logo

logo

czwartek, 3 listopada 2011

Świadomość, czyli wiem co jem

„Trzeba zdrowo się odżywiać” - tak tak, ale dla mnie to pojęcie nie znaczyło nic, bo traktowałam to jak utarty slogan, hasła propagujące coś, o czym nie miałam pojęcia. Nikt mi nigdy tego nie tłumaczył, nikt mnie nie uświadomił, czemu warto zdrowo się odżywiać. Dlatego postanowiłam stworzyć blog, który mam nadzieję wielu z Was pomoże zrozumieć, co trzeba robić, żeby chudnąć i zdrowo się odżywiać. Taka wiedza w pigułce, ale nie tylko w teorii, a w praktyce – jak gotować i co jeść, żeby było w miarę zdrowo i dietetycznie. Bo musicie pamiętać, że nie wszystko, co zdrowe jest dietetyczne i nie wszystko, co dietetyczne jest zdrowe. Trzeba zachować zdrowy rozsądek, żeby przy tym wszystkim nie zwariować. To nie znaczy, że czasem nie zjem czegoś z czarnej listy, aż tak dobrze, to ze mną nie jest, ale staram się panować nad swoimi zachciankami i szukać alternatywnych rozwiązań. Sposób na życie jaki tu będę pokazywać, to podejście do diety od strony kalorii i wartości odżywczych.

 
Kilka słów o mnie

Całe życie, od kiedy pamiętam, szukałam sposobu na siebie, na to, żeby ładnie wyglądać, czuć się dobrze i jednocześnie być zdrową. I udało się. Od sierpnia 2010r. zaczęła się moja przygoda z wgłębianiem się w tajniki dietetyki, znaczenia kalorii, wartości odżywczych - ogólnie ze zdrowym żywieniem. Dopiero teraz, jak mam wiedzę w tym temacie mogę powiedzieć, że znalazłam złoty środek. Z perspektywy czasu widzę jak mało przykładałam się do tego, co jadłam, bo wydawało mi się, że skoro nie jem mięsa od 1999r. i prowadzę kuchnię wegetariańską, to przecież zdrowo się odżywiam. Zatem skąd taki kiepski wygląd, średnie zdrowie i wyniki? Skąd wysoki cholesterol? Oczywiście jedzenie z przypadku, na szybko, za tłusto. Teraz zwracam uwagę na to, co jest na moim talerzu, na sposób przyrządzania, na sposób podania. Zmieniłam styl gotowania, styl życia, a moja lista cotygodniowych zakupów jest zupełnie inna niż kiedyś. I wierzcie mi, nie trzeba mieć na to czasu ani nie wiadomo jakich środków finansowych. Ja czasu nie mam, mam dzieci, obowiązki, pracę zawodową i pół godziny po powrocie z pracy do domu, żeby się ogarnąć i ugotować obiad. Także jak się chce, to wszystko się da zrobić. Trzeba się tylko zdyscyplinować.


Kalorie i olśnienie

Kiedyś słyszałam jak się mówiło „to jest bomba kaloryczna” albo „to jest kaloryczne”, ale dla mnie to nie miało znaczenia. Przyjmowałam do wiadomości, że słodycze tuczą, chipsy są niezdrowe, a smażonego powinno się unikać. Ale to, że o tym wiedziałam teoretycznie nie zmieniało faktu, że w praktyce nie robiłam z tym nic, bo nie znałam liczb i faktów namacalnych, więc jakoś się to życie toczyło z niezbyt fajnymi nawykami żywieniowymi. Można powiedzieć, że przyjmowałam te informacje do wiadomości jako fakt oczywisty, na który wpływu nie mam.

Aż postanowiłam jednego dnia, że coś musi się zmienić. Niemożliwe, że ja tak mało jem, tylko 3 posiłki dziennie przecież, a nie chudnę i wręcz odwrotnie to działa niż bym chciała. I zaczęłam czytać, przeglądać książki, artykuły. Ale przede wszystkim otworzyłam stronę z tabelami kalorycznymi i je przeczytałam od deski do deski. Tak, dokładnie przeczytałam każdy produkt i pamiętam jak robiłam wielkie oczy, jak mnie te tabelki zaszokowały i olśniły jednocześnie. Już na drugi dzień wzięłam czarny worek i wyrzuciłam wiele produktów z mojej lodówki, z szafek z zapasami i nadszedł czas szeroko pojętych zmian i nowych zasad żywienia.

A jakie wyniki po zmianach? Ja 20kg mniej, a od największej wagi w życiu jaką kiedykolwiek miałam (nie mówię tu o ciąży) i taką wagę trzymam od grudnia 2010r. Siłą rzeczy na inny styl żywienia przeszedł mój mąż - rezultat to również 20kg mniej. Nie mamy efektu jojo, którym wielu „przyjaznych” ludzi nas straszyło, nawet nie było wahań wagi w międzyczasie, bo to nie była żadna dieta cud, która trwała „od - do”. 


To nasz przepis na życie...


Uzupełnieniem tego postu niech będą te zdjęcia, które zdecydowałam umieścić dopiero teraz, rok od prowadzenia bloga. Kiedyś usłyszałam takie słowa, że fajnie by było, jakbym dała zdjęcia dla motywacji. Bo bez nich wygląda to tak, jakby to był kolejny blog, który prowadzi jakaś tam chuda dziewczyna, co o nadwadze nie ma pojęcia, bo problem jej nigdy nie dotyczył.

Także umieszczam zdjęcia dla motywacji. Dla wszystkich, którym to da nadzieję i siłę, że po 30 latach życia z nadwagą i kompleksami można odzyskać wiarę w siebie!
Stare czasy (rok 2009). 



Po zmianie stylu życia (pierwsze po lewej rok 2011, drugie i trzecie wrzesień 2012). 


262 komentarze:

  1. Witam
    Stosowałem się do zasad, które są opisane i rezultaty są bardzo widoczne. Podstawą jest uświadomienie samemu sobie „że mogę i chcę”. Kiedyś nie wyobrażałem sobie kanapki bez masła, obiadu bez mięsa smażonego na głębokim oleju. Myślałem, że takimi potrawami się nie najem. I że to nie dla mnie. A wystarczyło spróbować i okazało się ze potrawy są naprawdę bardzo smaczne, nie odczuwałem głodu. Na stale zostały z mojego menu usunięte takie rzeczy jak masło, olej czy majonez. Bez którego nie wyobrażałem sobie kanapki. Waga mi spadła 10kg i taka się utrzymuje. Jedyny malutki minus to zmiany w garderobie na mniejszy rozmiar :)
    Wielkie DZIĘKUJĘ za chęć, pomoc i poświęcenie swojego cennego czasu w uzyskanym rezultacie,(mimo, że nie dawano mi większych szans na stosowanie się zasad). Jeszcze raz wielki ukłon w Twoja stronę. DZIĘKUJĘ
    Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, jakoś niechcąco wpadłam dziś pierwszy raz na Twojego bloga i....pierwsze co mnie zaciekawiło to apetyczne zdjęcia i ciekawe pomysły na dania. Potem doczytałam się, że przy Tobie można schudnąć! Jeżeli pozwolisz, chętnie zostanę stałą czytelniczką Twojego bloga. Gratuluję ciekawej strony i zmiany stylu życia. Mam nadzieję,że wiele się tu nauczę i również wprowadzę zdrowe nawyki w rodzinnym menu, pozdrawiam. Tola

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam :) Bardzo się cieszę, że strona się podoba, staram się jak mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przez ile schudlas te 17 kg i na jakiej diecie? dziekuje za odp.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Schudłam w 4,5 - 5 miesięcy i nie na żadnej diecie cud, trzymałam się tych zasad, które to opisałam i zaczęłam zdrowo się odżywiać. Przede wszystkim odrzuciłam słodycze i słone przekąski, to moja zmora!

    OdpowiedzUsuń
  6. ale tak na oko liczyłaś kalorie?:) ile ich około było na dzień? a teraz gdy juz nie jestes na diecie pozwalasz sobie np. raz w tyg na słodycz? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczyłam z wagą kuchenną, dokładnie i skrupulatnie, teraz mam już wagę w oczach i teraz może nie to, że liczę, ale wiem na ile mogę sobie w ciągu dnia pozwolić. A ze słodyczami to jest różnie. Teoretycznie mogłabym sobie na nie pozwolić, i czasami faktycznie zjem jakieś ciasteczko, może dwa. Ale w moim przypadku słodycze to nałóg, a z nałogu ciężko wyjść, a łatwo wrócić. Nie ciągnie mnie, więc wolę nie przeginać, bo zauważyłam, że im więcej jem słodkiego tym więcej mi się go chce i jak wpadnę w wir, to będzie po mnie, więc zwyczajnie staram się nie kusić losu. Ale jak ktoś nie ma takiego problemu, to kalorycznie spokojnie nawet codziennie można coś słodkiego zjeść (mówię po diecie już), ale trzeba pilnować ilości, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj!
    Zupełnie przez przypadek trafiłam na Twój blog, szukałam w Internecie różnych przepisów na dania niskokaloryczne i tak oto jestem tu:) Gratuluję wytrwałości i mam nadzieję, że mi się również uda:) Zastanawiam się jakiej mąki używasz do wypieków. Wszędzie jest napisane, że mąka pełnoziarnista. Ostatnio kupiłam mąkę typu 2000, żytnią bodajże i się zastanawiam czy by się nadawała?

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam.
    Z pani pomocą od końca grudnia pozbyłam się 6 kilogramów. Jestem prze szczęśliwa ))) Byle do przodu ... )
    Nie chodzę głodna , jem to co lubię , pilnuję się. Mąż zaczął mi towarzyszyć i już widać zmiany na wadze. Dlaczego tyle czasu musiało upłynąć zanim trafiłam na pani blog ?? ))) Ale lepiej późno niż wcale ....
    Pozdrawiamy serdecznie )) Ewa .

    OdpowiedzUsuń
  10. O, to jest bardzo dobra wiadomość, bardzo się cieszę z tego komentarza i proszę o kolejny raport za jakiś czas :) To mnie motywuje do dalszej pracy na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam,
    Ile kalorii dziennie Pani jadła w tym czasie (chodzi mi o pierwsze 5 miesięcy)?

    OdpowiedzUsuń
  12. Jadłam 1200kcal, ale też codziennie ćwiczyłam i się dużo ruszałam - długie szybkie spacery. Po 5 miesiącach zaczęłam stopniowo podnosić poziom kalorii i jak doszłam do 1800, to chyba już tak mniej więcej ciągnę od ponad roku. Nie wiem dokładnie, bo już nie liczę, tak już mam zasady wpojone, że raczej bez liczenia tak mi wychodzi dziennie i waga stoi bez jojo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam serdecznie...od niedawna zaczęłam dietę dukana co o niej myślisz....jak tylko przestaje stosować się zasad to waga rośnie jak szalona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę wyrażać opinii o dukanie, bo w sumie nawet nie wiem co ja myślę o tym :) Nie do końca jestem zorientowana o co w tej diecie chodzi, bo nie brałam jej pod uwagę, więc też tak nie czytałam za dużo. Każda dieta pewnie ma swoje wady i zalety, ale najważniejsze, to umiejętnie wyjść z diety. Co z tego, że będziemy się trzymać zasad na okres od-do, a potem powrót do starego żywienia? Wtedy spore szanse na wzrost wagi. Znam kilka osób, które dukana stosowały z powodzeniem, chwaliły sobie bardzo... ale wiele z nich wróciło z kilogramami do punktu wyjścia jak odstawiły zasady na bok. Te co trzymają zasady od kilku lat też trzymają wagę, także jest nadzieja, że na dukanie da się żyć :)

      Usuń
  14. Od wczoraj jestem na diecie - postanowiłam coś zmienić w swoim życiu i się odchudzić, bo nie czuję się dobrze w swoim ciele :(
    Szukając w necie niskokalorycznych przepisów trafiłam na Pani blog. Jest rewelacyjny!!!! będę stałą czytelniczką!
    P.S.
    Z pomocą Pani bloga mam już ułożony jadłospis na cały tydzień. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No myślę, że przy dobrym zaangażowaniu w bloga uda się na pewno z tą dietą :)

      Usuń
  15. Dzisiaj przypadkiem wpadłam na Pani bloga. Jestem na diecie niskokalorycznej od 3 tygodni, udało mi się pozbyć aż 4 zbędnych kilogramów i nie zamierzam na tym poprzestać!
    Spędzałam sporo czasu na wyszukiwaniu dietetycznych dań w internecie, które pozwoliłyby mi uniknąć nudy na talerzu...
    Teraz już nie muszę tracić czasu. Na tym blogu znalazłam tyle inspiracji, że nie muszę się martwić menu na najbliższy miesiąc! Dziękuję serdecznie! Dodaję tego bloga do zakładki "ulubione".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Magdo, bardzo bardzo dziekuję za tę stronkę, za czas który Pani poświęciła na stworzenie tej witryny. Wydawało mi się,ze wiem już wszystko o dietach, odchudzaniu itp. Od dawna stosuję bardzo podobne zasady, oczywiście zaliczam tez wpadki. Nie mam nadwagi, ale tylko dlatego, ze jestem czujna i bardzo pilnuje tego co jem. Lepszej strony nie widziałam!!!!!!!!!!!! Czapki z głów !!!!!!!!!!! Nie wpadał na to,zeby mięso mieszać z warzywami i z tego tworzyc pulpety, dziś wypróbowałm z cukinia-sa super. Na wiele, wiele pomysłów nie wpadłam. Katowałm sie gotowanymi kotletami, bo tez nie wpadłam na to,z emozna smażyć bez tłuszczu na patelni teflonowej, która od zawsze mam. Ponoć człowiek uczy się całe życie.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję za chęć podzielenia sie pomysłami i życzę wszystkiego dobrego oraz kolejnych fajnych pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba było się czymś oszukiwać, więc wyszukiwałam sposoby na obniżanie wartości kalorycznej wszystkiego, też kotletów, stąd pomysły na mielone z warzywami. Sprawdziły się i cieszą się powodzeniem u mnie w domu, więc zwykłe mielone to już nie pamiętam kiedy były. A jeśli chodzi o stronę, to bardzo dziękuję za miłe słowa, naprawdę to budujące :)

      Usuń
  17. Kiełki, w końcu je wykorzystałam, kupiłam w ubiegłmym roku, "przepis" jaki znalazłam na uprawe był zbyt skomplikowany i sobie odpuściłam. A teraz juz widze minimalne ogonki, za 2-3 dni beda w sam raz. Jeszcze raz dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w fazie testowania kiełkownicy na wszystkie sposoby, już niedługo uzupełnię tu wpis o inny sposób robienia kiełków, równie łatwy. Ale słoik ma każdy i najpierw ciężko się zebrać na ten pierwszy raz, a potem okazuje się, że łatwiejszej uprawy chyba nie ma :)

      Usuń
  18. Swiete slowa! Zgadzam sie z poprzednimi komenatarzami. Przyznaje, ze jeszcze przed tym jak kolezanka polecila mi ten blog, sama od jakis 4 lat zylam zgodnie z rezimem, gdzie nie je sie po 18stej, liczy kalorie i nie uzywa oleju. Aczkolwiek moja dieta byla niezwykle przewidywalna i z czasem moje kubki smakowe zbuntowaly sie i wowczas rozpoczelam moje pierwsze przygody w kuchni. Twoj blog byl swoistym wybawieniem z opresji, bo tak jak potrafilam przygotowac otreby i gotowe nieskokaloryczne posilki, tak sama z siebie nie potrafilam wykonac posilku od tak zwanych podstaw. Twoje przepisy sa proste i dokladnie takie jakich szukalam, czyli nisko kaloryczne. Dziekuje za to, ze dzielisz sie swoimi umiejetnosciami i zapowiadam, ze bloga bede dalej polecac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubki smakowe się buntują, to chyba przez nie też tak wiele osób poległo w dietach, bo po prostu nuda i monotonia powodują, że się nie wytrzymuje i sięga bo to, co zakazane. Fajnie, że blog przypadł Ci do gustu, o to tu chodzi, że ma być wszystko łatwe w przygotowaniu, z produktów w zwykłych sklepach. Blog i przepisy są tu po to, żeby je gotować i robić, a nie oglądać i podziwiać artystyczne zdjęcia. Pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Witaj. Świetny blog. Ja też interesuję się od jakiegoś czasu zdrowym i lżejszym odżywianiem. Kiedyś wiecznie byłam na diecie. Teraz przeszłam na dietę rozdzielną (próbuję nawet sił w blogowaniu na ten temat). Zjadam kiełki, które sama hoduję, sama piekę chlebek otrębowy. Kombinuję jak mogę, aby zdrowo utrzymać figure i nawet schudnąć. Ale to nie łatwe przy moich problemach hormonalnych. Będę do Ciebie zaglądać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :) u mnie chlebki zdrowe też są :)

      Usuń
  20. O Mój ty Boże, jaka zmiana ! Wyglądasz rewelacyjnie ! :)
    Cieszę się, że zaglądam na Twojego bloga juz od 1,5 roku, teraz będę tu wchodzić z jeszcze większą satysfakcją!
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W końcu jest co poczytac,a raczej na kogo popatrzeć :) Róznica jest spora, teraz jesteś szczuplutka, drobniutka. Rozumie,ze problem z waga miałas wczesniej, zanim pojawiły sie dzieci. Tak czy siak walka i wyrzeczenia te same, a skutki bardzo widoczne. Wg mnie wybrałas najlepszą metode, Dukany itp diety do mnie nie przemawija, efekty owszem są, a swoją droga jeli ktos wazy 90kg i z sera zóltego i tłustej karkówki przezuci sie na ser biały i drób to siła rzeczy schudnie, bo kalorie tez redykuje, tylko nie wyobrazam sobie zycia bez warzyw. Jezli nie ma sie cudownych genów to trzeba przestawic swoje nawyki raz na zawsze i tyle. Bardzo ciesze się,ze znalazłam Twojego bloga i zawsze bede wdzieczna za uświadomienie, szczególnie -smażenie, kiełki. Wypróbowałam wiel przepisów i pomysłów. W weekend były sajgonki pieczone w piekarniku, nadcinane ziemnieczki z piekarnika, i w końcu spróbowałm paluszki surimi. Czekam na nowe przepisy, nie miej watpliwości czy dany przepis tu nam przedstawiac tylko smiało pisz, bo dla nas to i tak bedzie nowość. Fajnie, że już wróciłaś :) Pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem to ja miałam całe życie. Raz było gorzej, raz lepiej. Tutaj już pokazuję kulminację, już gorzej nie był (na szczęście). Teraz tak liczę, że od największej wagi do teraz to 23kg różnicy. Choć średnio całe życie miałam tak 15kg więcej niż teraz. Nawet w dniu porodu i jednego i drugiego ważyłam mniej niż na tych zdjęciach wyżej. Tak czy siak, problem był zawsze.

      Usuń
  22. O matko i córko!!!!
    Ale wyglądasz estra. Fantastycznie , jak dziewczyneczka. Gratulacje. Na prawdę Madziu różnica kolosalna ze zdjęć z 2009r.Teraz to jesteś jak ,,Szczypioreczek."W dodatku małe dzieci też śliczniutkie jak mamusia ::)))).Z tym czasem, to faktycznie chyba masz racje. Wydaje mi się ,że dla większości z nas najgorsze jest rozpoczęcie nowego stylu życia , w ogóle sam początek zmian,przestawienia się. Bo w sumie i tak i tak każdy coś tam gotuje. Kwestia tylko co i jak. Więc kuchna w czym tkwi problem,żeby się przestawić? Brakuje chęci czy kogoś kto kopnie nas w zadek do tego? A może brak konsekwencji? Chyba należy zrobić rachunek sumienia.:)))Nie gdybać, nie użalać się nad soba i wziąć się po prostu do roboty.
    A tak w ogóle to super ,że z nami jesteś. Dzięki. W dzisiejszych problemowych czasach, to aż się chce zajrzeć na Twoją stronę. Powiedziałabym, że ,,Jesteś lekiem na całe zło..":))))Pozdrawiam cieplutko.:))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaa... (ambitny komentarz, jak na polonistkę przystało). Zdajesz sobie sprawę, ile te zdjęcia zmieniają? Właśnie sobie uświadomiłam, że od prawie dwóch lat próbuję schudnąć dokładnie tyle samo, co Ty. 10 się udało, ale potem się zniechęciłam do wszystkiego, nawet w pewnym momencie doszłam do minus 14, ale 4 wróciły nie wiem, kiedy. Także siedem kilo przede mną i zamierzam sobie z tym poradzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tyle na ile udało mi się Ciebie poznać bo wielu wypowiedziach tutaj, to jesteśmy podobne, choćby z tym, że mimo obowiązków rodzinnych szalejemy ze słoikami w ilościach... no pobiłaś mnie w tym roku ja tylko 247 słoików :( i brak miejsca na więcej.

      Uda się uda, co to jest te 7kg, co? :)

      Usuń
  24. O mamo moja! Rewelacja! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem czytelniczką Twojego bloga i stosującą się do Twoich zasad od niedawna. Chcę Ci podziękować za umieszczone zdjęcia, szczęka mi opadła, więc jest to jednoznaczne z dość mocnym kopem do dalszego działania. Jeszcze raz dzięki za bloga i za zdjęcia. Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wątpliwości z tymi zdjęciami, chyba trochę niechętnie wracam do przeszłości i mi wstyd za tamten wygląd. Ale jak się je to tak jest. Na szczęście na tą chwilę pokonałam słabości i póki co wygrywam :)

      Usuń
  26. Gratuluję zjawiskowej figury! Na pani blog trafiłam przypadkiem w marcu, kiedy czułam się bardzo źle z powodu nadmiaru kilogramów, które pozostały mi po drugiej ciąży. Dzięki radom zamieszczonym na tym blogu nie tylko schudłam do wagi niższej niż przed ciążą ale i unormowałam poziom cukru ze krwi (który zawsze był za niski i powodował napady strasznego głodu). Mam w związku z odchudzaniem pytanie: jak stwierdziła pani że osiągnęła już wagę docelową? Ja nie potrafię niestety spojrzeć na siebie obiektywnie, zawsze jest coś co mogłoby być troszkę szczuplejsze:-) a obawiam się żeby nie przesadzić z odchudzaniem.
    Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najwłaściwszą odpowiedzą będzie to, że mój mąż powiedział pewnego dnia, po kolejnym cotygodniowym ważeniu i pomiarach: STARCZY. Początkowo nie miałam celu, nie wierzyłam, że to się uda, więc pomyślałam, co się da to będzie. Potem jak się rozpędziłam, to w trakcie mi powiedział, że jest ok, ale musiałam obiecać, że nie będę się targować i jak powie starczy to mam się zastosować. Mimo pewnych niedoskonałości, które widziałam (po ciąży niestety nadmiar skóry robi swoje i daje uczucie dyskomfortu i wydawało mi się, że na brzuchu to ja mam z 10kg do zrzucenia!) mąż przystopował, a ja się posłuchałam bez dyskusji. Tak to wyglądało.

      Usuń
  27. Świetne efekty, jestem pod wrażeniem :)) i biust jak spadł , rewelacja!!

    pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mnie cieszy najbardziej :) Koszmar mojego życia się skończył :) I niech mi nikt nie mówi, że duże biusty są fajne! Nie dla mnie. Teraz mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że pozbyłam się największego kompleksu ostatnich 20 lat :)

      Usuń
    2. Hm, też coś mogę napisać na temat biustu, mężuś zadowolony ale właścicielka nie do końca, problem z kupnem dużegooooo stanika i mały wybór w kolorach no i oczywiście cena. Pozdrawiam Ania.

      Usuń
    3. Dzień dobry. Od 3 dni jestem fanką Pani bloga. Od poniedziałku również jestem na diecie, z początku miało być tak modne "MŻ", ale szperając w necie za niskokalorycznymi daniami trafiłam tutaj :) I bardzo się cieszę, już wcieliłam w życie kilka pomysłów na obiady, sałatki i śniadania :) Gratuluję sukcesu i podziwiam za wytrwałość!

      Usuń
  28. Musze skomentować te zdjęcia bo znam Cię juz od ponad 15 lat i muszę powiedzieć że też jestem w szoku bo wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wyglądałaś, albo po prostu nie miało to dla mnie żadnego znaczenia, a teraz mogę powiedzieć REWELACJA.A dla wszystkich, którzy Cię podziwiają i też chcieliby tak wyglądać mam złą wiadomość:nie znam innej osoby która miałaby tak silną wolę jak Magda (zwłaszcza że moja silna wola to -10) i to jest sekret jej sukces, a przy odchudzaniu jeden z najważniejszych czynników- niestety.Także Magda- chylę czoło :) Ania K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ania. Ja też sobie nie zdawałam sprawy wtedy chyba. Powiem szczerze, że wybierając te zdjęcia z przeszłości również zaliczyłam szok, bo nie zaglądałam do nich od dawna, chyba wyrzuciłam z pamięci te czasy.

      Ale masz rację, wiem że mam silną wolę i to mi pomaga :)

      Dziękuję :)

      Usuń
  29. Może moje pytanie zabrzmi śmiesznie? Stosuje twoje potrawy od dwóch tygodnia i mam taki dziwną przypadłość (wzdęć i gazów i bóli brzucha). Jadłam może nie za dużo warzyw a owoców wcale - czy to może być tego przyczyna?
    Czy ty takie objawy miałaś?

    OdpowiedzUsuń
  30. O Boże....pozwól, że złożę pokłon! WSPANIALE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chociaż umieszczenie zdjęć nie było w celu komplementów a motywacji, ale siłą rzeczy każdy coś pisze. Ja Twoje oglądałam wiele razy i myślę, że się dobrze rozumiemy w podejściu do takiego sposobu żywienia i patrząc na przeszłość wiemy, do czego wracać nie chcemy :) Pozdrawiam

      Usuń
  31. Jestes wielka!!!! Teraz jak zobaczylam te zdjęcia,wiem że warto!!! Zmotywowalas mnie tym do dalszej walki:-)DZIEKUJE!!!pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  32. Na blog trafiłam przypadkiem! Dodaję do ulubionych , będę obserwować!~! Rewelacyjny wygląd! Liczę , że i mi się uda!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzięki Tobie Magdo pozbyłam się już 5 kilo i to bez żalu. Zostało jeszcze jakieś 10 kg, ale z takimi pysznościami które proponujesz to chyba nie będzie kłopotu. Po raz pierwszy jestem zadowolona będąc na diecie i to mi się podoba. Pozdrawiam serdecznie. Małgosia M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie płaczemy za tymi 5kg :) Super wiadomość. To kolejne 10kg i normalnie będziemy świętować razem :)

      Usuń
  34. Odpowiedzi
    1. I co ja mam powiedzieć na ten komentarz... dziękuję :)

      Usuń
  35. Witam,
    gratuluję efektów - wygla Pani cudownie. Dziękuję za umieszczenie zdjęć - nie może być lepszej motywacji:)
    Sama borykam się z nadwagą po ciąży, zamierzam stosować się do rad dietetycznych podanych przez Panią. Pisała Pani, że ćwiczyła i spacerowała. Czy może Pani zdradzić jakie to były ćwiczenia, czy siłownia, czy ćwiczyła Pani w domu, jak długo trwały:).
    Pozdrawiam serdecznie
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczyć nie lubię, ale się zawzięłam i na macierzyńskim codziennie rano pół godziny steper, a potem się trochę rozciągałam na dywanie z dzieckiem na macie edukacyjnej :) i brzuszki też robiłam. W sumie to było pół godziny steper i pół godziny rozciągające ćwiczenia z callanetics, bo kiedyś na to chodziłam dwa lata i znam je już na pamięć. Ćwiczenia na tyle spokojne, że po nich było mi czasem nadal zimno, ale za to mięśnie wszystkie bolały na drugi dzień.

      Ćwiczenia były z samego rana, potem ogarniałam chatę i w teren z wózkiem szybkim tempem 2 godziny spacerowania.

      Usuń
  36. Witam
    Wspaniała strona, nie spodziewałam się że mogę taką znaleźć . To prawda zdjęcia są motywujące , mam 43 lata i trochę trudno pozbyć się tych kilogramów. Stosuję dietę zdrowego żywienia od 2,5 miesiąca i waga spadła 7 kilogramów. To prawda tylko spokój, rozwaga i cierpliwość pozwoli zgubić ten balast. Bardzo się cieszę z umieszczonych przez Panią przepisów zastosuję wszystkie i będę się trzymała ustalonego jadłospisu, mam nadzieję że jeszcze schudnę. Przyznam się nienawidzę ćwiczeń, i z tego zrezygnuję, do tej pory udało się . Dziękuję za tę stronę będę tu stałym gościem i przeczytam wszystko od deski do deski. Jeśli to możliwe proszę dodawać nowe przepisy ja po prostu tego nie potrafię. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ćwiczyłam, ale też tego nienawidzę, więc jak osiągnęłam wagę 2 lata temu na tym poziomie, co chciałam to rzuciłam to w diabły i od 2 lat nie ćwiczę i żyje mi się lepiej psychicznie :)

      Cieszę się, że Pani korzysta i życzę powodzenia w dalszych spadkach, przepisy oczywiście będą :)

      Usuń
  37. Witam,
    stronę podrzuciła mi siostra i jestem pod wielkim wrażeniem tego co można się z niej dowiedzieć. Świetna robota. Już nabrałam chęci na stosowanie Pani zasad. Jednak z uwagi na to, że aktualnie jestem mamą karmiącą chyba muszę cierpliwie poczekać aż syncio zrezygnuje z piersi i dopiero wtedy w pełni przejść na niskokaloryczne posiłki. I powiem szczerze, że już nie moge się doczekać, bo przepisy wyglądają zachęcająco a potrawy apetycznie. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Witaj Madziu, pierwszy raz piszę komuś komentarze na blogu, ale Twoj mi się tak spodobał, że zagłębię się w niego znacznie bardziej. Moje inne zdrowsze i szczuplejsze życie zaczeło się po 30-tce, czyli jakies 2tygodnie temu :) Zaczęłam szukać informacji, inspiracji, zapisałam się na fitnes, zaczęłam ascezę alkoholową ( bo wieczorne piwko nie sprzyja zdrowiu i szcupłości) i mam nadzieję, że na swięta bedzie już lepiej, a potem wszystkie dobre nawyki mi zostaną. Już nie jest żle, ale bedzie lepiej. Wspólnymi siłami damy rade ;) Chciałam tylko powiedzieć, ze rzeczywiście, zdecydowałam się napisać i zacząć czytać, jak zobaczyłam Twoje zdjęcia przed - bo wczesniej widziałam tylko miniaturke - myśle sobie - ah Chudzina, wegetarianka, co Ona wie o mięsie, głodzie, podjadaniu... a tu Taaaka niespodzianka, nie zawsze taka byłaś :) wiec to szansa i dla mnie. Osiągnełam nietety maxymalną życiową wagę, i powiedziałam dość! Więc bedę czytać, uczyć się, próbować, gotować, madrze kupować i się udaaa :) pozdrawiam i cieszę się, żę stworzyłaś takiego bloga :) oby tak dalej!! :) Piglecik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu zdziwienie, że wegetarianka też może mieć nadwagę, co? Kiedyś myślałam, że to sposób na dietę, poskutkowało na krótko, ale chciało mi się czegoś, więc tłuste sery, wszelakie, od żółtych po topione, camemberty... co tu dużo mówić.
      Zdjęcia dałam po namowach, chyba słuszna decyzja, choć nie byłam przekonana i rok czekałam z publikacją. Teraz widzę jak to wszystkich motywuje :)

      Usuń
  39. Witam:) Juz od kilku miesiecy gapie sie po internecie i szukam wskazówek co by tu zrobic,zeby zrzucic zbedny balast..Duzo sie nauczyłam że trzeba jesc a nie głodować..że warzywa..pierś..i milion innych rzeczy..schudłam 3 kg(ograniczenia smarowanka masłem..obiadki podobne jak u ciebie itd) i dzis znalazłam tego bloga..Bravo Pani Magdo!!Super napisane ,opisane..i te Pani zdjęcie mnie powaliły..wyglądasz superówka:)Chciałam podziekować bo otworzyłam dzis oczy,dzieki Tobie że podrzeram cos słodkiego bo mi sie wydaje że jest małe..;/ i że dolewam oleju do duszenia warzyw bo mi sie wydaje ze to malutko i że moja patelnie moge wywalic przez okno i czas na nową cermaiczna czy teflonowa i mozna smażyc bez tłuszczu..Będe zagladac często:))Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patelnie za okno i do roboty! Powodzenia :)

      Usuń
  40. Melduje zakup ceramicznej patelni :) To napewno pomoze w nastepnym zzrzucie kg..bo gotowanie na parze zaczyna sie przejadać:)Magda patrzyłam z niedowierzanie wczoraj jak na suchej patelni ,,samo sie smaży,,Rewelacja..wymysliłam sobie wczoraj takie zawijańce z piersi kurczaka a w środku szpinak z czosnkiem pycha;D Patelka 52 zł ale WARTA!!Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, też jestem zachwycona tymi patelniami, po "smażeniu" wyglądają jakby były czyste!

      Usuń
  41. Od dłuższego czasu śledzę Pani bloga i jestem pod permanentnym wrażeniem. Sama schudłam 20kg, ale niestety nastąpił zanik miesiączki..później próby ratowania się i koniec końców masakryczne jojo:( Może powinna założyć Pani jakiś ośrodek dla osób chcących się odchudzić, chętnie bym przeszła na taką 'terapię' umiejętności zdrowego stylu życia. Podziwiam i składam ukłon:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No póki co to tutaj się wspieramy i tutaj piszę co wiem, więc tylko czytać i wbijać sobie do głowy :)

      Usuń
  42. Od tygodnia jestem na diecie, którą dopełniam ćwiczeniami - mianowicie aerobiczną szóstką Weidera. Smażę bez tłuszczu lub piekę w piekarniku, wprowadziłam detox słodyczowy, korzystam z Twoich przepisów i jestem bardzo zadowolona - po 7 dniach 3 kg w dół. Wprowadziłam do swojego codziennego jadłospisu mnóstwo warzyw i owoców (głównie cytrusy). Mięsem dla mnie jest teraz tylko filet z kurczaka. Opisalas wszystko krok po kroku, za co serdecznie dziekuje i kazdemu polecam takie zmiany. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, a jak idzie detox? Ja z moja silną wolą dałam radę, ale to była najgorsza ze zmian. Choć po czasie widzę, że mnie już nie ciągnie do nich, przechodzę obojętnie i umiem się opanować.

      Napisz za jakiś czas o kolejnych postępach utraty wagi :)

      Usuń
  43. Jako stała czytelnicza bloga, muszę przyznać że jestem po prostu przerażona pani aktywnością kulinarną:-) Sama jestem mamą dwójki małych dzieci, dzięki pani blogowi schudłam po ciążach do wagi którą ostatnio miałam chyba w podstawówce, ale muszę się przyznać że nie jestem w stanie ogarnąć jednocześnie domu, pracy i codziennego gotowania:-( Jak pani to robi że przy dwójce małych dzieci ma pani czas na ugotowanie dobrze zbilansowanego posiłku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci się, że ja też jestem przerażona. Wstaję rano w taki weekend, zamiast spać to ja już do garów :)

      Usuń
  44. Śledze bloga od wczoraj - znalazłam go przez przypadek, szczęśliwy przypadek - i nie mogę oderwać oczu. Najwyższy czas aby wprowadzić zmiany żywieniowe. Czas - start!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do dzieła, widzę pełną mobilizację :)

      Usuń
  45. Kurcze Magda działa ta dieta! Wogle jeść to mi sie odechciało..jem z rozsądku..machnełam wczoraj te lightowe łazanki..bałam sie że bede chciała zjeśc sama cały gar ale nie..mały talerzyk i koniec waga cofa w dół z 67 dobija do 62:)Ja tam zadowolona:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa działa, a ja widzę, że zdyscyplinowana jesteś, więc podziała jeszcze aż do końca celu :D Trzymam kciuki :)

      Usuń
  46. Prześwietny blog, też zaczęłam stosować się do Twoich zasad, od niedawna, ale już czuję się lżej. :)
    Podobnie jak Ty, jestem niestety nałogowcem słodyczowym i jakoś narazie sobie o dziwo bez nich radzę ale.. chciałabym się zapytać jak radzisz sobie w Święta? Nie wiem, ja chyba nie będę umiała się oprzeć tym wszystkim przysmakom i niestety - ciastom również.. Boję się trochę, że Święta zrujnują mi tą dietę, która narazie jakoś idzie do przodu. Co robić? Jak Ty z tym sobie radzisz? Czy myślisz, że jak przez kilka dni pozwolę sobie na świąteczne przysmaki to nic się nie stanie? Nikt przecież nie będzie gotował specjalnie dla mnie. A wiadomo, jakie są babcie :) Wpychają na siłę :D Czekam na odpowiedź, z góry dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cierpliwości, widzę że strach w oczach ma już wiele osób, piszecie maile, komentarze... Napiszę osobny post na dniach na ten temat :)

      Usuń
    2. Pani Magdo dzięki za stworzenie tak wspaniałego blogu z poradami i przepisami.Pozdrowionka :)

      Usuń
  47. Witam :) bardzo zaciekawił mnie Pani blog :)
    diete zaczęłam wprawdzie od piątku, więc jak na razie nie ma co liczyć na efekty :)
    ale chciałabym zapytać się czy wykonywała Pani jakieś ćwiczenia? i jak tak to jakie ;)
    Z góry dziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poczytaj wyżej komentarze proszę :) Mój z 24 października :)

      Usuń
  48. dziękuje ślicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. i ile tak co tydzien Pani gubiła tych kilogramów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnio 1kg tygodniowo, czasami 0,8kg jeśli by tak dokładnie matematycznie podejść. Ale 1kg przyjmuję za średnią.

      Usuń
    2. Kurczę, ja się zatrzymałam z tą utratą. Pierwszy tydzień -2,2 kg, po dwóch -3,1 kg, po trzech nic mniej i już widzę, że po czwartym też kicha. Widocznie coś robię źle: jem z reguły pięć razy i wychodzi tych kalorii 900-1000 na dzień. Dorzucę codziennie 50 min na rowerze stacjonarnym i może coś z tego będzie :)

      Usuń
  50. Witam, świetny blog. Gratuluje wyników, piękne zdjęcia:)Przepisy bardzo mi się podobają.
    Ja 3 miesiące temu urodziłam drugą córcię i karmię ją piersią, więc do tej pory tak ostrożnie podchodziłam do diet, ale widzę, że nie powinno być problemów z jakością pokarmu, bo tutaj niczego się eliminuje.
    Zdjęcia Pani niesamowicie zachęciły mnie do podjęcia wyzwania i walki z kilogramami.

    Pozdrawiam i będę tu zaglądać często:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja karmiłam i się odchudzałam, kontrolowałam córcię, czy nic jej nie jest. Nie miała żadnych problemów ani z trawieniem, ani z jedzeniem, ani z przybieraniem na wadze. Żadnych alergii na mój pokarm. Karmiłam ponad rok, a pierwsze 6 miesięcy nic innego nie dostawała jak mój pokarm. Ale to wszystko było kontrolowane, w razie problemów bym dietę odpuściła.

      Usuń
  51. Dzien dobry :)
    jestem pod wrazeniem tego jak udało się Pani dojść do takiej figury ;)i jestem bardzo ciekawa ile ważyła Pani w 2009 roku a ile teraz? na Pani blog trafiłam niedawno, ale jest fantastyczny i pełno w nim fantastycznych przepisów ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem ile było na tych zdjęciach, to największe zdjęcia jakie znalazłam, a najwięcej ważyłam 69kg. Na tych na dole nowych 47-48kg i tak się trzymam od 2 lat :)

      Usuń
    2. łał! Gratulacje!

      Usuń
  52. Witam serdecznie!
    Hmmmmm...Jak wiele osób wypowiadających się przede mną, mam za sobą nierówną walkę o nienaganną figurę. W tej chwili jestem po stronie przegranej.Kilka ładnych lat temu zawzięłam się straszliwie i udało mi się schudnąć 16 kg - "rewelacja", "piórko", "przecinek", "laska nebeska" itp, itd, słodkie blablablabla mnie uśpiło i tak sobie trochę podskubałam tego i owego...Przyszła 2 ciąża. Ok-myślałam, urodzę, to i schudnę jak po pierwszej...Schudłam-karmiąc. Zaprzestałam karmienia, wróciłam do pracy, hormony pokazały mi "gest Kozakiewicza" i....O matko moja! Ważę znowu tyle, jak dzień po porodzie. RATUNKU!!!!! No, żeby być sprawiedliwym, to nie tylko hormony winne (tarczyca!!!), a te wredne i podstępne kalorie...GŁÓWNIE! Bo od ust to ja sobie - biję się w piersi, szczególnie nie odejmowałam...Do dziś! Dzięki za Pani historię - "umacnia w wierze".
    Postaram się podzielić wynikami mojej podjętej na nowo walki..I proszę trzymać kciuki! Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam i odezwij się za jakiś czas :)

      Usuń
  53. Witaj Magdo !!
    Nie wiem czy jestem w stanie opisać pod jakim jestem wrażeniem czytając Twojego bloga - dodam, że najlepszego jaki miałam przyjemność kiedykolwiek czytać.
    Zaczytuję się w nim od kilku dni i podziwiam potężną pasję z jaką go tworzysz, talent kulinarny, wiedzę oraz gigantyczną umiejętność przekazania swoich doświadczeń.
    Dlatego dziękuję - bo wrócę tu nie raz :)

    Pozdrawiam Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapraszam częściej :)

      Usuń
  54. Witam. Przyznam z wrodzoną skromnością że znam się całkiem dobrze na zdrowym odżywianiu i tematyce zdrowego odchudzania i cieszy mnie Pani blog i zawarta tu wiedza. Ciężko jest natknąć się w internecie na tak sporą i ciekawą dawkę przydatnych czytelnikom informacji. Kilka ciekawych przepisów na uatrakcyjnienie potraw podkradam :) Życzę samych sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę, że znawca ocenia to pozytywnie. Dziękuję - czuję się zmobilizowana do dalszej pracy :)

      Usuń
  55. wyglądasz fantastycznie! zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Blog chyba znajdzie się na pierwszym miejscu w moich zakładkach:)
    Trafiłam przez przypadek szukając czegoś w sieci i nie mogę się oderwać od czytania...a, że przy okazji mam w planach zrzucić "zdrowo" kilka kg, na 100% będe tu teraz stałą bywalczynią!!!
    REWELACYJNY blog !!!!
    Dziękuje za genialne rady i przepisy, gorąco pozdrawiam i szczęśliwego 2013 życzę :))

    Karina:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Witam
    Wygladasz super :-) przy jakim wzroscie taka waga ?
    Pozdrawiam wierna fanka

    OdpowiedzUsuń
  58. Niesamowita metamorfoza. Uroczą masz córeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, piękności moje. Przystojniakowi też nic nie brakuje ;)

      Usuń
  59. Witam serdecznie i tak jak moi poprzednicy gorąco gratuluje,wagi,wytrwałości i chęci do prowadzenia tak fantastycznego bloga! Jestem tu pierwszy raz,ale nieostatni. Niby nie mam dużo do zrzucenia 4-5kg,ale to zawsze był mój problem.Najpierw 2kg,po 30 już 4kg i gdy już mi się uda tracę czujność i znów do góry. Do tej pory nie przekraczałam 56kg,potem górna granica była 58kg,ale wczoraj waga pokazała 60!!!! Nie mogłam znależć metody na dłużej,sposobu odżywiania aż do dzisiaj. Postanowiłam stosować się do Pani rad i mam nadzieję,że na wakacjach też będę mogła tak pięknie pozować! Moją słabą stroną jest wieczorne piwko i chipsy!!!
    DZIĘKUJĘ,Aga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak się zbiera. To tak jak teraz, przybędzie mi 1-2kg i dla mnie to już czerwona lampka, choć inni to odbierają, że to moja choroba już :D A ja właśnie mówię, teraz dwa, przywyknę, potem dwa, też przywyknę i na końcu dycha wpadnie i powiem: nie wiem jak i kiedy.

      To do dzieła :)

      Usuń
  60. Witaj :D
    Dopiero co "wpadłam" na Twojego bloga i jestem w szoku :) zawsze myślałam że trzeba jeść mniej a będzie się chudło. Przeczytałam Twoją historię i widzę że popełniam taki sam błąd jak Ty kiedyś czyli jem 3 posiłki dziennie. A po zobaczeniu Twojej metamorfozy WOW! jesteś wielką motywacją dla mnie. Twój blog będzie wielką pomocą w wykonaniu postanowienia noworocznego! Czekam na więcej wpisów i przepisów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja w takim razie życzę powodzenia w tym postanowieniu ;)

      Usuń
  61. witam ja od września 2012 schudłam 17 kg ,ale teraz coś sie zatrzymało , nie wiem dlaczego ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  62. Bardzo sie cieszę ze znalazłam Twój blog.....jest idealny :) Od roku próbowałam coś zmienic w mojej kuchni ..ale niestety moja waga nie pokazała różnicy... Byłam nawet u dietetyka , dostałam ogólne wskazówki , niski IG, duzo warzyw, duzo wody do picia, nie tłusto,...itp...ale nie miałam tej pasji w gotowaniu zeby z warzyw i kuraka ciągle cos fajnego (innego) wymyslać :) A teraz to juz bedzie łatwe! Gratulacje! D.

    OdpowiedzUsuń
  63. Takie podejście do tematu zdrowego odżywiania i odchudzania bardzo mi się podoba! :) Żadne tam diety cud, tylko racjonalnie. U mnie dało to już dobry efekt, choć liczę na więcej. :) Pozdrawiam już jako stała czytelniczka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powodzenia w dążeniu do celu :) z blogiem ;)

      Usuń
  64. Super przemiana, te zdjęcia to fantastyczna motywacja, że ja też mogę schudnąć. Troszkę się nazbierało tych kilogramów, nigdy nie byłam szczupła ale teraz to bym chociaż chciała wrócić do wagi jak byłam panną. Trzeba się nauczyć jeść a nie "żreć"(przepraszam za zbyt brutalne słowo ale to prawda). Pozdrawiam i Bardzo Dziękuję za Twojego Bloga.Ania.

    OdpowiedzUsuń
  65. chciałam Ci bardzo bardzo podziękować za Twojego bloga- za pracę jaką w niego wkładasz. Czytam wszystkie przepisy, dajesz mi mnóstwo inspiracji.Dzięki!

    p.s. mamy dzieci w podobnym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Witaj,
    Przypadkowo szukałam przepisu za zdrowsze nachosy dla córki i tak tu trafiłam. Rewelacja, robisz dobra pracę, rewelacyjne przepisy i zdrowe podejście do zycia: Trzymaj tak dalej nowa stała czytelniczka:)Naprawdę super blog:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Jestem wstrząśnięta tym blogiem! Ale pozytywnie oczywiście:)tyle tu dietetycznych smakołyków, że nie wiadomo od czego zacząć:D boże gdzie Ty Madziu byłaś na początku mej diety?;) ile ja juz katuszy przechodziłam..dukan, kopenhaska. Teraz zaczełam od zdrowego żywienia ale mało przepisów..aa tu prosze taka niespodzianka:D od dziś pichce tylko u Ciebie:) pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to świetna wiadomość dla mnie :)

      Usuń
  68. witam
    nie wiem jak to sie stało ,ze wcześniej tu nie zawitałam :)
    blog fantastyczny! dla osoby od lat( chyba od zawsze) walczącej z nadwaga to skarbnica wiedzy!
    kiedys byłam na diecie 1200kcal i schudłam ,ale mój jadłospis był tak monotonny ze szybko mi sie znudziło :/
    teraz moja dieta moze być urozmaicona :) bardzo dziękuję
    poleciłam bloga koleżankom i one tu zawitają na dłuzej ;) tak ze bardzo dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  69. nie bede oryginalna ale naprawde gratuluje tak silnej woli, zorganizowania i samodyscypliny.Wygladasz swietnie i maz ma racje nie chudnij juz bo figurke masz idealna. te zdjecia i caly twoj blog dzialaja bardzo motywujaco.Dwa lata temu udalo mi sie schudnac stosujac zasade niskiego indeksu glikemicznego, jadlam kiedy mialam ochote ale pilnowalam sie zeby wszystko co jem mialo niski i od czsu do czasu sredni indeks, schudlam 10kg bez wiekszych wyrzeczen i jedzac zdrowo, w mojej kuchni wiekszosc rzeczy jest zdrowa i pelnowartosciowa, i staram sie uwazac co jem, jednak ostatnio tj od wakacji sobie pofolgowalam, znow wrocilo laknienie na slodkie-mysle ze jestem takim slodyczomaniakiem jak ty:)i w przeciagu tych paru miesiecy wrocilo 5 kg, dlatego znow podejmuje walke z pomoca twojego bloga, bardzo mi zalezy pozbyc sie tych 5 kg i utrzymac wage,najgorsze sa wieczory gdyz mam prace na zmiany i nieraz jestem do 22 w pracy jak wtedy sobie radzic?nie jestem w stanie ost posilku zjesc o 17.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prace zmianowe nie mam lekarstwa, od roku nie umiem tego zaplanować mężowi i bywa różnie. Widzę po nim, że nie jest to takie łatwe jak normalna regularna praca. A nie chce przedstawiać teorii, bo nie wiem jak to jest pracować na zmiany.

      Usuń
  70. gosias
    ja mam podobny problem z praca zmianową, ale ja pracuje czesto na całe noce :/ staram sie jakos posiłki poprzeciagac w czasie ale roznie to wychodzi :/

    OdpowiedzUsuń
  71. witam,
    mój komentarz nie będzie inny niż wszystkie:D jestem pod ogromnym wrażeniem, wiem wiem powtarzam się. Na Twój blog trafiłam, jak większość przez przypadek, szukałam dietetycznych potraw w związku z chorą wątrobą mojego męża. Trafiłam tu i ku mojemu zdziwieniu znalazłam mnóstwo przepisów z których na pewno będę korzystać. Przy okazji chcę przejść na dietę,bo nadwaga to moja zmora od dzieciństwa i mam już dość swojego wyglądu. Dlatego od wczoraj zaczęłam wcielać w życie Twoje przepisy. Wczoraj przyrządzając pierwszy obiad doznałam szoku, bo najadłam się po uszy, a porcja i tak okazała się zbyt duża na moje możliwości jedzenia. W prawdzie nie ważyłam porcji (pewnie to błąd),ale na oko porcje są od Twoich mniejsze, a większość dań stanowią sałatki. Dlatego chciałam bardzo podziękować za ten blog bo na pewno pomoże mi i moim bliskim. Podziwiam wkład jaki włożyłaś w te wszystkie potrawy,przepisy, udokumentowane zdjęcia. Widać, że włożyłaś w to swoje serce. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam, mam nadzieję, że niebawem pochwalę się rezultatem.
    Pozdrawiam Magda N>:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i dziękuję, że wskazałaś mi drogę by pokochać kapustę kiszoną. Miałam w lodówce dwa słoiki i nie miałam z nią co zrobić. Nie wiedziałam, że będę ją tak uwielbiać. A teraz muszę zrobić nowe zapasy.
      Jeszcze raz dziękuję.
      Magda N>:)

      Usuń
    2. Dziękuję i powodzenia :)

      Usuń
  72. Fantastyczny blog!!!!
    Gratuluje Pani Magdo podejścia i efektów:)
    Wyprobowałam mnóstwo przepisów Pani autorstwa i naprawdę wszystko smakuje pysznie:)
    Ja zaczęlam 2 tyg temu.Zrobiłam rewolucję w lodowce i szafkach kuchennych,wyrzuciłam tluszcze,paniery,mrożone frytki,balerony,samlczyki,zapisalam sie na basen,pożyczylam rowerek,i do tego w miare możliwosci ćwicze.
    Już widzę efekty na wadze,w pomaiarach i czuej się o wieleeeee lepiej.
    Jednym z natchnień byla Pani:)

    OdpowiedzUsuń
  73. wszystkie przepisy są super. Gratuluję metamorfozy. Będę często tutaj zaglądała.

    OdpowiedzUsuń
  74. Witam Magdo,
    Cieszę się bardzo ,że trafiłam na twojego bloga.Właśnie jestem na etapie zmian w swoim żywieni.Chcę schudnąć 10 kg a przede wszystkim chcę zadbać o swoje zdrowie. Jestem zachwycona i pełna podziwu dla twojej pracy jaką wkładasz w pisanie tego bloga i oczywiście jestem oszołomiona twoją przemianą wyglądasz przepięknie.
    Wykorzystam wszystkie przepisy i mam nadzieję,że mój organizm dużo na tym skorzysta .Dziękuję ci bardzo za inspiracje.
    Weronika:)
















    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno skorzysta, powodzenia :)

      Usuń
  75. Witam,
    Dwa tygodnie temu wybrałam się do dietetyka, który zalecił mi dietę 1300 kcal. Efekty już są - ponad 2 kg mniej. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że liczenie kalorii (a nie jakaś kolejna dieta cud) to najlepszy sposób na pozbycie się kilkunastu kilogramów, bez głodówki i efektu jojo.
    Wierzę, że mi się uda:-)
    Dziękuje za Twojego bloga, jest fantastyczny:-)
    pozdrawiam Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, dla mnie to przyjemność pomagać. Chyba mam trochę taki charakter, że lubię pomagać i się dzielić :) Znajomi mówią, że trochę taka Matka Teresa ze mnie, hehe

      Usuń
  76. A może dodać dział "metamorfozy czytelników"? Zrzucone kilogramy poparte zdjęciem przed-po jako motywacja dla tych opornych i ukoronowaniem sukcesu autorki tego bloga. Ciekawe ile by się razem uzbierało?
    Pozdrawiam
    Ania - czytelniczka od roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym, ciekawe czy by byli chętni. Pomyślę nad takim wpisem zachęcającym do ujawniania się :)

      Usuń
  77. Jestem przeszczęśliwa, że trafiłam na Pani blog! Niedawno okazało się, że jestem chora, i muszę schudnąć. Dużo, bo ok. 40 kg. Przez miesiąc, licząc kalorie i przygotowując potrawy z Pani bloga, schudłam 8kg! Wcześniej próbowałam stosować różne diety cud, między innymi dietę Dukana, ale to przez nią głównie choroba się bardziej uaktywniła. Teraz nie tyle prowadzę dietę, ale zmieniłam cały swój styl życia. Jem 5 posiłków dziennie, piję dużo wody i czerwonej herbaty, zamiast smażyć to piekę, gotuję i duszę. Od razu poczułam się lepiej, poprawiła mi się cera i włosy zrobiły się bardziej lśniące i mocniejsze :) A przy tym wszystkim nie muszę rezygnować całkiem ze słodyczy, jednak jakoś przestało mnie do nich ciągnąć. Dziękuję bardzo za Pani blog i za Panią! Bardzo mi pomaga w zmianie mojego stylu życia :)
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miłe słowa, proszę walczyć dalej, a ja czuję się zmotywowana dalej tu gotować i wspierać :)

      Usuń
  78. Super, że tu jestem! Od listopada studiuję podyplomowo odżywianie i dietetykę ,jestem na świeżo uświadamiana o walorach zdrowego i niskokalorycznego jedzenia, tak więc ten blog to spełnienie moich potrzeb. Oczywiście mam problemy z nadwagą od "zawsze", wojna jest niestety nierówna - jedna bitwa wygrana następna przegrana. Waga obecna 67 kg - 162 cm wzrostu. Kiedyś schudłam na diecie Monticgnca,(56kg) nawet trzymałam się dzielnie ok 3 lat , ale samozadowolenie zrobiło swoje - zaczęłam sobie folgować, i tak jak pisałaś Magdo- najpierw zaakceptowałam 2 kg, potem następne 2 i potem nie mogłam już się zatrzymać. Twoje doświadczenie jest bezcenne, różnorodność posiłków to klucz do sukcesu. Zostaję tu na dłużej.
    Dorota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że rozumiecie, że moja czerwona lampka na 2kg więcej to nie obsesja i anoreksja (bo tak często słyszę) tylko rozsądne trzymanie ręki na pulsie. Przez ponad 2 lata, od kiedy schudłam, miałam kilka takich momentów (pamiętam o 5-ciu takich okresach co najmniej), że 2kg przybrałam. Jakbym za każdym razem sobie odpuściła, bo to tylko 2kg, to bym miała już dychę dodatkową. A trochę takiej matematyki daje do myślenia.

      Ciszę się, że zostajesz :)

      Usuń
  79. Witam.
    Trafiłam na pani bloga przypadkowo, jestem zakochana w tych potrawach, robiłam już kilka i będę robiła o ile mi czas na to pozwali. Ja byłam na diecie od dietetyczki 3 lata temu i udało mi się schudnąć wtedy 13kg w ciągu 4,5m-ca byłam bardzo zadowolona bo rezultaty wszyscy widzieli i byli mną zachwyceni. Potem zaszłam w ciąże zaczęłam normalnie jeść ale nie obżerać się i niestety znowu przytyłam. Jeszcze do czasu jak karmiłam to się jakoś trzymałam ale nie wróciłam już do tej wagi sprzed ciąży a po diecie. Teraz znowu postanowiłam coś z tym zdobić bo bardzo źle mi w swoim ciele:( Więc zaczynam walkę sama ze sobą, od paru dni nie jem słodyczy które są moją zmorą, a wiem że idzie bez nich żyć.
    Pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę powodzenia. Słodycze są zmorą, ale wiem po sobie, że z 1-2 paczek ciastek dziennie (czasem 1/2kg na wagę dzień w dzień) można wyjść z nałogu i jeść 1 ciasto na tydzień i to bez przekonania. Kwestia wbicia sobie do głowy, że ciasteczka na figurę szkodzą (niestety) :)

      Usuń
  80. Witam w dziale od czego zacząć napisałam jeden post i czekam z niecierpliwością na odpowiedż a moje drugie pytanie to z dużym przekonaniem piszesz o smarzeniu bez tłuszczu ja natomiast dużo czytałam o tym że to nie możliwe i tylko taki chwyt reklamowy a do smarzenia potrzebna jest odrobina oliwy i np. że mięso spala białko właśnie w wysokiej temp.na patelni z odrobiną oliwy co o tym sądzisz bo ja mam patelnie ceramiczną ale bez tłuszczu się pali pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gadżetach napisałam jaką mam patelnię teflonową i pokazałam zdjęcie też. Nic mi się nie przypala, jak trzeba, to podlewam wodą. O białku nic nie słyszałam w takim kontekście.

      Usuń
  81. Madziu, dopero co zaczęłam lekturę twojego bloga a już jestem pełna wiary w to, że mi też się uda:) Przyznaję, że troszkę się boje, bo brak mi silnej woli, ale może jednak... może dam radę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  82. Witam !!!Chcialabym pogratulowac to co zrobilas dla siebie i teraz dla innych jest godne podziwu.Tez bym chciala ale obawiam sie reakcji mojej rodziny corek 13 i 8 lat i meza.
    A jak rozwiazalas problem slodyczy jezeli chodzi odzieci?
    Pozdrawiam
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż się dołączył, więc tu problemu nie było. Słodyczy nie kupowałam, tylko te, co były z darów. Nie pozwalałam przynosić za dużo, takie na raz tylko. Ogólnie dzieciom za dużo słodyczy nie daję, więc nie jest tak, że zawsze muszą być.

      Usuń
  83. Witam. Znalazłam tego bloga wczoraj, zupełnie przypadkowo. I już drugi dzień zamiast pracować, to siedzę i się zaczytuję ;) od wczoraj testuję przepisy i po prostu wzięłam się za siebie. Choć teoretycznie od prawie dwóch tygodni "się odchudzałam", to było to raczej usprawiedliwianie się przed samą sobą, że coś robię-zero efektów, bo i jak kiedy cały dzień teoretycznie trzymam się diety, a wieczorem zasiadam przed tv z chipsami?! Ten blog to dla mnie prawdziwy kopniak i zmiana sposobu myslenia. Wielkie dzięki ... i gratulacje! Pozdrawiam! :) -Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze zapytam... Gotujesz dla dzieci osobno? Ja niestety chyba będę musiała, bo moja nie ma jeszcze 2 lateki jest poki co za zupami, wszystko co ma inną konsystencję jest wg niej nie do zjedzenia :(

      Usuń
    2. Powywalają Was z pracy przez bloga :)

      Staram się tak wymyślać, żeby one też to jadły. Mam ułatwione zadanie, bo karmie dzieci tylko w weekendy. W tygodniu dbają o nich instytucje państwowe :)

      Usuń
  84. Witam, trafiłam na Pani bloga przypadkowo, próbuje gotować z tych przepisów, ale jedno czego mi brakuje to porządnej teflonowej patelni ;P a wiec to bardzo duzo. Szukalam takiej zeby bylo napisane na niej, ze jest przezonaczona do pieczenia bez tluszczu niestety nie mogę takiej znalesc:( gdzie Pani kupila taka patelnie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O patelni jaką mam jest napisane w Gadżetach, tam pokazałam na zdjęciu dno patelni, która najbardziej mi się sprawdza w kuchni. Do kupienia w każdym markecie, bo to Tefal.

      Usuń
  85. Witam, jestem pod wielkim wielkim wrażeniem Przede wszystkim efektów, pracy jaką Pani wkłada w blog. Potrawy zachęcają więc postanowiłam spróbować. Do zrzucenia 10kg, lista zakupów zrobiona teraz tylko do dzieła. Mam nadzieję, że się uda... Proszę trzymać kciuki:)

    Serdecznie gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
  86. Oj,rano nie wstane żeby dziecko do przedszkola zaprowadzić. Strona super!
    Od jutra Zabieram sie za dietę z Pani przepisami.
    Zdjęcia super, motywują najbardziej.
    Szkoda tylko, że syn to niejadek i bedę musiała gotować dwa obiady dziennie ale mam czas.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  87. Magdo dziękuję, że jesteś! Że piszesz dla nas - osób chcących zmienić sposób odżywiania się. Ściskam Cię kruszynko serdecznie :) i proszę, byś nie zaprzestawała w kontynuowaniu dzieła jakie stworzyłaś (tego bloga).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, chociaż rodzina czasem mówi dość i chce marchewki z jabłkiem, a ja mówię: nie, to już było na blogu :)

      Usuń
  88. Ja też trafiłam tu zupełnie przez przypadek, a raczej przez kotleciki rybne :-) Zaczęłam od przeczytania komentarzy, obejrzenia Twoich zdjęć (super przemiana) i myślę sobie, że i na mnie przyszedł czas... czas zmiany na lepsze, zaraz przechodzę do przepisów i innych ciekawostek, o których tu piszecie. Rozbudziliście moją ciekawość. Kotleciki wypróbuję już jutro i wiem, że będę tu często zaglądać. Odezwę się niebawem, jak trochę pokucharzę. Pozdrawiam. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  89. Witam Pani Magdo.Jestem pod WIELKIM wrażeniem Pani metamorfozy i wielkiej pracy włożonej w prowadzenie tego bloga.Jest Pani fantastyczną kobietką:)Po moich doświadczeniach z dietami(ostatnia Dukan 2 lata temu,-10kg i efekt jojo,oraz wypadające włosy i łamiące się paznokcie ,brak owoców)jestem załamana,myślę ,że z pani mądrymi radami i przewspaniałymi przepisami w końcu Mi się uda raz na zawsze zrzucić ten nadbagaż:)
    Jedno pytanko,czy podczas odchudzania jadła Pani te słodkości ipierogi pełnoziarniste ,które są na blogu?jak często można sobie na nie pozwolić?
    Pozdrawiam.Kaśka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkości nie, ale nie dlatego, że nie chciałam. Ja wtedy mniej piekłam, później na blogu padło, żeby było tego więcej i zaczęłam kombinować.

      A pierogi jak najbardziej, były raz na dwa tygodni średnio, czasem raz na tydzień.

      Usuń
  90. WITAM JA TAKŻE TRAFIŁAM TU PRZYPADKIEM.CZYTAM TEGO BLOGA JUŻ TRZECI DZIEŃ I MYSLĘ ŻE ZNALAZŁAM SWOJE MIEJSCE.PO URODZENIU DZIECI ZOSTAŁO MI 8-10KG ALE OD PÓŁ ROKU NIE PRACUJĘ (WIECEJ CZASU ,MNIEJ STRESU) I NIESTETY WAGA O JAKIEŚ 5KG ZNOWU DO GÓRY.UWIELBIAM GOTOWAĆ ALE OCZYWIŚCIE JAK ZUPA TO NA MIĘSKU,DRUGIE DANIE TO PODSTAWA ZIEMNIACZKI I TRUDNO MI Z NICH ZREZYGNOWAĆ.POWOLI ZACZYNAM STOSOWAĆ SIĘ DO PANI PORAD(LODÓWKA WYCZYSZCZONA,NOTATKI POROBIONE,ZAKUPY ZROBIONE).NIE WIEM CZY PRZEOCZYŁAM GDZIEŚ ALE CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ ILE TERAZ PANI WAŻY?POZDRAWIAM IZA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnio 48kg, czasem 49kg jak teraz zimą, ale 5 z przodu nie widziałam przez ostatnie 2,5 roku. Tylko, że mam 158cm wzrostu, to chyba istotna informacja :)

      Usuń
  91. Magda, a jak radzilas sobie będąc na diecie w restauracjach albo na wyjazdach ? Fantastyczny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szłam do knajpy na jakieś piwko, to kończę na piwku, żadnej pizzy, chipsów dla zajęcia ręki. Po prostu sobie piję, ale nie jem przy tym. Restauracje zaliczam bardzo rzadko, ale jeśli już to zamawiam sałatki. Wyjazdy mnie raczej nie dotyczą, bo jak gdzieś jeździmy na wczasy, to tylko na własne wyżywienie.

      Usuń
  92. Witam.fantastyczny blog.zostaje stała czytelniczka.gratuluje spadku wagi a jeszcze bardziej utrzymania jej

    OdpowiedzUsuń
  93. witam Madziu! nie będę oryginalna, jeżeli napiszę jak bardzo jestem Ci wdzięczna za tego bloga i jaki on jest fantastyczny! :D natrafiłam na niego parę dni temu, a już wprowadziłam wiele zmian (w szczególności w lodówce;)) wypróbowałam parę przepisów, najchętniej wszystko od razu bym robiła i ciężko mi się zdecydować od czego zacząć :D wszystko wygląda smakowicie i apetycznie na zamieszczonych zdjęciach. Chyba nigdy nie byłam tak zmotywowana do walki o wymarzone kształty ;) mam nadzieję, że moja motywacja mnie nie opuści a Ty dalej i dalej będziesz mnie inspirować swoimi przepisami i tymi optymistycznymi wpisami na blogu :)
    Gratuluję Ci Twojej metamorfozy, wyglądasz promiennie i ślicznie! ;)
    jeszcze raz serdeczne DZIĘKUJĘ za ogrom pracy jaki wkładasz w prowadzenie tego bloga, nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale jestem pewna, że odmieniłaś, odmieniasz i jeszcze odmienisz na lepsze życie wielu ludzi w tym kraju! ;) z serdecznymi pozdrowieniami Paulina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całego świata nie zmienię, ale mam nadzieję, że ten blog posłuży ludziom przez wiele lat, bo przepisy są uniwersalne i są jakby taką bazą potrzebną ludziom na diecie. Przynajmniej mam nadzieję, że baza z tego wyszła :)

      Usuń
    2. To jest kawał dobrej bazy :D i to jest właśnie najważniejsze, że Twoje przepsiy są po prostu dla ludzi, bez żadnych wymyślnych składników, których nazwy często nawet ciężko wymówić ;) i do tego bardzo cenne wskazówki dietetyczne! oby tak dalej! :)

      Usuń
  94. Witam mam pytanie co do steppera - nie zauważyła pani że rozbudował pani uda lub łydki ? ;)
    Bo ćwiczę i trochę się o to boję :) i jakie efekty pani w ogóle po nim zauważyła i w jakim czasie? :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nogi w normie, też się zastanawiałam jak to będzie, ale bez szału, szczuplały, ale bez zbędnego umięśnienia. Czasu nie powiem, bo się nie przyglądałam w ten sposób.

      Usuń
  95. Witaj. :)
    Trafiłam dzisiaj na Twojego bloga szukając jakiś dietetcznych, obiadowych inspiracji i jestem zafascynowana! :)
    Czytam wszystko po kolei, notuję, a w poniedziałek, jak tylko wrócę do stolicy z domu (studiuję tam, więc żywię się sama ;)) zacznę wypróbowywać przepisy.
    Mam do zrzucenia dość sporo, ale mam nadzieję, że mi się uda. :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  96. Witaj! Dorzucam swoje parę groszy do peanów na Twoją cześć! ;-) Na bloga trafiłam przypadkiem. Od pewnego czasu kontroluje kaloryczność i składniki odżywcze w tym co jem. Twoje przepisy są rewelacyjne. Podoba mi się także rozpisanie każdego z dań na porcje i zawarte w nich kalorie. Gratuluje też nawiązania współpracy z kolegą WFistą ;-) Z pewnością urozmaici to bloga. Tak trzymaj! Od teraz Twoja stała czytelniczka, Aga.

    OdpowiedzUsuń
  97. Witaj,

    co zrobić,gdy osiągnie się już upragnioną wagę? Według tego kalkulatora http://www.health-calc.com/diet/energy-expenditure-advanced powinnam jeść 2,500 kcal ( w dni w które pracuję), czy to jest trafne obliczenie? Boję się,że przytyję,ale z drugiej strony nie chcę już chudnąć...

    Pozdrawiam,
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kieruj się kalkulatorem a życiem. Ja stanęłam na 1800kcal i to jest poziom, przy których stoję w miejscu od 3 lat, +/-2kg. Poczytaj post o jojo i idąc tym sposobem znajdziesz swój poziom.

      Usuń
  98. W sumie to nawet nie wiem, jak trafiłam na tego bloga. Z powodu dużej ilości wolnego czasu pod koniec października ubiegłego roku zaczęłam chodzić na siłownie, narzucałam sobie ostrą dietę i tym sposobem -22 kg mniej. Teraz chcę utrzymać wagę i jestem przekonana, że przepisy z Twojego bloga mi w tym pomogą plus oczywiście moja ukochana siłownia (bez niej ani rusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  99. Magda jesteś fantastyczna, młoda i mądra kobieta, osiągnęłaś sukces... gratuluję. Ja całe życie walczę z kilogramami i dopiero gdy zachorowałam kilka lat wstecz na rzs, zaczęłam zdrowiej się odżywiać, ale muszę schudnąć, szukam przepisów dostosowanych do mojej diety ze względu na rzs, ale widzę też wspólny mianownik dla rzs i grupy krwi, chociaż prawdopodobnie nie jest ta dieta udowodniona, będę Cię odwiedzać... ja też bloguję od niedawna... jestem babcią dziergającą, mam 48 lat i wnuczusia dwu miesięcznego. Pozdrawiam Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, jednak dziergająca babcia :P

      Usuń
  100. No tak babcia dziergająca, ale nie wiesz, że dziergająca babcia dzierga już o,o,o i jeszcze trochę, a wnuczuś jest pierwszym wnuczusiem i ma dwa miesiące :) Bardzo dużo młodych dziewczyn haftuje, tak jak Ty pichcisz, przejrzyj tylko blogi, a się przekonasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie to pewnie, że robótki ręczne się znajdzie. Ale uwierz mi, że nie mam ani jednej koleżanki, nawet dalszej znajomej, która by robiła na drutach :) Nawet w ulubionej pasmanterii z włóczkami znacznie obniżam średnią wieku :) Ale dobrze mi z tym, swoją córkę też nauczę :)

      Usuń
  101. Witam
    Poprosimy Magde o zdjecia 2013 zeby zwiekszyc motywacje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mało Wam motywacji? 2013 to tak długo zima była, że ja spod koca nie wychodziłam i zdjęć nie mam. A teraz mam życiowe zamieszanie i brak czasu na pozowanie :P Ale jak będzie jakiś urlop w końcu, to pewnie wrzucę. Dla Waszego spokoju - nadal jojo nie mam mimo wielu złych przepowiedni :P 5 z przodu już od 3 lat nie widziałam i obym nie zobaczyła.

      No chyba, że chcecie zobaczyć czy się nie zestarzałam od tego stania w garach, to inna sprawa...

      Usuń
  102. Ten blog jest DOSKONAŁY!!! dziękujemy:)

    OdpowiedzUsuń
  103. Witam, wpadłam na bloga bo siostra-urzędniczka usłyszała od koleżanki z pracy i dzwoni "Siora! Smak zdrowia! wejdź poczytaj!" , - no.. -mówię -nie mam czasu idę gotować obiad..

    Moje próby znalezienia bloga później, oczywiście zapomniałam nazwy: "smak życia" "życie i zdrowie" .. jest! "smak zdrowia!" - przypomniałam sobie ;)

    "No fajne"- pomyślałam, ale jutro z tego coś ugotuję bo dziś już kotlety spanierowane ;)
    kupiłam kaszę, warzywa, i jazda..
    zjedliśmy :D nie umarliśmy, było pyszne! Ja- wybredna "ale mówią że zdrowe, że koleżanki siostry w pracy jedzą to ja też muszę", Mąż- wybredny "co mi za pasze dajesz?", a o tacie nie wspomnę ;)

    ZAKOCHAŁAM SIĘ W ZDROWYM JEDZENIU, w jedzeniu które otworzylo mi oczy na świat, na zdrowie :D

    Zupa - codzienny przymus, bez kostek rosołowych faszerowanych sztucznymi smakami, bez kości tłustego mięcha..

    Zaczęłam stosować się do zasad, nie że byłam gruba, ale i owszem miałam nadmiar tłuszczu :D MIAŁAM! NIE MAM JUŻ! Teraz nie wyobrażam sobie smażenia kotletów, frytek czy innych tłustych dań (raz w tygodniu chodzimy do teściowej na obiad i wtedy mąż jest zadowolony bo może jeść co jest - a oczywiście jest KOTLET, i ziemniaki z masełkiem, lub cebulką podsmażaną na tonie oleju :D Ja jednak proszę, aby przed dodaniem cebuli czy też masła odłożyli kilka ziemniaków). Wreszcie poczułam SMAK ZDROWIA, ziemniaki z mała ilością soli, najlepiej gotowane na parze, przepyszny smak!

    Wczoraj na facebooku pisałaś, że próbowałaś ćwiczyć SKALPEL Ewy Chodakowskiej. Ja na początku dłużej stałam i sapałam niż ćwiczyłam z Nią. Ale już po kilku treningach wykonywałam wszystkie ćwiczenia!!! Ćwiczę z Nią codziennie i efekty są oszałamiające!

    Zmieniłam swoje życie na lepsze dzięki Tobie,dzięki Twojemu blogowi!!!

    Teraz też właczyłam w mój "plan naprawczy" ćwiczenia z Ewą i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie!!!

    Wiem, że połączenie TWOJEJ diety z ćwiczeniami, jakimikolwiek (byle systematycznymi) daje niesamowite efekty!!!

    Aha! najważniejsze, że podczas jedzenia które tu proponujesz i z takimi nawykami które tu przedstawiasz, między posiłkami nie jestem głodna, nie potrzebuję jeść słodyczy, a chipsy (zjadałam nawet 2 duże paczki dziennie) mogą leżeć, pachnieć aż się zepsują bo ja ich nie tknę.

    Za nawrócenie na dobrą ścieżkę, za uświadomienie i naukę prawidłowych nawyków żywieniowych

    BARDZO ale to BARDZO DZIĘKUJĘ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jest bardzo fajne podsumowanie Twojej zmiany, bardzo mi się podoba :) Ale najbardziej podobało mi się: koleżanki siostry w pracy jedzą to ja też muszę :D Pozdrawiam

      Usuń
  104. Podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam!!! Dietuję się z Pania od tygodnia (-: koleżanka mi poleciła Pani bloga, ponieważ od dłuższego czasu stosuje Pani wskazówki i utrzymuje świetną wagę (-:, gratuluję pomysłów (-:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i gratulacje dla koleżanki :)

      Usuń
  105. Ja też tak jak większość osób trafiłam na Twój blog całkiem przypadkiem. Szukałam przepisu na domowe musli :). Udało mi się pozbyć 20 kg nadwagi. Moją przygodę z rzucaniem balastu zaczęłam od dietetyczki, zdecydowałam się na wizytę, ponieważ od jakiegoś czasu borykam się z niedoczynnością tarczycy.Na diecie od dietetyczki byłam przez prawie pół roku,bardzo się pilnowałam, żadnych ustępstw, opłaciło się :), a później zaczęłam kombinować sama i chyba mi się udaje, bo nie tyję i jeszcze troszkę chudnę. Dwa razy w tygodniu po dwie godzinki chodzę też z kijkami, znalazłam fajną grupę i jest ok. Zaczytałam się w tym blogu i już wiem,że będę tu zaglądać i korzystać z przepisów.
    Pozdrawiam serdecznie Grażyna z Gdańska :)

    OdpowiedzUsuń
  106. Gratuluję Pani Magdo efektów i wspaniałego bloga:) Jestem Pani wierną czytelniczką, ale mam problem, bo co jakiś czas się gubię. Czy nie ma możliwości subskrypcji Pani postów, albo może jest link do strony głównej, bo gdy klikam na ten tutaj, to pokazuje się ostatni Pani post, a mnie chodzi o taką stronę, żeby można było wszystko zobaczyć po kolei i wybrać to czego się szuka :)Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest spis treści po prawej stronie i tam jest wszystko tematycznie poukładane, już bardziej nie umiem nad tym zapanować.

      Usuń
  107. Witam,
    a ja znalazłam adres na vitalia.pl. Hmmmmm jest Pani sławna :)
    Na diecie jestem od ...... urodzenia. Ale teraz - dwa lata po ciąży, absurd wiem:( - ważę 75kg przy wzroście 160.
    Wyglądam jak klopsik. Nie mam fajnych ciuchów, nie czuję się atrakcyjna..... MOTYWACJO PRZYBYWAJ :)
    Gratuluję bloga, podziwiam za ogrom włożonej pracy. Dzielna z Pani Babka :) Pozdrawiam Monika A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja mam 158cm i ważyłam 69kg w najgorszym momencie, więc różnica prawie żadna :) Do roboty! masz tyle samo do zgubienia co ja!

      Usuń