logo

logo

wtorek, 10 stycznia 2012

Od śniadania do kolacji - jak odchudzić talerz w ciągu dnia



Chciałam Wam przedstawić w przybliżeniu standardowy dzień kogoś, kto się żywił tradycyjnie, a następnie przy moim wsparciu zmienił sposób żywienia na zdrowy i racjonalny. Przedstawiam dzień z życia mojego kolegi - faceta, który lubi mięcho, pyry, chleb, a i piwem nie pogardzi. Kolega ma to szczęście w życiu, że nie ciągnie go do słodyczy, ale niech każdy z nas w pamięci doliczy ile ciasteczek i batoników w ciągu dnia zjada oprócz tego, co tu przedstawiam. Dla wielu myślę będzie to ciekawostka, wgłębiłam się tu szczegółowo w ważenie produktów do zdjęć, do liczenia kalorii. Też takie szczegóły Wam pokazuję, choć normalnie w przepisach tego nie robię. Dla tych, co lubią liczby może być to interesujące. Dla tych, co nie bardzo to kumają polecam patrzeć tylko na to, co pogrubione, powinno wystarczyć, żeby mieć ogólny pogląd.



Śniadanie i czas po śniadaniu

Dzień rozpoczynał się od słodzonej kawy z mlekiem. W większości przypadków tak właśnie rozpoczynamy dzień w pracy. Później była przerwa śniadaniowa, kolega zjadał 3 podwójne kanapki z białego chleba, z masłem, wędliną, żółtym serem i majonezem. Zazwyczaj zjadał je wszystkie naraz, bo potem w ciągu dnia praca, więc czasu by nie było. Zatem około 9 obfite śniadanko, potem długa długa przerwa, aż do obiadu. W przerwie jeszcze prawie codziennie pojawiał się jakiś napój typu Tiger, Coca-cola.

Po zmianach kawa została, bo nie każdy by dał radę bez kawy, ale zmniejszył o połowę ilość cukru. A zasadnicze zmiany w samym śniadaniu to:

- ciemny chleb zamiast białego,
- serek typu Turek kanapkowy zamiast masła,
- wędlina drobiowa zamiast szynki/baleronu,
- wyrzucenie z kanapki żółtego sera i majonezu,
- wprowadzenie warzyw (ogórek, pomidor, sałata).

 
No i przede wszystkim nie wszystkie kanapki o 9:00, a jedna co 2 godziny. Jak się zjada wszystko naraz, to organizm nie daje rady i się większość odkłada w postaci tłuszczyku. Słodkie napoje odstawił, w zamian woda mineralna.





-->

PRZED ZMIANAMIPO ZMIANACH
KAWAwagakcal/100gkcal/porcjęKAWAwagakcal/100gkcal/porcję
kawa (1 łyżeczka)1000kawa (1 łyżeczka)1000
cukier (2 łyżeczki)2040080cukier (1 łyżeczka)1040040
mleko (2%)1005050mleko (2%)1005050
Suma:130kcalSuma:90kcal
KANAPKIwagakcal/100gkcal/porcjęKANAPKIwagakcal/100gkcal/porcję
chleb biały (2 kromki)60260156chleb razowy (2 kromki)60200120
masło (na 2 kromki)1065065serek (na 2 kromki)2015731
baleron (1 plaster)2538997drobiowa (1 plaster)1512819
ser żółty (1 plaster)2037074pomidor (2 plasterki)502412
majonez (1 łyżeczka)1074975sałata (1 liść)5141
Suma:467kcalSuma:183kcal
Wartość 3 kanapek:1401kcalWartość 3 kanapek:550kcal
NAPOJEwagakcal/100gkcal/porcjęNAPOJEwagakcal/100gkcal/porcję
Tiger/Cola25046115woda25000
Suma:115kcalSuma:0kcal
Suma kalorii w porze od śniadania do obiadu:1646kcalSuma kalorii w porze od śniadania do obiadu:640kcal
Kalorie zaoszczędzone
po zmianach:
1006 kcal



Obiad

Przykładowy obiad kolegi, to ziemniaki z okrasą (tłuszczyk z patelni po smażeniu mięsa), duże udko z kurczaka lub dwie mniejsze nóżki, jakaś surówka rozrobiona z majonezem lub śmietaną. No i oczywiście zawsze i wszędzie towarzyszący majonez do udek, bo inaczej nie wyobrażał sobie obiadu.

Zmiany wprowadzone w obiedzie:

- ryże lub kasze zamiast okraszonych ziemniaków, a jeśli już ziemniaki to mniej i tzw. „suche”,
- piersi z kurczaka lub indyka zamiast udek i nóżek ze skórą lub schabowych w panierce,
- surówki robione na bazie jogurtu zamiast tych z majonezem, śmietaną czy oliwą,
- wyrzucenie z talerza majonezu i wszelkich innych sosików na bazie majonezu.


-->

PRZED ZMIANAMIPO ZMIANACH
OBIADwagakcal/100gkcal/porcjęOBIADwagakcal/100gkcal/porcję
ziemniaki30060180ryż (1/2 woreczka)50350175
okrasa (1 łyżka)1090090brak okrasy000
noga z kury (2szt.)250160400pierś z kurczaka250100250
majonez (1 łyżka)30749225brak majonezu000
surówka (z majonezem)20075150surówka (z jogurtem)2003570
Suma:1045kcalSuma:495kcal
Suma kalorii w porze obiadowej:1045kcalSuma kalorii w porze obiadowej:495kcal
Kalorie zaoszczędzone
po zmianach:
550 kcal


Przekąski popołudniowe

Popołudniu różne prace domowe i poza domem, wszystko raczej w ruchu, więc przegryzał co wpadło w ręce. Przykładowo była to kromka z masłem na szybko, do tego cały serek typu Brie czy Camembert, a później gdzieś tam banan. Do tego wypijał około litra wody smakowej, bo przecież woda, to samo zdrowie. Ale nie wiedział, że smakowa, to niekoniecznie zdrowie.

Po zmianach bardziej przykłada się do tego, co popołudniu przegryza. Jak wie, że będzie poza domem, to wcześniej szykuje pojemniczek z jakąś sałatką, nie są to już tłuste sery, je dużo białego chudego sera, szczególnie serka wiejskiego. No i wodę zmienił na zwykłą mineralną, bo się dowiedział, że ta smakowa, to taki sam cukier jak w sokach.


-->

PRZED ZMIANAMIPO ZMIANACH
PRZĘKĄSKIwagakcal/100gkcal/porcjęPRZEKĄSKIwagakcal/100gkcal/porcję
ser Brie/ Camembert170360612serek wiejski200100200
chleb biały (1 kromka)3026078jajko (1szt.)6015090
masło (na 1 kromkę)565033pomidor (1szt.)1502436
banan (1szt.)1207084chleb razowy (1 kromka)3020060
woda smakowa100024240serek (na 1 kromkę)1015716
Suma:1047kcalwoda100000
Suma:402kcal
Suma kalorii w porze popołudniowej:1047kcalSuma kalorii w porze popołudniowej:402kcal
Kalorie zaoszczędzone
po zmianach:
645 kcal



Kolacja

To taki moment, kiedy kolega miał czas usiąść w domu i zjeść, godzina w przybliżeniu 22:00. I wtedy albo resztki z obiadu, jakieś udko i 3 kromy z masłem i żółtym serem do tego, albo parówki, no generalnie był to drugi posiłek na ciepło. A do tego zawsze towarzyszące piwo. Liczę tu wersję optymistyczną, że na jednym piwie się skończyło.

Po zmianach najczęściej rezygnuje z tak późnej kolacji, bo jest świadomy jak dużo kalorii ładował na sam koniec dnia. W zamian porcyjka owoców lub po prostu gorąca herbatka - piwo na czas diety również odstawił. Sałatka popołudniowa trochę też się przesunęła w czasie i stała się wieczornym posiłkiem, dlatego łatwiej było odstawić samą kolację.


-->

PRZED ZMIANAMIPO ZMIANACH
KOLACJAwagakcal/100gkcal/porcjęKOLACJAwagakcal/100gkcal/porcję
chleb biały (3 kromki)90260234jabłko (1szt.)1503654
masło (na 3 kromki)1565098pomarańcza (1szt.)1503654
ser żółty (3 plasterki)60370222kiwi (1szt.)504523
parówki (4szt.)170225383Suma:131kcal
majonez (1 łyżka)30749225
piwo50050250
Suma:1411kcal
Suma kalorii w porze kolacji:1411kcalSuma kalorii w porze kolacji:131kcal
Kalorie zaoszczędzone
po zmianach:
1280 kcal



Podsumowanie dnia

Wiem, dużo tu matematyki, ale żeby było wszystko przejrzyście, to małe podsumowanie:

-->
PODSUMOWANIE DNIA
Suma kalorii w porze
od śniadania do obiadu:
1646kcalSuma kalorii w porze
od śniadania do obiadu:
640kcal
Suma kalorii w porze obiadowej:1045kcalSuma kalorii w porze obiadowej:495kcal
Suma kalorii w porze popołudniowej:1047kcalSuma kalorii w porze popołudniowej:402kcal
Suma kalorii w porze kolacji:1411kcalSuma kalorii w porze kolacji:131kcal
SUMA:5148kcalSUMA:1667kcal
Kalorie zaoszczędzone po zmianach:3481kcal



Kolega sam przyznał, że nie był świadomy ile kalorii ma niewinna łyżka majonezu, że jego kanapki do pracy, to była bomba kaloryczna. I właśnie o taką świadomość chodzi, żeby zobaczyć swój dzień w liczbach. Pokazuję Wam przykład właśnie po to, żebyście uwierzyli, że dieta to nie jest coś niemożliwego. Jak się chce, to niewielkim wysiłkiem można wprowadzić małe zmiany, które nam dadzą duże pozytywne rezultaty. I piszecie mi tutaj, że ja gotuję takie wspaniałości dietetyczne, a że sami nie macie na to czasu – on nie gotował, przestawił tylko tok myślenia i sposób żywienia.

Rezultat zmian:

- nie chodzi głodny, nie ma ochoty na szybkie przekąszenie czegoś przypadkowego, bo rozłożenie równomierne posiłków spowodowało, że ciągle czuje się najedzony,


- nie czuje się ociężały po obfitym śniadaniu, obiedzie czy kolacji, bo posiłki są nie tyle mniejsze, co lżejsze i mniej kaloryczne,


- i najważniejsze – 10kg w dół bez większych wysiłków, bo chyba zgodzicie się ze mną, że jak pokazałam na zdjęciach, to widać, że ilościowo wcale nie ubyło, zmieniła się tylko jakość jedzenia.



93 komentarze:

  1. Właśnie jestem na etapie odchudzanie posiłków, na pewno skorzystam z twoich pomysłów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam mam na imię Marta mam 155 cm wzrostu co dla mnie jest męka:( bo ważę 59 kg ( wcześniej 61kg kg teraz ale odchudzam sie od poniedziałku :)i co powinnam zrobić żeby zrzucić do 57 56 kg ;) do mojej poprzedniej wagi;) czy wystarczy nie słodzić herbaty np zastąpiłam zielona herbatka bez cukru . i nie jeść słodyczy i innych wysokokalorycznych rzeczy jeść porostu posiłki w mniejszych ilościach ?? czy coś jeszcze trzeba zrobić? proszę o radę bo do 57 56 kg nie daleko :)

      Usuń
    2. Poczytaj bloga, tu wszystko jest napisane.

      Usuń
  2. A czemu banan jest kalorycznym owocem? To jakaś kompletna bzdura!!!!
    Rozumiem rodzynki, kandyzowane owoce itp., ale banan?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo zawiera fruktozę - cukier owocowy w ogronych ilościach. Między nim a sacharozą nie ma wiele róznicy.

      Usuń
  3. Otworzyłaś mi oczy na to w jaki sposób można schudnąć i przy okazji się nie głodzić - po porcja jest identyczna tylko zdrowsza. Bardzo fajny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja sie zgodzę, że jednak na diecie banany nie są wskazane, a już na pewno nie codziennie, lepiej zjeść jakieś warzywo w zamian. Przecież ten wpis jest o czasie "na diecie", każde zaoszczędzone kalorie się liczą (a banan ma ich 85 z 1200 dozwolonych dla mnie, kobiety). Tak czy inaczej swietne ujęcie sprawy, podoba mi sie ten blog - ląduje w ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. banan może być w diecie ale niedojrzały i na II śniadanie lub podwieczorek

      Usuń
    2. Banany są zdrowe i od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzą . Świetna alternatywa zamiast słodyczy .
      Koktajl z maślanki i banana + otręby owsiane = zdrowy sycący posiłek który ma około 240kcal to nie taka tragedia a ile przyjemności .

      Usuń
    3. No cóż twoje zdanie ale wiem że i dietetycy pozwalają zjeść banany tylko w odpowiedniej ilości.

      Usuń
  5. Widzę, że nie tylko ja kocham owocowe kolacje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko fajnie tylko ile ta dieta bez piwa miałaby trwać ? tydzień ? Bo jeżeli dłuzej to czym zastąpić piwo ?

    OdpowiedzUsuń
  7. To byłem ja, Krzyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak jest teraz?... w 2016r? :D
      Anai

      Usuń
  8. Witaj Madziu!!!
    Czytam ten artykuł i odnoszę nieodparte wrażenie ze jest on właśnie o mnie. Szukam, choć jednego zdania, które by ten wrażeniu zaprzeczyło, ale niestety go nie znalazłem. Wszystko, co w nim napisałaś to sama prawda. Twoje rady dały mi do zrozumienia ze żołądek to nie śmietnik i nie wszystko należy do niego wrzucać :) Postępy i nowości na Twoim blogu sprawdzam na bieżąco, jest on super i z pewnością zasługuje na „Blog roku”, za co trzymam kciuki.
    Jeszcze raz wielkie dzięki dla Ciebie za swój cenny czas poświecony mi.
    Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
  9. Krzyś, ja wiem, że Ty mnie dobrze znasz i wiesz, że lubię wyzwania i jestem solidna w tym, co robię. Ale dając mi ostatnio zadanie na wymyślenie dietetycznego smalcu... a teraz czym zastąpić piwo... ja chyba nie dam rady sprostać Twoim wymaganiom na super dietę skwarkowo-piwną :) ale daj mi jeszcze trochę czasu, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może zamiast piwa cydr jabłkowy :) Oczywiście w rozsądnych ilościach i od święta :)

      Usuń
    2. Polecam "smalczyk z fasoli"- dietetyczny :)

      Usuń
  10. Witaj. Genialny blog. Zawiera naprawdę wiele przydatnych informacji związanych z dietą i odchudzaniem. Ja również od jakiegoś czasu próbuję przejść na dietę i zrzucić parę kilko jednak mam problem... Pojawiają się u mnie napady głodu.Nie wiem czym to jest spowodowane. Potrafię zjeść normalny obiad a za pół godziny jestem głodna i jem dosłownie wszystko co wpadnie mi tylko w rękę. Co jest ze mną nie tak. Najgorsze jest że nie mogę się powstrzymać. Jem również słodycze, których tak staram się unikać. Jak to zmienić. Bardzo liczę na Twoje wskazówki. Jeszcze raz gratuluję bloga. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w planach napisać artykuł jak się oszukać, najeść dużo, ale mało kalorycznie, zbieram póki co zdjęcia, żeby poglądowo to przedstawić, bo co w oko zapadnie, to w głowie na dłużej zostanie, tak przynajmniej mi się wydaje, dlatego nie chce pisać suchego tekstu :)Liczę na cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczny wpis!!! Cudowny!!!
    Właśnie takie zmiany wprowadzam w moim jadłospisie, natomiast nie mam siły i zacięcia do liczenia kalorii, indeksów, białek itd ;)

    Chętnie przeczytałabym o tym jak odmieniasz kobiecy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wpis super, dużo obrazuje. To co mnie zastanowiło to kalorie podczas obiadu. Podajesz oddzielnie kalorie majonezu w surówce, a potem kalorie surówki z majonezem vs brak majonezu i surówka z jogurtem. Czy przypadkiem nie liczysz tutaj majonezu dwa razy?

    OdpowiedzUsuń
  14. W surówce jest majonez i obok dodatkowo kolega sobie dawał łyżkę majonezu do mięsa. Myślałam, że to przypadek ekstremalny, ale jak się okazuje wśród moich znajomych wielu takich, co też dodatkowo sobie majonez nakładali!

    OdpowiedzUsuń
  15. wpis cudowny i cała strona rewelacyjna :))

    OdpowiedzUsuń
  16. na kolacje sie nie je owocówww!!!! i ser nie koniecznie chudy, półtłusty jest najlepszy tłuszcze te zdrowe tez musza byc w diecie, to sie tyczy tez oliwy z oliwek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - owoce na kolację nie są najlepszym pomysłem :)

      Usuń
  17. Jezus Maria! Właśnie szukałam przepisów na zapiekankę warzywną i trafiłam na Twego bloga. Obejrzałam i przeczytałam przepis na zapiekankę z surimi i kapustą i pomyślałam sobie - no nie, kolejne oszołomskie przepisy typu "zmieszaj wszystko z wszystkim, polej keczupem, dodaj vegety i będzie fajnie", co to w ogóle za połączenie smaków... ale potem zajrzałam na inne zakładki i zmieniłam zdanie.
    Właśnie jestem w fazie potrzeb zmiany, odrzuciłam masło (wielka moja namiętność), wyciągnęłam wkład do gara do gotowania na parze, zważyłam się (85,7 przy wzroście 178 i po dwóch ciążach - drugi poród pół roku temu i ciężko już się do tego odwołać jako usprawiedliwienia dla swojego wyglądu ;) i robię tygodniową listę zakupów.
    Dodam, że w domu mąż nie je mięsa, ja rzadko, drugie dziecko właśnie zaczyna swoją przygodę z czymś innym niż cycuś. Kasze, fasola, ciecierzyca, soczewica - to lubimy. Ale z drugiej strony to piwo, słodycze, jedzenie wieczorami i nieregularnie, czasem coca-cola bez zera, niestety...
    Dałaś mi inspirację i kopa. Tego właśnie potrzebowałam - usystematyzowania tego, co wiem, i stosuję trochę "na dziko", raz bez tłuszczu, raz z masełkiem, bo lubię - dzięki Tobie będzie łatwiej się trzymać zasad.
    Będę zaglądać, spowiadać się z wagi ( w końcu gdzieś muszę ugłośnić, ile ważę, im dłużej się chowam tym bardziej waga nie chce spaść) i gotować wg wskazań.
    Jestem zainspirowana i uskrzydlona Twoim blogiem. Listę zakupów robię już "po nowemu".
    Wielkie dzięki!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ta zapiekanka z surimi też jest dobra :D ale ok, mogła się nie spodobać, także szukaj czegoś dla siebie :) Cieszę się, że Ci się ogólnie podoba. A ja jak zobaczyłam: Jezus Maria! pomyślałam: no to pewnie jakiś niemiły komentarz, zaraz mi się zgarnie, że jakieś głupoty tu piszę :) Spowiedź wskazana, jak chcesz tutaj dla całego świata, to proszę bardzo, jak chcesz osobiście, żebym Ci odpisywała i jeszcze motywowała, to zapraszam na maila, tak sporo osób pisze i się motywujemy, to działa :)

      Usuń
  18. Hej
    Twój blog poleciła mi koleżanka jakiś czas temu,lecz wcześniej nie miałam czasu go przejrzeć do czasu, gdy dopadła mnie choroba:( Przeczytałam jeden post-> potem drugi i postanowiłam pójść po kubek gorącej herbaty z cytryna. Opatuliłam się kocem i tak wchłonęła mnie Twoja opowieść otwierając oczy jak to człowiek potrafi sobie życie utrudniać, ile błędów popełnia w jedzenie, to co wydaje się być zdrowe okazuje się zupełnie inne. Od zawsze miałam problemy z wagą, zakompleksiona dziewczyna, która czasem się sobie podoba, czasem nie. Stosowałam tyle diet, że chyba pobiłam wszelkie rekordy, oczywiście efekty diety były tylko przez jakiś czas. Twoje artykuły uświadomiły mi, że tak łatwo jest wprowadzić proste zmiany w codziennym żywieniu. Od jutra zaczynam, zeszyt założony, lista zakupów zrobiona, po wagę wysłałam brata także czas odmienić swoje życie, w końcu za rok czekają mnie dwa wesela :D trzeba olśnić daleką rodzinkę, ale co najważniejsze poczuć się piękną w swoim własnym ciele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, że znalazłaś czas na czytanie :) Ludzie często piszą, że czytają to jakby czytali o sobie i swoich błędach. Fajnie, że się dołączasz. Czasem niewielkie zmiany mogą pomóc, a niewinne przekąski wyrzucone z jadłospisu przynoszą efekt. Życzę powodzenia, musi się udać :)

      Usuń
  19. Hej Magda,
    znalazlam twojego bloga szukajac przepisu na dynie i juz zostalam. Jestem pod wrazeniem twojej solidnej pracy i zdrowego rozsadku, ktory jednak wazny jest przy odchudzaniu, bo jak sie czlowiek da zwariowac to w anemie mozna wpasc. Jestem prawie trzy miesiace po porodzie (juz drugim). Po pierwszym zostalo 5 kg i po drugim tylez samo, razem 10 kg do zrzucenia :-( Ale sie zawzielam i codziennie orbitek i dieta (moze nie 1000 kalorii bo karmie, ale skrupulatnie je licze)i po 10 dniach 2 kg mniej :-). Zawsze gotowalam ze swiezych produktow, zadnych gotowcow, ale lubie kuchnie tzw. Gourmet wiec staram sie teraz te kuchnie dostosowac do mojej diety. Nie jest latwo bo duzy dom i dwojka dzieci na glowie i dla kazdego musze gotowac osobno (maz nie liczacy kalorii miesozerca, Synek nr 1 wybredniak, no i ja, matka karmiaca na diecie). Masz ciekawe przepisy i na pewno wiekszosc wyprobuje. Sama kupilam niedawno piekarnik z funkcja pieczenia/gotowania na parze i powiem szczerze ze na nowo odkrywam smak warzyw (zwlaszcza marchewki i ziemniakow tak przyrzadzonych (Grama soli nie trzeba! :-))
    Jednym slowem gratulacje Madziu i tak trzymac! Bede tu czesto zagladac.
    Bozena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś w podobnej sytuacji co ja, macierzyński, dom, dzieci i karmienie. Wtedy się odchudzałam. Karmienie pomaga, ale to na pewno wiesz. Ja po ciąży to nie miałam zbędnych kg, które mi zostały, bo po każdej wracałam do wagi sprzed, czyli i tak dużo za dużej :) U mnie paradoks jest taki, że każda ciąża była planowana, kilka miesięcy wcześniej się do niej przygotowywałam psychicznie i nie wiem jak - chudłam, co mnie wnerwiało, że czemu teraz chudnę jak za chwile mi brzuch urośnie :D Tak czy inaczej widzę, że jestem zmotywowana do walki, więc zapraszam i dziękuję :)

      Usuń
  20. super wpis, dużo się napracowałaś ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja tu ciężko pracuję :D a płacicie mi statystykami, które mnie motywują do pracy. Przynajmniej wiem, że ktoś to czyta :)

      Usuń
    2. gratuluje przymierzam się wziąć za siebie ale mam słabą wole .Super strona bardzo wciąga.

      Usuń
  21. wow.To dopiero coś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no robi wrażenie takie porównanie

      Usuń
  22. Super blog dzisiaj go znalazłam .Szukałam dietetycznego obiadu . Postanowiłam znaleźć coś żeby zrzucić nadmiar kilogramów a jest ich dużo ,mam nadzieje że dam radę i wytrwam chociaż gubią mnie słodycze ale patrząc na Twoje zdjęcia jestem pełna podziwu i wiary w to że można :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze słodyczami potrzeba silnej woli, ale wiem po sobie, ze wystarczą 2-3 tygodnie wytrzymać bez nich i później już się nawet nie myśli o nich tak intensywnie :)

      Usuń
  23. cudny blog, czytam go bardzo dokładnie :)
    bardzo się cieszę, że udało mi się go znaleźć, a szukałam sobie w necie kotlecików z dyni,
    nie jem mięsa od 22 lat i odkryłam mnóstwo fantastycznych przepisów, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę, ja też mięsa nie jem, chociaż tutaj daję wszystko co robię, również to co dla męża :)

      Usuń
  24. Witam
    Cos w tym jest malzonek jak zobaczyl moje menu to tez chcial tak jesc i 10 kg tak poprostu spadlo az sam byl zdziwiony a ja 13 ale z wiekszym trudem :-) zajelo nam to razem ok 2 msc teraz jedziemy dalej tzn ja, malzonkowi juz starczy
    Pozdrawiam i dzieki za bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój dokładnie tak samo, miał lekko za dużo kg, ale nie myślał o diecie. Ja gotowałam na wolnym macierzyńskim, przychodził z pracy jadł co mu naważyłam i policzyłam i samo szło :) Oni to mają dobrze, co?

      Usuń
  25. tak tak nie ma sprawiedliwosci na swiecie :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ladnie i prosto przedstawiony jadlospis:)Napewno skorzystam z tego:) Ja juz wdrozylam troszke zmian w swoim jedzeniu ale po zobaczeniu tego jadlospisu zobaczylam ze nie do konca moj jest ok pomimo ze po miesiacu juz efekty jakies mam czyli prawie 2 kg mniej na wadze tyle ze nie wiem czy zmiana jedzenia sie temu przyczynila czy to ze zaczelam od miesiaca biegac co drugi dzien.Super ze jest ktos kto chce sie podzielic swoja wiedza:)) Pozdrawiam Autora jadlospisu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystaj i życzę powodzenia, na pewno będą efekty :)

      Usuń
  27. Ja znam przepis na wegetariański smalec :) Nie wiem jak bardzo jest kaloryczny i nie próbowałam tego przepisu, ale może ktoś skorzysta i podzieli się wrażeniami? :)
    http://www.olgasmile.com/smalec-wegetarianski-z-cebula.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo smalec do mnie nie przemawia, mimo, że nie jem mięsa i każdy przepis wegetariański obczajam :) Ale jak ktoś lubił kiedyś, a teraz nie je mięsa, to pewnie fajny substytut.

      Usuń
  28. Matko Boska, nie sadzilam ze to co kiedys zjadalam to az tyle kalorii, szok totalny, a w ciazy to chyba jeszcze dwa razy tyle, masakra. Juz od dluzszego czasu stosuje sie do twojego bloga, ale dopiero teraz zajrzalam w ta zakladke. Musze sie pochwalic ze dzieki Tobie moja waga wskazuje 56 kg, od ponad 3 lat tyle nie wazylam, jeszcze 2 kg i bede u celu, ale nawyki ktore dzieki tobie sobie wpoilam zostana na zawsze. Wiec moze dojde do mniejszej wagi niz waga ktora sobie wymarzylam. Musze dodac, ze nie mam teraz problemow z planowaniem posilkow na cały dzien, dla mnie i mojej 2 dzieci. maz na szczescie za granica, wiec nie marudzi, ze mu za chudo na talerzu. Ale ucieszy sie z surowek, bo kiedys nie robilam:) Hihi.Polecam twojego bloga wszystkim, z ktorymi rozmawiam o diecie. jestes wybawicielka.
    benita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i polecaj :) A to, że tyle miało - miało, to nie jest naciągane, ważyłam i przeliczałam wszystko i mój mąż też był w wielkim szoku, jak zobaczył wyniki.

      Usuń
  29. Przepraszam,że ,,się czepiam,, ale 1 łyżeczka cukru ma 20kcal... a spora to różnica między 20 a 40 kcal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy jaka łyżeczka, moja w domu bierze 10g i taką mąż słodził kiedyś 4 na herbatę 0,5l... Masakra.

      Usuń
  30. Madzia ja oszkuję się i biorę coraz mniejsze łyżeczki....doradź proszę,czy miałaś w trakcie diety jakby organizm dopominał się jedzenia ponad plan?Mi coś takiego wczoraj się przytrafiło,dzień wcześniej intensywnie ćwiczyłam i przechodziłam fazę postoju spadku kg.Zjadłam ok.22 malutką kromkę chleba razowego z wędliną.A rano zważyłam się i pierwszy spadek 0,5kg od 2 tygodni.Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A napisz mi dokładnie na maila o co chodzi w szczegółach, bo nie wiem czy ja dobrze Cię rozumiem, ok?

      Usuń
  31. Twoje rady i przepisy są świetne! Aż nie wiem od czego zacząć tyle przepysznych dań tutaj prezentujesz. Chciałabym przyjąć Twoje zasady tylko mam pewien problem. Chodzi o mojego chłopaka. Myślę, że zarówno on jak i ja odżywiamy się niezdrowo. Trochę jak ten Twój kolega przed dietą: kartofelki tłuczone z tłuszczykiem, smalczyk, piwko do kolacji, kanapki smarowane nawet nie masłem, a margaryną, fast foody i słone przekąski oraz znikome ilości warzyw. Ja jestem gotowa i bardzo chętna do zmian. Poczyniłam już pierwsze kroki - kupiłam sobie serek kanapkowy o wartości 89 kcal na 100 g i mam zamiar smarować nim kanapki zamiast masłem. Chętnie zobaczę na wadze -6 kg. Tylko co z moim chłopakiem? Mieszkamy razem i gotujemy razem. Ja owsiankę jem coraz częściej na śniadanie, ale mój partner sobie tego nie wyobraża. Jemu przydałoby się trochę nabrać masy, a nie zrzucić. Szczerze mówiąc, lepiej wyglądałby z tymi kilkoma kilogramami więcej. Tylko nie chodzi mi o większy brzuszek, a o inne części ciała. Jakby jeszcze schudł, to byłoby kiepsko. Chodzi o to by jeść zdrowiej, ale żebym ja mogła sobie schudnąć te 5-6 kg, a mój chłopak zostać przy swojej wadze albo nabrać masy (ale mięśniowej a nie tłuszczowej). Jak to pogodzić? Mogłabyś mi podpowiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podpowiem, bo mam dość drastyczne rady w tym temacie i nie każdemu to pasuje. Moje zdanie jest takie, że nawet na zdrowym żarciu da się przytyć. A jak chłopom nie pasuje, niech sami sobie gotują :)

      Usuń
  32. A ja jestem również na diecie 1200 kcal ale ustalanej przez Panią Dietetyk. Większość z porad, które znalazłam na tym blogu otrzymałam również od niej. Niestety nie zgadza się jedna rzecz w tym wpisie powyżej, a mianowicie różne diety (bo nie tylko moja Pani Dietetyk) twierdzą, że owoce powinno się spożywać tylko do pory obiadu, czyli do 13-14. Organizm musi mieć odpowiednio dużo czasu aby spalić zawarty w nich cukier. Tak samo węglowodany. Tylko do obiadu. Jak rozumiem ty nie stosowałaś tych zasad? Szczerze mówić po dwóch miesiącach jedzenia samych warzyw na kolację (lub z mięsem - zależy od obiadu) już mi wychodzi uszami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owoce jadłam o różnych porach, jak mnie głód łapał, to najczęściej popołudniu lub wieczorem. Wiem, że tak mówią dietetycy, lekarze. Pewnie jakiś to ma wpływ na zdrowie, albo może i nie ma. Na pewno zauważyłam, że najlepiej owoce jeść jako osobny posiłek, np obiad, 2 godziny przerwy, owoce, 2 godziny przerwy. Wtedy nie jestem tak napchana, nie wspomnę o wzdęciach i innych dolegliwościach żołądkowych - nie ma ich, a wcześniej różnie to było po jabłkach, gruszkach czy śliwkach. Jak na w miarę pusty żołądek się zje owoce i po nich zachowa przerwę, to mi osobiście nic nie było i na poziom chudnięcia nie miało to wpływu.

      Usuń
  33. Witaj,

    niestety, ale owoce jako ostatnio posiłek przed snem to nie jest to najlepszy pomysł,
    najlepiej zjeść kolację białkową z warzywem jakimś.
    Brysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. święta prawda. Białkowa kolacja. Ale wiem po sobie, że akurat wieczorem mnie łapie ochota na słodkie. A co z tego wynika lepiej (dla osoby odchudzającej się) zgrzeszyć i zjeść to jabłko niż w napadzie zabrać się za słodycze. Powiedziałabym, jest to mniejsze zło.

      Usuń
    2. No to prawda, ważne też jest, żeby się nie katować. Jak mi się chce jabłko to je zjadam, a nie odmawiam sobie, bo musi być białkowa kolacja. Świat się nie zawali, a ja pójdę spać w dobrym nastroju, że zjadłam to, na co miałam ochotę i nie mam po tym wyrzutów sumienia (na czekoladki też mam ochotę, ale tego już nie jem z rozsądku :D )

      Usuń
  34. Witam i żałuję, że nikogo tu nie ma, a ja Was dziś odkryłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem cały czas, maili dostaję około 40 dziennie, komentarzy kilkanaście. Więc muszę być, tylko lekko "za kulisami".

      Usuń
  35. A właśnie ,że ja tu jestem cały czas bo od tygodnia kiedy odkryłam ten blog ciągle z niego korzystam plus swoje przepisy i efekty są .szczególnie mój mąż zrzucił w 7 dni 3,5 kg.Naprawdę z czystym sumieniem polecam te przepisy mimo ,ze naleśniki mi nie wyszły :) ale np babka zebra pycha,zupa krem z pora cud a jutro planuje kotleciki marchewkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te naleśniki to kwestia patelni. Moją na święta musiałam pożyczyć siostrze nawet , bo się sprawdza do naleśników :) W lidlu bywają te patelnie, Ernesto się nazywają.

      Usuń
  36. Trafiłam na Twojego bloga, po wpisaniu w goglach "diety dla mężczyzn", bo mój mąż wymyślił, że chce schudnąć, ale nie chce słuchać o żadnych dietach, które kilka razy próbowałam wprowadzać. A to bez mięsa, a to za mało,a to nie lubie...A tu proszę: pokazałam mu parę Twoich przepisów, poczytałam mu różne wskazówki i wspaniałomyślnie oznajmił "będę to jadł". Mi również wszystko się bardzo podoba (zwłaszcza,że tez mam do zrzucenia to i owo) więc dzisiaj porobiłam sobie notatki a jutro wyruszam na wielkie zakupy i zaczynam gotować!! A Twojego bloga dodaje do ulubionych i będę zaglądać tu codziennie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do niech je :) Jak chętny to trzymaj wodze i zaprowadź go na lepszą stronę życia :D

      Usuń
    2. A masz może jakiś pomysł jak mam przekonać męża, żeby pił zwykłą wodę a nie smakową:)? I tak uważam, ze wielki sukces, ze w ogóle przestawił się na wodę, bo wcześniej to wypijał 2 litry coli dziennie. Co najmniej. Przez 3 dni pił zwykłą wodę, ale stwierdził, ze nie lubi i w ostateczności moze pic smakową. Powiedz mi proszę, czy mam go dalej namawiać? Czy dać sobie spokój, niech sobie pije tę smakową?? w końcu taka woda to chyba jednak i tak lepiej niż hektolitry coli?

      Usuń
    3. Mojego przekonały liczby. Jak mu uświadomiłam ile taka 2l butelka ma kalorii i ile mógłby zjeść w to miejsce, to zamienił na wodę zwykłą.

      Usuń
  37. Ha ha ha ! To coś jak mój mąż. Zawsze słyszałam jak to się będzie odchudzał ale na tym się skończyło. Tym razem chyba się zawziął (trochę mu na ambicje wjechałam) i już po 3 tyg zrzucił 8 kg ja 3 kg ale on ma sporą masę ciała. Generalnie ten blog to dla mnie błogosławieństwo! Kolejny raz za niego dziękuje. Aż brak słow do wyrażenia wdzięczności :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jejku cóż za fantastyczny blog!Trafiłam tu przez przypadek bo już nie mam pomysłu na odchudzone dania obiadowe i siedzę tu już ponad 2 godz.i szczerze mówiąc gdyby nie to że jest pózna pora to jeszcze długo bym tu zabawiła.Przecież to jest TO co szukałam od dawna.Mnóstwo pomysłów nie tylko na obiad ale i na resztę posiłków.Dodaję do ulubionych i wracam tu jutro i będę się odchudzać według Twoich porad..niesamowita jesteś i cieszę się że tu trafiłam.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Niezwykle ciekawie i prosto napisane, piękne zdjęcia. Ja jestem po intensywnym odchudzaniu, ok 35kg, ale to było 3 lata temu i znowu po troszku mi przybywa, więc muszę się ratować. Na pewno skorzystam z tych rad ponieważ przy poprzednim odchudzaniu, robiłam to nieudolnie i wypadło mi jakieś 50% włosów. Pozdrawiam Anna.

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej wlasnie zaczynam z mezem diete i szukalam czego zeby na talerzu nie bylo nudno ale smacznie. Duzo czytalismy w internecie i naprawde mozna sie pogubic z tym wszystkim a tu wydaje mi sie takie rozsadne , poniewaz nie chcialabym traktowac diety jak zlo konieczne. Od jutra mam zamiar zaczac przygotowywac potrawy korzystajac z Twoich propozycjii. Jestem pozytywnie nastawiona :). Piszesz ze zastapilas maslo serkiem, ja natomiast od jakiegos czasu robie maslo z avocado i mysle ze to tez jest dobra alternatywa dla smaku. Ciesze sie ze tu trafilam , pozdrawiam serdecznie Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  41. Weszłam tu dziś szukając inspiracji do ułożenia kolejnego tygodnia diety. To chyba najlepszy blog dietowy! Bardzo racjonalny, potrawy proste ale ciekawe :) Lecę przeglądać dalej ;)

    Dzięki Tobie uświadomiłam sobie, że wypijając 5 herbat z cukrem dziennie dostarczałam sobie 400 kcal -.- Na szczęście ograniczyłam cukier jakiś czas temu.

    OdpowiedzUsuń
  42. Witam weszłam na tego bloga przez przypadek jakiś tydzień temu i nie ma dnie abym tu nie zaglądnęła kilka razy dziennie. Muszę przyznać,że rewelacyjna stronka i bardzo pomocna dla mnie,już wykorzystałam w praktyce kilka przepisów i mam nadzieję,że także uda mi się schudnąć-dzięki wielkie za te wszystkie rady:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Chciałabym poruszyć wątek kawy na diecie :) Być może gdzieś na blogu już była rozmowa na ten temat, jednak ja na niego nie trafiłam. Chciałabym wiedzieć co Pani Magda myśli na ten temat :) Pić czy nie pić kawy na diecie? Czy faktycznie wspomaga przemianę metabolizmu i pomaga w chudnięciu. Jeśli już pić to jaką kawę rozpuszczalną czy parzoną ? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama kawa jest ok, można pić. Gorzej jak się ma przyzwyczajenia jak mój mąż: pół litrowy kubek, z czego 250ml to kawa, 250ml to mleko, czyli ok. 110kcal, i do tego 4 łyżeczki cukru, czyli ok. 100kcal, czyli jego kawa ma 210kcal, a to już całkiem sporo. I zdarzają się dwie dziennie...
      Czysta kawa można przyjąć, że nie ma kalorii, a nawet pobudza do spalania.

      Usuń
  44. Bo ja oczywiście uwielbiam kawę ale taką pół na pół z mlekiem i oczywiście z cukrem. Chłopak mój stwierdził, że będzie pił czarną kawę bez żadnych dodatków do śniadania i próbowałam nawet z nim ale mi nie spakuje, z dodatkiem mleka jeszcze ujdzie :) Chociaż myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia tylko niestety te przyzwyczajenia najtrudniej jest zmienić. Naprawdę podziwiam Panią za taką wytrwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  45. na kolacje owoce?
    po godzinie 17 nie powinno spożywać się już owoców..sprawdzone przez dietetyka
    dlaczego? owoce zawierają cukier..zdrowe ale jako przekąska w ciągu dnia, nie na kolacje..
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. zbieram szczękę z podłogi...opadła i się podnieść nie chce .. szok :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Witam :) dzis znalazłam ten blog. Wiele rzeczy mi sie tu bardzo podoba , z pewnością z wielu skorzystam :) ale proszę wyjaśnić mi jeszcze kalorie majonezu. Napisała Pani że łyzka majonezu zawiera 749 kcal , czy to nie za dużo ? w 100 g to sie zgodzę ale w jednej łyżce ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę miejsca, w którym napisałabym, że łyżka majonezu zawiera 749kcal. Albo jestem ślepa...

      Usuń
    2. Przepraszam , to ja jestem ślepa :) źle odczytałam tabelki :)

      Usuń
  48. Blog naprawde ciekawie prowadzony. Mam pytanko - jakie ma Pani zdanie na temat suplementow diety?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosuję, więc też się tak nie interesowałam, żeby mieć swoje zdanie.

      Usuń
  49. TEŻ MYŚLAŁAM O SUPLEMENTACH ALE W KOŃCU DOSZŁAM DO WNIOSKU ŻE SZKODA KASY I ZDROWIA BO TO PRZECIEŻ CHEMIA TAM NIE MA NIC NATURALNEGO A W TYCH PRZEPISACH JEST DUŻO WARZYW TAKŻE POWOLUTKU TYLKO BEZ NERWÓW I ZDROWO.A KAWĘ PIJĘ Z ODROBINĄ MLEKA I STEWIĄ POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetny blog, jestem pod wrażeniem. Właśnie rozpoczęłam swoją drogą zdrowego odżywiania i mam nadzieję że coś drugie. Gorąco pozdrawiam, będę regularnie zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  51. Rowniez jestem pod wrazeniem. Probuje zrzucic kg po rzuceniu palenia. Nie pale ponad 3 miesiace(i nie chce wrocic do palenia).jednak strasznie przeszkadzaja mi te kilogramy(wiekszosc nabyta po cud dietach wraz z jo-jo). A twoj sposob na zdrowe odzywianie jest swietny.podziwam

    OdpowiedzUsuń
  52. Jak można odchudzać się w taki dziwny sposób.SAMA CHEMIA. Prowadzący blog ma 10 lat? Przecież tu są same kromki chleba, od kiedy to pieczywo jest zdrowe i pożywne? Ludzie.. mięso , kasze, i warzywa -a nie zapychający chleb i w dodatku majonez kupny i kupne szynki z chemią. Jakby ciężko było sobie samemu zrobić. Rak w przyszłości, brak sił i witamin!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać że zupełnie nie zrozumiałeś tego wpisu i jego celu . Mówiąc o kaszach, warzywach i mięsie a także majonezie pokazujesz że nie znasz też tego bloga.

      Usuń
  53. Poczytaj bloga a później wypowiadaj się w temacie....

    OdpowiedzUsuń