -20kg w 6 miesięcy
Dieta polegająca na liczeniu kalorii i zdrowym odżywianiu. Częściowo taki wynik zawdzięcza regularnym treningom koszykówki i jeździe na rowerze, ale głównie sukces osiągnął dlatego, że ma fajną żonę, która mu przez całą dietę pilnowała talerza i nie pozwalała przegryzać tego, co zakazane. Wszystko, co jadł miał policzone, odmierzone i popakowane w pojemniczki do pracy tak, żeby limity były zachowane. Jako ta dobra żona starałam się jak mogłam, a on się grzecznie słuchał.
Maciek przed Maciek po
ERNESTO -35kg w 8 miesięcy
Ernesto to nasz kolega Amerykanin z dawnych lat, dokładnie poznaliśmy go w 2004 podczas pracy w USA. Był kucharzem i wtedy wyglądał tak jak na zdjęciu przed dietą. Oczy przecierałam ze zdumienia jak znaleźliśmy się po latach na Facebooku. Gdyby nie wielu naszych wspólnych znajomych, po których w ogóle skojarzyłam, że to ten sam Ernesto, to bym w ogóle odrzuciła zaproszenie myśląc, że ktoś się pomylił. Tajemnica sukcesu, to uprawianie wspinaczki, jazda na rowerze i zdrowe odżywianie.
Ernesto przed Ernesto po
JACEK -73kg w 12 miesięcy
historia i więcej zdjęć Jacka na blogu Dieta Balona
Jacek przed Jacek po
BARTEK -13kg w 2 miesiące
13kg mniej, których może po zdjęciach nie widać, ale też nie każdy sobie lubi robić zdjęcia w tej fazie życia, kiedy nie jest z siebie zadowolony. W każdym razie początkowa waga to było prawie 90kg. Dieta oparta na liczeniu kalorii i trzymaniu poziomu około 1500kcal. Do tego kompletny brak aktywności fizycznej, stąd taki niski poziom kaloryczny jak na faceta. Bartek od 14 lat choruje na cukrzycę oraz wszelkie współtowarzyszące choroby, w tym niedoczynność tarczycy, ale z dietą sobie poradził, co mam nadzieję zmotywuje cukrzyków i osoby mające problemy z tarczycą.
Bartek przed Bartek po
BASIA -65kg w 2 lata
historia i więcej zdjęć Basi tutaj

Basia przed Basia po
BOGUSIA -29kg w 2 lata
blog: Vegan Monkey historia i więcej zdjęć Bogusi tutaj
Bogusia przed Bogusia po
KAROLINA -25kg w 12 miesięcy
blog: QuchniaWege historia i więcej zdjęć Karoliny tutaj
Karolina przed Karolina po
PAULA -22kg w 12 miesięcy
blog: Lekko i przyjemnie!
Zwolenniczka zdrowego żywienia i to pozwoliło jej stracić zbędne kilogramy. To, jak jej codzienna dieta wygląda i jaki styl życia można dowiedzieć się z bloga, którego prowadzi.
Paula przed Paula po
ANDŻELIKA -34kg w 2 lata
Zmiana nawyków żywieniowych i dużo ćwiczeń. Nawyki ma mocno wpojone do głowy, przez co wagę utrzymuje od dłuższego czasu. Andżelika trzyma się zasad żywieniowych bardzo podobnych do tych, które są na blogu, ale zwraca uwagę na dwie ważne wymówki od diety, które są oczywiste, ale jednocześnie często o nich zapominamy. Jeśli nie mamy silnej woli, to te wymówki mogą doprowadzać do jojo i zaprzepaszczenia tego, co już się osiągnęło. Nigdy nie mów: „Jedno nie zaszkodzi” i nigdy nie mów „Jak zjem dzisiaj więcej, jutro nie zjem nic”.
Andżelika przed Adżelika po
VIOLA -22kg w 6 miesięcy
Fragment maila od Violi: „Metoda żywieniowa wg M. Montignaca, odstawienie cukru, nie łączenie węglowodanów z tłuszczami i ogrom warzyw, trzy posiłki dziennie. W ciągu 3 miesięcy moje wyniki krwi, m.in. cholesterol, został doprowadzony do normy. Wszystko w moim życiu się zmieniło, podejście do żywności, ekologiczny styl życia, zwracanie uwagi na jakość jedzenia itd. Od listopada 2010 roku czuję, że żyję.”
Viola przed Viola po
MONIKA -20kg w 5 miesięcy
Monika przed Monika po
AGNIESZKA -24kg w 1,5 roku
Fragment maila od Agnieszki: „Moja dieta można by rzec, to nic nowego, ot zdrowie odżywianie. Nie jadłam mniej niż moja PPM, czyli 1300 kcal lub więcej w zależności od aktywności w ciągu dnia. Postawiłam na produkty pełnoziarniste  z dużą ilością błonnika, przeprosiłam się z nabiałem, warzywami i owocami. Ograniczyłam produkty z białej mąki, wyrzuciłam słodycze. Jadłam 5 razy dziennie, a śniadanie było dla mnie najważniejsze. Ostatni posiłek zjadałam 3 godziny przed snem.  Jeżeli chodzi o ruch, dużo chodziłam i codziennie jeździłam na rowerze (40-50km), odrzuciłam windę na rzecz schodów (mieszkam na 5 piętrze). Tylko tyle i aż tyle, a pomogło!”
Agnieszka przed Agnieszka po
MAŁGOSIA -20kg w 6 miesięcy
Fragment maila od Małgosi: "W moim przypadku była to przede wszystkim dieta (można powiedzieć że stosowana przy cukrzycy), pilnowanie godzin posiłków i totalna zmiana wyżywienia. Do tego było odrobinę sportu, ale nie za wiele, najwięcej pływania. Dużo również korzystałam z sauny w tamtym czasie, ale najważniejsze to godziny i ilość posiłków.
Małgosia przed Małgosia po
MONIKA -35kg w 9 miesięcy
Dieta polegająca na zdrowym odżywianiu. Pierwsze podejście w 2009 roku i utrata 35kg. Wtedy dieta 1200kcal, skrupulatne liczenie i dużo ruchu. Później druga ciąża, odstępstwa, folgowanie  i trochę kilogramów wróciło. Ale po porodzie pełna mobilizacja, zdrowe odżywianie i powrót do wagi sprzed ciąży, która utrzymuje się od dłuższego czasu.
Monika przed Monika po
ANIA -20kg w 9 miesięcy
Fragment maila od Ani: "Moja skuteczna walka z nadprogramowymi kilogramami, to przede wszystkim zastosowanie się do Twoich zaleceń żywieniowych i siłownia 2-3 razy w tygodniu. Nie liczyłam specjalnie dziennej dawki kalorii, ale przy zakupach uważnie czytałam etykiety i wybierałam produkty mniej kaloryczne. Do tego silna wola i motywacja gdy kolejne spodnie robiły się za duże:) Potwierdzam, nie ma diety cud jest tylko uświadomienie sobie tego co jemy."
Ania przed Ania po
BENITA -10kg w 12 miesięcy
Benita przed Benita po
MAGDA -23kg w 2 lata
Magda przed Magda po
KASIA -23kg w 8 miesięcy
Fragment maila od Kasi: „Moja dieta opierała się na liczeniu kcal, najpierw trzymałam się około tysiąca, potem stopniowo zwiększałam (i przez dość długo nadal chudłam). Starałam się przy tym wybierać zdrowe produkty i unikać żywności wysoko przetworzonej. Dużo chodziłam i chociaż raz w tygodniu fundowałam sobie intensywniejszy wysiłek - basen lub bieganie. Od roku nie pilnuje juz kcal, ale zdrowe nawyki pozostały - chociaż częściej niż początkowo pozwalam sobie na małe szaleństwa ;) Łącznie schudłam 25kg, około 3-4 kg wróciło, ale trzymam wagę i jestem zadowolona.”
Kasia przed Kasia po
MONIKA -33kg w 8 miesięcy
Monika przed Monika po
KINGA -15kg w 3 miesiące
Dieta polegająca na liczeniu kalorii – z wagą kuchenna się nie rozstawała, poziom 1200kcal. Był czas kilku kilogramów powrotnych, do których się przyznaje, że sama zawiniła. Ale twierdzi, że jak znalazła mojego bloga, to znalazła tyle dietetycznych przepisów, że udało jej się przywołać do porządku i wrócić do dobrych nawyków żywieniowych i nowa waga utrzymana.
Kinga przed Kinga po
ANNA -45kg w 12 miesięcy
Fragment maila od Ani: "Do odchudzania skłoniło mnie odbicie w lustrze, wyśmiewanie i problemy zdrowotne. Walkę z kilogramami zaczęłam, gdy moja waga osiągnęła 112kg. W tamtej chwili doznałam szoku-był płacz, zgrzytanie zębami i wielki strach. Nie chciałam iść do żadnego szpitala, więc postanowiłam, że sama spróbuję zawalczyć o siebie. Miałam 13 lat, nikt mnie nie wspierał a wręcz odwrotnie...Byłam po prostu sama-jedynie moja mama martwiła się, pocieszała, kupowała co chciałam-była bliska mojemu sercu. Nikomu nie przyznałam się, że byłam na diecie, ale większość osób wokół zauważyło i obserwowało przebieg zdarzeń. Wyszukałam w domu kartkę, na której była krótka notatka o diecie 1000 kcal. I właśnie w tamtej chwili postanowiłam, że od jutra przechodzę na tą właśnie dietę. Codziennie jadłam 4-5 posiłków w odstępie co 3 godziny. Dużo warzyw, owoców, chudego nabiału-i wiara, która pomogła mi schudnąć. Nic szczególnego nie ćwiczyłam-jedynie wf w szkole i wszędzie starałam się chodzić na piechotę. Odchudzałam się rok, a kalorie liczę do dnia dzisiejszego. Minęły już 3 lata, a wagę nadal trzymam i mam się dobrze. Nigdy nie myślałam, że kiedyś będę szczupła, bo przecież całe życie byłam przy kości. Dzisiaj wiem, że wszystko jest możliwe-trzeba tylko w siebie uwierzyć i iść do przodu...:)"
Anna przed
IZABELA -20kg w 4 miesiące
Izabela po Izabela przed

250 komentarzy:

  1. Wow, podziwiam. A ja mam problem ze zrzuceniem 5 kg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, ja tez z tym mam problem, ale tak to jest, jesli ktoś ma dużą nadwagę to spala pierwsze dziesięć kilogramów o wiele szybciej niż oosba, której do idealnej wagi brakuje zrzucenia 5 :) Więc się nie załamuj i do dzieła ! :D

      Usuń
  2. Suuuper! Dziewczyny, jesteście świetną motywacją! Brawa i pokłony, rewelacja! Dałyście mi świetne doładowanie w poniedziałek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje dla Wszystkich Kobiet za DETERMINACJĘ, WYTRWAŁOŚĆ W DĄŻENIU DO OSIĄGNIĘCIA WYMARZONEJ WAGI, a przede wszystkim za ODWAGĘ i pokazania innym, że można - wystarczy tylko wiara w siebie, dużo silnej woli i zaparcia. Trzymam kciuki za wszystkich, którzy aktualnie zmierzają się z dodatkowymi kilogramami, ćwiczeniami, aby je pokonać i pokusami, które towarzyszą nam nieustannie, każdego dnia, chociażby na sklepowych pułkach, czy w reklamach telewizyjnych.
    Grunt to wiara w siebie i w swoje możliwości! Brawa Kobietki, OGROMNE BRAWA! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny; chylę czoła :) Jesteście wspaniałe. Dzięki, Magdo :)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  5. niesamowite zmiany, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam wszystkie Panie jesteście nie samowite!!! Sama zmagam się z kilogramami i wiem jak ciężko jest się pozbyć zbędnych wałeczków. Jak dotąd w 8 miesięcy straciłam 22 kilo jeszcze drugie tyle przede mną a potem i ja się tu znajdę ;) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, 22kg to już super wynik :) Ale czekam cierpliwie, wtedy będziesz rekordzistką i dam Ci całą pierwszą stronę bloga :D

      Usuń
    2. Dziękuję:) hehe i przy okazji że się w końcu odezwałam dziękuję za inspiracje kulinarne:) Twój Blog jest niesamowity i narkęca mnie do eksperymentowania w kuchni:) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Dziewczyny...jestem pod wrażeniem.....wielkie bravo dla Was wszystkich!!!!!
    Podziwiam i po cichutku zazdroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mozna,mozna.. szkoda,ze mi to nie wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam i gratuluje, ja się trudzę żeby 5 kg zgubić:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteście piękne!!!!!
    Nie mogę się napatrzeć :-)
    Właśnie stanęła mi w poprzek kremówka którą poczęstowała mnie teściowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstydź się :) Kremówka... kusisz wszystkich tutaj samą nazwą :)

      Usuń
  11. gratuluję wszystkim!! Jesteście super! :)
    niesamowita motywacja!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super byłoby gdybe dziewczyny zechciały podzielic sie swoimi doświadczeniami, co dla kazdej z nich było dominującym czynnikiem w odchudzniu, z czym miały najwiekszy problem itp. Czasam cos co jest oczywiste dla kogos moga innym otworzyc oczy jak np. Madziowe "smażenie" itp. Borykam sie z kg kilogramami, a idzie jak po gruzie, jak mis ie uda cos zgubic, to za chwile waga wraca i tak w kółko. Dziewczyny powiedzcie prosze jak tego dokonalyście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anonimowy.
      Przede wszystkim odchudzanie powinno rozpocząć się w głowie. Wiele razy podchodziłam do tematu, ale było to takie płytkie podchodzenie i na samym starcie przegrywałam. Nie wierzyłam, że mogę stracić te 24kg, że przecież to tyle pracy, ja na pewno sobie nie poradzę. Głowa nie była gotowa, mało tego nie miała zielonego pojęcia o odchudzaniu się. Pewnego dnia wszystko się zmieniło, bo zachorowałam i na długi czas musiałam zaprzyjaźnić się ze szpitalem. Tam zaczęłam jeść regularnie. Wcześniej nie było na to czasu, bo praca, bo wczesne wstawanie, bo brak apetytu. Pierwszy posiłek zjadałam o 15tej i był to albo baton, albo inny śmieć zawierający tony cukru. Warzyw, owoców nie jadałam wcale. Wieczory nie były lepsze, bo nadrabiałam dzień. W sumie, przez cały dzień jadłam dwa "posiłki", piłam mnóstwo kaw... Piwa i drinki oczywiście też, bo jak iść do baru i się nie napić? Kilogramy szły w górę, a ja coraz bardziej siebie nienawidziłam, takie błędne koło. Wracając do szpitala. Przy regularnym jedzeniu, czyli 3 posiłki dziennie + jakieś tam owoce, schudłam 10kg, sama nie wiem jak do tego doszło. To mi dało kopa do działania, a głowa w końcu zrozumiała, że da się. Po wyjściu do domu zagłębiłam się w lekturze na temat zdrowego odżywiania. Szukałam w sieci, czytałam, notowałam... Postanowiłam wtedy liczyć kalorie. Na początku jadłam 1000kcal, co nie było zbyt mądre, dlatego szybko podniosłam pułap do 1200kcal. Wróciłam do sportu, codziennie ćwiczyłam, jeździłam na rowerze (rower to jedna z moich pasji, czas leciał i moja waga wraz z nim. Na tydzień gubiłam 500g, czyli idealne odchudzanie. Niestety, wraz z upływem czasu coraz bardziej uzależniałam się od podliczania wszystkiego, co zjadam. Było to uciążliwe, a ja stałam się więźniem kcal. Nie chciałam tak żyć, znowu stawałam się nieszczęśliwa. Kolejna bariera do pokonania. Gdy waga zeszła do upragnionego celu, czyli 52 kg zaczęłam się stabilizować. Postanowiłam nie liczyć kalorii ze śniadań, a tylko z reszty posiłków(jem 5 posiłków dziennie)W liczonych posiłkach miałam się zmieścić w 1000kcal. Ważyłam się codziennie, żeby obserwować wagę. Nic złego się nie działo, chociaż gdzieś tam w głowie była myśl, że może na to śniadanie jem zbyt dużo? Taka obsesja osoby odchudzającej się, potworna zmora...

      Usuń
    2. ..., Potem zatęskniłam za słodyczami, takimi normalnymi ze sklepowych półek, jednak głowa nie pozwalała mi ich kupować. Pojawiały się myśli, zjesz kęsa i przytyjesz, zniszczysz wszystko, co osiągnęłaś. Wiedziałam, że to nie jest normalne myślenie, że jeszcze chwila a wpadnę w zaburzenia odżywiania, a może jeszcze co gorszego. Poza tym, nie chciałam do końca życia wszystkiego sobie odmawiać. Organizm też pragnął i bałam się, że gdy mu tego nie dam, w końcu rzucę się na wszystko, co zobaczę. Powoli zaczęłam jeść słodkie, np. do śniadań raz na jakiś czas, albo do podwieczorku. Nie odbiło się to niekorzystnie dla mojej wagi, mało tego zeszłam poniżej 50 kg. Na dzień dzisiejszy nie liczę kalorii, jem zdrowo, nie rzucam się na słodkie, nie unikam ich też, bo wiem że znając umiar nie zaszkodzę sobie. Moja waga wróciła do 52kg. Jaki jest klucz? Madzia idealnie zatytułowała swojego bloga: aby schudnąć, trzeba jeść... i tego się trzymam. Jem śniadania, bez niego nie wyjdę z domu. Zazwyczaj są to owsianki. W mojej diecie jest dużo warzyw i owoców. Białe pieczywo zamieniłam na pełnoziarniste lub inne, zdrowsze, przed zakupem sprawdzam etykiety, czy aby nie ma w pieczywie niczego dodatkowego. Prawdziwy chleb ma mieć tylko mąkę, zakwas, wodę i sól. Jeżeli jem ryż to tylko brązowy, makaron tylko pełnoziarnisty. Uwielbiam kasze. Z mięsa jem filet z indyka lub kurczaka. Kocham ryby. Cukier? Używam. Trzcinowy lub ksylitol. Smażę na oliwie lub oleju ryżowym. Ostatni posiłek zjadam 3 godziny przed snem. Nie głodzę się. Słucham swojego ciała. Staram się aktywnie żyć. Dużo się ruszam, jeżdżę na rowerze, chodzę po górach(w wolnym czasie), biegam, ćwiczę w domu, spaceruję. Po mieście nie jeżdżę autobusami ani samochodem, wszędzie chodzę - to naprawdę dużo daje. Mogłabym jeszcze wiele rzeczy o odchudzaniu napisać, ale wiem, że żaden sukces nie przyjdzie od razu, trzeba czasu, im wolniej się chudnie, tym trwalszy efekt z takiego wychodzę założenia. Na blogu masz wszystko, co potrzebne, aby zdrowo chudnąć, dasz radę!!! Uwierz w siebie!!! :)

      Usuń
    3. Ja nie miałam siły na samotną walkę i walczę razem z moją wspaniałą Panią dietetyk co tygodniowe ważenie daje motywację i dodatkowe chęci żeby nie było wstydu na ważeniu że poszło do góry a nie w dół hehe To mój sukces i 22 kg w 8miesięcy poszło w nie pamięć i wierzę że nigdy nie wrócą:) Ja nie mam akurat problemów ze słodyczami a z fast foodami, ale nawet na diecie można tak pokombinować ze zdrowym jedzonkiem że smakowo przewyższają te wszystkie buły z budek hehe chodź pizzy nic nie zastąpi ale przyjdzie kiedyś dzień że będę w pełni usatysfakcjonowana swoją wagą i po delektuję się trójkącikiem pysznej pizzy :)

      Usuń
    4. Super, dziekuje za info, chyba zdaje sobie sprawe, gdzie i kiedy polegam: WEEKENDY. Wieczorem piwko lub winko, a po nim hulaj dusza piekła nie ma I od poniedziałku odrabianie strat, w piatek waga ok, to wieczorem nagroda po ciezkim tygodniu. Czas cos z tym zrobic

      Usuń
    5. slodycze to najgorsza zmora.sama niedawno po nich troche przybralam.zostało mi raptem jeszcze 5kg a najgorszy jest brzuch.nie chce mi sie ćwiczyć i nie bardzo mam kiedy.a najgorze jest to ze biorę leki które nie pomagaja mi niestety schudnąć i na razie nie ma mowy o ich odstawieniu :(

      Usuń
  13. Szok. Jeden wielki szok i niedowierzanie ! Jestem pełna podziwu ! Zaczynam wierzyć, że i mnie się uda !
    Mam do zrzucenia 20 kg :( Jesteście dziewczyny moją motywacją !

    OdpowiedzUsuń
  14. Woow Dziewczyny mój wielki szacunek i podziw dla Was :)
    Zazdrosna jestem jak piorun, ale i zmotywowana!!

    Proszę powiedzcie JAK! ?? czy stosowałyście sie do wytycznych Magdy? Liczenie kalorii czy .....

    pozdrawiam
    Hania

    OdpowiedzUsuń
  15. to jeszcze by bylo milo jakby bylo napisane jakies uwagi :D typu jaka metoda odchudzania ;) zawsze to moze byc ciekawa wskazowka dla nowo zaczynajacych walke z kilogramami, ale te 20kg w pół roku? nie za szybko, ale szok po prostu, gratki :8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobrze, żadna z tych "krótkodystansowców" jojo nie ma. Ja też schudłam 17kg w 4,5 miesiąca, czyli w 18 tygodni. Ale nie rzuciłam się po diecie na białą czekoladę ani rurki z kremem jak wcześniej mi się zdarzało, tylko kontynuuję fazę "marchewkowo-kapuścianą" (w prześni oczywiście) i jojo nie mam. Także da się, o ile się nie wymięknie i z radości, tonąc w komplementach zewsząd płynących, nie uczci się miłego dnia tabliczką tej zakazanej czekolady. Znam takie osoby, które krótko mówiąc - osiadły na laurach i pofolgowały raz, potem drugi i kilogramy wróciły nie wiadomo kiedy.

      Usuń
  16. Oj te 20kg w pół roku to nie powinno motywować....lepiej wolniej ale skutecznie i jojo tak nie wraca.Ale i tak wszystkie dziewczyny są bohaterkami i podziwiać..podziwiaćx10000000000.......Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola, to bardzo dobry prawidłowy wynik. Dietetycy i znawcy wypowiadają się, że 1kg tygodniowo to jest optymalny poziom utraty wagi. A 20kg to 20 tygodni, a to 5 miesięcy, czyli jeszcze krócej. Te dziewczyny z galerii w większości już dawno są "po diecie", rok, dwa... i żadna jojo nie ma. Także nie ma co się martwić na zapas, może i takie tempo przy zdrowym rozsądku po diecie nie przyniesie nikomu jojo :)

      Ale mam nadzieję, że galeria Cię mocno zmotywowała :)

      Usuń
    2. Madzia pewnie,że galeria mnie motywuje,zważywszy,że lato będzie i rozebrać się trzeba:)A swoją drogą to i TY powinnaś być największym przykładem.Oj laseczki zazdroszczę WAM...dołączę do Was mam nadzieję zaniedługo:)))))Jola

      Usuń
  17. Super galeria:) Pani Magdo dziękuję:) Dziewczyny jesteście niesamowite i wszystkie piękne!!!!
    Po pierwsze nie traktować diety jako wroga tylko jak zmianę nawyków żywieniowych... pokochać siebie i dać sobie szansę.. ja schudłam na 1200 kcal i miałam sporo ruchu... teraz powalczę jeszcze o -5, może się uda:)
    jem tylko ciemne pieczywo, chude mieso, chude sery, ale czasami pozwalam sobie na coś słodkiego, na masło orzechowe, zamiast ziemniaków wole dużo surówki i jem kolację tylko do 18:) a sport? to, moje maluchy, z nimi tańczę, bawię się w berka itd..
    Pozdrawiam Monika -35kg:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale super pomysł z tą galerią dziewczyną gratuluje sukcesów wyglądacie rewelacyjnie mam nadzieję że mi też starczy motywacji i zgubie to co trzeba bo wasze zdjęcia bardzo motywują pozdrawiam Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  19. Super:-)Gratulacje:-) Trzymam kciuki za wszystkich, którzy chcą się pozbyć zbędnych kilogramów. To naprawdę możliwe, ja od siedmiu tygodni liczę kalorie - efekt 7,2 kg mniej:)jeszcze sporo mi zostało do zrzucenia, ale wiem że się uda. Pozdrawiam Dominika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7 w 7 to super wynik :) Po takich wynikach przy wpojonych nowych nawykach nie powinno być problemu :) Czekam zatem na kolejne wieści od Ciebie :)

      Usuń
  20. Ja też postanowiłam powalczyć z moją nadwagą. Mam 24 lata, 168 cm wzrostu i ważę obecnie 102 kg. Cały mój wysiłek zamierzam dokumentować na moim nowo założonym blogu. Oczywiście moją inspiracją pozostaje Smak Zdrowia :)
    Zapraszam http://skinnyplanforlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zapisuję sobie i będę zaglądać.

      Usuń
  21. Matulu kochana!!! Zbieram szczękę z podłogi.... To jest niesamowite!!! A wiecie jakiego to daje kopa do działania, bo przeceiż skoro wam się udało to i ja dam radę!!! Wcześniej czy później, ale dam rade! Dzięki!
    P.S. Podpisuję się pod prośbą o kilka słów od każdej dziewczyny, jak poradziła sobie w najtrudniejszych momentach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam, że galerie metamorfoz po super dietach cud nie zmotywują tak jak galeria osób, które same doszły do tego, bez dietetyków, bez osobistych trenerów. To takie z życia wzięte i bardziej wiarygodne.

      Usuń
    2. W najtrudniejszych momentach płakałam do poduszki, że już nigdy więcej nie będę mogła zjeść klusek z sosem i rolady! A na poważnie - cóż, bywały chwile zwątpienia, jak waga stała zamiast spadać, ale zazwyczaj jak waga zatrzymywała się na kilka dni to potem było -2 nagle:) I to rekomepnsowało wszystko. Poza tym w moim odchudzaniu było istotne też to, że ... w ciągu 6 miesięcy mojego odchudzania ani razu nie byłam na bieżni, lekki jakiś spacer, absolutnie żadnego wysiłku fizycznego. Można i tak! Natomiast po osiągnięciu zamierzonej wagi nie zmieniłam nawyków żywieniowy ale dodatkowo zaczęłam sporadycznie biegać i dziś to mój jedyny sport.

      Usuń
    3. Ja w chwilach słabości zaciskałam zęby i wmawiałam sobie jak mantrę: szczupłe uda, płaski brzuch, szczupłe uda, płaski brzuch... itd.Wtedy batonik i czekoladka nie były tak apetyczne a kolejne kilogramy w dół były nagrodą za silną wolę. Trzymam kciuki i pozdrawiam - Ania.

      Usuń
  22. Teraz proszę zliczać ile kg jest łącznie zrzpuconych. mam nadzieje, że po metamorfozie też tu trafię :) na razie mam 9 kg mniej

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestescie niesamowite. Dokonalyscie tego, co dla wielu jest wielkim problemem i pokazalyscie, ze sie da. Nie 20 kg w pol roku to nie za duzo. Nie zapominajcie, ze na poczatku traci sie wage bardzo szybko.
    Goska - 16kg w 5 miesiecy (bez efektu jojo) i z rozmiaru 42 na 36.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gośka, a zdjęcia to gdzie? Wysyłaj :)

      Usuń
    2. Nie wiem, czy cos znajde. W ogole nie robie sobie zdjec:-)

      Usuń
  24. co mi się rzuciło w oczy to że większość dziewczyn po schudnieciu wygląda ogólnie lepiej -młodziej, bardziej radośnie.
    sama nie miałam nigdy większych problemów z wagą (poza okresem dojrzewania gdy przytyłam kilka kilogramów)ale bardzo lubię takie historię, bo pokazują, że chcieć to móc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, te uśmiechy, też to zauważyłam jak przysyłały mi dziewczyny zdjęcia. To widać, że są szczęśliwe :)

      Usuń
  25. A może by tak ktoś kiedyś wymyślił program dla tych, którzy mają problem z niedowagą? Chętnie się zgłoszę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. AAAAAAAAAAAAAAAAA Ja też tak chcę, mam do zrzucenia 20kg, juz 3 za mną, stosuję się do rad Magdy i jest super, jem smacznie i zdrowo, rewelacja, za 3 miesiące wrzucę swoje fotki bo wierzę że mi się uda. Magda jesteś wielka:*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wiesz co mówisz, bo ja tu listę robię kto mi zdjęcia obiecał. Jesteś Anonimowy nr 11 :D I ścignę Cię o te zdjęcia w odpowiednim czasie, zobaczysz! :P

      Usuń
  27. A ja Kobietki nie mam jakos motywacji,wiary w siebie,itd a mam cukrzyce i muszę zgubic 50kg....moze mi trochę pomozecie...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko, ja też mam kłopoty z cukrem. Jeśli cukrzyca leczona, to poproś o leki wspomagające wchłanianie cukru. Oczywiście od samych leków nie schudniesz, ale wspomogą Twoją dietę i przyswajanie :) Jedzenie 5 razy dziennie jest dla nas bardzo korzystne, bo cukier nie winduje nam tak straszliwie w górę. Z pomocą diety, ruchu i wspomagania lekami na pewno Ci się uda :) Wczoraj byłam nawet u lekarza i mi obiecał, że jak się uporamy z wagą, to odstawiamy wszystkie leki :) A oprócz nietolerancji cukru, leczę też nadciśnienie. Od początku, kiedy zaczęłam się leczyć i odchudzać ( niestety z przerwami) zgubiłam 15 kilo. Jeszcze prawie 30 przede mną :) Nie trzymam ścisłej diety cukrzycowej, nie pilnuję jakoś fanatycznie IG, ale odkąd dołożyłam ruch, to kilogramy lecą "same" ;) Powodzenia :)

      Usuń
  28. Anita, wiem że dla osób z cukrzycą najlepsza jest dieta montignac... ale, no właśnie najważniejsze jest chcieć aby móc dokonać tego wszystkiego... ja również podchodziłam do diety kilka razy, ale jak trafiłam na jeden z portali dietowych, gdzie są wspaniałe osoby, które mobilizuja.. podeszłam do diety z głową, nie głodząc się tylko zmieniając nawyki... spróbuj od tego.. zmień nawyki.. chleb na ciemny, słodycze odstaw, zamień na pomarańcze.. tłuste na chude a żółte sery na twarogi... i uda się zobaczysz..

    OdpowiedzUsuń
  29. Dokładnie - tutaj polecam jedyną dla mnie słuszną dietę a raczej sposób żywienia - Michaela Montignaca! To dzięĸi niemu udało mi się schudnąć, udało mi się doprowadzić wyniki krwi do normy. I nie wyobrażam sobie jeść inaczej!

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję wszystkim PAnią i po cichu zazdroszczę! jesteście niesamowitą motywacją i inspiracją. Dziękuje Wam:) Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja od stycznia, schudłam już 12 kg, zostało mi jeszcze 40...:) mam nadzieję, że za niedługi czas i ja będę w tej galerii. Trzymajcie kciuki!
    I bardzo gratuluję dziewczynom, którym się to już udało, jesteście wspaniałe :)

    Anito, ja też właśnie borykam się z cukrzycą, ale drugiego stopnia.. Mi pomagają dobrze rozplanowane posiłki, zero cukrów, jedynie używam stewię. Po za tym basen i fitness.. I waga leci :) Życzę Ci motywacji i sukcesu!

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratuluję dziewczyny!!! No to mega sukcesy...

    OdpowiedzUsuń
  33. Czy wynik 0,5 kilograma w 5 lat się kwalifikuje ? Bo jeśli tak to jutro wysyłam zdjęcia :). To mówiłem ja Krzyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko koniecznie opisz tą swoją niezawodną dietę piwną :) A pana tu nie mamy, więc możesz być pierwszy. (to był Krzyś, mój kolega z pracy, który po cichu nabija się ze mnie i z bloga, ale wierzy we mnie, że kiedyś wymyślę dietetyczny boczek :).

      Usuń
    2. 0,5 kg to ja zrzucam po porannej owsiance i kawie :P Krzys sie niby nabija, ale widze , ze wiernie sledzi i na pewno zjadlby kapusty gdyby ktos mu ugotowal. Regula jest prosta: jak mezczyzna ma podane gotowe, cieple na talerzu wartosci odzywcze schodza na drugi plan ;) J.

      Usuń
  34. Dziekuje dziewczyny za rady!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zaczynam
    Mam siebie całej dosyc,zycia tez ale trudno trzeba ostro wziasc się za siebie.
    Ja tez mam cukrzyce II stopnia,ale nie o tym
    Zaczynam walkę od dzis.....

    OdpowiedzUsuń
  35. Dlaczego tylko panie są pokazane??? ;)
    Przecież mężczyźni też walczą z otyłością! :)
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  36. Gratulacje dla Wszystkich dziewczyn, za odwagę i za osiągnięcia; każda z Was osiągnęła swój osobisty sukces. Wyglądacie naprawdę świetnie.
    Pozdrawiam
    Malina52

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja podziwiam za wytrwałość! Niby każda z nas wie, że chudnąć należy powoli, ale jak efekty mizerne w trakcie odchudzania, to i motywacja lubi spadać. Podziwiam dziewczyny, które przez 2 lata walczyły o siebie, przecież to szmat czasu! I nie chodzi mi o to, że potem "hulaj dusza", tylko że przez te 2 lata ciągle na hamulcu.
    Brawo! Podziwiam i jesteście motywacją :)

    Przy okazji, Magda, dziękuję za to miejsce i za inspiracje kulinarne :) Idę poszukać czegoś na obiad ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziewczyny jesteście od dziś moimi idolkami...strasznie Wam zazdroszczę i mam nadzieję, że mi też się kiedyś uda osiągnąć to co Wam...podziwiam za wytrwałość....pozdrawiam
    kinga

    OdpowiedzUsuń
  39. Gratuluje wszystkim paniom tylko pozazdrościc i wziąść się za siebie trzeba i mam nadzieje ze nie dlugo i ja wystąpie na tej stronie. Tak wogole to na pierwszym miejscu powinna wystąpić Magda w swojej metamorfozie bo też ma się czym pochwalic a tego nie robi. dzięki za super bloga
    Pozdrawiam agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  40. A propos długiego oczekiwania na efekty hihi czy to już nie pora nastawić piernik dojrzewajacy do lodówki?

    OdpowiedzUsuń
  41. Gratuluję wszystkim Paniom! :) To połowa sukcesu. Teraz największym wyzwaniem jest utrzymanie tej wagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utrzymują ją już przeszło 2 lata :)

      Usuń
    2. Z maili wynika, że ponad połowa pań już rok lub dwa po diecie i się trzymają :) Także więcej optymizmu, mniej strachu przed jojo :)

      Usuń
  42. Wow,dzięki za te foty, bo już, już chciałam jechać do sklepu po.... lody! :( Tola

    OdpowiedzUsuń
  43. A ja nie wiem ile ważę, bo moja waga jest do 120kg:( i jestem niska:( Dziewczyny pięknie porzucały wagę ,nie mogę się doczekać kiedy na wadzę wskazówka drgnie i pokaże wkońcu coś innego niż koniec miar na tarczy .Zaglądam tu po przepisy są wspaniałe :)Dzięki ,za ten blog...

    OdpowiedzUsuń
  44. Jedno muszę przyznać,że taka galeria motywuje bardziej niż czytanie o walce z kg.Widać,że panie są w różnym wieku co mnie osobiście podoba się.Ja w tym roku skończę 40 lat i pierwszy raz odważyłam się założyć własną firmę no i schudnąć+- 15kg.Połowa kg już za mną a naprawdę blog Madzi więcej mi dał niż wizyta u dietetyczki....kocham WAS najwspanialsze kobitki.Jola

    OdpowiedzUsuń
  45. Jesteście BOSKIE.Wszystkie.
    Teraz i ja wierzę,że chcieć to móc.
    Tylko,że ja jestem chyba najstarsza na tym blogu(emerytka).
    Chcę zrzucić ok.8 kg,nie więcej,bo dostanę zmarszczek.
    Pozdrawiam te,które już zrzuciły i te,które zaczynają.
    Gella.

    OdpowiedzUsuń
  46. dziewczyny prosze was opiszcie dokladnie co robilyscie tak mi sie marzy ubrac krotkie spodeni latem mmmmmmmmmmmmm

    OdpowiedzUsuń
  47. Widziałyście to: http://www.smog.pl/txt_gfx_audio/41581/ona_wypelnila_swoje_postanowienia_noworoczne/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, ale na moje skromne oko - mało prawdopodobne. Co się stało z wiiiiielkim nadmiarem rozciągniętej skóry? Ja jej szczerze zazdroszczę, ale mi to raczej wygląda na zmniejszenie żołądka niż dietę. Chociaż może...

      Usuń
  48. Hej, to ja też się przyłączę. Gratuluję z całego serca i dziękuję za niesamowity blog. Moje doświadczenia.... W wieku 19 lat ważyłam 95 kg. Przez pół roku liczenia kalorii zrzuciłam 25 kg. Po zwiększeniu kalorii przytyłam 1-2 kg i taką wagą cieszyłam się...prawie 10 lat. Potem wszystko zaprzepaściłam. Jadłam, co mi w rękę wpadło, nie jadłam śniadań, słodycze na noc, obiady ociekające tłuszczem... muszę pisać dalej? 82kg. Czyli 12 do przodu. Potem ciąża. W ciąży przytyłam kolejne 10 (to nie dużo jak na ciążę). Po urodzeniu synka trochę schudłam, ale potem padłam ofiarą rodziny i samej siebie. Wszyscy mi dogadzali, a ja jadłam i leżałam. Mąż wszystko podawał na tacy, do tego kolacyjki dla znajomych z okazji narodzin... Po 3 miesiącach ważyłam więcej niż w dniu porodu - 94kg. Zaczęłam liczenie kalorii. Schudłam 16kg bez większej męczarni. 78 kg już mnie zadowoliło (a nie powinno było). Przytyłam do 82, ale to i tak nie 94. Zdecydowałam się na dietetyczkę. Mądre posunięcie, bardzo motywujące. Schudłam 12 kg, znowu miałam na liczniku 70. Tylko, że jestem tak GŁUPIA, że nie posłuchałam ostrzeżeń pani dietetyk i popłynęłam. Dziś mam 84 kg żywej wagi i jestem na etapie przemyśleń. Próbowałam różnych rzeczy, ale racjonalne i mądre odżywianie zawsze przynosiło najlepsze efekty. Czytam ten blog i jestem pełna nadziei, że tym razem mi się uda. Gratuluję wytrwałym i pięknym Paniom:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do dzieła, a my trzymamy kciuki :)

      Usuń
  49. Witam:) Jestem pełna podziwu dla dziewczyn, które osiągnęły tak wiele bo efekty są imponujące i zachęcają do zmiany wyglądu i życia. Ja przez rok schudłam 20 kg i myślę, że skoro mi się udało to innym też się uda ( biorąc pod uwagę, że straszny ze mnie łasuch ). Zmieniłam głównie nawyki żywieniowe ( zaczęłam patrzeć na to co jem, zmniejszyłam porcje, odchudziłam jedzonko, zaczęłam pić zieloną i czerwoną herbatę ) no i wprowadziłam sport ( ćwiczyłam codziennie w domu, chodziłam na basen 2 razy w tygodniu, przy ładnej pogodzie zaczęłam chodzić z kijami ). Jednak obecnie chyba osiadłam na laurach i jakoś nie mogę zebrać się w sobie by dalej kontynuować wyznaczony cel - potrzebuję porządnego kopa, a myślę, że zdjęcia dziewczyn taki mi dały:) minus 35 kg moje marzenie, a myślę, że jeszcze jest z czego bo ważę obecnie 77 kg więc te 15 kg mogłabym schudnąć. Dziewczyny bierzcie się za siebie bo naprawdę warto!!! Pozdrawiam Niesamowitą Autorkę Bloga, która dostarcza mi co chwilę nowe pomysły jedzeniowe:)))) Aniaa

    OdpowiedzUsuń
  50. Zastanawiałam się dziś, jaki wpływ na efekt jojo ma czas diety i ilość spożywanych każdego dnia kalorii. Już tłumaczę, o co mi chodzi. Przykładowo: osoba X odchudza się przez miesiąc na diecie 600 kcal i chudnie w tym czasie 8 kg, a osoba Y jest na diecie 1200 kcal i chudnie w tym czasie 4 kg. Czy jeśli obydwie po miesiącu zrezygnują i zafundują sobie dzienną dawkę 3000 kcal, to będą tyły w takim samym tempie? Czy może osoba, która schudła szybciej, również szybciej nabierze? Czy zdrowe odchudzanie (sensowna utrata wagi w jednostce czasu) w jakimś stopniu zabezpiecza przed jojo, czy ważne jest tylko to, co zrobimy po zakończeniu diety lub gdy będziemy z niej wychodzić?

    Inny wariant: czy można przejść na dietę ubogokaloryczną, stracić szybko balast, a następnie przejść na dawkę, która zaspokajałaby dzienne zapotrzebowanie organizmu, i nie przytyć? Oczywiście odłóżmy na bok takie niebezpieczeństwa związane z dietą ubogokaloryczną czy jednoskładnikową (np. kapuścianą), jak możliwość rzucenia się na wszystko, co niedozwolone :)

    Pytam nie dlatego, że chcę eksperymentować, tylko z czystej ciekawości. Ja się dzielnie trzymam od miesiąca (odkąd tu trafiłam) i choć waga nie spada jak szalona, wertuję blog i gotuję, gotuję, gotuję... Rodzina podejrzewa, że mnie jakaś sekta zwerbowała typu Strażnicy kalorii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 600kcal, to wersja głodowa diety. Ale myślę, że czy z 600kcal czy z 1200kcal jak się nagle wskoczy na 3000kcal, co jest u większości ludzi już grubo ponad normę, to efekt jojo będzie bardzo podobny. Ale wydaje mi się, że skoro są sławni ludzie, którzy mówią o tym, że byli na 600kcal i jojo nie mają, bo specjaliści im pomagali wychodzić z diety, to pewnie z tych 600kcal też się da wyjść bez jojo. Ale nie popieram takiej minimalnej dawki kalorii.

      A wejście z 1200kcal na 1800kcal u mnie zajęło prawie 2 miesiące. I jojo nie było, nawet 1kg nie przybrałam. Natomiast w grudniu zrobiłam sobie taką krótką dietę oczyszczającą trwającą ok. 3 tygodni i wtedy też byłam na 1200kcal. Ale były święta, więc jakby z automatu weszłam na 1800kcal, bo nie chciało mi się w święta liczyć tego i cóż, 2kg stracone szybko wróciły. Jak widzisz przetestowałam na sobie dwa sposoby wejścia z 1200kcal na 1800kcal i raz bez przybierania, raz wróciło.

      Trzymaj się dzielnie oko Strażniczki kalorii czuwa :D

      Usuń
  51. Mnie to dołuje, bo męczę się trzy miesiące i jak na razie 4 kg. Chciałabym kolejne 4, już byłabym zadowolona. A waga albo stoi w miejscu, albo idzie trochę w górę.....

    OdpowiedzUsuń
  52. Stokrotko, ważne że jest w dół, a jak chcesz znleźć błąd co wstrzymuje wagę to pisz sobie co jesz i przygląaj się temu na pewno znajdziesz gdzieś ten błąd... Powodzenia i w gubieniu kg:)))

    OdpowiedzUsuń
  53. Cytuję-Waga stoi w miejscu
    …wskazówka na wadze ani drgnie. Ten moment przeżywa każda osoba będąca na diecie, nie jesteś w tym odosobniona. Na tym etapie powinnaś szczególnie uzbroić się w cierpliwość. Jeśli teraz zrezygnujesz i zwątpisz we własne siły, potem będzie Ci jeszcze trudniej. Każda próba wymaga więcej energii, a organizm mniej ochoczo spala zgromadzone zapasy. Dla Twojego organizmu to naturalna sytuacja, w której przy jednoczesnym spalaniu tkanki tłuszczowej, dochodzi do nawodnienia oragznizmu. Chudniesz, nawet jeśli na wadze od kilku dni, widzisz ten sam wynik. Jeśli będziesz na to przygotowana, zareagujesz naturalnie i nie będziesz niepotrzebnie „ zachodzić w głowę” to takiego się stało.-ja miałam miesiąc zastoju ale o dziwo ubrania wskazywały,że chudnę a waga nawet lekko wzrosła.Teraz znów spada ale dużo wolniej.Z 79,5 DO OBECNEJ 72.Odchudzam się od 14 stycznia.Jola

    OdpowiedzUsuń
  54. Z moich doświadczeń wynika, że dwie rzeczy są podstawowe: zdiagnozowanie swojego problemu; uświadomienie sobie, że do starych nawyków wrócić już nie można. Wtedy sukces jest gwarantowany. Moim problemem były za duże porcje, za mało warzyw, SER ŻÓŁTY!!!, ŚMIETANA!!! i majonez. Na początku ściśle się trzymałam wskazówek Magdy (nie miałam wagi kuchennej i np liczyłam makarony w paczce, mój partner mnie wyzywał od wariatek :)) i w ten sposób schudłam te upragnione 10 kilo oraz skurczyłam żołądek do rozmiarów akceptowalnych. Teraz już się tak bardzo nie pilnuję, jem słodycze, chodzę na piwo ze znajomymi, smażę na oleju itd. a waga nie rośnie, wręcz spada dalej. Wystarczyło się pozbyć tych litrów tłuszczu z mojej diety i zastąpić je warzywami. Że też sama na to nie wpadłam i potrzebowałam Magdy żeby mnie oświeciła : )) Kin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wydawało mi się, że jem mało i nie chudnę. Zapisałam wszystko, przeliczyłam i w tabelce całego dnia od razu wyłapałam, co mnie zabija w diecie. Wyeliminowałam i od tego "dnia analizy" co tydzień notowałam spadki.

      No i widzisz, ja Cię oświeciłam, a co wcześniej internetu nie było? Przecież ja nic nie wymyśliłam nowego :)

      Usuń
    2. Ale przełożyłaś z tabelkowego na nasze w krótkiej i zrozumiałej formie : )) teraz na oko umiem ocenić czy coś jest kaloryczne czy nie, ale bez Ciebie bym tego NIGDY bym się w tym nie połapała : ))

      Usuń
  55. jestem pełna podziwu kobitki :) ja jestem 2 dnien na diecie a raczej odwyku od jedzenia i jest mi strasznie ciezko ale jak tak patrze na was to też chce umieścic tu moje foto za pol roku z napisem przed i po :) Gratukluje :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Cześć!Ja spadłam 40 kg mogłabym ci jakoś przesłać zdj?

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja dzieki przepisom P. Madzi mam juz blisko 2 kg mniej w 2 tyg (w poniedzielek bedzie). Pani Madziu jak pisałam jest Pani WIELKA! BeataP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli przepisowo, trzymam kciuki za więcej :)

      Usuń
  58. Wszystkie Panie .
    G R A T U L U J Ę !!!!
    Czy żadna kobieta po 50 nie odchudza się ?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  59. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  60. Też kiedyś schudłam 20kg w rok, niby wolno, więc nie powinno wrócić.
    10kg wróciło w miesiąc :(
    Nie umiem utrzymać wagi.

    Ps. Ta opcja "udowodnij, że nie jestem automatem" jest głupia ;) Ciężko rozczytać te słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dlatego długo to miałam wyłączone. Jednak wraz z rosnącą "popularnością" statystyczną bloga zaczęli mnie z automatu nadmiernie spamować, dochodziło do tego, że otwierając skrzynkę mailową miałam ok. 150 maili spamu dziennie, strony dla dorosłych i reklamy. Już gubiłam się w tych mailach, więc musiałam włączyć tą opcję :( Ale od kilku dni ani jednego spamu, co mi życie ułatwia, bo spędzałam godzinę dziennie na porządkowaniu skrzynki. Bez sensu...

      Usuń
  61. To wszystko rozumiem :)
    155 maili dziennie samego spamu to nie wiem czy z nerwów nie usunęłabym bloga. hehehe, ale ja nerwowa jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dla Was ja mniej nerwowa i blog nadal funkcjonuje :)

      Usuń
  62. jestem na diecie a moze inaczej zaczelam sie zdrowo i rozsadnie odrzywiac i od 4 lutego zgubilam 7 kilo a wszystko dzieki temu blogowi minal miesiac a ja z butelki oliwy nie wypuscilam ani kropelki da sie smazyc bez tluszczu i jak smakuje duzo ziol zadnych slodyczy jak mam ochote na cos slodkiego to jem jablka tu niestety nie ograniczam sie no i nie ukrywam ze czasami cos mi sie wymsknie i zjem cos niezdrowego ale zaraz mam wyrzuty sumienia wiem ze nie jest latwo bo jak przychodzi wieczor to jes ciezko wytrzymac z glodem no i znowu ratunkiem sa jablka acha i chodze dziennie 3 kilometry intensywnym marszem to tez duzo pomaga jeszcze mi duzo zostalo ale mam nadzieje ze wytrzymam mam 40 lat dwoje dzieci i mase obowiazkow i naprawde czasami nie mam sily ale zakladam adidasy i jak juz wyjde z domu to nogi same mnie niosa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna wiadomość :) Oby tak dalej :)

      Usuń
  63. Delikatnie mówiąc jestem w szoku!!!

    OdpowiedzUsuń
  64. Jak to możliwe, żeby schudnąć 20 kilo w 4 miesiące?!Chyba nie wierzę.
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  65. Dziś trafiłam na tego bloga. Jestem pełna podziwu dla autorki. Magda jesteś fantastyczna a to co piszesz dodaje skrzydeł i motywuje do walki z niechcianymi kilogramami. Mam 32 lata i średnio raz do roku jestem na diecie i jak do tej pory co jakiś czas kilogramy wracają jak bumerang. Najgorsze jest to, że mam świadomość tego co robię nie tak a i to mnie nie powstrzymuje i kilogramy wracają w błyskawicznym tempie, wrrrr
    Od niedawna jestem mamą bliźniaków i dokładnie tydzień temu postanowiłam pozbyć się niechcianych kilogramów bezpowrotnie. Robię to przede wszystkim dla siebie ale i dla dzieci. Nie chciałabym by w przyszłości wstydziły się grubej mamy. Jak do tej pory udało mi się zgubić 4,9 kg, pozostaje jeszcze 19,1 kg. Mam nadzieję, że tym razem się uda?! A co tam... MUSI SIĘ UDAĆ!
    Dziewczynom z fotografii gratuluję, szczególnie braku efektu jojo!
    Pozdrawiam i obiecuję, że będę tu częstym gościem :-)

    OdpowiedzUsuń
  66. Paula tu Izabela ze zdjęcia , 20 kg w 4 miesiące, to ruch ruch ruch, zero słodyczy ,chleba, ziemniakow, zero dodatkowego cukru ,da się :) trzeba tylko chcieć , mieć silną wole a reszta już sama się zrobi :D .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to jest SILNA WOLA?
      Jak się jej nauczyć jak ją zdobyć???

      Usuń
    2. Ćwiczyć, silną wolę się ćwiczy, chyba.

      Usuń
  67. Izabela a jak długo trzymasz wagę?Pytam,bo ja wolniej chudnę ale waga leci..pytam z ciekawości:)no i wyglądasz wspaniale:)Jola

    OdpowiedzUsuń
  68. skonczyłam odchudzac sie w listopadzie , i waga od tego czasu rosnie 1 kg w góre, 1 w dół .
    takze utrzymuje się na poziomie 50/51 kg , mam 162cm :) .

    OdpowiedzUsuń
  69. No to super i naprawdę śliczna jesteś....jestem kobietą obiektywną.

    OdpowiedzUsuń
  70. Izabela mamy podobną wage wyjsciowa (a raczej ja mam bo ty juz nie masz tego problemu):-) i chcialam zapytać czy moglabys troche opisac sposób w jaki sie odchudzałas, np. ile kalorii jadłas, ile sportu, oraz czy miałas jakis chwilowy "zastoj" wagi. Ogólne informacje, ale bardzo by mi pomogly. Ja 164cm, 30l, z 68kg jest 62 ale waga stanela troszke. Po ciazy mi zostało (tu czyt jadlam jak prosie gdy karmilam piersia) a moja waga z przed ciązy to 57.
    Odchudzam sie pierwszy raz w zyciu i mam nadzieje ostatni.
    A Magdzie przesylam podziekowania:-) za to ze JEST! :-)
    Twoja strona to MOTYWATOR:-) A moze fanie by bylo gdyby dziewczyny opisaly troszeczke jak ich odchudzanie wyglądało...wzloty i upadki. Wiem ze to blog o gotowaniu a nie odchudzaniu ale czytam i czytam i chlone te informacje...ciekawośc zzera jaka historia kryje sie za tymi pieknymi metamorfozami. Ale pamietaj Magdo to twój blog a nie koncert zyczen czytelniczek ;-)
    pozdrawiam Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W komentarzach niektóre napisały, szukaj odpowiedzi.

      Usuń
    2. niskokaloryczna dieta, siłownia przedewszystkim bieganie, waga stawała mi na tydzien gora . jadłam ok 1000 kcal czasem mniej czasem wiecej , herbaty zieolna i czerwona, senes na przeczyszczenie :)izabela ,to moja poczta w razie czego prosze pisać :D 94isia94@wp.pl

      Usuń
  71. dziękuje za odpowiedz!! rzeczywiscie stanela na tydzien a potem zobaczylam kilo mniej:-))
    Ja jem 1200 +/- i bardzo mi to odpowiada, z Magdy przepisami to wychodzi kupa jedzenia. Równiez cwicze 2 razy w tygodniu intensywnie, codziennie nie moge bo mam maluszka malego...
    Przyznam sie ze dopoki nie trafilam tu na bloga to jadlam wszysko normalnie (czyt z olejem, boczkiem wlacznie) i liczylam kalorie a jedzonka bylo jak kotek naplakal:-)
    A teraz zdrowe gotowanie weszlo mi w krew i kocham to!!!
    całuje!!
    angelika 68kg----->60,8kg------>?

    OdpowiedzUsuń
  72. Mam dokładnie tak samo. Do tej pory licząc kalorie wszystko mi się zamykało w 2, góra 3 posiłkach. Teraz natomiast co "chwilę" jem i jem, a kalorii wraz wychodzi koło 1200-1400, czuję się ciągle najedzona i dzięki temu mniej nerwowa ;)
    Do tego ćwiczę codziennie - bez wymówek. W końcu waga spada w dół!
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz pomyśl jak to będzie jak będziesz chuda, a trzeba będzie dobić do tych 1800-2000kcal. To czasami ciężko przejeść! Bo zakładam, że nie będziesz dobijać czekoladkami tylko zdrowe nawyki pozostaną.

      Usuń
  73. No jasne, że pozostaną. Poza tym mnie nie zgubiły czekoladki, a tłuste i niezdrowe jedzenie. Całe szczęście zdrowe potrawy też dostarczają mi wiele "frajdy". Zatem już nigdy więcej kebaba dzień w dzień;)
    No i w porę się zdążyłam opanować - do zgubienia mam jedynie koło 8 kg.

    OdpowiedzUsuń
  74. Witajcie. Tu Marzena. Jestem pełna podziwu dla Was. Jak dla mnie to super motywacja. Ja mam jakies 15-20 kg do zrzucenia. Ale jakos mi nie idzie. Co zaczne diete, nie minie miesiac i wracam do podjadania słodyczy. To moja udreka. Moze to dla tego ze siedze w domu i opiekuje sie dzieckiem. Nie mam za bardzo zajecia. Od dzisiaj planuje zaczac od nowa. Moze sie uda. Blogowe przepisy rewelacja! Poprzesylalam znajomym mysle ze beda korzystac tak samo jak ja! Pozdrawiam Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Witam!!!Jestem MORELKA. Szukając przepisów na dietetyczne obiady , ponieważ od poniedziałku zaczęłam dietę-bez konkretnej diety (już którąś z kolei), wpadłam na tego bloga i jestem zachwycona i od dziś stałam się jego fanką!!!Jak zobaczyłam te zdjęcia dziewczyn, to w ogóle jestem w SZOKU!!!!Mam do zrzucenia 30 kg ciężaru i nie mogę już na siebie patrzeć:////Znam sporo teorii samego odchudzania, ale też praktykowałam już kilka diet (np. Dukana, na której schudłam 15 kg, a przybyło 20 kg;///)Masakra!!!!!!!!Jestem w strasznym dołku, i mam nadzieję, że z Waszą pomocą i z moim samozaparciem do wakacji będę o parę kilo lżejsza!!:)Zważę się i zmierzę w poniedziałek i Wam napiszę jak mi idzie:)dziękuję Ci Magdo za świetny blog i Wam drogie blogerki i blogerzy:), że piszecie tutaj!!!Trzymajcie za mnie kciuki i pozdrawiam Was!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekamy na relację obu nowych pań :)

      Usuń
  76. Kobiety-blog Madzi jest genialny;ja inspiruję się jej przepisami i nawet ostatnio jak przechodziłam koło mcdonaldsa,to tłuszcz mi ŚMIERDZIAŁ-dawniej pachniał(smażyli frytki).Może jest tak,bo jem wszystko,wyłączając niezdrowe,tłuste jedzenie.Jem i jestem uśmiechnięta,no i schudłam już 10kg.Jola

    OdpowiedzUsuń
  77. Ja też dzisiaj wpadłam na tego bloga. Jestem zachwycona. Jedynie zastanawiam się, jak zrealizować wszystkie Wasze rady. Wcześniej nie było problemu - młodość!!! Teraz, po 40-stce; jest dużo trudniej. Pamiętam, jak schudłam 23kg i mówiłam swojej mamie (mniej więcej w tym wieku - po czterdziestce " grubo po niej"), że trzeba robić to i tamto.....Teraz z astmą, nałogiem "drinkowym", chorymi nogami....jest dużo trudniej! Ale też zapisałam blog w swoich zakładkach, bo potrawy dietetyczne, liczenie kalorii zamierzam uskuteczniać, a może ćwiczenia (oprócz spacerów i pracy w ogródku) zrealizuję w późniejszych terminach. Wiem, z doświadczenia, że chęci i zapał są bardzo ważne. Pozdrawiam WSZYSTKICH młodych i trochę starszych.

    OdpowiedzUsuń
  78. Hehe no prosze:) Koleżankę ze studiów tu widzę;) W sumie pamiętam jak razem robiliśmy DUKANA:D

    Bardzo fajny blog, przypadkowo trafiłem, pewnie jestem z nielicznych facetów tutaj, ale nieważne. Tyle tego tu Magdo napisałaś, że nie wiem kiedy to przeczytam, ale dam radę. Przepisy fantastyczne, proste. Ja akurat nie zbyt lubię gotowanie, ale może polubię.

    Jeśli chodzi o mnie to nie wyglądam źle, ok 1-2kg nadwagi. Więc na wielkim odchudzaniu mi nie zależy. Próbowalem DUKANA i kapuścianą dietę. O ile na pierwszej udało mi się zrzucić 10kg w miesiąc to ta druga była czym okropnym i po 1 dniu dałem sobie spokój, ta zupka kapuściana jest po prostu obrzydliwa. Oczywiście jestem "ofiarą" dukanowskich jojo kilogramów", ale przyznam, że diety nie skończyłem. Możliwe, że dlatego.

    Blog oczywiście już w zakładce ulubione, na pewno będę sobie robić potrawy zaprezentowane przez Ciebie. Wydają się nieskomplikowane i niedrogie. Jedyne czego się boję to liczenia tych kalorii, obawiam się, że u mnie to nie przejdzie, choć skrupulatnie zwracam uwagę na kaloryczność produktów.

    Myślę,że uda mi się zrzucić ok 8-10 kg. Bardzo bym chciał. Moją dużą wadą jest niecierpliwość, jak nie ma efektów to się poddaję. No ale tym razem wytrwam. Akurat ja lubię sport, gram w siatkówkę, tenisa, jeżdzę na rowerze, robię brzuszki, więc myślę, że to pomoże. A ruszyć się trzeba gdyż kg do zrzucenia czekają, niestety skręcony staw kolanowy spowodował wyłączenie mnie ze sportu na okres 7 miesięcy, stąd doszedłem do rekordowej wagi 86kg przy 184cm. Jestem przykładem osoby, która szybko tyje ale też szybko zrzuca. Jeszcze tydzień temu ważyłem 86, dziś 83.5kg, za pewne pozbyłem się wody tylko z organizmu a zależy mi na pozbyciu się tłuszczu.

    Będę tu codziennie zaglądać!

    Pozdrawiam, no i śliczna z Ciebie kobietka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrwaj i daj zdjęcia do galerii :) Mój mąż jest chętny do galerii, ale zgodził się jak mu ze dwóch panów znajdę lub przynajmniej jednego :) Nie chce być tu rodzynkiem wśród bab!

      P.S. Ale która kobietka, ja czy koleżanka ze studiów :P Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

      Usuń
  79. Oczywiście, że Ty! :)

    Moja koleżanka też niczego sobie, ma fantastyczny uśmiech! :D

    OdpowiedzUsuń
  80. Pisałam już pod innym postem, ale jestem pod ogrooomnym wrażeniem! Chyba sobie akurat tę galerię na stronę tytułową ustawię, te efekty są niesamowite! No i można...? Można! Jestem chyba zmotywowana jak nigdy wcześniej...
    Jeśli tylko mi się uda, również mogę się zadeklarować, że prześlę zdjęcia. :) Będzie kolejny MOTYWATOR do kolekcji- obiecałam zdjęcia szczupłej MNIE, więc nie mogę zawieść, ha ha :D

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich, wytrwałości! :)

    Aneta

    P.S. Pani Magdo, dziękuję za tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! Anonimowa nie jesteś, to my Cię znajdziemy :P

      Usuń
  81. Witam serdecznie!
    Gratuluję wszystkim cudownych efektów :) Mam nadzieję tym razem naprawdę,że moja twarz też będzie za rok może dwa równie radosna jak dziewczyn na zdjęciach!
    Droga Pani Magdo tą nadzieję mam tylko dzięki pani. Mam 43 lata i całe zycie się odchudzam. w tym roku jakiś miesiąc temu podjęłam ostateczną walkę z kilogramami, ale nie przechodząc już na dietę tylko na racjonalne odżywianie. Stwierdziłam, że jeśli nie nauczę się raz na zawsze jeśc zdowo to nie będę ważyła 117 kg tylko 130 albo i więcej. Schudłam prawie 5 kg ale znów wrócił 1 kg i zaczęłam się martwić. Mam córki, które chcą mi pomóc i jedną z nich poprosiłam by znalazła mi w internecie jakieś dietetyczne potrawy. W poniedziałek wróciłam z pracy, a córka powiedziała, że znalazła cudownego bloga( właśnie pani) i że nie ma mocnych abym korzystając z pani wskazówek nie schudła. Gdy zobaczyłam te wszystkie metamorfozy, zdjęcia z talerzemi pełnymi bardzo apetycznie wyglądającego jedzenia, wiedziałam, że to dla mnie. Na dodatek moja córka skomponowała mi narazie dwutydodniową dietę zgodnie z pani wskazówkami, i jeszcze podjęła się gotowania, bo bardzo to lubi. Tak że wspólnie z córką zjadamy te pyszności i ja po ki
    lku dniach straciłam 2,5 kg chociaż czuję się cały czas najedzona.
    Chciałam jeszcze raz podziękować za wszystko, za pani ogromny wkład pracy i nadzieję, że nastanie dzień kiedy doda pani moje zdjęcie już nie otyłej, ale szczupłej osoby! Nie mogę zawieść mojej córki, która wkłada wysiłek w gotowanie i planowanie posiłków, a moimi wynikami chciałabym sprawić pani przyjemność i tym sposobem podziękować za wszystko! Mam na imię Ania i napewno będę panią co jakiś czas informowała o postępach!
    Bardzo serdecznie pozdrawiam i szczerze dziękuję!!!!!
    Ania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja czekam na relacje za jakiś czas :) Trzymam kciuki i to bardzo. I pozdrowienia dla córki, która ułożyła jadłospis. Jak widać nie trzeba być dietetykiem, żeby sobie poradzić. Wskazówki tu zawarte są dla Was :)

      Usuń
  82. Magdo, muszę Cię zawiadomić że z Twoją pomocą mam już 11 kg mniej odkąd się odchudzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Koniec czy jeszcze walczysz?

      Usuń
  83. Ten blog jest niesamowity, wpadłam na niego całkiem przypadkiem , i z tego powodu bardzo się cieszę .Jestem na diecie 1000 kcal, i twoje przepisy bardzo mi pomogą w dalszej kontynuacji odchudzania. Jesteś GENIALNA .
    Super że są wyliczone kalorie

    OdpowiedzUsuń
  84. Ludziska, grzeszycie trochę na tej diecie? Magda, Ty jesteś hardcorem, jeśli wytrzymałaś tyle czasu na jednej dawce kalorii, bez podjadania. Ja mam czasem takie dni, że konia z kopytami bym zjadła. I jestem głodna, i mam ochotę na jedzenie. DZIŚ JEST WŁAŚNIE TAKI DZIEŃ. Ratuj się, kto może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, ale nie martw się to mija. Jak odpuściłam raz, tak się teraz zmobilizować nie potrafię na wiosnę, może dlatego, że długo szła do nas, więc też ten moment odkładałam...

      Usuń
    2. No nie mów, że się jeszcze odchudzasz...

      Usuń
    3. Nie, że odchudzam, ale wiesz, po zimie takie tradycyjne 1-2kg. Nie chodzi o wagę samą co o samopoczucie. Mówię o takim oczyszczeniu organizmu, o takich 2 tygodniach nawet na 1800kcal jak zawsze, ale bez podjadania chrupków dzieci, paluszków, ciasteczek. Podjadam i czuję się taka zmulona później, choć waga stoi, ale samopoczucie nie takie, brak chęci na wyjścia z domu. Jak się tak idealnie zdrowo odżywiam, to mam power, a słodkie i przekąski mnie zmulają i tylko kocyk i lenistwo...

      Usuń
    4. Chciałabym dojść do takiego etapu, że będę się przejmować 1-2 kg :) Ja po 11 tygodniach mam -8 kg, czyli średnio wychodzi -0,7 kg na tydzień. A jeszcze 8 bym chciała i też mam na to (tylko? aż?) 11 tygodni. Myślałam, że szybciej to trochę pójdzie, ale mam za sobą już tyle diet, że organizm się uodpornił na te moje cuda. Tak jest właśnie napisane w "Nie potrafię schudnąć" Dukana, że po iluś tam nieudanych próbach zrzucanie wagi idzie bardziej opornie. I tym sobie tłumaczę to, że na miesiąc nie wychodzi książkowe 4 kg, tylko niecałe 3 kg. (Swoją drogą po dwóch miesiącach stosowania diety opisanej we wspomnianej książce doszłam do wniosku, że rzeczywiście nie potrafię schudnąć).

      Kiedy miałam 20 lat, kilogramy spadały dużo szybciej, a teraz... Staję po kolejnym tygodniu na wadze i mam na przykład 0,3 kg mniej niż w zeszłym. I szlag mnie trafia, jestem zniechęcona. Przecież się stosuję, tyle serca w to wkładam, a tu taki marny rezultat. Dla kogoś, kto nie ma problemów z wagą, może być to śmieszne - niektórym wystarczy, że nie będą jeść po 18 i już jest efekt.

      Skoro już się rozwinęłam: najbardziej mnie wkurzają złote rady wszystkich dookoła. Powinnaś to; nie powinnaś tamtego; zjedz normalnie i idź pobiegać (żeby się zrzygać chyba); to za duży ubytek wagi; ile to zachodu z tymi garami, a zmywania ile (tyle co przy normalnym obiedzie!); nie przesadzaj; to niezdrowe; twarz ci się zapadła - i moje ulubione: I TAK PRZYTYJESZ (motywujące). Poza tym jak człowiek trochę schudnie, nagle staje się to tematem numer jeden i wszyscy cię oglądają jak świnię na targu. Krępujące.

      Dlatego życzę wszystkim szczupłym (są tu tacy?), którzy naprawdę wspierają tych mniej szczupłych na diecie, żeby pozostali szczupłymi i nie musieli sobie nigdy niczego odmawiać. A szczupłym "życzliwym", którzy wszystko wiedzą najlepiej, choć w życiu nie byli na diecie, życzę nie po katolicku, żeby im poszło w boki i we wszystkie inne miejsca, w które nie powinno pójść. I żeby musieli to zwalić.

      Usuń
    5. Po latach doświadczeń w stylu dieta-jojo-dieta-jojo stwierdzam, że takie przejmowanie się od 3 lat 1-2kg daje mi tyle, że jojo nie mam. I nie nazywam tego obsesją, a samokontrolą i życzę Ci, żebyś też taką miała, jak już dojdziesz do celu :) Poważnie i szczerze życzę każdemu, żeby się nie zapominał w tym okresie po diecie i trzymał kontrolę nad wszystkim.

      Co do I TAK PRZYTYJESZ - normalne, podobno chudłam za szybko, za dużo, wyglądam podobno jakbym była chora, szara i brzydka i na 100% będę miała jojo! Olać, brnij do celu i trzymam kciuki, a jak masz doła pisz na maila, mam tendencję do wspierających maili w stylu esej :D

      Usuń
    6. Hehe, czyli wsparcie psychologiczne też jest. Kompleksowo. Czasem się zastanawiam, dlaczego nie bierzesz za to wszystko pieniędzy. Ja już mam wizję tego biznesu: mały lokal, w którym udzielałabyś porad i opracowywała plany żywieniowe, a przede wszystkim knajpy z żarciem, w których można dostać wyłącznie na wynos posiłki takie, jakie robisz. Do każdego byłaby wartość kaloryczna podana. Nie wiem, czy takie knajpy w Polsce funkcjonują, ale moim zdaniem babki by ciągnęły stadami. Ja też bym była w tym stadzie :) Każdego dnia byłoby inne menu: ze 3 propozycje obiadów, mniejszych posiłków około 10. Zapakowane w pudełko, świeże. Kuj żelazo, póki gorące.

      Usuń
  85. Dziewczyny jak wy to zrobiłyście!? Ja też tak chcę! Odchudzam się prawie od miesiąca, staram się jeść zdrowo, bardzo dużo spaceruję (zwłaszcza z psem), wieczorem trochę poćwiczę (brzuszki, jazda na rowerze) i schudłam dopiero 7kg;-(!!! Wydaję mi się, ze to mało....jak myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miesiąc 7kg, to przecież dobry wynik, nawet bardzo i nawet znajdą się tacy, co powiedzą, że za bardzo dobry i będą straszyć jojo :)

      Usuń
  86. 3 miesiace (niecale)schudlam 10 kilo i teraz juz od dwuch tygodni waga stanela jak zakleta juz mam watpliwosci a co najgorsze brak moytwacji napiszcie cos bo odpuszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, a żeby wytrzymać i przetrwać kryzys zobacz sobie swoje zdjęcia przed i po tych 3 miesiącach i pomyśl czy warto się poddawać. Był czas zwątpienia u mnie też, krótki, ale pamiętam, że przez kilka dni miałam na pulpicie w kompie swoje najgorsze zdjęcie i kilka razy dziennie jak je widziałam, to mi dawało siłę, żeby wytrwać.

      Usuń
  87. 6kg w 3 tygodnie :D Nawet nieźle, przyznam, że niewiele opierałem się na stricte Twoich przepisach, Twój blog raczej nauczył mnie zasad żywienia, co jesc, czego nie jesc itp itd. Wielkie dzięki! Zdaję sobie sprawę, że będzie trudniej zrzucać, ale się nie poddam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, może w końcu jakiś facet zasili naszą galerię :)

      Usuń
  88. Wspaniałe wyniki i świetne rezultaty.To kosztuje dużo wysiłku i łez,ale jest warto o to walczyć.Moja największa waga to 98 kilo przy wzroście 156 cm.Wyglądałam okropnie i staro i czułam się bardzo, bardzo nieszczęśliwa.Spadłam do wagi 53 kilo ale też wyglądałam żle. To była za mała waga dla mnie mimo tabel.Wyglądałam jak anorektyczka i ludzie pytali się mnie czy jestem zdrowa.:-)Mam 43 lata(ach ten wiek)i ważę teraz 58 kilo i czuję się świetnie. Zgubiłam 30 kilo w 6 miesięcy.Pierwsze 15 kilo zgubiłam i nie wiedziałam o tym.Myślałam że ubrania mi się rozciągnęły..:-)Dopiero jak koleżanka stwierdziła że schudłam,postanowiłam się zważyć.I tu szok!!! Mniej 15 kilo w 3 miesiące,bez diety.Zmieniłam kraj,brak języka i praca po 16 godzin dziennie i dlatego zaczęłam chudnąć .Zaczęłam się odchudzać o moja dieta to 1000 cal i gubiłam miesięcznie około 4 lub 5 kilo.Nie wiedziałam jak ustalać meni i chodziłam głodna.Dużo łez wypłakanych w poduszkę.Schudłam 30 kilo ale było mi mało.Liczyłam kalorie i ważyłam się kilka razy dziennie i odmawiałam sobie wszystkiego.Straszny błąd.Błędne koło.Byłam wychudzona a myślałam że nadal jestem gruba .Otrzeżwienie przyszło gdy zobaczyłam się w lustrze,gdy kremowałam całe ciało bo byłam bardzo wysuszona.Zobaczyłam w lustrze wychudzoną postać ze sterczącymi kościami.Dość!Zaczęłam liczyć kalorie i okazało się że zjadałam pod koniec diety 300 cal.Obłęd.Uważajcie, bo można wpaść w błędne koło przy odchudzaniu.Strona Magdy jest świetna i pomaga zachować zdrowy rozsądek.Magda włożyła bardzo dużo pracy w tą stronę podając Wam tak wiele przepisów i cal każdej ugotowanej potrawy.Żałuję że gdy się odchudzałam nie znałam strony Magdy.To oszczędziło,by mi dużo błędów które popełniałam i mnóstwo łez.Teraz ważę 58 kilo i czuję się świetnie a jeśli przytyję (tendencja do tycia i łakomstwo)nie mam problemów ze zbiciem wagi.Przepisy Magdy są świetne i wyliczenia cal bardzo dokładne,ponieważ dużo serca wkłada w swoje potrawy.Jeśli Wam coś nie smakuje to zmieńcie przyprawy na takie jakie lubicie, ponieważ każdy lubi coś innego.Zupy Magdy są świetne ale ja gotuję je na wywarach z kurczaka,ponieważ lubię jak zupka pachnie kurczaczkiem :-)Oczywiście taka zupka jest bardziej kaloryczna,ale to można wszystko obliczyć.Ważne jest to żeby nie schodzić poniżej 100 cal dziennie.Odchudzanie nie musi być pasmem wyrzeczeń.Teraz gotuję dwa obiady dla mojego męża i mnie.Mój mąż nigdy nie musiał się odchudzać.Je wszystko i to w bardzo dużych ilościach.Skutkiem tego zjada moje sałatki i zupki a jego tradycyjne kotlety schabowe zostają w lodówce.Zabić go za to,to mało :-)Madziu wykonujesz świetną robotę i chylę czoła przed Tobą i żałuję tylko że nie trafiłam tu wcześniej, bo to oszczędziło by mi wiele łez.Dziewczyny wyglądają świetnie, ale mam nadzieję że zachowają zdrowy rozsądek w odchudzaniu.Dziewczyny dacie radę i ja wierzę w To że zbijecie zbędne kilogramy mając taką stronę jak ta.Powodzenia.:-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kolejna motywacja dla innych, dziękuję :)

      Usuń
  89. Kurde przyznam, że 1200kcal dla faceta to porazka, miesiac wytrzymalem, ale chyba bede musial zwiekszyc, doradzcie mi na ile zwiekszyc, chce dalej chudnac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilu, wejdź na post jak powinien wyglądać dzień i tam jest wzmianka o mojej diecie 1200 i mojego meza 1600. Przy 1600 przez 5 miesięcy schudł 20kg (bez specjalnego wysiłku) i mniej dla faceta nie polecam.

      Usuń
    2. Madziu, dzięki serdeczne, już czytam i zaraz wprowadzam. Tym bardziej, że ja dość sporo cwicze(dzis np 3,5h w tenisa), to już wiem chyba skąd byłem w nocy taki mega głodny.

      Usuń
    3. Teraz to ja też już wiem, czemu byłeś głodny :)

      Usuń
  90. Witam. Mamy pytanie. Od kilku tygodni staram sie jesc malymi porcjami, oczywiscie zwracam uwage na to co jem i co 3-4 godziny. Po jakims czasie moj organizm zaczal sie przestawiac i jak juz dochodzilo do tej 3 godz. bez jedzenia odczuwalam glod ;-) Teraz niestety sie to znow zmienilo 3-4 godz i wogole nie jestem glodna, wrecz czuje sytosc ;-( Czy to normalna reakcja organizmu? Zaznacze, ze przed dieta jadlam 2 razy dziennie male porcje i bylam full. Nie wiem czy powinnam dalej utrzymywac te godz i zjesc chociazby marchewke jesli nie odczuwam glodu? Prosze o rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony ciesz się, że nie masz tego uczucia, ze nie możesz się doczekać kolejnego posiłku, bo wiele osób tak ma, przynajmniej na początku. Zmuszać się też nie ma co, bo po co masz nabrać wstrętu do jedzenia. Jednak co 3 godziny lepiej by było jeść, bo z tego co ja wiem, to trzeba organizm przyzwyczaić do tego, że ciągle coś dostaje. Nie ważne, że Ty nie odczuwasz głodu, bo organizm i tak odczuje to jako chęć zagłodzenia i zacznie magazynować, nawet przy niskim poziomie kalorycznym.

      Usuń
  91. Hej!:) Trafiłam na blog tydzień temu. Tak mi się spodobało,że od razu zaczęłam liczyć kalorie.
    Z uwagą oczywiście na to co jem ponieważ karmię synka piersią. Tak więc diety typu kopenhaska odpadają.
    Musiało być zdrowo i bez tłuszczu:)Wiadomo,waga po porodzie spada w dół szybko,ale pózniej długo STOP:( I dziś wchodzę na wagę,a tam w tydzień 2 kg mniej!:D
    Mąż się zdziwił,że mój dietetyczny,wyliczony kalorycznie obiad wcale nie jest 'biedny':D
    Do wagi sprzed pierwszej ciaży brakuje mi jeszcze 8 kg,chciałabym schudnąć tyle i oczywiście wagę utrzymać.
    Ten blog jest dla mnie niesamowitą motywacją,a jeszcze bardziej zdjęcia 'przed i po':) Dziękuję.
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki i daj znać jak Ci idzie :) Może do galerii dasz się namówić na przed i po :)

      Usuń
  92. JESTEM tu pierwszy raz przeczytlam wszystko od a do z i na koniec zostawilam sobie wlasnie ta galerie:) to jest cos swietnego. Jesli te panie sotoswaly Pani diete czyli te potrawy ktore pani proponuje to ja od poniedziałku biore sie w garsc przepisze listew sobote bo pewnie jak co tydzien pojade po zakupy i zaczne gotowac:) mam nadzieje ze zrczuce 20 kg i bede wazyc tyle ile pragne czyli 60 kg mysle ze przy moim wzrocie 172 to w miare waga:) zyczcie mi powodzeia i wtrwalosci bo u mnie z tym ciezko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak za wszystkich trzymam kciuki!

      Usuń
  93. ja już 10kg mniej i to w zaledwie 7 tyg, jestem bardzo zaskoczony. Znajomi mówia, że strasznie się wychudziłem, ale ja jestem bardzo zadowolony. Szkoda, że wszystkie ciuchy za duze :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje :) Ciuchy rzecz do nabycia.

      Usuń
  94. Mmm, wszystkie dziewczęta wyglądają rewelacyjnie. Jedna z Pań wg. mnie zrzuciła aż za dużo, ale jeśli jej z tym dobrze, to nie mnie oceniać.

    Zaskakuje mnie natomiast, jak szybko niektóre z dziewczyn zrzuciły sporą ilość zbędnych kilogramów - to bardzo motywujące. Chwilowo nie bardzo mogę, bo oczekuję dzidziusia, ale po porodzie muszę sporo zrzucić, a kiedy się ogląda TAKIE zdjęcia, jakoś łatwiej przychodzi dietowanie się.

    Już teraz zacznę planować jakieś konkretne menu, żeby mieć gotowe pakiety, gdy przyjdzie pora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to planuj planuj, czekam na info za jakiś czas jak tam idzie :)

      Usuń
  95. Hej:) Super,super,super!!! Zdrowe odżywianie trwa i 4 kg mniej. Z nieba mi 'spadłaś' :D
    Natalia (wcześ komentarz 20 maj)

    OdpowiedzUsuń
  96. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 7 tygodni 8kg to bardzo fajny wynik. Idziesz jak burza :) Dobra patelnia to podstawa :)

      Usuń
  97. Hej...Ja od sierpnia do teraz schudłam jakieś 8 kg.Trochę mało,bo uwielbiam jeść i najgorsze dla mnie są święta,urodziny itd.ale walczę dalej!Po wstrętnej zimie znowu wróciłam do biegania,które naprawdę uwielbiam i wciąz staram się trzymać dietę(pewnie do kolejnych urodzin ;-) )Mam 167 cm.i ważę teraz 64 kg.I wczoraj pierwszy raz założyłam krótkie spodenki i pokazałam się w nich na ulicy!!I to jest boskie uczucie!!Walczę dalej do wymarzonych 55 kg.
    Pozdrawiam,Kasia

    OdpowiedzUsuń
  98. Witam ! dla Bloga jestem pełna uznania :-) też zaczynam tzn.zaczęłam od piątku 14 czerwca do dzisiaj -0,5 kilo w 4 dni to myślę dobrze,nie poddam się 4 lata schudłam w 4 m-ce 20 kilo (wtedy to głównie był fitness)a póżniej wstawię fotki , do zrzucenia 25 kilo pozostałości po ciąży, urodziłam 3 m-ce temu i czas zacząć,ale nigdzie, chyba nie widzę nic o wątróbce...POZDRAWIAM SERDECZNIE,,,

    OdpowiedzUsuń
  99. Witam znalazlam twojego bloga kilka dni temu I od tamtej pory siedze tu codziennie ja mecze sie z kilogramami cale zycie raz tyje raz chudne teraz jednak mam ich za duzo bo przybylo mi 25 kilo w rok czasu a to dlatego ze mieszkam w grecji I uwielbiam jesc a jedzenie jest tutaj strasznie tluste I duzo smazonego niby wszystko na oliwie z oliwek I powiesz ze zdrowo ale tak jak ze wszystkim co za duzo to NIE zdrowo teraz jest sezon na dynie I jest jej mnustwo az do pazdziernika a ja ja uwielbiam nigdy nie wiedzialam co z niej zrobic ale dzieki tobie to sie zmienilo nie nastawiam sie na szybka utrate wagi raczej na zmiane zasad zywienia ale z pomoca twojego bloga kilogramy mysle ze poleca same ....zrobilas fajnego bloga I pomoglas wielu ludziom ....PODZIWIAM...pzdr.MAGDALENA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będziesz teraz taką dyniomaniaczką jak ja! Dziękuję :)

      Usuń
  100. Chylę czoła "Odmieńcom"! :)
    Na pewno jest jeszcze cały tłum odchudzonych, którzy nie chcą się upubliczniać na zdjęciach, a też schudli :))
    Bardzo motywująca galeria :D

    OdpowiedzUsuń
  101. Magda, Twój mąż to teraz ciacho ;) brawo dla niego!

    OdpowiedzUsuń
  102. Hej kochani!:) Czytam sobie mój post,który napisałam 20 maja,że zaczynam liczyć kalorie:)od tamtej pory schudłam już 9 kilo:) przy 1500 kcal,czasem pozwalam sobie na 1800 :D
    (Przez 4 tyg 1200 kcal,ale dopadły mnie zawroty głowy i zwiekszylam porcje jedzonka)
    codziennie wracałam na tą stronkę szukając inspiracji. I w ogóle nie jestem głodna. Cwiczyłam przez miesiąc 'skalpel' Ewy Chodakowskiej. Rezultaty było widać. Dopadł mnie leń do ćwiczeń i dużo obowiązków. Zacznę znowu i jak tylko znajdę zdjęcia wyślę je do galerii:D

    Natalia Majchrzak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do roboty i czekam na zdjęcia. Ja Skalpel też codziennie męczę :)

      Usuń
  103. Gratuluję WSZYSTKIM OSOBOM! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ale jestem także trochę przybita! Potraciliście tyle kg, a ja w pół roku zaledwie 7... :( Ale widze, że MOŻNA! Więc nie pozostaje nic innego, jak WALCZYĆ!

    OdpowiedzUsuń
  104. Płakać mi się chce jak na Was patrzę,że to wszystko jest jednak możliwe.Ja mam straszną nadwagę właśnie zaczęłam z nią walczyć .Te zdjęcia i Wasze osiągi dały mi niezłego kopa!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustaw sobie to na stronę startową lub jako zdjęcie na pulpicie. Niech Cię to mobilizuje każdego dnia!

      Usuń
  105. NO tak...Tutaj to i ja pasuje...z nadwaga oczywiscie:):):)Po ciazy zostalam na 72kilogramach!!!Ten blog daje do myslenia i motywuje ,ale na jak dlugo starczy mi sil???Od kilku dni intensywnie trenuje i jestem na diecie.Kazdego dnia walcze sama ze soba.Nigdy nie mialam problemow ze slodyczami,ale staropolskie zarelko to moja pasja:)Moja wymarzona waga to 49 kilo:):):)Tyle wazylam...Teraz nie lubie patrzec w lustro,bo tam widze jakas gruba babe z walkami tluszczu!!!Podziwiam was dziewczyny...Wszystkie!!!Blog jest wspanialy ,gratuluje pomyslu...Trzymam za was wszystkie kciuki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo i do roboty. Ja startowałam z 65kg i aktualnie mam takie 48-49kg, więc da się i Tobie też się uda, wcale dużo więcej nie masz ode mnie!

      Usuń
    2. Hej,hej...Od tego wpisu do dzis schudlam 5 kilo!!!!!!!Nie zawsze bylo to 1200kcal(najczesciej mniej),ale i ze sportem bylam na bakier...Musze przyznac,ze dla motywacji jestem codziennie na tej stronie.Bez spogladania na Wasze rezultaty nigdy bym tak dlugo nie wytrzymala.Cudowny blog...Madziu jestes WSPANIALA!!!

      Usuń
  106. Madziu pozazdrościć takiej wagi. A przy jakim wzroście, jeśli można wiedzieć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  107. Wielki szacunek i gratulacje wszystkim ,które podjęły walkę ze swoimi słabościami i nadprogramowymi kg !!! :-)))
    Ja dopiero dziś trafiłam przypadkiem na tego bloga ,szukając pomysłów na surówki do obiadu ,bo moje dotychczasowe mi i rodzince się znudziły ;-( I dzięki Bogu tu trafiłam i czytam z zapartym tchem i otwartą buzią ;-)
    Moja miłość do słodyczy jest tak wielka jak moja waga ,a może jeszcze większa ,bo też od lat z nią walczę :-(
    Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny i dziękuję Magdzie za ten blog :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surówek u nas pod dostatkiem, zapraszamy :)

      Usuń
  108. Chętnie bym dołączyła do galerii , warto motywować innych swoją determinacją i dążeniem do celu :)
    Za mną -20 kg w 8 miesięcy :) Ale to nie koniec :)
    Pozdrawiam i podziwiam wszystkie panie :)

    OdpowiedzUsuń
  109. WOW!
    Podziwiam i gratuluje! :)
    Ja jestem w trakcie diety i ćwiczeń i już się nie mogę doczekać takich efektów, ale niestety jeszcze długa droga przede mną !! :)

    OdpowiedzUsuń
  110. Witam od kiedy trafiłam na tego bloga schudłam w pół roku,ok 15 kg! Stał się on dla mnie inspiracją do pracy nad swoimi nawykami zywieniowymi. Duzo nauczyłam się sama,nie opierałam się tylko na postach i przepisach z tego blogu co nie ujmuje oczywiście zasług Pani Magdy:) co jest tu najlepsze ?? Zobaczylam,że żeby schudnąć nie muszę głodować. Niby nic,a jak dużo :) Pozdrawiam wszystkie mamy,które wracaja po ciaży do swojej wagi!

    OdpowiedzUsuń
  111. Dziękuję:) Moja krótka relacja z odchudzania http://wspolczesnamama.pl/nie-ma-dietynie-ma-jojo/ :)

    OdpowiedzUsuń
  112. Brawo dziewczęta, ja też schudłąm jakieś 20 kg, przez jakieś 10 mies, teraz chcę wyjść z diety,bez efektu jo -jo, jakieś rady macie dla mnie, cotydzień zwiększam kaloryczność o 100 kcal, na razie waga stoi, ćwiczę co najmniej 40 min dziennie, co robić,żeby to cholerne jo- jo mnie nie dopadło, bo bardzo się go obawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam,że ważę 44 kg przy wzroście jakieś 167

      Usuń
    2. 44 kg przy wzroście 167 cm zakrawa na wychudzenie... Dobrze pamiętam jak przy prawie takim samym wzroście ważyłam 49kg - wyglądałam jak szkielet....!!!

      Usuń
  113. Dziękuję za tego bloga pani Magdo jest pani Aniołem! Odchudzam się od 1ego stycznia korzystając z Pani rad. Oprócz tego mam dużo ruchu gdyż mam półroczne dziecko tak więc dieta plus siłownia (synek waży 10kg) już przynoszą niesamowite rezultaty. Na dodatek czuję się świetnie i uwielbiam takie jedzenie zupy są rewelacyjne! Wcale mi nie żal ,że już nigdy nie tknę śmietany , zawiesistych sosów i kotletów w panierce po których czułam się fatalnie przez pół dnia. Dla mnie to nie jest żadna dieta to mój nowy styl życia, który niezwykle mi się podoba i naprawdę nie oznacza to , że zaciskam zęby i się męczę przynajmniej narazie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  114. Chyba muszę się bardziej postarać i zacząć liczyć to co jem bo taka dumna byłam z siebie do chwili gdy jeszcze raz popatrzyłam na wyniki innych odchudzających się tu osób. Ja się cieszę z pozbycia mniej więcej 11-12 kg w ciągu 3-4 miesięcy, a tu po 20 kg dziewczyny chudną w 5-6 miesięcy?! Fakt: nie liczę kalorii. Odchudzam potrawy i odrzuciłam kilka produktów w tym kochane słodycze i majonez. Nie ćwiczę i raczej nie będę bo leń jestem. Jedyna dawka ruchu to spacerki z psami. No i 40 lat już skończyłam, a podobno w tym wieku już tak szybko się nie spala ... Tak sobie tłumaczę i usprawiedliwiam ;-)
    Dziewczyny, gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń