logo

logo

środa, 22 sierpnia 2012

Owoce na diecie: tuczą czy nie tuczą?



Obalam kolejne mity, że owoce są tuczące. Słyszałam to wiele razy i pewnie jeszcze wiele razy usłyszę od osób średnio zorientowanych w liczbach. Jasne, że lekarze nawet tak mówią, ale na pewno nie mają na myśli, żeby ich nie jeść w ogóle. Od razu zaznaczam, że ja uważam, że owoce trzeba jeść, nawet na diecie!


Nie można też powiedzieć, że owoce i warzywa nie tuczą, jest to zbyt ogólnikowe stwierdzenie, bo nie można porównać wodnistego arbuza z wysokokalorycznym winogronem i jednoznacznie stwierdzić, że jak zjemy dziennie pół kilo jednego czy drugiego to nie jest to żadna różnica. Choćby dlatego, że 1/2kg arbuza to 180kcal, a 1/2kg winogronu to 345kcal.





OWOCE ZAWIERAJĄ CUKIER

No jasne, że zawierają, przecież są słodkie. Tylko to nie jest ten sam cukier co w słodyczach, który dostarcza nam pustych kalorii, które do niczego nie są potrzebne. Pamiętajcie, że owoce to dobre cukry i też mnóstwo witamin i mikroelementów. Myślę, że większa wiedza nie jest przeciętnemu człowiekowi potrzeba ponad dwie ważne informacje. Po pierwsze, że owoce mają dużo witaminy C, która podnosi odporność i po drugie zawierają błonnik regulujący nasze trawienie. I z tą wiedzą niech każdy zostanie, że owoce po prostu są zdrowe i należy je jeść!



Moje podejście do owoców, to podzielenie ich na grupy. Takie mniej więcej oczywiście, nie jakieś sztywne ramy kaloryczne.

Arbuzy i melony
 
 
To są jedne z najmniej kalorycznych owoców, którymi możemy najadać się do syta. Kaloryczność tych owoców mieści się między 12-36kcal/100g. Melon i arbuz jest uznawany za owoc, który wręcz odchudza. Zawiera cytrulinę, a ona podobno działa nie dość, że odchudzająco, to jeszcze uznawana jest za naturalną viagrę i zwiększa popęd seksualny!










Jabłka i cytrusy

Jabłka, to u mnie podstawa codziennej diety, dzień bez jabłka dniem straconym. Jabłka mają 52kcal/100g. Przeciętne jabłko waży 150g, więc ma ok. 78kcal. Te owoce, to bogactwo witaminy C, im kwaśniejsze tym więcej witamin, jemy je ze skórkami, pod nimi jest ich najwięcej. Do tego gniazda nasienne jabłek zawierają pektyny, które mają właściwości oczyszczające organizm ze składników trujących. Cytrusy - grejpfruty, pomarańcze, mandarynki średnio zawierają 36-44kcal/100g.






Nektarynki, kiwi 


Taka grupa pośrednia, między lekkimi jabłkami a całą resztą owoców. Mają średnio 48kcal/100g. Nektarynki są sezonowe, więc moim zdaniem wcale nie trzeba się ograniczać. A z punktu widzenia zdrowotnego, to mówi się, że nektarynki i brzoskwinie, to najbogatsze w witaminy owoce i nie mają sobie równych.











Gruszki

Gruszki już zaliczam do tej grupy owoców, z którą trzeba ostrożnie postępować, ale też sobie nie żałuję. Mają 54kcal/100g w zależności od gatunku. Bo jak wiecie potrafią być bardzo słodkie, wtedy kaloryczność wzrasta. Generalnie nie są polecane dla osób będących na diecie, według wielu artykułów, które czytałam, ale to nie znaczy, że są zakazane. Można je jeść i naprawdę nic się nie stanie.








Śliwki 



Przeciętnie śliwki węgierki lub renklody to 45kcal/100g, co oznacza, że taka malutka węgierka to jakieś 10kcal (a potrafimy ich wciągnąć spokojnie z 10 na raz). A renkloda czy większa fioletowa śliwka to 25kcal/szt. Ale są pyszne, szczególnie jak słodziutkie i soczyste!

 










Banany i winogrona


W moim podziale to ostatnia i najgorsza pod względem kalorycznym grupa świeżych owoców. Banany i winogrona mają ok. 69-95kcal/100g. Ale oczywiście zdrowe są, jak każde owoce. Są obrońcy bananów, co będą twardo stać przy tym, że jedzą po 2-3 banany dziennie i chudną - i super. Jeden średni banan po obraniu waży 120g, a to nam daje wartość 115kcal. Jedna spora garść winogron natomiast 70-80kcal. Zatem tu ostrożność i rozsądek jest wskazany dla tych skrupulatnych w liczeniu, bo są tacy! Ale jemy te owoce, dlaczego by nie.





Owoce suszone i kandyzowane 


Najsłodsze, najbardziej kaloryczne. Rodzynki, daktyle, suszone figi, suszone śliwki. Ich wysoka kaloryczność na 100g wynika ze skondensowania smaku. 10 rodzynek, to 10 kulek winogronu, więc co się dziwić, że garść rodzynek to sporo kalorii, to pewnie przed suszeniem była jakaś okazała kiść winogron! Przykładowo rodzynki mają 277kcal/100g, śliwki suszone 265kcal/100g, morele suszone 285kcal/100g , daktyle suszone 270kcal. A owoce kandyzowane są wzbogacone o cukier, więc ich kaloryczność wzrasta: ananas kandyzowany 270kcal/100g, papaja kandyzowana 350kcal/100g. Zdradliwe są chipsy bananowe, takie lekkie się wydają, a mają 360kcal/100g, czyli garść suszonych bananów ma ponad 100kcal. I nie oszukujmy się, to co samu sobie wysuszymy w domu jest zdrowe, ale to co w sklepie często wzbogacane o cukier.





Nie sposób opisać wszystkie owoce. Ale przy okazji rozpoznawania tematu wiele się nauczyłam i dowiedziałam. Dwa moje największe zdziwienia to truskawki i czarna porzeczka. O truskawkach zawsze się mówi, że to „sama woda” a tym czasem kaloryczność 28kcal/100g. A kto z Was w sezonie nie wciągnął sobie tak po prostu kilograma? Czyli 280kcal? No oczywiście, że w sezonie i tak je jem i to dużo, a to traktuję jako ciekawostkę jedynie.



Musicie zrozumieć jedno, nie ma owoców zakazanych, który ja czy ktokolwiek inny zabrania jeść. Umiar we wszystkim – to najważniejsze słowo podczas całej diety. Bez tego Wasze starania legną w gruzach. 



CIEKAWOSTKI:

Nieśplik japoński – loquat


Owoc ciekawostka, który przypadkiem spotkaliśmy w zwykłej hurtowni warzywnej (w cenie 2,60zł za 1/2kg). Znalazłam informację, że pojawia się też w marketach. Nie wiem jak to się fachowo nazywa, po zdjęciu pasuje mi to na owoce nieśplika japońskiego, loquat lub nispero, całkiem możliwe, że wszystkie nazwy są prawidłowe.
Kształtem owoce przypominają figi, tylko są trochę większe (wysokość około 4-5cm) i twarde. Moje owoce miały kolor żółto-pomarańczowy i pokryte były lekkim meszkiem. W smaku za to z figą nie mają nic wspólnego, bo są soczyste, orzeźwiające i kwaskowe. Miąższ ma konsystencję podobną do kaki, a w smaku trochę jest podobny do mango, tylko kwaśniejszy. Naprawdę ciekawe owoce, o których nigdy wcześniej nawet nie słyszałam. Jeśli spotkacie je gdzieś, to polecam, bo cena nie jest zabójcza, a to zawsze nowe doświadczenie smakowe.

 
Podobno bardzo dobre są z nich przetwory, ale jak na razie spożywaliśmy je w postaci świeżej, więc nie próbowałam nic przetwarzać. Z punktu widzenia dietetycznego znalazłam informację, że są bardzo dietetyczne i zdrowe.

Niestety po czasie znalazłam informację, że z nasion można samodzielnie zrobić swoje własne siewki, z których uzyskuje się piękne krzaki ozdobne i nasion nie mam, niestety. A jak ktoś się zna, to można te krzaki zaszczepić naszą polską jabłonią lub gruszą i na forach byli tacy, którzy twierdzą, że udało im się uzyskać kwiatostany, z których później mieli owoce. Mam nadzieję, że spotkam jeszcze te owoce. Kto wie, może z czasem zmienię profesję i zacznę prowadzić bloga o uprawach egzotycznych roślin?



69 komentarzy:

  1. Bez przesady! Lepiej zjesc kilogram truskawek i zagryzc to bananem, niz wsunac tabliczke czekolady! Ja bym sie az tak bardzo nie skupiala na kalorycznosci owoców, nawet na diecie. W koncu nikt nie zje kilograma bananów, jablek, czy nektaryn na raz. A co do bananów - schudlam 15 kilo jedzac codziennie banana na sniadanie (z jogurtem i muesli), wiec chyba nie jest tak zle, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja na śniadanie muszę zjeść kanapki, więc banan to by było coś ponad śniadanie. Jeśli zamiast to ok. wtedy to ma sens. I uwierz mi, że jestem jedną z tych co kiedyś nie miała problemu z kilogramem nektarynek w ciągu jednego dnia, a do tego i kilka jabłek i kilka bananów też się zdarzało :( po czym na deser paczka ciastek, a co :D Ale tak jak pisałam, ogólnie jestem zdania, że owoce można jeść, a nie jak na dukanie w jakiś tam fazach nie... to by była najgorsza dla mnie dieta na świecie, żeby był zakaz owoców!

      Usuń
    2. no ja bym wciągnęła kilo bananów prawie na raz , a na pewno już jednego dnia.
      Mandarynki tez leżą i kusza.... Ja już taka jestem że jak widzę żarcie to bym jadła dopóki nie skończę (a raczej skończy się jedzenie) ;)

      I druga sprawa jedne banan ma około 100kcal. Szczerze dla mnie nie ma różnicy czy zjem 100kcal czekolady czy 100kcal banana... W temacie samych kcal.... "żarłabym" i to i to ;) hahaha

      ALE POCHWALĘ SIĘ- DZIĘKI TWOJEJ NAUCE ŻYWIENIA W DWA TYG. SCHUDŁAM 4 KG. JESTEM MEGA ZADOWOLONA Z EFEKTÓW, A W SUMIE NIE ROBIĘ NIC INNEGO TYLKO JEM ;)

      ps. Magda ale mnie wkurza te wpisywanie znaków do zatwierdzenia komentarza... musi tak byc?

      Usuń
    3. Ja też tak mam, że owocami się opycham, bo lubię :)

      Niestety musi tak być z tym kodem. Bez tego miałam na mailu od 50 do 100 maili spamu codziennie i tylko traciłam czas na porządkowanie. Spam z porno, reklamami itp. Wiem, że to wkurza, ale już nie dawałam rady z zapchaną skrzynką.

      Usuń
    4. nie popadajmy w skrajność. Owoce są zdrowe. Zawsze lepiej przesadzić z owocami niż z chipsami czy czekoladą.

      Usuń
    5. Trafiłam na Twój blog bo mieszkam w Peru w dżungli gdzie owoców jest mnóstwo a warzyw nie koniecznie. Panuje tu bieda a ja pracuje w szkole wiec jem ryż z fasala lub makaron a do tego tyle owoców ile chce. Usieciszylo mnie ze zamieściłas zdjęcie grenadiny. Owoc super bo łatwo się obiera i jest wszędzie no i łatwo się przewozi. Jakbyś mogła napisać więcej o owocach Amazonii to było by super :)

      Usuń
  2. No to dobrze Madzia przewidziałaś, że obrońcy bananów się odezwą :) Ale własnie o tym tu jest napisane, że umiar jest ważny i że nie jeść kilograma bananów, a świadomość dobrze mieć. A podejrzewam, że wielu takich co i kilogram truskawek zjedzą, i bananem zagryzą a czekoladką i tak nie pogardzą. Moim zdaniem logicznie napisany post nie zabraniający niczego, wszystkie owoce dozwolone, a każdy podejmuje decyzję ile ich jeść i które. Pozdrawiam! Anka

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie dzielę na grupy i nie stosuję umiaru. Po prostu jak jest sezon staram się najeść na zapas. Nie ważne ile maja kalorii, bo uwieżcie jeśli wciągnę kilogram truskawek czy śliwek to już nie mam ochoty na nic innego :)I tak sobie myślę jeszcze o aspetkach witaminowych i błonnikowych, nie sądzę, że wartość kaloryczna i węglowodany w przypadku owoców jest najważniejsza pozdrawiam kami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram umiar zachowywać, ale mi nie wychodzi, bo owoce uwielbiam, więc w sumie podobną filozofię trzymamy :D A jabłka jesienią i zimą to ja na skrzynki do domu kupuję, bo po 1kg to się nie opłaca tyle chodzić codziennie do warzywniaka. Raz porządnie i już :) Truskawek sezonowych nigdy sobie nie odmówiłam, nawet nie próbowałam, hehe

      Usuń
  4. Moim zdaniem na pewno lepiej jeść owoce niż słodycze wiadomo wszystko z umiarem;]Bardzo fajny wpis, ale z ta porzeczką to się nie zgodzę http://www.ilewazy.pl/garsc-czarnych-porzeczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wiem, że tam taką kaloryczność pokazują, wczoraj też sprawdzałam :) Ale ja już kiedyś pisałam. Różnice w tabelach są i to czasem znaczne, ja trzymam się jednych: http://zdrowezywienie.w.interia.pl/tabelekaloryczne.htm i tu jest 80kcal. Czytałam też artykuły o czarnej porzeczce i raczej pisze się o jej dość wysokiej kaloryczności. Nie upieram się, że mam rację, po prostu moje źródło tak mówi, więc tak napisałam.

      Usuń
  5. uwielbiam owoce i nie wyobrażam sobie ich odmawiania

    http://sierotkamarysiawkuchni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak jak ja :) ja nie wiem czy był w moim życiu dzień bez owoców, przynajmniej ja nie pamiętam. Więc jak ktoś nie je, bo tuczy to jego sprawa. A znam takie osoby, co tak twierdzą i się bardzo ograniczają. Takie same przekłamania jak z ziemniakami.

      Usuń
  6. truskawki uważane są za owoce najmniej kaloryczne, które wspomagają odchudzanie i cudownie oczyszczają. Są to jedne z najlepszych owoców... owoce i warzywa- 5 RAZY DZIENNIE, więc nie ma co sie ograniczać,, bo kalorie, lepsze są takie kalorie niż te z tłuszczy i słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy których tłuszczy ;] Są tłuszcze, które wspomagają odchudzanie, ale tak poza tym słusznie prawisz! Liczenie kcal z owoców i ograniczanie się z nimi to głupota, nie demonizujmy! Ktoś powiedział "owoce mają cukier" i teraz wszyscy trząsą portami, taki durny trend się z tego zrobił.

      Poza tym sorry, ale jedząc same warzywa i owoce oczywiście, że się schudnie. Warzyw i owoców można jeść nadmiar i nie utuczą. Po prostu nie. Wręcz można schudnąć na tym za bardzo. Więc bzdury są w tym poście wypisane.

      Usuń
    2. Polecam wczytać się w pierwsze zdanie posta, jeśli taka potrzeba - przeczytać kilka razy, żeby zrozumieć treść: "Obalam kolejne mity, że owoce są tuczące". Drugie co, że owoce mają cukier, też kilka razy proponuję przeanalizować: "No jasne, że zawierają, przecież są słodkie. Tylko to nie jest ten sam cukier co w słodyczach, który dostarcza nam pustych kalorii, które do niczego nie są potrzebne." Czyli mit obaliłam, a ANONIM pisze, że bzdury w tym poście, więc nie kumam, ale może jestem za stara :D

      Usuń
    3. a co do truskawek, zjadam je kilogramami co sezon i wcale się nie patrzę na kalorie, po prostu potraktowałam tą informację jako ciekawostkę. A owoce i warzywa to podstawa mojej kuchni, co chyba widać w przepisach, nawet mięsożercy się dopominają, że już dość marchewki, dawaj mięcho! :D

      Usuń
  7. Kaloria kalorii nie równa, poza tym podążanie drogą kaloryczności do niczego nie prowadzi, liczenie kalorii to bzdura. Bardziej liczy się zawartość węglowodanów, cukrów, itd. Co do truskawek czy porzeczek - można je jeść bez umiaru, tak jak wszystkie "jagodowe" owoce, co z tego, że mają tyle kalorii (o mój boże! ;]), ale dla odchudzających się są idealne. Poza tym jak ktoś jest na zdrowej, zbilansowanej diecie, bez przetworzonej żywności, to może jeść wszystkie owoce bez ograniczeń i nie przytyje. Co za bzdury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak do czegoś prowadzi, do osiągnięcia celu i mi się to udało, a w ślad za mną już kilkunastu osobom o których wiem, którzy piszą do mnie maile pełne szczęścia, że spełniło się ich największe życiowe marzenie. To co tu robię ma sens, ale nie jest to metoda dla każdego. Na szczęście świat internetu jest szeroki, blogów kulinarnych i dietetycznych tysiące. Jak ktoś słusznie zauważył nikt na siłę tu nie trzyma, nikt nic nie narzuca i obecności nie sprawdza. Każdy ma prawo wyboru :)

      Usuń
    2. U mnie też liczenie kalorii świetnie się sprawdziło. Co do owoców to na banany i winogronka sobie nie pozwalam i skrupulatnie przeliczam jabłka i truskawki na kalorie, bo moim największym wrogiem jest podjadanie;] Poza tym dzięki tej dokładności już 7kg za mną:D Mam tylko pytanie co do pierwszej grupy. Jest Pani pewna, że mają tak mało kalorii? Wszystkie źródła, z których czerpię "kalorycznych" informacji mówią, że arbuz ma 36-38kcal/100g :/ Wydawało mi się, że to 'tylko woda', ale biorąc pod uwagę te dane i wagę tych owoców, zaczynam się niepokoić...

      Usuń
    3. To podjadanie najgorsze, jak liczyłam kalorie w głowie na oko, to efekty marne, a bo nie policzyłam tego ciasteczka małego, a 3 paluszki od dziecka, a coś tam. A jak dla ciekawości spisałam sobie przez 3 dni takie coś co sobie podjadam, tu kawałeczek, tam kawałeczek... to mi wyszło blisko 500kcal na takie śmieci, co mnie na tyle zszokowało, że zaczęłam się pilnować i wtedy efekty były widoczne od razu :)

      Z arbuzem pewna nie jestem, ja niczego pewna nie jestem :)Używam jednych tabel kalorycznych i nie zaglądam na inne, bo są różnice i bym tylko zwariowała od tej skrupulatności. W jednych coś ma więcej w innych to samo mniej, ale co innego więcej... Darowałam sobie sprawdzanie, obrałam jedne jako główne i tyle.

      http://zdrowezywienie.w.interia.pl/tabelekaloryczne.htm

      Usuń
    4. No to skoro liczenie kcal ma sens, to twierdzisz, że można jeść codziennie pierogi, cukier, ciasta i inne słodycze, byle by zmieścić się w dziennym bilansie kalorycznym?

      Usuń
    5. Ja też najpierw korzystałam z jednej tabeli, ale zszokowała mnie właśnie kaloryczność arbuza, więc zaczęłam szukać w innych.

      A jeśli chodzi o wypowiedź przedmówcy... to oczywiste, że nie zjadam jednego ciacha, porcji frytek, czy miski klusek z mięchem i śmietaną, na dzień i nic więcej, żeby się zmieścić w ilości kalorii. Dla mnie ważne jest zdrowe żywienie i dostarczanie wszystkich składników potrzebnych organizmowi. Oprócz tego liczę kalorie zjadanych produktów. Znam osoby które chcą przejść na dietę, więc kupują wafle ryżowe, lekkie pieczywa itd. po czym idą do domu i wciskają całe opakowanie na raz, bo "to przecież niskokaloryczne". Wydaje im się, że zjadły dużo mniej kalorii niż normalnie, stają na wadze i nagle wielkie zdziwienie. U mnie wygląda to tak, że jak rzetelnie się nie wezmę za liczenie kalorii, to na diecie jestem 3 dni, bo potem rozmywa mi się ta 'granica' (jeśli chodzi o ilość i jakość produktów) i wracam do punktu wyjścia. Teraz, kiedy dieta się ciągnie już przez dłuższy czas, przyzwyczaiłam się do wybierania zdrowszych i mniej kalorycznych produktów i mam nadzieję, że kiedy przestanę się odchudzać, to te zdrowe nawyki pozostaną:)

      Usuń
    6. Naprawdę z tymi tabelami to są różnice, teraz sprawdziłam w takich drukowanych w domu, w książeczce pt. Słownik kalorii i tam ma 23kcal/100g. A czarne porzeczki 65kcal/100g. Także idą tymi moimi tabelami to najesz się arbuza myśląc, że ma mniej, najesz się porzeczek wiedząc, że mają więcej i bilans wychodzi na zero :D

      Zgadzam się z rozmyciem granicy :) Wiem o czym mówisz :)

      Usuń
    7. Co do przedmówcy.
      Nigdzie tu nie twierdze, tego co piszesz, wręcz przeciwnie, ale nie będę się powtarzać.
      Odpowiedzią na to pytanie jest cały ten blog, w którym pokazywałam jakie błędy popełniałam przez całe życie. Nie znam się aż tak, ale z doświadczenia swojego powiem Ci, że jedząc codziennie paczkę delicji i markizy na wagę zapijając Spritem da się schudnąć. Tak właśnie schudłam na przełomie liceum/studia. Mloda i głupia byłam i cóż, to było zamiast obiadu i innych normalnych posiłków. Pięknie 10kg zeszło. Tylko kiedyś człowiek musi wrócić do normalnego żarcia typu kanapki i obiad, więc pięknie 20kg przybyło. To właśnie o to chodzi w tym podejściu do diety, które prezentuję, żeby liczyć z głową i zmienić styl żywienia, o czym było tu kilkanaście pewnie już postów.

      Pierogi? Jak chcesz na diecie jeść tradycyjne, podsmażone jeszcze na głębokim tłuszczu i najlepiej ze śmietaną, to ja nie wiem czy w limicie się zmieścisz, żeby jeszcze ciacho wciągnąć :D
      Ale ja na diecie pierogi jadłam, w ilości sporej, tylko w wersji dietetycznej, która też jest tu w przepisach. Jest nawet dokładnie pokazana różnica kaloryczna między tradycyjnymi a pełnowartościowymi pierogami. Cały post na temat pierogów na diecie, których nie odmawiałam sobie ani przez chwilę, bo je uwielbiam :)

      Usuń
    8. Z arbuzem uważałabym, ma bardzo wysoki IG bo aż 75... Melon zresztą też, bo 65. A to nie do końca dobrze. Nawet banan ma mniej, chociaż poniżej 55 nie schodzi. :)

      Pozdrawiam,
      Asia

      Usuń
  8. Jak tam, Magda? Jesteś odporna na takich anonimowych jak powyżej? :) Ja tam Ci dziękuję jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No myślałam, co by się z mostu rzucić, ale w drodze z pracy sobie przypomniałam, że jedyny most jaki mijam - rozebrali kilka miesięcy temu :)

      Usuń
  9. W zeszłym roku byłem na diecie,10kg zrzuciłem trzymając rygor, to była połowa drogi do sukcesu i pojawił się urlop. Ale pomyślałem, że się nie dam i diety nie odpuszcze. Trzymałem się, żadnych lodów, piwka, kolorowych drinków. Właściwie nic się nie zmieniło, jadłem małe porcje i dietę utrzymywałem. Jedyne czego sobie nie odmawiałem to tureckie świeze figi i winogrona. Kiśc za kiścią, a figi kilogramami codziennie kupiwałem. I po przyjeździe 2kg więcej na wadze. Więc coś na rzeczy jest, że z tymi owocami trzeba też uważać. Nie żałuję, że się najadłem tych fig, w końcu raz w roku, a może i w życiu więcej w Turcji nie będę. Ale potwierdzam, że od nadmiaru owoców (w moim przypadku spokojnie 2kg dziennie zjadałem) można przybrać na wadze. Słuszna uwaga: zdrowe, ale umiar i rozsądek. Pozdrawiam. Adam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj figi figi, wiem o czym mówisz! wciągające bardzo.

      Usuń
  10. Ja jestem na diecie 1200 kalorii. Owoce to dla mnie zastępstwo słodyczy - które kocham - a raczej kochałam - bo kiedyś spróbowałam jakiegoś ciastka i kompletnie mi nie smakowało hehe. Ale zgadzam się z przedmówcą - owoce jedzone kilogramami też potrafią nam się odłożyć ;) no i raczej nie powinno się ich jeść na kolację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też owoce mi zastępują słodycze, póki co mnie do słodyczy nie ciągnie, więc dzięki owocom normalnie da się żyć :)

      Usuń
  11. Bardzo spodobała mi się Twoja strona od dłuższego czasu :) muszę powiedzieć, że nie spotkałam drugiego takiego bloga. Super masz pomysły na 'lżejsze' potrawy.
    Myślę, że stosujemy takie same reguły żywieniowe :)
    Owoce dzielę podobnie na takie same grupy. Banana zjem od święta, ale jabłko codziennie :-) co do owoców suszonych to pozwalam sobie na nie, ale w ograniczonej ilości, aby nie przekraczały 100-150 kcal.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Magdo! Cudnie to Pani opisała...o owocach, tak apetycznie i z umiarem. I ten podział na grupy...w życiu bym na to nie wpadł. Wielkie dzięki. Czytam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  13. witam, te ostatnie owoce to nieszpułki, kiedyś po przyjeździe z Włoch zainterwsowal mnie odpowiednik polski tego słowa:-) rzeczywiście bardzo dobre i soczyste, tam rosną wszedzie.

    Super blog, śledze go już od dłuzszego czasu i wiele przepisów stosuje. Dieta póki słabo mi idzie, przy dwôjce malutkich dzieci trudno mi się wyrobic z przygotowywaniem tego co bym chciała, ale mam nadzieję, ze w końcu doczekam sie efektow. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej.Te ostatnie owoce nazywaja sie Nispero,mam je za oknem mojego domu,są doskonałe na zbicie kilogramów bowiem przyspieszają przemianę matmerii

    OdpowiedzUsuń
  15. Mimo iż lubię owoce w tym i jabłka zauważyłam przy okazji stosowania jakiejś diety gdzie jednym z posiłków było pół kilograma jabłek, że w pół godziny po ich zjedzeniu robię się tak głodna, że nie jestem w stanie wytrzymać do następnego planowanego posiłku. Tak więc jadam je rzadko...

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, a co Magdo sądzisz o owocach na kolację? Ostatni posiłek jadłam o 17:00-był to makaron ze szpinakiem i serem mozarella a teraz o 20:00 mam ochotę na mandarynki. Czy zamiast kolacji mogę zjeść tyle mandarynek na ok 250kcal?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciwników wielu, a ja tak właśnie kończę dzień, więc przeciwniczką nie jestem. Jak się lubi, to się je, lepsze owoce niż paczka chipsów do wieczornego seansu przed tv.

      Usuń
  17. Z tego co mi wiadomo banany może i są kaloryczne, ale zawierają też dużo potasu, który jest niezbędny gdy codziennie ćwiczymy. Natomiast co do cytrusów to w pełni się zgadzam

    OdpowiedzUsuń
  18. Pani Magdo a czy np. można potraktoać owoce jako osobny posiłek np. podwieczorek i zjeść np 3 jabłka ? I czy jedzenie owoców miedzy posiłkami to jakiś grzech ? pozdrawiam i podziwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, sama tak często robię. A między posiłkami raczej nie podjadam nic.

      Usuń
  19. Właśnie się zastanawiam czy zjeść na kolację owoce:) Bo mówiąc szczerze wieczorem najbardziej mam na nie ochotę. Jedząc na kolację pokrojoną pomarańczę z jabłkiem i jogurtem naturalnym , wyrządzę swojej figurze szkodę ? :) Staram się schudnąć jakieś 5 kg i nie przekraczam 1300 kalorii więc, nie wiem czy jedzenie takiej kolacji nie będzie przeszkodą. Proszę o radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jadłam i jak Ci się chce, to jedz :)

      Usuń
  20. Niby mówią że nie powinno sie jesc słodyczy na noc ale znam takich co jedzą i jakoś im nie zaszkodziły np mój mąż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez jem owoce na noc i tez mi nie szkodzą, ani w diecie, ani teraz przy utrzymywaniu wagi. Najczęściej zamiast kolacji jem 1-2 jabłka.

      Usuń
  21. Przepraszam miało być owoców nie słodyczy

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja polecam koktajle owocowe na bazie mleka (oczywiście najlepiej w sezonie chociaż mrożone też mogą być).Mogą być truskawki,maliny ale i inne owoce nawet pół banana do zagęszczenia.Ja w zeszły roku takim koktajle zastępowałam któryś z posiłków (nie obiad ale np drugie śniadanie) i dało rezultaty :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam :) zastanawiam się nad tym czy jogurty owocowe bardzo tuczą i czy można od nich bardzo przytyć bo również jestem na diecie i słodycze zastępuje sobie jogurtami a z innych forum wynika ze nie powinno się ich jadac:) i nie wiem już sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam często małe jogurty owocowe "light", piłam maślankę jagodową lub truskawkową i chudłam. Traktowałam to jako przekąskę pomiędzy pierwszym, a drugim śniadaniem w pracy lub wieczorem gdy coś mi się chciało.

      Usuń
    2. Już gdzieś pisałam, chyba we wpisie o nabiale... Całą dietę jadłam codziennie 250g owocowej Jogobelli, najczęściej pieczone jabłko z cynamonem. Codziennie, bez wyjątku. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że nie tuczą, bo jakoś 20kg w 4,5 miesiąca schudłam. Ale jeśli bym jadła je nie zamiast posiłku (np na 2 śniadanie jadłam) tylko zjadła bułkę, a na deserek zjadła 500g jogurtu, to pewnie wyników bym nie miała. Moim zdaniem - jak lubisz, to jedz, ale wliczaj do bilansu i traktuj jako posiłek, chyba, że mała ilość to dodatek do posiłku. Ja byłam "uzależniona" od jogurtów owocowych i nie umiałam bez nich żyć, to była taka moja zachcianka i fanaberia podczas karmienia piersią. Potem mi przeszło i teraz bardzo rzadko jem, ale tylko dlatego, że mi się przejadły.

      Usuń
  24. W nadmiarze napewno zaszkodzą bo nie czarujmy się są słodkie. Natomiast jeśli zjesz trochę np jak proponuje pani Magda do naleśnika to ci nie zaszkodzą.Dziś słuchałam rozowy z dietetykiem i sama pani powiedziała że czasem lepiej zjeść np kawałek normalnej czekolady niż kombinować z light czy choćby z jogurtem. ale jak mówie w małej ilości ci nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Cukier w owocach to dovy cukier ? Kto to pisal ?! Fruktoza zawarta w owocach to najgorszy cukier jaki jest !

    OdpowiedzUsuń
  26. Siedzę przeszło 8 godzin w pracy i czasem nie ma chwili, żeby zjeść coś konkretnego. Zatem teraz, w sezonie owocowym, o 10.00 zjadam gruszkę, o 13.00 banana a o 15.30 grapefruita. Do picia woda albo zielona herbata. I głodu nie czuję ani-ani! Po powrocie do domu zjadam normalną obiado-kolację (jednodaniową). Rano śniadanie obowiązkowo. I po 2 tygodniach 4 kg do tyłu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Znam osobę, która postanowiła się odchudzać i ograniczyła tłuszcze zwierzęce i zwykłe słodycze, za to je przynajmniej 6 jabłek dziennie (no bo przecież nie tuczą). Efekt: 3 kilo w ciągu 2 miesięcy, ale przytycia .... na owoce naprawdę trzeba uważać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie za bardzo rozumiem, jabłko 52 kcal/ 100g, gruszki (te mniej słodkie) 54 kcal/100g, a mówi się, że na gruszki trzeba mocniej uważać na diecie niż na jabłka... tylko niebardzo wiem czemu skoro mają tyle samo kcal...

    OdpowiedzUsuń
  29. To znaczy ze mam nie jeść owoców czy co o nie rozumiem ?

    www.kaminskadorota.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdzie nie jest napisane żeby nie jeść owoców... tylko jak człowiek na diecie to trzeba pamiętać,ze one też oprócz witamin mają kcal... wszystko z głową,a owoce trzeba jeść, bo zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jabłka są według mnie są esencją diety, jadam je codziennie tak jak wielu z nas wpajano mi od dzieciństwa że owoc ten w sobie ma pełno witamin i minerałów. I dobrze, wyrabianie zdrowych nawyków u dzieci procentuje w przyszłości. Często oprócz jabłek kupuje swoim najmłodszym również sok jabłkowy (np. z Gomaru), a podaję go głównie do posiłku, kiedy wraz z pokarmem najlepiej jest wchłaniany do naszego organizmu. Także smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Spytalam sie mojej pani doktor co jesc aby schudnac. Nie ukrywam że lubie jesc słodycze, i dzien bez nich byl dla mnie straconym. Dlatego polecono mi abym poczytała o indeksie glikemicznym i tak zrobiam. Jednak na tym zródle z ktorego korzystałam znajduja sie informacje dotyczace tego że suszone morele mozna jesc bez problemu. Co mam robic? Jesc je czy nie? Prosze o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedz jak lubisz tylko z umiarem.

      Usuń
  33. Dużo osób nie lubi grejpfrutów z powodu ich gorzkiego smaku. Na początku też za nimi nie przepadalam. Ale maja mało kcal wiec warto jej jesc. Pewnego razu napotkalam strone na ktorej było napisane ze gorzki smak grejpfrutów spowodowany jest ich skurką. Od tamtego czasu jem jedynie ich miąższ. Mam jednak wątpliwości, czy jedząc w taki sposob grejpfruty nie trace jakiś cennych składników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy skórki nie jadłam, mama mnie tak nauczyła i liczę na to, że nic nie straciłam :)

      Usuń
  34. Fajne podsumowanie :). Warzywa i owoce powinny nam towarzyszyć na co dzień, ale powinniśmy też zwrócić uwagę na to skąd pochodzą. Dzisiaj rządzi pieniądz i niestety najczęściej mamy doczynienia z produktami wręcz nasączonymi hemikaliami :(

    OdpowiedzUsuń
  35. co jeść i ile żeby schudnąć? ja jem prawie same pomarańcze i mandarynki czasem bułkę z pestkami dyni lub kajzerkę oczywiście suche bez obkładu do tego wodę z cytryną kawa bezkofeinowa rzadko jakąś zupę i nie chudnę nic.Może jakiś pomysł na dietę dla mnie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten blog to ogólny pomysł na dietę, cudów nie będzie, trzeba zmienić nawyki. A jadłospis, który przedstawiłaś raczej mówi sam za siebie, że tak się nie schudnie.

      Usuń
  36. świetny pomysł na zdrową i pyszną przekąskę owocową: http://www.jestemfit.pl/artykuly/dieta/sa%C5%82atka-owocowa-niezast%C4%85piona-porcja-zdrowia-i-energii-w-ma%C5%82ej-salaterce Sałatkę robi się banalnie prosto, a owoce smakują lepiej zestawione ze sobą niż pojedynczo. ja takie rzeczy uwielbiam, zwłaszcza latem. :)

    OdpowiedzUsuń