logo

logo

sobota, 12 listopada 2011

Kiełki, witaminowa bomba zdrowia



Kiełki, to moje kolejne odkrycie. Nigdy wcześniej ich nie używałam i nie chciałam nawet o nich słyszeć, wyglądały jakoś dziwnie, takie z ogonkiem-korzonkiem, źle mi się kojarzyły. Ale kupiłam raz, bo się naczytałam jakie to zdrowe (bogactwo witamin, białka, kwasów tłuszczowych omega-3 i błonnika) i smaczne. Przekonałam się, że to prawda i zawitały na stałe w kuchni. Z tym, że przestałam je kupować, bo przede wszystkim nie wszędzie można je dostać i czasem to wyprawa do dalekiego sklepu. A w marketach – trzeba mieć szczęście, żeby były świeże, nie są za bardzo popularne, więc leżą, a potem w domu szybko się psują, bo swoje już odleżały na półce. Dlatego poczytałam, zainteresowałam się tematem uprawy w domu i dowiedziałam się, że jest to banalnie proste (nie wspominając o niskich kosztach), zatem robię je sama.

Najczęściej robię kiełki fasolki mung, kiełki soczewicy i kiełki cieciorki. Nasionka kupuję w Almie, jest tam taka specjalna półka z różnymi paczkami roślin strączkowych, od koloru do wyboru. Paczuszka ma 500g suchych nasion, ja do jednego takiego słoiczka zużywam 10g i wychodzi mi z nich cały słoik, jak na zdjęciu.

Kiełki fasolki mung



Kiełki są dobre po 5-6 dniach od wstawienia. Pierwszego dnia zalewamy nasiona wodą i odstawiamy na co najmniej 12 godzin, słoik (półlitrowy) przykrywamy gazą, żeby był dostęp powietrza. Drugiego dnia wodę odlewamy, a słoik stawiamy w zacienione miejsce, na słońcu raczej nie powinien stać. W kolejnych dniach nawadnianie, czyli 1-2 razy dziennie wlewamy do słoika lekko ciepłą wodę, potrząsamy nim, żeby kiełki się rozluźniły i wodę wylewamy. Jak już będą gotowe, to wstawiamy je do lodówki, żeby dalej się nie rozwijały. Świeżość w lodówce zachowują ok. 2-3 dni. Cała filozofia, czyli nic trudnego.







Kiełki soczewicy



Kiełkownica - dobra rzecz, dla tych, którzy często kiełki robią. Super sprawa!


Ma 3 poziomy, więc można wysiewać kilka rodzajów, naprzemiennie co kilka dni, żeby zawsze były świeże pod ręką.

Zasady uprawy: 2 razy dziennie wlewamy ok. pół litra wody do górnego zbiornika. Woda ładnie przelatuje przed trzy poziomy, po czym z dolnego pojemnika wylewamy nadmiar wody. Cała filozofia uprawy kiełków w kiełkownicy.




Poniżej będę wklejać na bieżąco wszystko to, co mi się udało samodzielnie wykiełkować.



Kiełki fasolki mung



Kiełki brązowej soczewicy



Kiełki brokuła
 


Kiełki rzodkiewki



Kiełki lucerny


Kiełki pszenicy


Kiełki czerwonej kapusty



Kiełki kozieradki


Kiełki gorczycy


Kiełki czerwonego buraka


Kiełki szczypiorku



UWAGA! W komentarzach pojawiają się bardzo cenne rady, na podstawie doświadczeń i wiedzy innych. Koniecznie czytajcie, to wiele pomoże każdemu!


73 komentarze:

  1. Jakiej pojemności słoików używasz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł. Ja zawsze miałam problemy z gnijąca watą lub gazą co mnie skutecznie zniechęcało do domowych upraw. Jeśli tym razem się uda będę całować Cie po rączkach ;)
    J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hodowla kielkow wystartowala... z jakims polrocznym opoznieniem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam w domu cieciorkę - już nastawiam na kiełki. Zobaczymy co dalej.
    Na stronke będe zerkac od czasu do czasu - pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja proszę o relację jak się zrobiły kiełki, kiedyś zrobiłam kilka sztuk dosłownie, bo w jakiejś mieszance miałam ziarenka cieciorki, więc wygrzebałam je i zrobiłam na próbę, ale po 3szt, to nawet smaku nie poczułam. Zastanawiam się czy z cieciorki smaczne wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okazuje się, że to nie ziarenka cieciorki miałam a chyba soczewicy. Takie jak na trzecim obrazku.
    Zjadłam już - były b.dobre - nawet same, bez kanapki czy sałatki.

    OdpowiedzUsuń
  7. No super byłam zachwycona poszłam na plac,kupiłam paczkę (fasolki mung 2,70 za op.to tak ok.na 4 razy,soczewica zielona na 8zł za 1 kg!!! tylko nie wiedziałam kiedy jeść,po 6 dniach schowałam do lodówki,żeby nie rosły,mam problem z końcówkami,czy je usuwać?Bo jak kupowałam od przypadku w marketach to są jakby oczyszczone,je się z tymi nasionami czy bez?Sama trawka?Zaczynam dopiero i chciałabym to praktykować,jestem po pierwszej hodowli urosło ogromnie dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja końcówek nie oczyszczam, jem z tymi skorupkami, nie przeszkadzają mi. Jedynie w fasolce mung na koniec jak już są gotowe w misce je zalewam wodą, trochę nimi mieszam i wtedy te skorupki odpadają i wypływają na wierzch, łatwo można je zebrać. Co zbiorę, to wyrzucam, resztę jem. A czasami w ogóle nie wypłukuje i jem wszystkie. Z ilością to trzeba wyczuć, ja za pierwszym razem z dnia na dzień rozdzielałam to na kolejne i kolejne słoiki, bo mi tak rosły. Teraz wiem, że na litrowy słoik ziarenek sypię na dno tak ok. 2 warstwy (1cm) i z tego mam potem cały słoik kiełków.

      Usuń
    2. Wiedz że spożywając nasiona dostarczasz węglowodany które należy uwzględnić w diecie.

      Usuń
  8. Pani Magdo moje kiełki rosna juz 6dni, jakies 10% ma tylko ogonki. Nie pamiętam jakie kiełki wsypałam do słoika, ale niepokoi mnie ich nieprzyjemny zapach przypomnający zapsute mięso. Nie jest jakis bardzo intensywny, ale jednak. Dzis rano podczas nawadniania przelałm do innego słoika. Byc może,ze to stare ziarna bo kupiłam je ponad rok temu tylko czy suche ziarna sie psuja? A moze kiełki mają taki dziwny zapach?
    Dziekuje za info o talerzach :) moaj ciekawośc została zaspokojona :) Pozdrawaim, Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wyrzucenia. Kiełki mają mieć zapach świeżynek, zieleniny, trawy, nie wiem do czego to porównać, ale to ma być zapach. Ogonki, czyli kiełki już powinny być góra na drugi dzień, więc tu na pewno coś było nie tak. Może faktycznie były stare, nie miały mocy kiełkowania, więc od wody zwyczajnie się zepsuły i spleśniały, pewnie dostały jakiegoś grzyba od wilgoci.

      Usuń
    2. A czy kiełki same w sobie mogą mieć męczący zapach? Ostatnio w trzypoziomowej kiełkownicy próbowałem wychodować koniczyne i lucernę. Gdy podnosiło się szalki zapach był niezbyt przyjemny - ciężko określić jaki, nie była to ani zgnilizna ani pleśń. Smak był naprawdę przyjemny.
      Tak samo fasola - nie dało się znieść jej zapachu w domu! Chociaż z tą nie wiem czy czasem nie jest coś nie tak - już 3 dni a kiełków nie widać....

      Usuń
    3. Oj mogą czasem tak dawać, że nie idzie tego zjeść. I powiem Ci, że wszelkie grube fasole czy zielony groszek - no nie idą mi w warunkach domowych, to przestałam robić. Małe ziarenka kiełkują i jest ok, ale duże zanim się przebiją, to już pośmierdują :) I tu moja teoria widzę się sprawdza, bo też o tym piszesz, czyli to nie kwestia mikroklimatu mojego mieszkania :)

      Usuń
    4. oj dają. wymyłem wszystkie nasiona i szalkę. przestawiłem w bardziej cieniste miejsce. jest trochę lepiej. ale i tak mnie niepokoi, że jeszcze nie wykiełkowały. Tak samo kolendra, ale ta podobno dłużej kiełkuje.
      Za to rzodkiewka idzie w górę:) A dodatkowo już się pojawiają kiełki koniczyny, które "kiełkuje" w tzw "wanience".

      Usuń
  9. OOO szkoda, do trzech razy sztuka. W takim razie udam sie po pracy do Almy

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś to kiełkowanie idzie mi jak po gruzie. Wygląda na to,że druga próba nie udana. Miałam kiełki rzezuchy, namoczyłam je na noc, opłukałam co łatwe nie było bo to bardzo drobniutkie ziarenka, które odcedziłam na gazie. Przykleiły sie do gazy :( myslałm,ze za sprawa grawitacji przez noc "spadną" na dno słoika, ale zadomowiły sie na dobre na tej gazie, wiec teraz gaza lezy an talerzyku,żeby można było podlać.
    Ponoc nie ma głupich pytań :) Jak odlac wodę ze słoika w przypadku drobniutkich ziarenek? Rozumie, ze należy całośc wody odlać. Jeszcze jedno, moze te drobne ziarenka nalezy krócej moczyc niż przez noc, bo zrobił sie taki prawie kleik jak w przypadku siemienia lnianego. Nie tracę nadzieji moze w końcu sie uda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie przeczytała,ze nasiona rzezuchy wydzielają duzo oleju i nalezy ja siać na ligninie, czyli jak tardycyjna rzezuche. Czyli przekombinowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeżuchę to ja tylko na wacie robiłam, nie próbowałam w kiełkownicy i widzę, że nie spróbuję :)

      Usuń
    2. Gorczyca ma tak samo - też wydziela sporo śluzu. Ale jest na to rada - częściej i dokładniej przepłukiwać, żeby w tym śluzie się nie kisiły. I też się da ;)
      Na takie śluzowate kiełki lepiej się zaopatrzyć w tzw. kiełkownicę wanienkową - płaskie, prostokątne naczynko z siteczkiem na górze. W LeroyMerlin czy innych tego typu sklepach takie są dołączane do kiełków lucerny - można kupić kilka i mieć też na inne kiełki. Ja nie narzekam ;) Wtedy roślinka leży sobie spokojnie, ma wodę pod sitkiem, a sama jest na plastikowej kratce i śluz jej już nie przeszkadza.Tylko czasem mam problem z wydłubywaniem korzonków z tej plastikowej kratki, jak urosną mi za grube.
      Nasiona w ogóle dzielą się na takie, które można hodować bez problemu w słoiku albo kiełkownicy poziomowej, i na takie, które wolą właśnie siteczka (alternatywnie ludzie hodują takie śluzujące nasiona w materiałowych woreczkach - też można poszukać opisu takiego rodzaju hodowli, chociaż ja sama nie próbowałam).

      Usuń
  12. nie znalazłam w almie kiełek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Almie jest takie stoisko z suchymi fasolami, u mnie jest osobno wystawione, nie na regałach a na ściance bocznej. To jest stoisko firmy Florpak i tam jest fasolka mung i soczewica po 500g, ok. 5-6zł paczka. To się opłaca, bo gdzie indziej mała porcyjka mung kosztuje 2zł i ma chyba z 10g, nie więcej.

      Drugie moje źródło zaopatrzenia to OBI. Na stoisku z nasionami są specjalne nasiona do kiełków i jest też kiełkownica, którą właśnie w poście dodałam, w niej wszystko wychodzi :) W OBI jest duży wybór nasion, myślę, że z 15 rodzajów kiełków, o niektórych nawet nie słyszałam i każda mała paczuszka 2zł, można popróbować różnych.

      Usuń
  13. Myślę,ze w każdej Almie jest identyczny asortyment. Jasne,że trafiłam na półkę z fasolami i tam przekałdałam wszystkie woreczki szukając na opakowaniu napisu KIEŁKI, bo tak było na wcześniej kupionych. Woreczek z zielonymi kuleczkami kilka razy trzyamałam w reku i myslam,ze dośc podobne do Twoich, ale to przeciez nie ma info,że to kiełki. Kiedys czytałam,ze nie z akzdych ansion wyrosną kielki, gdyz ziarna zabezpieczane sa jakąs substancjia i do hodowli kiełek nalezy kupowac takie, gdzie jest wyrażne info,ze to kiełki.Jak widac nie zawsze. Dzisija odwiedze castoramę, tam tez sa. Dziękuję za podpowiedź. Moze w końcu kiedys sie uda. Teraz az tak bardzo nie sa potrzebne, ale zima kiedy nie ma zdrowych warzyw bez chemii, na pewno będą niezastapione. Mam nadziję,ze do tego czasu cos mi wyrośnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na tej paczce z fasolką mung jest z tylu przepis na kiełki i jest napisane jak je uprawiać, z przodu nic nie jest napisane, bo ona tez się nadaje do gotowania. I to prawda, że nie z każdych wyrosną. Widziałam ostatnio specjalną soję na kiełki, z bliska widać, że ta otulina ziarna jest nacięta, wtedy wykiełkują szybko. Siostra próbowała z normalnych ziaren soi, to się zepsuła szybciej niż kiełki przebiły skórkę. Ja też kupiłam kiedyś pierwszą z brzegu rzodkiewkę i spleśniała. A zimą kiełki gorzej rosną, trzeba w ciepłym postawić, u mnie w kuchni im za zimno, bo np w nocy tam nie grzejemy i taka temperatura 17-18st nie sprzyja i nie kiełkują tylko się psują. Łazienka jest dobrym miejscem zimą, tylko jak ciemna bez okna to kiełki mają inne kolory, ale smak w porządku.

      Usuń
    2. Kiełki hodowane bez światła wystarczy potem wystawić na oświetlony parapet na kilka-kilkanaście minut, żeby im się odpowiednie procesy chemiczne rozpoczęły (chlorofil, te sprawy ;) ). Moja rzodkiewka jest się w stanie zazielenić wręcz na moich oczach w czasie takiego naświetlenia. A gdzieś wręcz czytałam, jak zaczynałam się interesować kiełkami, że to właśnie zdrowo hodować kiełki zupełnie bez światła, a wystawić na słońce właśnie dopiero na jakieś 15 minut przed zjedzeniem :)

      Usuń
  14. Taka porada dla hodujących na poziomowej kiełkownicy - dobrze na samej górze hodować rzodkiewkę. Ponoć ma w ziarnach takie coś, że zapobiega pleśnieniu. Wtedy woda, przepłukując kolejne warstwy innych rodzajów kiełków, roznosi tę pożyteczną substancję dalej. Ewentualnie na szalkę innych ziaren dodać małą porcję ziaren rzodkiewki, żeby nie pleśniała całość.

    I jeszcze jedna uwaga - mnie w kiełkownicy zupełnie nie wychodzą kiełki w czasie letnich, upalnych dni. Po prostu jest im za ciepło, parują, a w zamkniętej kiełkownicy nie mają przewiewu i często gniją albo pleśnieją. A jak już spleśnieje nam coś w słoiku albo kiełownicy - kolejna dobra rada - warto takie naczynie porządnie wyszorować a potem wymoczyć w wodzie z octem. Inaczej pleśń może am atakować kolejne hodowle.

    Co do dostępności kiełków - dobrze sobie poszukać małych paczuszek kiełków właśnie w sklepach typu LeroyMerlin, Castorama, czy nawet w lepiej zaopatrzonych kwiaciarniach. Nie każdy gatunek każdemu smakuje, a dwa złote na degustację można chyba poświecić. Ja na przykład nie tknę lucerny, za to mogę jeść bez przerwy koniczynę.A niby takie podobne ;) A jak już się rozsmakuje w jakimś gatunku, to w sklepach internetowych z kiełkami można kupić nawet kilkukilogramowe paczki ziaren i opłaca się to niesamowicie, nawet wliczając koszty przesyłki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Academique! To są bardzo cenne rady dla nas początkujących. Ja dopiero eksperymentuję z tymi małymi paczkami po 2zł i od razu mówię o porażkach: kiełki buraka i kiełki zielonego groszku. Gniją zanim wykiełkują. Muszę nad tym popracować. A jeśli jakieś rady w tym temacie, to czekam :) Koniczyny nie widziałam, muszę poszukać. W Obi i Castoramie nie było, bo przepatrzyłam wszystko co było na półkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dziękuję w tak obfite w wiedzę wypowiedzi i za tworzenie jakby wspólnego wpisu o kiełkach :)

      Usuń
    2. Dla mnie to sama przyjemność podzielić się swoimi doświadczeniami w hodowli, zwłaszcza że ostatnio sporo pasożytuję na przepisach z tego bloga, wyżywając się w zaciszu własnej kuchni ;) Chociaż tak mogę się odwdzięczyć za ogrom pracy, jaki Autorka włożyła w tworzenie tego miejsca :)

      A co do kiełków - czasem winne nie są określone gatunki kiełków, a określone firmy, czy nawet sposób ich przechowywania w sklepie. Mnie na przykład zupełnie nie wychodzą kiełki pora ze sklepów ogrodniczych. Tydzień leżenia i żadnych efektów, oprócz smrodku.

      Polecam potestować kiełki ze sklepów internetowych (nie chcę wymieniać konkretnych sklepów, żeby nie było że robię reklamę). Tam wybór jest przeogromny (koniczyna właśnie, roszponka, kozieradka, brokuły, kapusta, jarmuż, pyszna marchewka - że wymienię tylko te, które sama już wysiewałam), w przeciwieństwie do tych marnych półeczek w sklepach, gdzie leży głównie gorczyca, rzodkiewka i dziwne mieszanki. Tu też uwaga - z takimi mieszankami kiełków na ostro czy na patelnię trzeba uważać - różne kiełki, wymagające różnych warunków, są przez nas wrzucane na jedną szalkę, a potem gorczyca się ślimaczy, mniej delikatne roślinki szybko od tego gniją, wszystkie mają różne tempo wzrostu i wychodzi takie małe piekiełko, zamiast smacznej porcji kiełków. Lepiej każdy gatunek traktować indywidualnie i dopasować do niego styl hodowania ;)

      Tak samo wymagający jest słonecznik, chociaż smakuje nieziemsko (niestety próbowałam tylko w barach sałatkowych, bo moje hodowle padały) - nie toleruje właśnie upałów ani nadmiernej wilgoci, trzeba mu pomagać i wyłuskiwać z takich typowych słonecznikowych błonek, bo one lubią gnić pierwsze, pociągając na dno całą uprawę... A jak się je źle usunie, to można uszkodzić ziarno i nic z niego już nie będzie. No i w paczuszkach sklepowych jest tylko po kilka ziarenek, z których większość nie wschodzi. A żal mi kupić większą porcję przez internet, skoro mam się bawić potem w ich łuskanie...

      Poza tym są kiełki lubiące właśnie wilgotne zamykane kiełkownice, a są kiełki, które lubią rosnąć przede wszystkim na sitku i nawet cieniutka warstewka stojącej wody, bez dostępu świeżego powietrza, będzie dla nich nie do zaakceptowania - chyba burak właśnie tak ma. Niektóre sklepy internetowe z kiełkami zawsze wyszczególniają, jaki typ hodowli należy przy danym gatunku zastosować. Najczęściej dobrze wychodzę na stosowaniu się do takich sugestii ;)

      Usuń
    3. A ja bylabym wdzieczna za podanie linka do sklepu internetowego, w ktorym kupujesz juz sprawdzone przez Ciebie nasionka. Z gory dziekuje za odpowiedz :)

      Usuń
    4. Ja jeszcze ze sklepów internetowych nie korzystałam, ale dobrze wiedzieć gdzie skorzystam w przyszłości może niedalekiej nawet. Póki co nakupiłam różności w miejscowych marketach i próbuję.

      Co do mieszanek, to właśnie miałam o tym wspomnieć, że one nie wychodzą. Zawsze mi gniją i już sobie darowałam mieszanki, sama sobie mieszam z trzech pięter upraw :D I też właśnie pomyślałam, że każde potrzebują czegoś innego i stąd problem. Zresztą gołym okiem było widać, że z trzech ziarenek, rzodkiewka, brokuł, gorczyca, właśnie ta gorczyca (o czym pisałaś wcześniej) zrobiła się śmierdzącą kleistą mazią.

      Kiełki buraka jeszcze mam, spróbuję teraz jak się ochłodziło, część przy zamkniętej, część przy otwartej kiełkownicy. Może coś z tego będzie.

      Co do firm, to najwięcej mam z firmy Plantico. Do tej pory byłam zadowolona, raczej nasionka "sprawne". Ale nie podoba mi się jedna rzecz, że np. na takim zielonym groszku nic nie jest napisane jak z nim postępować, tylko jest napisane: łatwo zrobisz w kiełkownicy Plantico. No a ja mam akurat inną :D Pewnie dlatego nie wyszło, hehe, no masz Ci los :D Po prostu brakuje czasem instrukcji, czy podlewać raz czy dwa razy, to powinno być napisane moim zdaniem.

      Usuń
  16. Ja kupuję na kielki.net - nasionka wschodzą bez problemu, wybór duży, porcje różne, zależnie od potrzeb. Czasem mają też ciekawe promocje. I dają zniżki na kolejny zakup ;)
    Z tym, że kupuję te ich własne nasiona, pakowane w takie zwykłe strunowe woreczki, a nie w "markowych" paczuszkach, które też mają w swojej ofercie. Co do jakości nasionek - nie wiem, czy to akurat wina konkretnych nasionek i jakiegoś ich zanieczyszczenia, czy mojego sposobu hodowania, ale zdarza mi się w porcji kiełków koniczyny znajdować jakieś małe, czarne nasionka, które nie kiełkują, a momentalnie, praktycznie na drugi dzień obrastają sobie pleśnią. I wtedy wywalam całą uprawę, bo nie chcę ryzykować, że mi się pleśń rozprzestrzeni. Ale inne rodzaje - różne sałaty, marchewka, kapusta, facelia, rzodkiewka, czarna rzodkiew, kozieradka, etc. rosną bez problemu, jeśli stosuję się do sklepowych porad co do sposobu wysiewania (sklep ma też bloga o kiełkach, który jest ciekawym źródłem informacji). I zdecydowana większość nasionek ładnie wschodzi (z czym różnie bywa w tych marketowych).
    Ja właściwie to głównie rzodkiewkę i fasolę mung kupuję w dużych porcjach, i narzekać na nie nie mogę, a przy okazji zawsze dorzucam do zamówienia na spróbowanie jakieś małe opakowanko czegoś nietypowego, więc troszkę doświadczeń już mi się uzbierało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, miało pójść jako odpowiedź do Anonimowego powyżej, ale mi nie wyszło :(

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję, za tak wyczerpującą odpowiedź! Pozdrawiam Kasia ;)

      Usuń
    3. Naprawdę fajny post się tu robi, wszystkie sugestie i doświadczenia zebrane w całość :)

      Usuń
  17. Kiełki fasoli mung z firmy Florpak znalazłam w carrefurze, znacznie tańsze niż w Almie i rosna jak szalone :) Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię mung :) Jedne z ważniejszych u mnie. A Carrefura nie ma u mnie, więc zostanę przy Almie.

      Usuń
  18. W kiełkownicy mi pleśnieją, jeszcze się nie zdarzyło by mi nic nie spleśniało..ostatnio wpadłam na pomysł by posadzić w ziemi, ktoś próbował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem aż taką znawczynią, ale kiełki to to co będzie w ziemi, myślę, że po wyciągnięciu z ziemi chyba to się nie nadaje do zjedzenia? Ale słyszałam też o sposobie na ligninie lub gazie wielokrotnie złożonej, wtedy można je z tej gazy wyciągnąć. Ale osobiście sprawdza mi się idealnie i słoik i kiełkownica, więc tego nie próbowałam.

      Usuń
  19. Zjadłabym tylko część nadziemną wówczas..tak czy siak spróbuję bo to prawdziwa bomba witaminowa i co najważniejsze bez chemii..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to próbuj, może ta gaza będzie dobra, wtedy też korzonki będą do zjedzenia.

      Usuń
  20. Te kiełki to czad tez chcę cos wyhodować...tylko gdzieby tu je znależć Almy nie mam w moim miasteczku hmm??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obi, Castorama, na nasionach. Nawet ta kiełkownica tam jest. a jak nie to allegro :) Masz dostawców, którzy oferują małe paczki po 2zł, kup na początek kilka rodzajów, żeby się dowiedzieć co lubisz. Każde kiełki inne.

      Usuń
  21. mam pytanie po czym poznać, że na kiełkach zrobiła się pleśń? choduję kiełki od dłuższego czasu i nigdy nie miałam, aż tyle białych włókienek, pojawiają się tylko na korzonku, ale nie wszędzie, czy to może być pleśń? jest całkowicie białe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi kilka razy jakieś spleśniały to było czuć zgniliznę. Często są takie gatunki kiełków, które mają taki puszek, który nie jest pleśnią. Zobacz na górze zdjęcia gorczycy czy też czerwonej kapusty, one mają taki puszek, który jest naturalny i nie jest pleśnią.

      Usuń
  22. Że też tak późno zajrzałam do tego wątku :-/
    Ale kiełkownica już zamówiona i będę eksperymentować :-)
    Świetny temat i porady! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żebyś się nie zraziła proponuję rób te kiełki, które są na górze przeze mnie przetestowane :)Masz spory wybór jak na początek.

      Usuń
    2. Magda, jestem już po trzech żniwach - kiełki z rzodkiewki są super. Teraz dorwałam jakąś mieszankę kiełków azjatyckich - fasolka mung, adzuki i ciecierzyca - już rosną. Kupiłam kiełkownicę wanienkową :)

      Usuń
  23. mam trochę śmieszne pytanko..otóż jak i z czym można te kiełki podawać,aby można je zjeść..gdyż moja córka niechętnie je konsumuje,a spróbowałam je dodać do surówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi najlepiej smakują we wszelkich serkach białych, z wiejskim najlepsze.

      Usuń
  24. Witam. Jestem zupelnym laikiem w sprawie kielkow. Piszecie o nasionach, ale jakich nasionach? Taka fasola na przyklad, z ktorej gotuje zupe nada sie na kielki? Czy to musza byc specjalne nasiona do kielkowania? Wiem ze pytanie dla was wydaje sie niezbyt madre, ale ja sie na tym kompletnie nie znam. W moim kraju paczka nasion to nawet 30 zlotych (taka mala paczuszka do wysiania na rabatke) wiec nie wiem czy to ma byc taka czy inna. Calkiem zakrecona jestem. POmozcie prosze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już pomagam :) Zwykłe nasiona się nie nadają, to muszą być specjalne na kiełki. Nie wiem o jakim kraju piszesz, ale np. w Polsce w takich najbardziej popularnych sklepach to znajdziesz w Obi, Castoramie, Almie i mnóstwo na Allegro. Są też w sklepach ogrodniczych, ale nie w każdym, dlatego podaję te trzy, a resztę trzeba szukać. Na opakowaniu powinno być napisane nasiona na kiełki. One są specjalnie przygotowane, np ziarna soi jak wrzucisz do słoika, to zanim kiełki się przebiją, to soja zgnije, ale już te specjalne na kiełki widziałam, że mają ponacinaną skórkę, więc kiełkują szybciej, bo nie mają przeszkody.

      Usuń
  25. Dziekuje. Musze poszukac w takim razie miejsca gdzie moga zaopatrzyc sie nasiona na kielki. Nie interesowalam sie do tej pory tym tematem.

    OdpowiedzUsuń
  26. a czy kiełkownica powinna stać w półcieniu czy dobrze oswietlonym miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam raczej w półcieniu. Ale poczytaj wskazówki powyżej, tu są różne rady też w tym temacie gdzie stawiać kiełkownicę.

      Usuń
  27. Twoim sposobem wyszło już mi pare rodzajów nasion, ale gdy próbuję z soczewicą oraz cieziorką to trochę ogonek się przebija ale ogólnie mają jakiś dziwny/nieciekawy zapach i jakby te łupinki odpadały trochę i się psuły, (kupiłam florpaka). Czy rzeczywiście to może być problem nienacięcia ziarenek?

    Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z soczewicą problemów nie miałam nigdy, robię zieloną i brązowa (z Florpaka). Cieciorka mi nie wyszła, kiedyś kilka ziaren przy okazji wrzuciłam, to było ok, ale jak już później robiłam większą ilość, to się psuła, więc cieciorki nie robię wcale. Wyszło mi dokładnie tylko to co na zdjęciach.

      Usuń
    2. Można spróbować je dłużej moczyć - zalać przegotowaną zimną wodą na całą noc, nawet 12 godzin albo dłużej i dopiero po tym czasie wysiać na kiełkownicę. Może będzie im się wtedy łatwiej przebić. Różne gatunki potrzebują różnego czasu namaczania przed wysianiem.

      Usuń
  28. a ja mam takie trochę może głupie pytanie:) 2 dni temu zaczęłam swoją pierwszą uprawę kiełków i cały czas płucze je w przegotowanej letniej wodzie i tak się zastanawiam czy ma to jakieś znaczenie gdybym robiła to np przy pomocy zwykłej wody z kranu?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam kranówki używam - żyję i ja i moje kiełki, więc możesz spokojnie ułatwić sobie życie :)

      Usuń
    2. faktycznie kranówka się sprawdziła:)właśnie udało mi się wyhodować moje pierwsze w życiu kiełki i chyba nie ostatnie:) jestem bardzo mile zaskoczona ich smakiem:)

      Usuń
  29. ja mam takie pytanie odnośnie przygotowywania potraw z kiełków, których kiełków nie można jeść na surowo? bo gdzieś czytałam że nie każde się do tego nadają, i jeszcze znalazłam gdzieś informację że kiełki przed spożyciem powinno się przynajmniej sparzyć czy zblanszować, natomiast samo umycie w zimnej wodzie nie jest wystarczające?;/ czy ty te przed spożyciem poddajesz je jakiejś obróbce cieplnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te, które tu są na zdjęciach robiłam i wszystkie jadłam na surowo i podsmażane, w każdej postaci.

      Usuń
    2. Faktycznie, niektóre kiełki lepiej nie całkiem na surowo. Kiełki strączkowe - soczewica, soja, fasola mung etc, są ciężkostrawne. Dobrze je poddać działaniu wyższej temperatury przez chwilę, żeby organizm ludzki łatwiej je przetrawił. Ale też nie można przesadzić, bo się wartości odżywcze zgubią. Jeśli np. robimy potrawę z kiełkami mung - warzywa na patelni - to pod sam koniec gotowania wrzucamy kiełki, wyłączamy gaz i przykrywamy pokrywką na kilka minut, albo wyłączamy gaz, mieszamy i rozkładamy na talerze, a ciepło potrawy robi swoje.
      Ale jak widać - na surowo też można. A co do tego, że nie wystarczy tylko przepłukać wodą przed spożyciem - można przepłukać kiełki wodą z octem (ale zostawia to posmak i trzeba się namęczyć, żeby znów ocet wypłukać). Po prostu w domowej produkcji może się zdarzyć, że jakieś pleśnie na kiełkach się pojawią (albo zostaną po nieudanej uprawie przy niedokładnym myciu kiełkownicy). Wtedy taka płukanka z octem (a tak samo pewnie ma działać sparzenie) wybije to, co powinno być wybite. Ale szczerze mówiąc... jem w domu prosto z szalek, bo kiełki czasem tak kusząco wyglądają, i nigdy nie miałam problemów. Wyznaję zasadę, że jeśli mam w hodowli pleśń czy inne podejrzane rzeczy - to to wywącham. Jeśli pachnie ładnie i nie ma podejrzanych nut zapachowych, to po co się martwić. Trzeba jeść, a nie ryzykować wyparzenie wszystkich witaminek :)

      Usuń
  30. Polecam kiełkownik ceramiczny. Do kupienia na bazarkach w Warszawie lub od maja na stronie www.kielkowniki.pl
    Ładny kształt i bardzo praktyczny (przetestowałam). Kiełki naturalnie, pionowo rosną bo maja zapewnioną odpowiednią ilość światła i powietrza! (nie pleśnieją) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kielki roslin straczkowych(np. Mungo) powinny byc blanszowane, bo zawieraja niezdrowe substancje.. Doslownie na minute zalewam je wrzatkiem, na sitku w miseczce. Wyciagam sitko i natychmiast przeplukuje zimna woda z kranu. Sa nadal wspaniale chrupiace, a przy tym dzieje sie jeszcze cos milego... robia sie pieknie zielone..;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to już wiem :) Dziękuję. Będę w takim razie blanszować.

      Usuń
  32. Śmiać mi się zachciało jak zaczęłam o kiełkach czytać i to nie z powodu tego, że ktoś je robi i spożywa tylko z samej siebie :-) Przez kilka lat miałam w domu parkę papug i kilka innych małych ptaszków o nazwie zeberka. Dla nich nauczyłam się (korzystając z porad na papuzim forum) kiełkować nasionka na sitku, później kupiłam kiełkownicę. Sama rzadko jadłam. Dlaczego? A no dlatego, że najwięcej witamin i wartości odżywczych podobno ma taki dwudniowy kiełek o długości ok 2 mm ;-) I takie właśnie ptakom podawałam. Dla siebie tylko kilka razy rzodkiewkę udało mi się większą wyhodować :-) Kupowałam ziarna przeważnie w klepie ze zdrową żywnością gdyż te ze sklepów mogły być czymś zaprawiane a ja bałam się, żeby moim ptakom nie zaszkodzić. Pamiętam, że przed zamoczeniem ziarno powinno się dobrze przepłukać na sitku pod bieżącą wodą, a kiełkownicę zalecano ze 2 razy dziennie otworzyć na ok 5 minut, żeby przewietrzyć roślinki. Muszę sprawdzić czy mam jeszcze gdzieś kiełkownice albo spróbować czy uda mi się coś w tym słoiku wyhodować. Nie pomyślałam, że pszenica, którą kiełkowałam dla ptaków nadaje się do jedzenia przez ludzi... Jakoś tak z surowym ziarnem lub mąką mi się to kojarzyło...

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja robię i polecam hodowlę kiełków w pudełkach po margarynie, np. Delma. W wieczkach robie otwory dla dostępu powietrz. łatwo się je przepłukuje - zdejmuję wieczko, wlewam wodę, przepłukuje na sitku i z powrotem do pudełka. nie ma dostepu ostre światło więc nie zielenieją, a jak urosną, to do lodówki. Polecam ten sposób bo nie generuje kosztów i pozwala zrobić użytek z tych pudełek :) pozdrawiam wszystkich kiełkujących :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ooo... Przypomniało mi się, że ja robiłam małe ilości w opakowaniach po serkach. W spodzie robiłam dziurki, żeby było jak przepłukiwać. Od góry przykrywałam spodkiem. Wychodziły rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak mnie natchnął ten post, że wyciągnęłam kiełkownicę, która stała kilka dobrych miesięcy nieużywana, znalazłam też kiełki w szafie. O dziwo z dobrą przydatnością do spożycia:) No i teraz czekam na kiełki:)
    Super blog!!! Dodaję do ulubionych, bo zamierzam często zaglądać:)
    Pozdrawiam Autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Super artykuł! Bardzo przystępnie wyjaśnione wszystko. Zaraz zalewam kozieradkę i czekam na kiełki :)

    OdpowiedzUsuń