logo

logo

środa, 4 stycznia 2017

Regularność posiłków podczas diety

Kiedyś zastanawiałam się nad tym czemu jedząc tylko dwa posiłki dziennie tyję zamiast chudnąć. Dopiero po wielu latach zrozumiałam, że głodówki to nic dobrego i dlatego towarzyszy mi hasło „aby schudnąć trzeba jeść”.

Najważniejsze podczas diety jest to, żeby jeść częściej, ale mniej. Optymalnie by było jakbyśmy jedli 5-6 posiłków dziennie, w mniej więcej równych odstępach czasu i o stałych porach dnia. Czasem przy natłoku codziennych spraw ciężko wyrobić się z tyloma posiłkami, jednak jeśli chcemy osiągnąć sukces trzeba jakoś się z tym uporać.

Każdy powinien przeanalizować swój standardowy dzień roboczy i zaplanować sobie co i kiedy będzie spożywał. Mamy inny charakter pracy, jedni zaczynają o 6:00 inni o 10:00, a jeszcze inni mają pracę zmianową, więc jest to sprawa indywidualna. Często pojawiają się pytania kiedy powinno się jeść pierwszy posiłek a kiedy ostatni. Moim zdaniem nie godzina jest ważna, tylko ilość godzin jaka nas dzieli od snu. Ja wyznaję zasadę, że ostatni posiłek spożywam 3 godziny przed spaniem. To powoduje jednak, że budzę się głodna i marzę o śniadaniu, więc dzień zaczynam dość wcześnie.
 
Rozkład dnia w praktyce

Nie ma złotej recepty jak sobie ułożyć dzień, więc jedynie mogę podpowiedzieć opierając się na swoim przykładzie. Aktualnie moje godziny spożywania posiłków to 7:00, 11:00, 14:30, 16:00, 19:00. Nie mam czasu na 6 posiłków, więc musi wystarczyć 5.

7:00 – śniadanie (kanapki lub płatki z mlekiem)

11:00 – drugie śniadanie (owoce lub serek wiejski z warzywami)

14:30 – zupa, drugie danie

16:00 – sałatki

19:00 – kolacja (kanapki lub serek wiejski z warzywami)
 
Kaloryczność posiłków

Ważne jest to, żebyśmy mieli w miarę równomierny rozkład kaloryczny posiłków. Nie powinno być tak, że jemy skromnie w ciągu dnia, a najadamy się na kolację, żeby dobić do limitu dziennego. Nie można też doprowadzać do sytuacji, że zjemy wszystko do obiadu i później się głodzimy, bo limit się skończył. Dieta powinna być rozsądna, a żeby taka była należy poświęcić trochę czasu na matematykę i ułożyć sobie plan. Jeśli będziemy odchudzać się z przypadku, to niewykluczone, że efekty będą, ale całkiem prawdopodobne jest to, że szybko wrócimy do punktu wyjścia.
Jak zatem rozłożyć sobie kaloryczność posiłków? Przykładowo przy limicie dziennym 1800kcal można podzielić to na 6 posiłków i wychodzi nam 300kcal na jeden posiłek. I tak możemy albo trzymać się tych 300kcal/posiłek, albo w zależności od potrzeb żonglować kaloriami między posiłkami. Według mojej wiedzy i doświadczenia niewielkie różnice +/- między posiłkami są jak najbardziej dopuszczalne.


Możemy jeść np.:
350+250+350+250+350+250
lub
200+300+350+350+350+250

Nie powinniśmy dopuszczać do sytuacji np.:
100+100+100+100+600+800 
lub
600+600+200+200+100+100
 
Czy odstępstwa przekreślają całą dietę? Oczywiście, że nie. Jeśli zdarzy się dzień, w którym z różnych przyczyn nie możemy zjeść 6 posiłków a jedynie 3 posiłki, bo akurat tak się dzień ułożył, to nic się złego nie wydarzy. Pod warunkiem, że dalej pilnujemy, żeby było zdrowo i dietetycznie. Jak jednego dnia zamiast 1800kcal zjemy 1000kcal, bo nie było czasu na więcej, to nie znaczy, że wieczorem musimy dobić do limitu, bo takie jest założenie diety. Ważne, żeby takie zachwiania regularności nie stały się naszą rutyną. 

Dyscyplina

Niestety nic się samo się zrobi i w każdej diecie ważna jest dyscyplina. Pilnowanie czasu i kaloryczności na początku będzie dla wielu z Was kłopotliwe, ale z czasem wejdzie Wam to w krew. Nie będziecie się zastanawiać ile kalorii ma Wasze śniadanie, bo będziecie wiedzieli, że te standardowe dwie kanapki, które przyrządzacie mają mniej więcej stałą kaloryczność i nie trzeba sobie już nimi zawracać głowy. Po wielu latach ja nie liczę kalorii z kalkulatorem, bo wiem objętościowo ile mogę sobie czego nałożyć, żeby trzymać się w limicie dziennym. Kiedyś miałam tabelki i wyliczenia, z których wiedziałam, że jadłam 325+270+185... a teraz oceniam na oko, że jest to 350+250+200... Ale zanim doszłam do takiej wprawy długo ważyłam produkty, więc wszystko przed Wami!

4 komentarze:

  1. ja także zaczynałam ważąc i licząc :) Teraz też już raczej na oko wiem co i jak. Jem 5 posiłków i staram się trzymać stałych godzin. Jak zdąży mi się odstępstwo nie panikuję tylko wracam na tory :). Najważniejsza jest dyscyplina i zachowanie zdrowego rozsądku. Nie wolno dać się zwariować kolejnym dietą. Mniejsze porcje i jedzenie minimum 5 razy dziennie. Świetny post. Zapisuję Cię do ulubionych i czekam na kolejne wpisy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to prawda ze po wielu przepisach od Magdy które stosowałam to juz na pamięć wiem co ile ma kcal. Np dzis gołąbki sałatka z brokulem i kanapki. Pracuję w systemie 12godz i przed wyjściem do pracy jem płateczki zazwyczaj a pozostałe posiłki juz w pracy. Kończę ok 19 i jak wracam do domu po 21 to wypijam jeszcze herbatkę ziołową. Po tygodniu regularności posiłków organizm juz nie ma większych skoków i nawet głodu się nie czuje. Pzdr Alex

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie jest trudne, tylko trzeba planować wcześniej co się zje w ciągu dnia, zawsze sprawdzam jakie produkty mam a jakie powinnam uzupełnić. Najgorzej gdy dopuszczę do sytuacji, że jestem głodna a nie mam pomysłu/produktów do zrobienia posiłku i zjadam cokolwiek... zwykle wtedy jest żywieniowa porażka. Ale trzeba się podnieść, otrzepać i próbować znów:-) Dyscyplina daje niessamowite rezultaty!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziwi mnie podejście pewnych osób odnośnie chudnięcia, gdyż stwierdzenie "trzeba bardzo mało jeść" jest dość błędne. Tak jak pisze w powyższym artykule, wprawdzie należy jeść mniej ale dużo częściej. Wiadomo, zawartość naszego talerza jest równie ważna jak jego ilość. Wystarczy spróbować odżywiać się tak przez miesiąc dwa, zdecydowanie polepszy nam się samopoczucie a o zdrowiu już nie wspomnę. Jedno ma wpływ na drugie w takim samym stopniu.

    OdpowiedzUsuń