logo

logo

sobota, 7 stycznia 2012

Efekt jojo, jak go uniknąć - moje doświadczenia

Jak się odchudzałam kiedyś, to komentarzy było mnóstwo w stylu: eee, jej się nie uda, tyle razy próbowała, niby jak nagle jakaś dieta cud? I raz się udawało parę kilo zrzucić, potem to wracało. W całym życiu nigdy nie miałam takiego typowego jojo, że wracałam do wagi i jeszcze nabierałam dodatkowych kilogramów, ale sukcesami cieszyłam się dość krótko i zwykle wracałam do wagi wyjściowej.

No, ale tym razem się udało schudnąć i komentarze też były: eee, schudła? To za szybko, będzie jojo na 100%. I cóż, udowodniłam wszystkim, że jojo można uniknąć, grunt to rozsądek i kontrola samego siebie. Myślę, że trzymanie stałej wagi od grudnia 2010r., to wystarczający dowód na to, że jak się chce i się nad tym pracuje, to się wszystko uda. Choć życzliwi dalej brną w temat i mówią: według ekspertów, to 5 lat  trzeba trzymać wagę. Także spore wyzwanie przede mną.

Skąd się bierze jojo?

Dieta to połowa sukcesu, później pojawia się pytanie: co dalej? I właśnie dlatego, że większość z nas nie wie co dalej, zaprzestaje diety i wraca do dawnych nawyków, a wtedy powrót kilogramów. Drugie co, to rygorystyczne diety, szybkie, krótkie, np. pod jakieś wesele, Sylwestra, a później, uff, w końcu mogę coś zjeść i jojo murowane. Ja pomijam dawne dzieje, gdzie się głodziłam i nic to nie dawało. Mówię jako osoba doświadczona ostatnimi latami, że od kiedy poznałam tajniki zdrowego żywienia, jestem przeciwniczką każdej diety cud. Po prostu uważam, że trzeba na stałe pewne rzeczy pozmieniać, wpoić sobie zasady, które będą nam towarzyszyły do końca życia i wtedy wszystko się uda. Bo inaczej jojo gwarantowane.

Dieta „od-do”

Chyba najgorsze, co można zrobić, to wyznaczyć sobie czas i z niecierpliwością oczekiwać dnia, kiedy ta męka się skończy i w końcu zjem tą czekoladę, na którą patrzę od tygodni. Kiedyś tak właśnie robiłam, mówiłam sobie od jutra zaczynam, przykładowo do Wielkanocy muszę schudnąć. I owszem, wytrzymywałam do świąt, bo ja mam silną wolę, ale potem… no cóż, moim postanowieniem było do świąt, a na świętach słodkości i te moje ukochane czekoladowe jajeczka z białym nadzieniem. I tak jajeczko za jajeczkiem i 40 dni postu poszło w zapomnienie, a kilogramy wróciły. Teraz to się zmieniło, po prostu nie ruszam słodyczy nawet jak się przykładowo post skończy, bo wiem, że jak jedno ruszę, to potem następne i następne i będzie jojo. Wpoiłam sobie do głowy na stałe, że słodycze to zło i lepiej z nimi nie zadzierać.

Dieta z kartką w ręce

Nigdy tego nie znosiłam, gotowe rozpiski z gazet na 2 tygodnie diety cud, gdzie mi nakazują w pierwszy dzień zjeść grahamkę, plasterek wędliny i pół jajka. A wkurzało mnie w tym to, że po pierwsze wstaje rano, czytam co mogę zjeść, a tu grahamka. Skąd mam wziąć grahamkę jak mam w domu zwykły chleb, no to dawaj do sklepu po grahamkę. Potem wędlina, no dzisiaj taka, jutro w rozpisze już jej nie ma, pojutrze już nie drobiowa a chuda szynka, więc co, mam kupić 1 plasterek a za 4 dni inny? No i co z nieszczęsną drugą połową jajka, skoro mogę tylko pół, wyrzucić?. Mało tego, a jak ktoś nie lubi jajek to co, cała dieta wzięła w łeb. Dlatego do bólu będę powtarzać, że dieta nie ma być męką, że tego dzisiaj nie ma na liście, to nie mogę zjeść, a to jest, więc jem, choć nie mam na to ochoty. Trzeba jeść to, na co ma się smaka, ale trzeba pilnować ilości i zawartości swojego talerza.

Dieta głodówkowa

Chyba każdy, kto ma lub miał problemy z nadwagą mówił: od jutra nie jem. I faktycznie nie je, śniadanie pomija, obiad pomija, skubnie coś tam małego albo i nie, ale pod koniec dnia kryzys i podwójna kolacja. No wytrwali wytrzymają kilka dni na skąpych ilościach jedzenia, ale kryzys i tak przychodzi i potem jest wielka uczta, bo wszystkiego się chce i wszystko się je. Coś jakby bulimia na małą skalę. A zdezorientowany organizm mówi: „nie karmiła, teraz karmi, o co jej chodzi? To może ja lepiej sobie to odłożę na wszelki wypadek na później”. I to jest jojo.
Oczywiście takie diety mam za sobą, najdłużej wytrzymałam 3 pełne dni na samej wodzie, nie skubnęłam nic, ale wtedy byłam młoda i głupia. Teraz w życiu bym czegoś takiego nie zrobiła, planowanie posiłków, to była i jest najważniejsza sprawa podczas diety. Bo pamiętajcie, że moim hasłem życiowym jest to, które widnieje na górze bloga: "aby schudnąć trzeba jeść".

Zatem podsumujmy. Skąd się bierze jojo?

  1. Bo się odchudzamy w wyznaczonym odcinku czasowym, a jak już skończymy, to lecimy po czekoladkę, bo już nam wolno. Wracamy do starych nawyków i znowu tyjemy – JOJO.
  2. Bo się odchudzamy według wymysłów mądrych ludzi z gazety, jemy to, co nam każą, mamy tego dość, ale jemy bo, 14 dni rozpisanych, a potem uczta na całego, lodówka nasza – JOJO.
  3. Bo się głodzimy chudniemy szybko, ale każdy organizm ma instynkt samozachowawczy i w końcu się chwycimy jedzenia. Jemy to, co nam wpadnie w rękę, a organizm to magazynuje na wszelki wypadek – JOJO.
  4. I pewnie jest wiele innych medycznych uzasadnień, tłumaczeń, myślę, że wszystko kręci się wokół jednego: wracamy do starych ZŁYCH nawyków żywieniowych, więc efekty diety widać krótko.

Jak ja uniknęłam jojo – wskazówki.

Po pierwsze – umieściłam na blogu taką rozpiskę dla tych, co chcą zmienić swoje życie i schudnąć, tytuł wiele tłumaczący "Porządki w lodówce". To zasady, których powinniśmy przestrzegać, ale nie podczas diety, a do końca życia. I myślę, że dlatego jojo mnie i mojego męża nie dotyczy, bo te zasady tak głęboko mi w głowie utkwiły, że nasza lodówka nadal tak wygląda jak tam jest opisane. Nie kupujemy nic z listy produktów zabronionych, a jak nie kupujemy to też nie jemy. Gotuję dietetycznie, zdrowo, tak jak podczas całego okresu odchudzania. Zmieniły się jedynie ilości – jemy większe porcje. Po prostu nie wróciliśmy do starych złych nawyków.

Po drugie – unikam jak ognia tych produktów, które mnie kiedyś pogrążały, głównie słodyczy i słonych przekąsek. Jadłam tego dużo, codziennie, a teraz zjem jedno ciasteczko od święta i więcej nie ruszam, bo wiem, że jak się wpadnie w wir, to koniec, odwyk słodyczowy od nowa. Jest to pewien rodzaj uzależnienia. Wielokrotnie zauważyłam, że musi coś być na rzeczy, skoro mówiłam sobie, że w post nie jem słodyczy i pierwszy tydzień był dla mnie męką, tak mi się słodkiego chciało, ale z dnia na dzień było łatwiej, z czasem nawet nie musiałam o tym myśleć, po prostu ciacha nie robiły na mnie wrażenia. Ale jak znowu zaczęłam, to codziennie coś musiałam, bo mnie nosiło.

Po trzecie – powoli wyszłam z diety. Byłam przez 4,5 miesiąca na poziomie 1200kcal, nie było ani jednego dnia, w którym bym tą ilość znacznie przekroczyła. I jak przyszedł dzień, kiedy stwierdziłam, że to jest to, już wystarczy, to stopniowo dokładałam kalorii do codziennej diety. Ja ćwiczyłam (choć tego nie znoszę), więc w pierwszym tygodniu nie zmieniłam nic w żywieniu, a porzuciłam z uśmiechem na twarzy ćwiczenia. Po tygodniu waga bez zmian, więc kolejny etap wychodzenia z diety, z 1200kcal przeszłam na 1300kcal. Nie robiłam wyjątków, odstępstw, że dzisiaj sobie pofolguję i zjem więcej, czy też dzisiaj sobie zjem mniej. Wręcz dobijałam do 1300kcal, nawet jak nie byłam głodna. Kontrola wagi na koniec tygodnia i tak kolejne 100kcal więcej. W sumie lekko jeszcze schudłam podczas tego wychodzenia z diety, ok. 2kg, bo ciągle nie było to tyle kalorii, żeby dzienny bilans energetyczny wychodził na zero, więc spalałam więcej niż jadłam. Ostatecznie po 2 miesiącach byłam na zero, waga stanęła, dziennie spożycie 1800kcal i tak trzymam się do dziś.



Ale wiem wiem, pewnie teraz każdy myśli, łatwo się mówi gorzej wykonać. Zdaję sobie z tego sprawę, że łatwo nie jest, ale jak widać jest do zrobienia. Musicie uwierzyć, że skoro komuś się udało to i Wam się uda. Ja potrzebowałam 30 lat życia i wiele lat ciężkich doświadczeń z dietami, żeby w to uwierzyć.


Także życzę powodzenia i nie dajcie się JOJO, kopnijcie je mocno w duży zadek!



115 komentarzy:

  1. bardzo fajnie napisane. mam bardzo podobne doświadczenia
    dodałabym jeszcze, że przez diety nasz metabolizm siada a kiedy kończymy dietę i nawet nie musimy się opychać, ale zaczynamy jeść normalnie, to efekt jojo i tak jest gwarantowany

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie ten metabolizm jest najgorszy a raczej jego brak,więc do działa.Zabieram się od dziś z mężem do roboty.Druga Gilian,radzę wydać książke, zrobisz furrorę:)Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej się zgadzam z tym, że żadna dieta nic nie da, jeśli po niej wrócimy do nawyków, które spowodowały nadwagę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, powiedz mi jak teraz Twoja waga? Czy są jakieś wahania? ja zgodnie z Twoimi zasadami (tyle tylko, że jestem wegetarianką więc nie jem wcale miesa) schudałam przez rok 23 kg ... no oczywiscie dodajac do zycia ruch, bo chce zyc aktywnie (nim wyciągnę kopyta:) ) wiem że są wahania wagi przy cyklu menstruacyjnym, do tego się przyzyczaiłam. Ale w tym tygodniu bez żadnej przyczyny hormonalnej ani tym bardziej grzesznego jedzenia waga skoczyła o 2 kg na plus i od piątku próbuję ją zniwelować ale się normalnie zawzięła....Kibelek zaliczam regularnie (to zasługa wprowadzenia do diety nabiału typu kefir, maslanka oraz błonnika wiadomo chlebek razowy, makaron z pszenicy durum lub razowy itd) Czy Ty też zauważyłaś takie wahania czy u Ciebie waga jest niezmienna na tym samym poziomie od "końca" diety?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ja też mięsa nie jem od 13 lat, wszystko co tu gotuję mięsne to dla rodzinki, wypytuję czy dobre i przekazuję opinię na bloga :D A mięsne gotuję, bo mi ludzie zarzucali, że na warzywkach każdy schudnie, a gorzej jak się chce mięsa, więc daję pomysły też na mięso, żeby było sprawiedliwie! Waga raczej bez zmian, 1-2kg to normalne chyba, zresztą zima, trochę mniej ruchu. Ja się ruszałam jak się odchudzałam, codziennie ćwiczyłam, ale nie lubię tego, szkoda mi czasu na ćwiczenia. I o ile waga raczej bez zmian, to figura całkiem inna. Ale nie przeszkadza mi to, będę ćwiczyć ze 3 tygodnie przed urlopem, bo plaża, a potem sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie to napisalas. Caly blog jest swietny i bardzo pomocny. Ja wlasnie jestem na etapie wychodzenia z diety. Tydzien temu zwiekszylam liczbe kalorii do 1400. W tym tygodniu mialam dodac kolejne 100 kcal, ale zamiast tego zrezygnowalam z cwiczen. W sumie zastanawiam sie, czy to dobrze, bo jednak cwiczac spalalam duzo wiecej, niz 100 kalorii, ale mam juz dosc, do tego zaczely mnie bolec nogi (czasami mam takie bóle, jak reumatyczne, nawet przez kilka dni). Zreszta, podobnie jak Tobie, szkoda mi czasu na cwiczenia. To jednak godzina z zycia dziennie ;) Mimo wszystko boje sie, ze przytyje, boje sie jojo. Z drugiej strony nie chce wpadac w paranoje. Piszesz, ze jesz okolo 1800 kcal dziennie. To nie za malo? Rózne zródla róznie podaja, ale wydawalo mi sie, ze kobieta powinna jesc ok 2000-2200 (przy braku wysilku fizycznego). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też powoli dokładałam kalorie i był moment, że rzuciłam w cholerę te ćwiczenia. Efektu jojo nie było, trzeba sukcesywnie dokładać kalorie i kontrolować się przez jakieś 2 miesiące bardziej niż na samej diecie. To najważniejszy moment w diecie moim zdaniem, bo tu można zaprzepaścić wszystko. Ja doszłam do 1800kcal i wtedy waga stanęła (bo wcześniej mimo dokładania jeszcze spadała, mało ale jednak). Zatem jak stanęła, to przestałam dokładać i tak mniej więcej jem już ponad rok. Nie liczę już dokładnie, ale na oko wiem co mogę a co nie. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Dziękuję za te stronę. Dopiero zaczynam zmieniać styl,trenerka Fitness poleciła mi ją. Bardzo praktyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dziękuję i udanych zmian!

      Usuń
  8. Mam 13 lat i moją przygodę z odchudzaniem zaczęłam pół roku temu. Od pierwszego dnia szło mi świetnie. Byłam szczęśliwa na diecie. Bardzo, bardzo szczęśliwa. Nie liczyłam kalorii, ćwiczyłam, chodziłam na spacery i chudłam. Odżywiałam się zdrowo. Nie jadłam słodyczy, cukru, żółtego sera i fastfoodów. Odstawiłam białe pieczywo. Dieta przychodziła mi tak łatwo, jakbym była do tego stworzona. Czas mijał szybko, a kilogramy szybko leciały. Tak schudłam 17 kg. Niestety łatwo przyszło i łatwo poszło. Zaczęło się od tego, że zobaczyłam w telewizji program o pro-ana. Zaciekawiło mnie to. Wtedy nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle istnieje. Nie wiedziałam, jak można robić sobie coś takiego. Postanowiłam sprawdzić, czy to prawda. I wtedy po raz pierwszy weszłam na stronę pro-ana. I ten dzień uważam za najgorszy dzień w moim życiu. Tych blogów było tak wiele... A ja czytałam po pięć, sześć dziennie... I tak to się zaczęło. Mało jadłam, całkowicie zrezygnowałam ze śniadań. W szkole nie jadłam drugiego śniadania. Wyrzucałam kanapki do kosza. Na obiad jadłam jakąś sałatę, ewentualnie dodawałam do niej pomidora. Mama starała się kontrolować to co jem na kolację, bo to jest nasz jedyny wspólny posiłek. Dawała mi np. dwie kanapki z ogórkiem i sok marchewkowy. Niby to fajna kolacja, ale ja jadłam tylko plasterki ogórka... Zamykałam się z moim wieczornym posiłkiem w pokoju, wyrzucałam chleb i wylewałam sok. I tak dzień w dzień... Moja dzienna dawka kalorii była niższa niż trzysta, ba często nie przekraczała dwustu kilokalorii... To trwało tydzień, góra dwa. Drastycznie schudłam. Moja mama się o mnie bała. Szczerze mówiąc to ja też się bałam. Bałam się anoreksji, ale nie mogła przestać. Do czasu trzydniowej wycieczki szkolnej. Wycieczka szkolna oznacza obżarstwo. Trzy dni to wystarczający czas, by przyzwyczaić się do słodyczy i słonych przekąsek. Gdy wróciłam dalej próbowałam się odchudzać. Oczywiście ekstremalnymi metodami. Wytrzymywałam góra trzy dni, a potem byłam gotowa zjeść całą lodówkę... I tak bywało. Nastały wakacje, myślałam, że schudnę, ale nie chudłam nic. I tak mnie to dołowało, że jadłam bardzo, bardzo dużo. I tak w kółko. Potem pojechałam na kolonię. Każdy, kto był na kolonii wie, co tam się je. Obiady na stołówce są nie dobre, dlatego trzeba jeść co innego... Po kolonii wyjechaliśmy na rodzinne wakacje. To było obżarstwo... I tak przytyłam 5 kg. Nie odchudzam się już metodami pro-ana. Ale jem stanowczo za dużo. Stare nawyki żywieniowe wróciły. Jem słodycze w dużych ilościach. Obficie słodzę herbatę. Nie ćwiczę. Brzuch zaczął mi już wystawać. Pojawiły się tzw. boczki. Nie wiem co robić. Jak nie dopuścić do efektu jojo? Jak wrócić do zdrowej diety i ćwiczeń. Proszę pomóżcie mi!

    OdpowiedzUsuń
  9. Och - czytam Twoje rady i Twojego bloga i podziwiam - też postanowiłam schudnąć zdrowo i powoli - niewiele mi potrzeba - 6 - 8 kg, ale mam 37 lat i od jakiegoś roku wyraźnie widzę spowolnioną przemianę. Jestem od 3 tyg na diecie - tak ok. 1400 kcal - ćwiczenia min 4 x tydzień (bez ćwiczeń nie miałabym szans na chudnięcie). Jak mi wyjdzie z realizacją celu, to bardzo bym chciała utrzymać ten efekt. Podobają mi się Twoje rady, że "na spokojnie" należy wychodzić z diety, a przede wszystkim to co piszesz, że należy zmienić na stałe styl żywienia. Jem podobnie jak Ty - podpieram się przepisami na posiłki i ćwiczenia z Shape'a, ale do Ciebie też zaglądam. Bardzo bym chciała zostać przy zdrowym stylu życia, bo nie tylko chodzi o niewymienianie garderoby, ale przede wszystkim o zdrowie. Mam stresującą pracę i do tego odżywianie się jak do tej pory głównie słodyczami, wyjazdy i kolacyjki służbowe o 22.00 mogą naprawdę dać w kość. W ogóle to gratuluję Ci osiągniętych efektów i podziwiam tez Twoją determinację i pięknie przygotowane posiłki - również te dla dzieciaków :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. witam Pani Magdo, jestem zachwycona Pani blogiem, mam tylko jedno pytanie , jaką patelnię kupić zeby móc smażyć zupełnie bez oleju, bo mam patelnię tefalu beztłuszczową z założenia ale tak naprawdę nie da rady na niej usmażyć całkiem bez tłuszczu. pozdrawiam emka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ceramiczne, na allegro szeroki wybór i w cenie podobnej jak teflonowe.

      Usuń
  11. dziękuję bardzo emka

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam chciałam się zapytać czy już po zakończeniu diety trzyma się pani stałych godzin posiłku czy jak np chciałabym zjeść kawałek ciasta dietetycznego czy może serek mały homogenizowany to już muszę dodać to do posiłku czy mogę normalnie miedzy jakimś posiłkiem zjeść? czy trzeba się trzymać na zegarek z tymi godzinami? przepraszam że zadaje takie głupie pytania ale właśnie kończe już dietę i jeszcze się gubię w tym wszystkim. Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się trzymać. Już nie tak sztywno, bo na diecie jadłam równo 8:00, równo 11:00 itp. a teraz jak mi się chce o 10:30 (w weekendy) to nie czekam, ale to też nie tak, że obiad wtedy przyspieszam. Staram się utrzymać jakieś większe przerwy pomiędzy posiłkami i trzymać się tych 5-6 posiłków. I generalnie nie podjadać.

      Usuń
  13. Czytam i podziwiam,bo ja to niechluj jestem pod względem liczenia kalorii i godzin posiłków.Staram się ale nic z tego...ale chudnę-już 6,5kg od 14.012013.Ćwiczę 3xpo 1,5h tygodniowo i jem bez tłuszczu i dużo Twoich przepisów.Czasem jak policzę swoje kalorie,to nieraz jest 1200 a nieraz 1500 kcal.Brak mi samodyscypliny:(Ciebie podziwiam:)Jola S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6,5kg to bardzo dobry wynik w takim czasie. Taki w normie, nie za dużo, nie za mało. Tak trzymaj i do celu :) Może akurat Tobie liczenie nie jest potrzebne, może wystarczy tylko kontrolować "grzeszki" i będzie dobrze!

      Usuń
  14. Witam jestem naprawde pod wrazeniem ! Ja mam 21 lat w 8 miesiecy schudlam prawie 30kg i nie mam zielonego pojecia jak mam uniknac efektu jojo :( proboje jesc z dnia na dzien coraz wiecej ale jak zauwaze wchodzac na wage ze mam 1 kg wiecej znowu jem mniej :( nigdy nawet podczas nie liczylam kalorii nie wiem ile spozywam ich dziennie ale jest ich malo... Nie potrafie sama tego robic nie mam motywacji :( a na dietetyka mnie niestety nie stac.. Chcialabym dojsc chlciaz do 2000. Kcal poniewaz sie wykoncze jak bede caly czas tak jadla.. I dodam ze zanikl mi okkres na ponad pol roku..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że najgorsze się zmobilizowac do diety, bo potem już jakoś się leci. Ale to połowa sukcesu, bo póxniej zostaje nam wyjście z diety. Łatwe nie jest. Ja też wychodząc z diety bałam się jojo, dopiero po dwóch miesiącach nauczyłam się więcej jeść, nie ważysz wszystkiego i popadać w skrajności. Wcześniej każde zwiększenie posiłku było ze strachem czy oby nie za szybko zwiększam porcje. Ale udało się to zrobić bez jojo, opisałam dokładne jak ja zrobiłam i więcej pomóc nie umiem, bo znam jeden przypadek jak wyjść z diety - swój. Może jak nie dietetyk to zacznij od lekarza ogólnego i ginekologa na początek, to mozna załatwić bez środków finansowych.

      Usuń
  15. Witam! Mam pytanie takie praktyczne. jak radziłaś sobie z odwiedzianami u rodziny czy znajomych? Nie jadłaś nic czy szukałs czegos lekkiego? a jak z ciachami...tymi proszonymi? Tez nic? Oj dla mnie to najtrudniejsze, żeby gospodyni nie urazić... a przed nami wakacje...i jak wtedy sobie radziłas? Pozdrawiam, na diecie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz, że unikałam pór obiadowych, wtedy jeden problem z głowy. Jak na kawę, to nie jadłam ani ciast ani nic innego, raczej większość szanowała to i nikt się nie urażał, ale to też dlatego, że moje dzieci wsuwają podwójne porcje :) A w wakacje normalnie sobie radzę, lodów nie lubię, więc nie jem, żyję owocami. A jeśli chodzi o wyjazdy, to preferuję wyżywienie własne, nie imprezuję, bo mam dzieci i brak możliwości, więc podczas urlopu wypoczywam na maksa bez szaleństw.

      Usuń
  16. Serdecznie dziękuję! To nie jest proste ,ale jak widać możliwe!Ja też mam dzieci,nawet trójkę i to one często mnie na coś namówią(21,14 i 2 :) ) .Gotuję z Twoich przepisów. Sa super.Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj, mi także udało się schudnąć, pierwszy raz, tak dużo i tak zdrowo.. mam 23 lata. Niestety zmiany hormonalne, + marudzenie rodziny sprawiło, że powoli wracałam do "dawnego" jedzenia. Wydawało mi się, że mogę.. tym bardziej że dalej preferowałam zdrowe śniadania, rozsądne kolacje i ogólnie regularne jedzenie. Starałam się "wyjść" z tego dietowego szaleństwa, w którym liczyło się kalorie, nie jadło się białych bułek, ciast i słodyczy, nie piło alkoholu praktycznie w ogóle. Niestety po roku trzymania wagi przyszła kolejna zima i wszystko wróciło. Nawet nie zauważyłam kiedy, bo nie chciałam się już tym tak przejmować.. Prawda jest taka, że nie każda z Nas może sobie na wszystko pozwolić, musimy dbać o siebie cały czas. To klucz do sukcesu. To już moja kolejna przymiarka do diety, serek wiejski mi obrzydł, kurczak mi obrzydł.. nie mogłam się zebrać do działania, mimo że wiem iż da się. Znalazłam Twojego bloga, dziękuję za pomysły, wierzę że znowu mi się uda - tym razem na zawsze. Pozdrawiam, P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona dosyć ciekawa. Ja schudłam 9 kg w tydzień. Jak? Jem jeden posiłek dziennie nie przekraczający 200-300 kalorii. I rano i wieczorem ćwiczę. Martwię się tylko o efekt jo-jo. Pomożesz?

      Usuń
    2. Tak jedząc jojo masz gwarantowane.

      Usuń
  18. super blog, bardzo mnie to zmotywowało :) dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
  19. witam, nie chciałabym zabrzmieć nudno,ale ja tez podziwiam, szanuję, a co najważniejsze stosuje Twoje zasady. Od 12 kwietnia przeszłam na dietę wraz z mężem. dziś mamy 4 czerwca i udało pozbyc się 6 kg. Hm, troche mało, ale stosujemy tylko diete bez ćwiczeń. Miałam zastój 2,5 tygodnia - waga nie ruszyła w żadna ze stron,a w związku z tym chwile załamania, wątpliwości i pytanie: czy robie cos nie tak? Potem ruszylo, ale bardzo powoli 1kg w ciągu 2 tygodni. Pytanie do Ciebie, jako ekspertki, czy tak ma być? czy może faktycznie robię coś nie tak? Kilka razy zdarzy nam się wypić lampke winka wieczorkiem lub do obiadu, ale czy to naprawde ma taki wpływ? Ja też jestem (byłam) słodyczożercą, ale tak jak opisujesz - teraz ochota pzreszła. Od czasu do czasu tylko, w tę okropna deszczową pogode uda mi się przegryźć jedna lub dwie kostki bardzo gorzkiej czekolady, której nienawidziłam. Doradź proszę, co robić? czy Tobie też zdarzały się takie postoje w ubytku wagi?
    pozdrawiam mocno i trzymam za nas wszystkie kciuki - Kasia z Tarnowa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo przydatny wpis o wychodzeniu z diety! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja nie umię wyjść z diety co próbuje to moja waga myk 2kg. do góry.POMOCY!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej normalne, ja też nie ważę tyle, co w momencie wyjścia z diety. Wielu osobom te 2-3kg wraca. To się zdarza i nie jest tragedią.

      Usuń
  22. właśnie szperam po różnych forach na temat diet,obecnie stosuje własnie od 2 tygodni ta 1200 kal co prawda nie wazyłam sie bo byłam u darmowego dietetyka i 9 wrzesnia mam wizyte i wtedy sie przekonam czy cos udało sie zrzucic bo dotychczas gdy stosowałam jakąs diete to miałam obsesje stawania na wadze,przeszlam dużo diet ostatnio dukana i schudłam pieknie bo 26 kg ale cóz z tego jak przerwałam bo bałam sie skutków ubocznych i wszystkie kg wróciły.Teraz postanowiłam ze schudne z głowa i powoli a Pania bardzo podziwiam i gratuluje
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  23. Apropos głodówki. Będąc jeszcze w szkole średniej, wraz z koleżanką postanowiłyśmy 4 dni nic nie jeść ... Wytrwałyśmy dwa dni, a trzeciego ok. południa, po lekcjach - myk do sklepu i zeżarłyśmy pół kilo krówek (cukierków). Ogólna porażka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kończyło się na białej czekoladzie...

      Usuń
  24. Zobaczcie to - http://likemed.com/pl/oty%C5%82o%C5%9B%C4%87-i-nadwaga/jak-uniknac-efektu-jo-jo.html Największy błąd to traktowanie odchudzania jako czegoś na teraz - a nie na jutro i kolejny tydzień. Powrót do starych przyzwyczajeń, to jednocześnie powrót do starej wagi. Jeśli nie zmienicie przyzwyczajeń na odpowiednie, to nawet nie macie co liczyć na jakiekolwiek pozytywne postępy w tym względzie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jest Pani dla mnie wzorem. Sama wychodzę z diety od trzech tygodni. U mnie było to przez 3 miesiące 1050 kcal. Schudłam 12 kg, powoli wracam do normy. Dokładam 100 kcal tygodniowo. Kontroluję wagę, teraz troszkę spada, choć przez ostatnie półtora miesiąca stała. Myślę, że uda mi się utrzymać wagę, bo zmieniły mi się nawyki, teraz przykładowo już nie słodzę herbaty, nie jem białego chleba, pełnotłustego mleka, nie smażę na oleju, jem o określonych porach, nie tykam słodyczy ani słonych przekąsek - już nie mam takiej potrzeby... Nawet jak już wyjdę z diety będę starała odżywiać się według tych zasad. I na pewno będę odwiedzać Pani bloga ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Ja też pewnych rzeczy nie potrzebuję, chyba jadłam je lekko nieświadomie i przy okazji...

      Usuń
  26. Ja właśnie jestem podczas diety 1000kcal, zaplanowałam ją sobie na miesiąc, teraz nie wiem czy nie za krótko, ale nie mam dużo nadwagi. Wiem, że trzeba powoli zwiększać ilość kcal po skończonej diecie, ale dobrze, że można się oprzeć na Twoich doświadczeniach, teraz też tak zrobię co tydzień o 100kcal więcej. Jednak napisałaś, że sprawdzałaś czy waga nie wzrosła w ciągu tego tygodnia i wtedy podwyższałaś, a co zrobić jeśli wzrośnie? zmniejszać czy stosować dalej tyle samo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wzrosła o 100g, to wiadomo, że to nie było wyznacznikiem. Kilka dni sprawdzałam, jak mniej więcej stało w miejscu +/- 300g to ok, jak więcej to już pilnowałam czy to przypadek, bo np dużo piłam czy już wzrost wagi.

      Usuń
  27. ja zrobiłam sobie sama krzywdę... w zasadzie całe życie byłam bardzo szczupła, nawet po urodzeniu dzieci szybko wracałam do swojej wagi. niestety lata lecą i tuż przed 40-stką zaczęłam nieco nabierać kilogramów, dodatkowo przez zmiany w moim życiu od ponad pół roku nie znajduję czasu i chęci na ćwiczenia, które kiedyś uwielbiałam. Na moje nieszczęście koleżanka poleciła mi jedną z diet cud, dzięki której owszem, zgubiłam nadmierne kilogramy, ale po zakończeniu diety nabierałam wilczego apetytu i kilogramy wróciły, niestety z nadmiarem. Wpadłam w pułapkę takich diet i teraz po pół roku jetem zmęczona ciągłym odchudzaniem, z dodatkowymi 8 kilogramami i zrujnowanym metabolizmem, który zastępują mi tabletki przeczyszczające. Pni blog jest dla mnie inspiracją i wielką nadzieją... Chciałabym zacząć zdrowo się odżywiać i doprowadzić mój organizm do porządku. Czy zna Pani metody na poprawienie, a bardziej odbudowanie metabolizmu? Mam nadzieję, ze uda mi się wytrwać i będę się cieszyć zdrowym życiem, jak Pani. Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do takich środków, to najlepiej jak każdy nałóg rzucić w cholerę. Piłam herbatki jako nastolatka i wiem, że to wciąga. Potem zaparłam się i nie wypiłam, w końcu organizm doszedł do normy.

      Usuń
    2. no i własnie zaczęłam się zapierać...:). A wdomu pachnie zupa warzywna :D pozdrawiam, Sylwia

      Usuń
  28. proszę o podanie, jaki ma Pani podział kaloryczny na posiłki. Chodzi mi o to, ile kalorii spożywa Pani teraz na kolejne posiłki? Czy dokładając po 100 kcal to dokładała Pani to do jednego posiłku, czy rozdzielała to na kilka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na oko moje posiłki to 300-400kcal, różnie to wychodzi, ale tak w granicach. A te 100 dokładałam do kolejnych posiłków, w pierwszym tygodniu np do obiadu, w drugim do śniadania itp. Nie dzieliłam po 20kcal na posiłek, bo bym zwariowała.

      Usuń
  29. uwielbiam Twój blog :) od wczoraj podejmuję wyzwanie, bo w ciągu roku przybrałam 15 kg, jem nieregularnie, raz dwa razy dziennie ogromne porcje, śniadań nigdy... czas coś z tym zrobić

    OdpowiedzUsuń
  30. ile schudłaś w ciągu tych 4.5 miesiąca?
    ile kg na miesiąc?

    OdpowiedzUsuń
  31. Jest Pani niesamowita !!! Dzięki Pani uwierzyłam, że "żeby schudnąć trzeba jeść" :) skończyłam z głodówkami, dietami (kapuściana, kopenhaska, białkowa...), jem 5 posiłków dziennie i chudnę, zajęło mi to 6 lat, bo do tej pory chudłam i tyłam;/ a najcudowniejsze jest to że jem pyszne rzeczy :)
    Dziękuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Pani Magdo, a jak Pani sobie radzi na wakacjach, albo dłuższych rodzinnych wyjazdach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku lat jeździmy na wyżywienie własne i często sama coś tam gotuje na szybko lub żyjemy na surówkach i sałatkach z lokalnych warzyw sezonowych.

      Usuń
  33. Niech to będzie wpis dla osób, które nie wierzą, że da się schudnąć i utrzymać wagę. W ciągu swojego 30-letniego życia stosowałam bardzo dużo diet, ale po żadnej z nich waga się nie ustabilizowała. Zawsze było jojo. Tym razem udało się na dobre, mam nadzieję. Nie wiem, po jakim czasie można uznać, że ta nowa, upragniona waga jest już "moja", że należy do mnie. Ale utrzymuje się już długo, więc mam nadzieję, że tak właśnie jest.

    Udaną dietę zawdzięczam Magdzie. Sugerowałam się jej wskazówkami i gotowałam według przepisów z tego bloga. Zaczęłam się odchudzać w lutym 2013. Zaczynałam od 71 kg, do lipca udało mi się zejść do 58, a więc sami widzicie, że nie było to szaleńcze tempo. Przy wzroście 162 cm nie jest to może idealna waga, ale nadwagi się pozbyłam :) Dziś mija dokładnie rok od dnia, w którym przeszłam na dietę. Teraz ważę 58,7, od lipca mam wahania 2 kg (od 57 do 59), więc mogę powiedzieć, że trzymam wagę już ponad pół roku. Oczywiście, jakikolwiek wzrost wagi wywołuje u mnie przerażenie, boję się, że tendencja wzrostowa się utrzyma. Dlatego się pilnuję. A na czym to pilnowanie polega?

    Przede wszystkim pięć posiłków dziennie. Dzięki temu, że dieta trwała parę miesięcy, przyzwyczaiłam się do takiego trybu. Wprowadziłam też na stałe zmiany w jadłospisie: serki do kanapek zamiast masła, jogurt zamiast śmietany czy majonezu, żadnego smalcu, tłustego mięsa, pieczywo czarne, do smażenia używam kilku kropli oleju (na diecie nie stosowałam go w ogóle), chuda wędlina (ale nie tylko drobiowa), koniecznie dwie łyżki otrębów dziennie, ogólnie dużo warzyw. I ważna rzecz: planowanie tego, co będę jadła. Może się to wydawać niektórym śmieszne, że tak pilnuję michy, ale to chroni przed tym, żeby nie zjeść byle czego. A to byle co wciąż kusi :)

    Ponieważ nie jestem cyborgiem, od czasu do czasu zjem drożdżówkę, kawałek pizzy, frytki i wypiję do tego wiaderko piwa, ale są to jednorazowe akcje, jak ja to nazywam "bal Murzyna" :) Ogólnie jednak lista moich zakupów wygląda tak, jak podczas diety, więc jakoś się trzymam. Mam nadzieję, że w lipcu wciąż będę ważyła ok. 58 kg i że za rok będę mogła napisać to samo co dziś. Bardzo sobie tego życzę, a wszystkim odchudzającym się życzę wytrwałości.

    Magdo, dziękuję Ci z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chcialam podziekowac serdecznie za powyzszy wpis! Od dluzszego czasu korzystam z tego bloga i nie ma co ukrywac raz waga spada raz wzrasta ( glownie przez zamilowanie do slodyczy - czy po prostu uzaleznienie od nich). Zawsze jest to jednak 2-3 kg i moj zaped sie konczy. Teraz wiem, ze jednak mozna naprawde stracic ile sie chce a potem te wage utrzymac. Ja mam 164cm i waze 65kg, chcialabym zrzucic 5 kg tak na stale, mysle ze jest to dobra optymalna waga do mojej budowy ciala, wzrostu i ...samopoczucia :) Moim zdaniem przy wzroscie 162 cm waga 58kg to naprawde jest ok, mysle ze nie jestes wychudzona i koscista, ale na pewno szczupla i atrakcyjna, taka jak kobieta powinna byc. Dziekuje Ci za ten wpis, bo dal mi spora motywacje do walki o moje 5kg ( wiem, ze to dla innych malo, dla innych moze byc duzo = > jednak uwierzcie dla mnie to byla gora nie do pokonana, ale znowu poczulam, ze dam rade i ze jestem silna. D\IEKUJE!!!!!!!!

      Usuń
    2. Czasem wydaje mi się, że łatwiej zrzucić 20kg niż 5kg. Mi osobiście łatwiej było z motywacją, jak widziałam, że efekt przed i po będzie spory, więc brnęłam ile miałam sił i samozaparcia. A jak był czas, że mi wróciło 3-4kg i chciałam na sezon urlopowy wrócić do formy, to nie mogłam się zmobilizować, bo wydawało mi się, że to i tak niewiele zmieni, ze z tym da się żyć, wiec po co tyle zachodu. I zgubienie 4kg trwało dużo dłużej niż bym sobie tego życzyła.

      Usuń
    3. Dokładnie - mam to samo. Brak mi motywacji. Od roku chcę schudnąć 3 kg i mi sie nie udaje, co schudnę 2 to wraca 2 i tak w kólko. W sumie schudłam kilkanaście kg wiec i tak tych 2-3 nie widać stąd tak trudno wytrwać .... ale i tak cieszę się bo pierwszy raz w zyciu schudłam na stałe bez jojo ....

      Usuń
    4. I cóż, nastał lipiec. Waga wskazała rano 57,8. Myślę, że powinnam napić się szampana :) Rok ze stałą wagą za mną.

      Usuń
    5. 12 lipca, trzy lata później. Waga: 73 kg. Ech.

      Usuń
    6. Oooooo smutna ta puenta...Ech czemu to tak trudno utrzymac? Ale grunt to sie nie poddawać i nie tracić dobrego humoru- wiem co mówię. Trzymaj się Asiu!!
      Ania - stała czytelniczka bloga

      Usuń
    7. Smutna, niestety. Myślałam, że tym razem się uda, tymczasem znowu, ZNOWU! poległam. Ileż to razy się jeszcze powtórzy? Po pierwsze mam tendencje do tycia („prezent" od mamy), po drugie - za każdym razem załatwia mnie ten wewnętrzny grubas siedzący w głowie. Przecież jem nie dlatego, że jestem głodna, tylko dlatego, że on tego chce. Teraz nie widzę dla siebie ratunku, po prostu nie wiem, na jaką przejść dietę. A pogodzić się z tym nie umiem.

      Usuń
  34. Pani Magdo czy jest możliwość aby Pani odezwała się do mnie na maila? mam kilka pytań goondiet@interia.pl

    pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisz do mnie na smak-zdrowia@wp.pl

      Usuń
  35. Bardzo fajny blog. Mam podobne doświadczenia z dietami, też moja waga wahała się od 20 lat, może nie dużo, bo 4-5 kg ale wystarczająco dużo aby rozregulować sobie metabolizm i aby obsesyjnie mysleć naprzemiennie o jedzeniu i dietach. Odkąd zmieniłam na stałe nawyki, schudłam, nie odtyłam i jestem najszczuplejsza niż przez całe swoje życie. W moim przypadku eliminacja wszystkiego co mączne, słodkie i kaloryczne a więc to co napędza apetyt i źle działa na moją psychikę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Witaj.Bardzo Ci dziekuje za to co napisalas. Jestem w trakcie diety. Nie gloduje - jem 5 razy dziennie, ale zmienilo sie wszystko. Zasada w mojej diecie to zero cukru doslownie! I zero tluszczu. Zadnego ryzu, ziemniakow i makaronow. Woda, kawa, herbatki i duzo by tego wymieniac, ale udalo mi sie juz schudnac ponad 15kg koniec diety planuje za miesiac i juz sie boje co bedzie dalej dlatego dziekuje Ci za rady. Juz teraz wiem, ze ze slodyczami, majonezem i slonymi przekaskami moge sie pozegnac na zwasze;)
    Pozdrawim i zycze wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie pożegnałam na zawsze ze słodyczami. Na codzień zmieniłam dietę tzn. odżywiam sie głównie białkiem i warzywami ale od czasu do czasu (różnie raz na tydzień, raz na 2 tygodnie, czasem częściej) jem ciasto, lody, wszystko, na imprezach nawet sporo - tym sposobem nie tyję. Pieczywa nie jadłam już ponad 2 lata, makaron, ryż itp. sporadycznie, natomiast majonez używam codziennie do sałatek - troche tłuszczu w diecie tez jest potrzebne, ja wybieram majonez bo uwielbiam, kupuje light bo ma o wiele mniej kalorii. Do smażenia odrobina oleju.

      Usuń
  37. Witam.
    Jadam zdrowo od stycznia (tak, postanowienie noworoczne), a z początkiem lutego weszłam w liczenie kalorii. Staram się zjadać dziennie 1300 kcal, ale różnie to bywa. Czasami równo 1300, czasem 1350, a czasem nawet 1380. Bardzo rzadko zdarza mi się przekroczyć 1400 kcal (w lutym tylko dwa razy). W lutym straciłam 2,6 kg. Mało, ale chyba wiem jakie są tego przyczyny:

    Po pierwsze: miłość do słodyczy. Czekolady gorzkiej w szczególności. Staram się ograniczać jej jedzenie, ale nie mam aż tak silnej woli. Batoników, drożdżówek, cukierków nie jadam. Jeśli chodzi o słone przekąski, to jest mi łatwiej powstrzymać się od jedzenia ich niżeli czekolady.

    Po drugie: brak ruchu. Nienawidzę wysiłku fizycznego. Co prawda ćwiczę na wf w szkole, ale takie ćwiczenia to można o kant wiadomo czego rozbić. Z racji tego, że będzie robiło się coraz cieplej mam zamiar jeździć na rowerze, ale nie wiem co z tego wyjdzie.

    Jednakże chcę bardzo podziękować, ponieważ ten blog dał mi kopa, aby coś zmienić. Mam nadzieję, że do wakacji osiągnę wagę, którą wyznaczyłam sobie za cel.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  38. gorzka czekolada jest najzdrowszą z czekolad, ma mało cukru i dużo kakao, które jest bogate w magnez :)
    a już najfajniej jak ma ponad 70% kakao w sobie, bo te 90% czekolady są już bardzo, bardzo gorzkie!
    ps. a ja uwielbiam mleczną z orzeszkami ... mniam :)
    tola

    OdpowiedzUsuń
  39. Niestety także mam problemy z wagą, która spada przy zmianie odżywiania to później po jakimś czasie wraca. Ponad dwa lata temu ( od września do listopada 2011 ) Udało mi się schudnąć jakieś 7 kg, niby nie tak strasznie dużo i nie w krótkim czasie ale nie zależało mi wówczas na szybkim spadku wagi, po prostu stwierdziłam, że nie mogę już patrzeć na siebie i zamiast zabierać do szkoły ( ostatni rok liceum ) kanapek i słodyczy, brałam tylko jakiś owoc i jogurt, po powrocie do domu jadłam ,,normalny'' obiad, starałam się unikać fast foodów i waga się trzymała. Niestety do czasu kiedy zaczęłam znowu jeść wszystko kiedy chciałam i jak chciałam. I choć nie jestem otyła osobą to chciałabym pozbyć się boczków i być posiadaczką płaskiego brzucha ( chociaż to będzie bardzo ciężkie w moim przypadku ). Moje ćwiczenia raczej skupiają się na wyrzeźbieniu mięśni na brzuchu, pośladkach i udach ( masywnych ), więc spalanie kalorii przy takich ćwiczeniach raczej nie jest zbyt wielkie. Kalorie zaczęłam liczyć od 3 tygodni dzięki Pani, Pani Magdo :) Staram się nie przekraczać 13000 zazwyczaj wychodzi około 1200, i teraz pytanie czy powinnam sobie planować posiłki na kilka dni do przodu i wyliczać kalorie żeby codziennie wychodziło mi tyle samo? Czy uda mi się schudnąć jeśli kalorie między dniami będą wahać się o 100 czy 150 ? Nie oczekuje mega szybkich rezultatów, po prostu chciałabym zmienić pewne nawyki żywieniowe,, odchudzić'' swoje posiłki żeby je praktykować na co dzień i przy okazji schudnąć jeszcze z 6 kg :P Chociaż waga nie jest tak istotna bardziej zależy mi na wyglądzie sylwetki i centymetrach, które zmniejszyły się w obwodzie pupy, może to dzięki ćwiczeniom także, muszę zrobić sobie teraz zdjęcia i porównać z początku roku czy są widoczne jakieś zmiany. Niestety z moją silną wolą wobec słodyczy jest ciężko, mimo że liczę kalorię i staram się schudnąć to nie jestem w stanie oprzeć się np. kawałkowi czekoladki, jej kalorie doliczam do bilansu dnia. Nie jem natomiast już takich ilości jak chociażby miesiąc temu, tylko czy ograniczenie słodyczy coś da? Czy dopiero efekty zaczną być widoczne jeśli odstawie je zupełnie. Wiem, że moim komentarz jest wiele pytań mam nadzieję, że uda mi się uzyskać na nie odpowiedź :)

    P.S

    Nie znalazłam nigdzie lepszego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzuciłam słodycze raz i popuszczanie od święta źle się dla mnie kończy, więc moja rada jasna, ja nie ograniczałam, ja rzuciłam. Drugie to kalorie, nawet +/- 200 to nie tragedia, przecież ruch w ciągu dnia też jest inny, raz masz dłuższy spacer, raz wyjdziesz drugi raz do sklepu, bo coś zapomnisz, to kalorie dodatkowe (w moim przypadku było to pokonanie 4p w bloku). Lepiej trzymać się 1200, ale jak raz w tygodniu dojdzie do 1400, to nic się nie powinno dziać.

      Usuń
  40. Na pewno pani Magda odpowie na te pytania ale ja mogę powiedzieć ,że smieniłam nawyki żywieniowe od stycznia i np mój mąż schudł 13 kg a nie liczę kalori więc przypuszczam że co dzień zjadamy różną ich ilość i chudniemy.Pewnie lepiej by było mieć co dzień tak samo ale jak widać nawet jak się trochę wacha też nie szkodzi.Ważne to systematyczność i wielkość porcji.Słodkie też czasem zjemy i jest ok zwłaszcza że u pani Magdy dużo propozycji na słodkości można znalezć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i właśnie to napisałam wyżej :)

      Usuń
  41. Wspaniały artykuł!!! Podziwiam pani mądrość, i podejście do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  42. jestem zła mąż schudł 5 kg w ciągu miesiąca a teraz tydzień później 2 kg przytył:-(efekt jest taki że schudł dopiero 3 kg od 22 września:-( ciężkie to odchudzanie

    OdpowiedzUsuń
  43. nic mnie tak nie wkurza w odchudzaniu jak barak wsparcia najbliższych ja mam 10 kg nadprogramowo i próbowałam już z 10 razy zrzucić i widzę jak z zazdrości rodzinka we mnie wciska ogromne ilości jedzenia a potem ma satysfakcję że mi się nie udało.nienawidzę tego.teraz powiedziałam koniec i mam zamiar odstawić słodycze i twardo odmawiać.nie znoszę świąt i imienin teściów i wizyt u babci mówię koniec i mam nadzieję że tu na tym blogu znajdę wsparcie i brak zazdrości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj na pewno będą Ci zazdrościć, ale pozytywnie, wszystkie osoby z galerii metamorfoz na pewno tego doświadczyło, ale to będzie Ci pomagać, a nie przeszkadzać. Powodzenia i trzymamy kciuki. Unikanie wyjść na posiadówki rodzinne to dobry pomysł, bo ja też unikałam, zapraszałam do siebie częściej i nie karmiłam na siłę, a sama nie jadłam niczego z przekąsek na stole (ciastka, czekoladki itp.). I nie musiałam zjeść bo wypada, bo byłam u siebie.

      Usuń
  44. Chciałabym zrzucić jakieś 8 kg, wiem, że to niewiele w porównaniu z wieloma innymi. Mam też nieco problem z rodziną i znajomymi, wiele z nich ma nadwagę (moje BMI to 23, chciałabym zejść do 19, zaraz wyjaśnię, dlaczego) i bezustannie mnie dręczą, że powinnam więcej jeść, "jedno ciasteczko nikomu nie zaszkodziło, taki pyszny boczuś" itp. Jak się bronic?
    I druga rzecz, mam szczupłą górę, a tyłek i uda potężne, dlatego chcę zbić te kg. Ćwiczę niemal codziennie rowerek (stacjonarny w zimie), ale mało działa - jeśli chudnę, to z nieszczęsnego biustu, a uda i tyłek są duże, jak były.

    OdpowiedzUsuń
  45. Rozpoczęłam 6 dni temu dietę i nie stosuję się do żadnej popularnej diety, po prostu porzuciłam słodycze i zaczęłam jeść mniej, lekkie potrawy. Efekt mnie zadowala, bo z 62 kg przy 166 cm wzrostu schudłam już do 59 kg. Mój cel to 54/55 kg. Średnio tracę kilogram na dwa dni i moja dieta nie ma nic wspólnego z głodówką. Jem niemal wszystko: chleb, szynkę drobiową, piersi z kurczaka a nawet ziemniaki i margarynę. Do tego wzbogaciłam swoje nawyki żywieniowe w jogurty, dużo owoców i warzyw oraz piję dużo wody. Moja dieta jest urozmaicona, po prostu ograniczyłam porcje dań. Obawiam się jednak efektu jojo. Nie jestem pewna jak zwiększać dawkę kalorii tak żeby waga wciąż nie spadała, ani zbytnio się nie podnosiła.

    OdpowiedzUsuń
  46. na bezmyślnej diecie połowicznie głodówkowej (co 2 dzień ) nabawiłam się rozchwianego cukru , boleści brzucha i zasłabnięć ...będę się starała trzymać wytycznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. super :) Pani powzięła cos co kulturysci nazywają REVERSE DIET- czyli powolne dodawanie kcal, ja tez tak robie, juz jestem na 1300, plan jest dojsc do 1600 jak juz bede wygladac jak chcę. pozdrawiam, jest Pani niesamowita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie mi to podpowiedział taki jeden, co ćwiczy sobie na siłowni dość często, posłuchałam i działa :)

      Usuń
  48. Jakoś samej udało mi się stworzyć sobie bardzo rozsądną dietę. Ograniczyłam mięso tłuste, żadnych słodyczy, dużo warzyw, owoców, małe porcje. Do tego piję regularnie herbatkę figura detox, która pomaga oczyszczać organizm. No i do tego regularnie gram w squasha. Zrzuciłam 18kg (w 6-mcy). Minęły 3 m-ce, a waga ani drgnie, przy czym na ja cały czas trzymam się zdrowych zasad żywieniowych i cały czas tę herbatkę piję.

    OdpowiedzUsuń
  49. witam
    ja schudlam 30 kilo przez rok i od 3 miesiecy nie moge nic schudnac a jeszcze bym chciala 10 kilo ....jestem załamana....cos jest nie tak...mam diete i nadal cwicze i nic ...waga utknela....

    OdpowiedzUsuń
  50. Witam.
    Mam 20 lat i stosowalam glodowke po ktorej bardzo szybko schudlam. Praktycznie nie jadlam nic. To bylo w tamtym roku. Jednak teraz mialam ciezkie chwile w zyciu i i przytylam. Nie mam pojecia jak znow schudnac. Cwicze i chce jesc zdrowo ale gdy wchodze na wage i nic w dol nie spada to od razu przestaje jesc a i tak to nie daje rezultatu.:( nie wiem co mam zrobic i prosze o pomoc

    OdpowiedzUsuń
  51. witam....narzekałam ze waga się zatrzymała na 3 miesiące.....a tu niespodzianka zaczęło iść w dół....kolejne 4 kilo....pilnuje systematycznie godzin posiłku...czyli 4 posiłki plus jablko i plus grajfruta na przekaske.....jeszcze 10 kilo i będę zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  52. trzeba mieć silną wolę

    OdpowiedzUsuń
  53. Jestem właśnie na etapie wychodzenia z diety. Nie potrzebowałam dużej redukcji, schudłam 6kg z dietetykiem. Rzecz w tym, że nie mam jakoś do niego zaufania, na co wpłynęło wiele kwestii (np. ciągle w jadłospisach pojawiały się produkty mleczne, choć nie moge ich spozywać). Aktualnie jestem na poziomie ok.1900kcal, dążymy do 2200 (sporo trochę, cóż...).
    Na pierwszej wizycie po dwóch tygodniach wyższej kaloryczności okazało się, że schudłam jeszcze 2,5kg, tkanka tłuszczowa spadła o 3%. Po kolejnych dwóch wygodniach okazało się, że przytyłam 1kg i tkanka tłuszczowa wzrosła znów o te 3%. Dietetyk twierdzi, że to normalne, że za kolejne dwa tygodnie znów będę nieco lżejsza, ale ostatecznie waga wróci do poziomu, gdy zaczęłam wychodzić z diety.
    I teraz po przeczytaniu Twojego posta zastanawiam się, czy to rzeczywiście normalne, czy też zwiewać od tego dietetyka??

    dziękuję za pomoc
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dokładałam kalorie tylko do momentu, kiedy waga stanęła, nie dopusciłam, żeby rosła. Stanęłam na 1800kcal i nie doszłam do 2200, mimo że tak wskazują tabele. I tak mniej więcej trzymam od 5 lat poziom 1800 (na oko) i waga stoi.

      Usuń
  54. Owszem mozna go uniknąc, ja sama teraz sie o tym przekonałam a dokładnie po takie j switenej i skutecznej kuracji http://sklep.noblehealth.com/produkt/GET-SLIM-LINE
    Moze warto własnei ją sprawdzic.

    OdpowiedzUsuń
  55. Zgadzam sie z tym całkowicie Punkt zero jest w granicach 1600 do 2200 kcal w zalerznosci od osoby i wykonywanych czynosci ( 2200 kcal pracownicy fizyczni np: budowa , kelner, ale nie kerowca :) Powrod do starych nawyköw czyli do 2500 lub 3000 kcal zawsze bedzie szypkim powrotem do starej wagi Bardzo nalerzy uwarzac na swieta bozego narodzenia

    OdpowiedzUsuń
  56. Jestem na swojej diecie. Jem dużo warzyw, owoców, gotowany kurczak. Zero słodyczy. Płatki owsiane, jogurty naturalne itp...
    Zdrowo się odżywiam. Sam musze to stwierdzić. Ćwiczę codziennie po kilka razy dziennie już jakieś półtora roku. Ćwiczenia są intensywne. Chciałabym zrezygnować z takie codziennego wysiłku, bo stało się to dla mnie obsesją. Przy diecie zostanę bez obaw. Uwielbiam tak się odżywiać, ale ćwiczenia chciałbym ograniczyć, bo męczą mnie strasznie. nie mam przez to czasu na nic innego. Katuje się jednym słowem. Cy aby utrzymać wagę nie zmieniając mojego zdrowego jadłospisu ale ćwiczyć tylko np. dwa razy w tygodniu po godzinie, albo trzy razy w tygodniu po 30 min max do 45. Czy to wystarczy żeby nie przytyć? o to jedynie mi chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię ćwiczyć, każde ćwiczenia powodowały u mnie doła, dlatego ćwiczyłam o 8:00 rano, żeby jak najszybciej odfajkować i mieć z głowy. Ćwiczenia to pierwsze co sobie odpuściłam i od razu było mi lepiej na duszy i psychicznie czułam się lepiej!

      Usuń
  57. Witam! Pani Magdo czy mi grozi efekt jojo skoro schudłam 16 kg w ciągu 1,5 roku? Ogólnie zawsze wazylam 62 kg potem w ciągu pół roku przytyłam 18 kg czyli wazylam 80 kg (zwyczajne obzarstwo i brak opanowania- byłam wtedy za granica) po krótkim czasie po przytyciu po jakiś trzech miesiącach wzięłam się za siebie ale bardzo powoli..w sensie na początku odstawiłam obzarstwo...czyli odzywialam się normalnie jak zawsze ale wtedy jeszcze nie wiedziałam co to kalorie i zdrowa żywnośc... powoli powoli czytałam coraz więcej na ten temat... w ciągu trzech miesięcy schudłam może dwa kg...potem miałam prace bardzo ciężka fizycznie jadłam co chciałam i ni z ta ni z owąt po dwóch miesiącach wazylam juz 72 kg i ta zmianę każdy zauważył. ...potem minęły trzy miesiące starałam się odchudzać ale mi nie wychodziło co schudłam jeden kg to poszłam się najeść i znów ta sama waga. .. potem znów udało mi się w trzy miesiące schudnąć trzy kg i wazylam 69 i od tamtej pory mam staram się ćwiczyć ale nie regularnie ... sem zjem coś słodkiego czasem się powstrzymam. .. zamienilam tylko jasny ryż na ciemny i wieczorem jem ciemny chleb , czasem slodze herbatę cukrem a czasem slodzikiem, od czasu do czasu jem smażone i gotowane ziemniaki, jem normalnie jasne pieczywo i makaron, czasem ciemny a czasem jasny.. ogólnie to jednego dnia zjem 1100 kcal a drugiego 1500 i tak po dzień dzisiejszy ważę 64 kg :-) ostatnio w ciągu dwóch miesięcy Schudłam 4 kg.. Jeśli wroce do tych rzeczy które wymieniłam ze ich nie jem bądź jem rzadko i będę teraz jeść częściej i ogólnie mniej patrzeć na kcal (tak jak przez całe życie -jednego dnia tona frytek z hamburgerem, drugiego pierogi i naleśniki trzeciego i czwartego Joanny obiad i ogólnie żadnego obzerania- i nigdy nie tylam) to czy będę mieć ten efekt jojo????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć czy będziesz mieć. Ja schudłam w krótszym czasie taką ilośc kg i każdy wróżył jojo, ale tak się nie stało. Trzeba się pilnować, szczególnie na początku i powoli wychodzić z niskiego poziomu kalorii. Później to już nie jest taki szok dla organizmu, żeby musiał magazynować i stąd mniejsze szanse na jojo.

      Usuń
  58. Magdo...a co dokładnie ćwiczyłaś?nie mogę znaleźć tego na blogu....i ile czasu dziennie,bo rozumiem że codziennie?ja też nienawidzę ćwiczyć.....jeden dzień dam rade a na drugi mówię sobie....ehhhh jutro poćwiczę.....a jutro znów odkładam na jutro.....pozdraawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię się męczyć i pocić, więc było to 30 minut stepera i potem callanetics w wolnym tempie :)

      Usuń
    2. Ten callanetics też z 30 minut.

      Usuń
  59. Facet
    Brawo! Zasady racjonalnego odżywiania sprawdzają się znakomicie. Chcesz schudnąć, nabrać wigoru? ---> MUSISZ JEŚĆ ...z głową! NIE WOLNO GŁODOWAĆ!!!
    Mój efekt --> 3 miesiące i... -22kg. Nooo, tegooo... zostało wprawdzie eeeee... 15kg :/ ale zmieniając tryb żywienia sukces musi być!
    Główna zasada nie głodować --> 5-6, a nawet 7 małych posiłków. Zero słodyczy, fastów itp. Ryby, drób, warzywa i dwa owoce dziennie (np jabłka). Należy pamiętać --> zero węglowodanów na noc!!! Podsumowanie: zakres kalorii - 1400 do 1600 dziennie (odpowiednia ilość B, W i T).
    I jeszcze waaaaażna sprawa! Sport... ale bez zawodowych zapędów! Kilka razy tygodniowo kilkanaście km na rowerze! TO NAPĘDZA METABOLIZM!
    I tak już przez cały czas... Trzeba mieć jednak świadomość co się je... i ile! :)
    Nie będzie wówczas kłopotów z wychodzeniem z diety, czy jojkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Witam jakie ćwiczenia wykonywała pani podczas wychodzienia z diety? konkretnie chodzi ile razy dziennie i czy na brzuch, czy rower, rolki? i ile minut i razy w tygodniu?
    u mnie duzy przeskoch z diety około 500 kcal na 1200kcal :) boję się jojo proszę o odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Uwaga Przyjaciele,
    Mam na imię Vanessa Wayne i opieram w Texas USA. "Moje życie jest powrotem !!! Po 1 roku uszkodzony

    małżeństwa, mój mąż zostawił mnie z dwójką dzieci. Czułem się jak moje życie się kończy prawie

    popełnił samobójstwo, byłem emocjonalnie się przez bardzo długi czas. Dzięki wielkim urokiem

    Rzucający nazywany arcykapłana Dr IDAHOSA które spotkałem w Internecie. Z jednej wiernej dzień, jak ja

    Przeglądając internet, natknąłem się na wiele świadectw o tym zwłaszcza

    przeliterować rzucającego. Niektórzy ludzie zeznał, że przyniósł ich Ex kochanka plecami, niektóre zeznał, że

    On przywraca macicy, raka leczyć, i inne choroby, niektóre zeznał, że może rzucić czar

    zatrzymać rozwód i tak dalej. Ja również spotkałem jednego konkretnego świadectwa, to było o kobiecie

    nazywa Sonia, ona świadczy o tym, jak przywiózł jej kochanka Ex w mniej niż 7 dni,

    na koniec jej zeznań upuściła adres e-mail Arcykapłana dr IDAHOSA'S. Po

    czytając to wszystko, postanowiłem spróbować. Skontaktowałem się z nim za pośrednictwem poczty elektronicznej

    (dridahosaspellcaster@gmail.com) i wyjaśnić mój problem z nim. W ciągu zaledwie 3 dni, mój

    mąż wrócił do mnie. Rozwiązaliśmy nasze problemy, a my jesteśmy jeszcze szczęśliwsi niż wcześniej. Wysoka

    Ksiądz dr IDAHOSA jest naprawdę utalentowanym człowiekiem, a ja nie zatrzyma publikowanie go, bo jest

    wspaniały człowiek ... Jeśli masz problem tutaj jest jego adres e-mail, aby go osiągnąć.

    dridahosaspellcaster@gmail.com~~dobj będziesz zadowolony, że tak.

    Uwaga: Może też doprowadzić do bogatych, leczyć HIV / AIDS, leczyć wszelkiego rodzaju choroby nowotworowej, zatrzymać

    od złe sny, sprawi, że w ciążę, jeśli nie masz dziecka i chroni przed

    źli porządku. skontaktuj się go dzisiaj i żyć hapilly zawsze.
         (dridahosaspellcaster@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  62. Ćwiczenia i trening na codzień, ale w połączeniu ze zdrową dietą - polecam crossfit

    OdpowiedzUsuń
  63. Efekt jojo straszna sprawa i może bardzo dołować, ale od siebie chciałam też dodać, że obawa przed wystąpieniem tego efektu nie powinna powstrzymywać przed odchudzaniem tzn. na pewno nie powinna powstrzymywać osób z pokaźną nadwagą i otyłych, są badania, z których wynika, że nawet pomimo efektu jojo odchudzanie czy też raczej ten czas, kiedy waga utrzymywała się na niższym poziomie, korzystnie wpływało na zdrowie

    OdpowiedzUsuń
  64. Droga Magdo,
    Dzięki Twojemu blogowi udało mi się schudnąć 10 kilo. Było to kilka miesięcy temu po wieloletniej walce z nadwagą, stosowaniu różnych diet, głodówek itp. Byłam przeszczęśliwa. Zostało mi jeszcze jakieś 10. Ale już wyglądałam jak człowiek, mogłam nawet nosić w miarę dopasowane ubrania,a nie bezkształtne worki. Niestety z tej radości pomyślałam, że jeśli odpuszczę sobie dietę na kilka dni, to nic się nie stanie. Jadłam moje ukochane słodycze i przegryzałam pizzą. Wrócił 1 kilogram. No cóż, kilograma właściwie nie widać, a i łatwo go zrzucić. Pomyślałam że zacznę od nowa, kolejnego dnia. Ale coś tam wypadło. Tak więc może kolejnego. Ale imieniny. To może po imieninach, za 3 dni. I tak mijało aż wróciło 7 kilo. Teraz jestem załamana. Wstydzę się wyjść z domu. Na dodatek ostatnio słyszałam wypowiedź dietetyka, który powiedział że właściwie nie zna osoby, która utrzymałaby długo właściwą wagę po wyjściu z diety. Kompletnie mnie to załamało. Czy już zawsze będę skazana na bycie grubą? Dlatego mam do Ciebie pytanie. Czy udało Ci się utrzymać wagę aż do dziś? Twój wpis jest z 2012 roku a ja zastanawiam się czy po kilku latach dalej utrzymujesz szczupłą sylwetkę? Jeśli tak to znaczy że jest jakaś nadzieja i że ten szalony dietetyk się mylił. Dziękuję za wspaniałego bloga i ogrom pracy jaki w niego wkładasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jestem wyjątkiem, bo w tym roku w grudniu minie 5 lat trzymania stałej wagi. Co prawda jak zakończyłam odchudzanie ważyłam 47kg (158cm), ale po zdjęciach widzę, że to było ciut za mało. Potem ustabilizowałam się na 49kg i tak do dzisiaj jest. Nie ważę się co prawda zbyt często, ale jak mi się przypomni, to wchodzę z ciekawości i nie widziałam od 5 lat piątki z przodu. Czuję po ubraniach, że jest niezmiennie i to mi wystarcza.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Spróbuję jeszcze raz.

      Usuń
  65. Nie do konca zrozumialem... czy Ty tak jakby dalej sie odchudzasz ale jak zaczelabys jakis czas nie kontrolowac to mialabys efekt jojo? Czy jesli zmniejszy sie ilosc kalorii w drastyczny sposob tak ze szybko straci sie kilogramy ale stosujac "wyjscie z diety" nie bedzie jojo? Mozna w jakis sposob wplynac na metabolizm tak by nie mialo to az takiego wplywu na wage i czasem "pozwolic" sobie na rozkoszowanie smakiem potraw i poznawania nowych czy by sie pilnowac wiec pozostaje tylko degustacja? Wiekszosc raczej nie zdaje sobie sprawy kiedy tak nagle przytyla... Czy przymusowe jest kontrolowanie kalorii i poswiecanie czasu na obliczanie a nie mozna odzywiac sie z glowa? Czy musi byc okreslona ilosc posilkow az w takim stopniu by nosic ze soba wczesniej dokladnie zrobione by tego pilnowac kiedy nie ma sie czasu? Co jeszcze ktos calkiem poczatkujacy powinien wiedziec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jojo to efekt właśnie niekontrolowania i powrotu do starych nawyków. W większości przypadków (z tego co rozpisują się w niemalże wszystkich artykułach) zazwyczaj jest tak, że jak ktoś osiąga właściwą wagę, to zaprzestaje dietę i zaczyna jeść jak wcześniej. A z tego najczęściej jest efekt jojo. Czy się odchudzam? Nie, bo nie chcę być już chudsza niż jestem. Ale nigdy nie wróciłam do starego sposobu życia. Nie jem już paczki ciastek dziennie, a jedynie jedno ciastko raz od święta (średnio z wielkiej okazji raz w miesiącu). Nie jem już potraw odsmażanych na głębokim oleju. Nie jadam kupnej pizzy z dużą ilością sera, nie jem wielu różnych potraw, które były tłuste i wysokokaloryczne. To właśnie nazywam u siebie kontrolą. Nie muszę liczyć juz kalorii co do jednej jak kiedyś. Kiedyś liczyłam, bo nie miałam aż takiej wyobraźni tych liczb póki nie zważyłam i nie zliczyłam. Teraz na oko potrafię ocenić czy to co mam na talerzu jest dla mnie wystarczające i odpowiednie, żeby nie tyć. Sam styl gotowania na tyle się zmienił, że jest po prostu bezpieczny i ciężko tu przeholować kalorycznie i mieć jojo.
      Ilość posiłków 5-6 u mnie. Zależy od rozkładu dnia. Ale generalnie te 5 staram się mieć w ciągu dnia.
      Co do braku czasu nie wypowiem się, bo jestem przypadkiem osoby logistycznie i czasowo zorganizowanej i uwierz mi, mam dwójkę małych dzieci, które trzeba wozić tu i tam, którymi trzeba się zająć, wstaję 4:20, chodzę spać 23:00, panuję nad pojemniczkami, zdrowymi obiadami, prowadzę bloga i robię na drutach :)

      Usuń
    2. Zastanawiajace jest ze tylko osoba z zachwianiami wagii moze miec efekt jojo a gdyby bes tego sie odzywiala normalnie to nie... Nie wiem jak to ujac w slowa...dobra sprobuje tak...kiedy czlowiek ma nawet te "wiecej kilogramow" ale akceptuje swoje cialo zyjac jak zyl to nawet chociaz je sporo to nie tyje tak ale kiedy chce schudnac robiac cos z tym lub je mala ilosc posilkow i nie regularnie chociazby przez zmiane trybu zycia i znowu zacznie jesc jak dawniej to nagle az to po nim widac...pewnie mi sie tak tylko wydaje bo to raczej az takiego wplywu by nie mialo (chyba ze organizm jest nam az tak zapamietliwy xD) i mozna stwierdzic po prostu jak sie je to sie tyje i to jest to cale jojo...co o tym myslisz? Czy jest cos takiego jak "wyjscie z diety" i pomoglo by organizm nie maganizowal zapasow a wszystko sie unormowalo? Jestem zaskoczony ze przy Twojej zjadanej ilosci wartosci energetycznej nadal nie chudniesz...no dobra rozumiem ze przy Twojej cielesnosci (okreslilem tak bo raczej cialo powinno byc traktowane jak dusza...) moze i wystarcza Ci tyle zakladajac ze czlowiek ma dzienne zapotrzebowanie 2000 kalorii ale zyjac dosc aktywnie juz nie powinno...czy moze to tak jak z treningami i z czasem trzeba coraz wiecej lub ze cialo sie przyzwyczaja? Nie masz teraz ochoty na cos? Takze staram sie zmienic sposob odzywiania i od kilku szczegolnie kiedy czuje sie nienasycony kusi by dobrac sie do czekolady...zreszta do czegokolwiek byle tylko cos zjesc...ale swiadomy czekolady nie ruszam:) Troche sie obawiam czy dam rade az tak zmienic styl odzywiania...ze w gorszych chwilach i przy problemach moge odpuscic... Dlugo zajelo zanim to ogarnelas nie muszac liczyc karolii? Ile schudlas i ile czasu to zajelo a takze czy nie bylo skutkow ubocznych (twierdzi sie chyba ze powinno sie 2kg na miesiac) tak szybkim chudnieciem? Czy to nie ryzykowne schodzic tak szybko z iloscia kalorii? Czy osoba z widocznymi kilogramami nie zrobi sie przez to obwisla skora lub rozstepy? Czasami nawet rodzina potrafi blokowac zamiast wspierac... Skoro zmienil Ci sie styl gotowania to widac ze nioslo to ze soba calkowita zmiane:) tzn nie tylko podstaw czego nalezy unikac czy ilosc wartosci energetycznych ale swiadomego zdrowego odzywiania i zapewne sposobu myslenia:) wydaje mi sie ze to wlasnie czesto odroznia i potrzeba zaczac to wszystko w glowie...ale to takze potrafi ze soba niesc te wszystkie zmiany chociazby z mysleniem by jesc zeby czuc sie dobrze i byc zdrowym a nie jesc by sie najesc do syta... Jak dlugo trwalo az sie w koncu przyzwyczailas i nie czulas takiego jakby glodu nienasycenia zapewne tymi zmianami buntujacego sie ciala?
      Co myslisz o "Piperyna" i podobnymi temu rzeczy?
      Wyznaczylas sobie konkretne godziny na posilki by organizm czul ze wszystko jest w porzadku czy jesz o roznych porach ale co 2-3h?
      Dziwie Ci sie w koncu samo odpisanie musialo spora chwile zajac i posiadanie bloga takze zapewne pochlania mnostwo czasu...szczegolnie tutaj w sieci wszystko zabiera go o wiele wiecej... Zaplanowujesz caly dzien czy wygladaja podobnie a moze dzialasz na bierzaco? Co sprawilo ze zdecydowalas sie zalozyc bloga? No to mozesz jeszcze uczyc jak sie wysypiac;) w koncu sporo osob potrafi mnostwo przespac...ale widac ze sporo wypracowalas wewnatrz siebie tylko czasem to co chociazby dla nas oczywiste staje sie trudnym pytaniem i majac problem wytlumaczyc... ja bardzo sie skupiam by sie rozwijac ale ciezko mi wszystko ogarnac lub nawet zapominam...a tyle czasu na to poswiecam...jak mnie to zniecheca...
      Powodzenia i sukcesow:)
      Trzeba bedzie na swieta uwazac;) Wesolych swiat:)

      Usuń
  66. TRZEBA PRÓBOWAĆ ZAWSZE ZOSTAJE JAKIEŚ DOŚWIADCZENIE JA PO KAŻDEJ PRÓBIE ODCHUDZANIA JADŁAM MNIEJ ŚMIECI KTÓRE TRUŁY MI ORGANIZM W TEJ CHWILI BEZ PROBLEMU OBYWAM SIĘ BEZ MAJONEZU MASŁA OLEJU MIĘSA MOŻE ZA KTÓRYMŚ RAZEM OBĘDĘ SIĘ BEZ SŁODYCZY JEST TO MOJA ZMORA.ODCHUDZAŁAM SIĘ TAK WIELE RAZY SAMA GŁODÓWKAMI Z DIETETYKIEM DOPIERO JAK ZNALAZŁAM TEN BLOG ZROZUMIAŁAM CO ROBIŁAM ŻLE - NIGDY NIE WYSZŁAM Z DIETY NIBY NA POCZĄTKU JADŁAM TAK JAK NA DIECIE A Z CZASEM TE PROPORCJE ZANIKAŁY AŻ WRACAŁAM DO STARYCH NAWYKÓW TERAZ MAM Z TYM BLOGIEM 9 KG MNIEJ ZOSTAŁO MI JAKIEŚ 15 KG I OBIECAŁAM SOBIE ŻE DOPROWADZĘ TO DO SAMEGO KOŃCA POWOLUTKU BEZ POŚPIECHU ŻEBY JAK NAJWIĘCEJ NOWYCH NAWYKÓW WPROWADZIĆ DO SWOJEGO ŻYCIA A O STARYCH ZAPOMNIEĆ. ĆWICZĘ CODZIENNIE OK 80 MIN NA STEPPERZE WCZEŚNIEJ SZYBKO MASZEROWAŁAM NA BIEŻNI ALE CHYBA NIE MAM DUSZY SPORTOWCA BO MNIE TO MĘCZY NA NIC NIE MAM CZASU TYLKO PRACA ,DOM,OBIADY,I,STEPOWANIE OBŁĘD CHOCIAŻ NA TYM STEPPERZE CZUJĘ SIĘ LEPIEJ BO MOGĘ GO USTAWIĆ PRZED TV LUB W KUCHNI ALBO PRZY BLISKICH ZNAJOMYCH ONI SOBIE SIEDZĄ PRZY KAWIE A JA PRZY NICH STEPUJĘ I MYŚLĘ SOBIE ŻE JAK BYM MIAŁA ZOSTAĆ PRZY JAKIEJŚ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ TO BĘDZIE TO STEPPER.POZDRAWIAM I TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI

    OdpowiedzUsuń
  67. Nigdy nie wierzyłem w zaklęciach kochać dopóki poznałem najlepszych na świecie rzucającego zaklęcie. On naprawdę MOCNE I może pomóc rzucać czary przywrócić ONE znika, utracone, niewłaściwie kochanką i MAGIC PIENIĄDZE zaklęcia oraz dla dobrego JOB.I'M TERAZ Happy & żywym świadectwem cos MAN chciałem się ożenić zostawiła mnie 2 tygodnie przed nasz ślub i moje życie do góry nogami COS nasz związek został na 2 lata ... Uwielbiałam go, ale jego matka była wobec nas, nie miał nic dobrego płatną pracę. Więc kiedy poznałam tego zaklęcia rzucający, powiedziałem mu, co się stało i wyjaśnił sytuację rzeczy do HIM..AT początku byłem niezdecydowany, sceptyczny i wątpliwe, ale ja po prostu spróbowaliśmy. I w ciągu 7 dni, kiedy wróciłem do USA, mój chłopak (obecnie żona) zadzwonił do mnie przez niego i podszedł do mnie przepraszając, że wszystko zostało uregulowane z matką i rodzinnego oraz dostał nową pracę WYWIAD WIĘC powinien dostać MARRIED..I nie wierzył IT cOS rzucającego zaklęcie TYLKO poprosił o moje nazwisko i chłopaków NAZWA I wszystko, co chciałem mu zrobić ... no JESTEŚMY szczęśliwie żonaty TERAZ I oczekujemy naszego małego dziecko, a mój mąż również dostał nowe zadanie a nasze życie stało się znacznie lepiej. W PRZYPADKU ktoś potrzebuje rzucającego zaklęcie o pomoc, jego adres pocztowy jest; (ADEYEMIBELLO1990@GMAIL.COM) ...... nadzieję, że pomaga się nasza szansa ... kontakt ten wielki rzucającego zaklęcie poprzez e-mail: (ADEYEMIBELLO1990 @ GMAIL.COM) OR WhatsApp +2348107996445

    OdpowiedzUsuń
  68. Nigdy nie wierzyłem w zaklęciach kochać dopóki poznałem najlepszych na świecie rzucającego zaklęcie. On naprawdę MOCNE I może pomóc rzucać czary przywrócić ONE znika, utracone, niewłaściwie kochanką i MAGIC PIENIĄDZE zaklęcia oraz dla dobrego JOB.I'M TERAZ Happy & żywym świadectwem cos MAN chciałem się ożenić zostawiła mnie 2 tygodnie przed nasz ślub i moje życie do góry nogami COS nasz związek został na 2 lata ... Uwielbiałam go, ale jego matka była wobec nas, nie miał nic dobrego płatną pracę. Więc kiedy poznałam tego zaklęcia rzucający, powiedziałem mu, co się stało i wyjaśnił sytuację rzeczy do HIM..AT początku byłem niezdecydowany, sceptyczny i wątpliwe, ale ja po prostu spróbowaliśmy. I w ciągu 7 dni, kiedy wróciłem do USA, mój chłopak (obecnie żona) zadzwonił do mnie przez niego i podszedł do mnie przepraszając, że wszystko zostało uregulowane z matką i rodzinnego oraz dostał nową pracę WYWIAD WIĘC powinien dostać MARRIED..I nie wierzył IT cOS rzucającego zaklęcie TYLKO poprosił o moje nazwisko i chłopaków NAZWA I wszystko, co chciałem mu zrobić ... no JESTEŚMY szczęśliwie żonaty TERAZ I oczekujemy naszego małego dziecko, a mój mąż również dostał nowe zadanie a nasze życie stało się znacznie lepiej. W PRZYPADKU ktoś potrzebuje rzucającego zaklęcie o pomoc, jego adres pocztowy jest; (ADEYEMIBELLO1990@GMAIL.COM) ...... nadzieję, że pomaga się nasza szansa ... kontakt ten wielki rzucającego zaklęcie poprzez e-mail: (ADEYEMIBELLO1990 @ GMAIL.COM) OR WhatsApp +2348107996445

    OdpowiedzUsuń
  69. Efekt jojo nigdy mnie nie dopadł i to myślę zasługa Naturhouse Sanok ul. Mickiewicza :)

    OdpowiedzUsuń