logo

logo

czwartek, 16 sierpnia 2012

Czy ziemniaki są tuczące? Fakty i mity dietetyczne.



Jak wskazują statystyki, przeciętny Polak zjada ponad 100kg ziemniaków w ciągu roku. I wiem, że jak taki przeciętny ktoś słyszy, że jak dieta, to pyry trzeba odstawić, to od razu jest już zły, więc szanse powodzenia diety - znikome. Bo jak nie być sfrustrowanym jak się chce ukochanych kartofelków, a tu na upartego przeciętny „każdy” mówi, że ziemniaki są tuczące. Więc obalamy mit – ziemniaki nie są tuczące, pod warunkiem, że zachowamy umiar i będziemy trzymać się zasad.
A skąd ten mit? Wydaje mi się, że ludziom się tak wydaje, bo ziemniaki zazwyczaj kojarzą się z okrasą maślaną, skwarkami, sosikami, mięskiem w tłustych sosach śmietanowych itp. Wiele osób nie wie jak zdrowo podać ziemniaki do obiadu, a takie z dodatkami to faktycznie bomba kaloryczna, co postaram się Wam zobrazować.



Zasady gotowania

Ziemniaków nie powinno się gotować zbyt długo, bo tracą wartości odżywcze. Najzdrowsze są ziemniaki gotowane na parze, potem te w mundurkach, pieczone, a na końcu obrane przed gotowaniem i dopiero ugotowane. Nie wspominam tu nawet o walorach zdrowotnych ziemniaków smażonych w tłuszczu, tzw. odsmażanych czy też frytek. Pewnie, że są najsmaczniejsze dla większości z nas, ale przy tak wysokiej temperaturze smażenia one już nic raczej w sobie nie mają zdrowego.

Dobrze by było gotować je przynajmniej w mundurkach, wtedy to bogactwo witamin, ale zdaję sobie sprawę, że z wygody (późniejszej konsumpcji) lepiej mieć je na talerzu już obrane.

Wartości odżywcze

Dobrze ugotowane ziemniaki na parze lub w mundurkach, to bogactwo witamin: A, B1, B2, B3, B6, C, E, K i PP. Dodatkowe walory zdrowotne, to zawartość takich składników jak: potas, błonnik, magnez, wapń, fosfor, żelazo. Nie wnikając w szczegóły poszczególnych witamin i mikroelementów jedynie warto zapamiętać kilka takich naprawdę ważnych faktów.

Witamina C – jest najważniejszą witaminą dla układu odpornościowego. Spożycie 200g ziemniaków pokrywa połowę dziennego zapotrzebowania na tą witaminę, a dzienne zapotrzebowanie dla dorosłego człowieka wynosi 70mg.

Witamina B6 – podnosi odporność organizmu i uczestniczy w tworzeniu przeciwciał. Dzienne zapotrzebowanie dorosłej osoby to 2g, a tymczasem 200g ziemniaków dostarcza blisko 1g, co stanowi połowę dziennego zapotrzebowania

Potas – obniża ciśnienie krwi, pomaga utrzymać prawidłowy rytm serca i reguluje gospodarkę wodną w organizmie. W 100g ugotowanych ziemniaków znajduje się 820mg potasu, a dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka to 2g. Czyli zjadając naszą porcję 200g ziemniaków mamy już 1,6g potasu.

Błonnik – reguluje perystaltykę jelit i zapobiega powstawaniu raka jelita grubego. Błonnik jest bardzo ważny, bo wpływa znacząco na naszą przemianę materii. Zawartość błonnika w ziemniakach to 3,5g/100g, a dzienne zapotrzebowanie na błonnik to minimum 20g. Zjadając porcję 200g mamy 7g błonnika, czyli 1/3 dziennego zapotrzebowania.

Kalorie

Ziemniaki mają 77kcal/100g.

Nie jest to wcale aż tak kalorycznie jak legenda niesie. Zauważmy, że na takiej diecie, gdzie zmniejszamy porcje, to zjemy 3 małe ziemniaki, a to jest ok. 160g, czyli 120kcal.

Dla porównania pokazuję jak się prezentuje 160g ziemniaków w całości lub puree (160g) z odrobiną jogurtu naturalnego w porównaniu z 1/3 woreczka ryżu, 1/3 woreczka kaszy i 35g suchego makaronu po ugotowaniu. Porównawczo dla ukazania skali i wielkości talerza - standardowo jajko.

Na każdym z 5 talerzy (oprócz jajka) jest 120kcal. 


Pytanie: co jest bardziej tuczące, ziemniaki, ryż, kasza czy makaron? Moim zdaniem jak się zachowa umiar i poda do obiadu w odpowiedni zdrowy sposób, to nic nie jest bardziej czy mniej tuczące. Każda z tych opcji jest zdrowa i warto jeść je na zmianę, wtedy zapewnimy organizmowi różnorodność.

Kaloryczne dodatki

Ziemniaki w wersji zdrowej i dietetycznej, to najlepiej takie ugotowane i podane na talerzu. Ale nie każdy potrafi sobie wyobrazić jak jeść suche ziemniaki, stąd pomysły na okraszanie skwarkami, masełkiem, sosikami, puree ze śmietaną, odsmażanie na maśle/margarynie, czy też frytki z głębokiego oleju i inne niezdrowe sposoby podawania. No nie wspomnę o ukochanych kluchach śląskich i kopytkach.

„Wzbogacania walorów smakowych” - okrasa

Ziemniaki (160g) w wersji ugotowanej bez dodatków – 120kcal

Ziemniaki (160g) w wersji okraszonej 1 łyżką masła (10g) – 200kcal

Ziemniaki (160g) w wersji ze skwarkami (10g) – 200kcal


Wcale więcej się tym nie najemy, a 80kcal przybywa tak po prostu. A sami wiecie jak niewiele to jest 10g skwarków i 1 płaska łyżka masła. To zapewne niektórym doda walorów smakowych, choć sama mam sposoby na tego „suchego” ziemniaka, żeby nie był nijaki i nie są to skwarki. Mój dietetyczny sposób, to podsmażona bez tłuszczu dobrze doprawiona cebulka. 1/2 małej cebuli to jedynie 12kcal dodatku do suchych ziemniaków, czyli zamiast 120kcal mamy 135kcal.

Puree ziemniaczane


Ze 160g ziemniaków można zrobić puree na kilka sposobów, z jogurtem, śmietaną, masłem czy też majonezem, wszystkie wyglądają na oko tak samo. Po lewej stronie nasze zwykłe ziemniaki, po prawej puree. 




Kilka faktów kalorycznych:

Ziemniaki (160g) w wersji ugotowanej bez dodatków – 120kcal

Puree z ziemniaków (160g) i łyżki jogurtu naturalnego (25g) – 135kcal

Puree z ziemniaków (160g) i 1 łyżka śmietany 18% (25g) – 170kcal

Puree z ziemniaków (160g) i 1 łyżki masła (10g) – 200g

Puree z ziemniaków (160g) i 1 łyżki majonezu (25g) – 280kcal




Kluchy z ziemniaków

A jak się prezentują nasze ukochane kluchy? Dla porównania ziemniaki w wersji ugotowanej po lewej i kluchy śląskie zrobione z tych ziemniaków.


Kalorycznie wygląda to tak, że do 160g ziemniaków (120kcal) dodaliśmy 50g mąki ziemniaczanej (180kcal). Czyli porcja kluch śląskich ma na tym talerzu 300kcal.

To teraz decyzja, co wybieramy, porcję klusek śląskich (po lewej) czy przykładowy obiad (po prawej)? 


Kluski śląskie (300kcal):

Zauważcie, że to wersja suche kluchy bez dodatków, sosików, masełka - to już ma 300kcal

Obiad (300kcal):

- ziemniaki (160g) – 120kcal

- surówka marchewka z jabłkiem (150g) – 55kcal

- ½ piersi z kurczaka (125g) – 125kcal

Poniżej różne wersje „zamiast ziemniaków”, każdy talerz 300kcal.


Obrońcy klusek wybaczcie, ale na diecie, to ja ich nie polecam jeść zbyt często. Oczywiście nic się nie stanie jak z umiarem co jakiś czas zjemy. Nawet sama przedstawiłam na blogu wersję z lekkim i przyjemnym sosikiem w dziale "Rozmaitości na gorąco". Ale na ścisłej diecie w fazie pozbywania się nadmiarowych kilogramów ja bym się skłaniała ku wersji przykładowego obiadu przedstawionego powyżej.



Frytki

Nie będę się tu rozpisywać, jakie frytki są kaloryczne, to chyba każdy wie. Przypomnę tylko to, co kiedyś już pisałam. Róbcie swoje dietetyczne frytki bez tłuszczu. To jest naprawdę smaczne i zdrowe. 


Frytki po lewej to frytki z mrożonki (250g) – 575kcal

Frytki po prawej to ziemniaki pokrojone na frytki zrobione w piekarniku bez tłuszczu (500g) – 385kcal

Różyczki ziemniaczane (500g) – 385kcal

Ziemniaki z piekarnika zrobione bez tłuszczu (500g) – 385kcal




Chipsy

I na koniec przetworzone ziemniaki czyli chipsy. Sam tłuszcz i nic zdrowego. W porównaniu z naszym obiadem 300kcal na talerzu 400kcal chipsów. 




Podsumowując:

Ziemniaki są zdrowe i dietetyczne, więc pyrożercy jedzcie i bądźcie szczęśliwi na diecie, wtedy przyniesie ona efekty! 



88 komentarzy:

  1. Kurcze, jestes swietna,ze to wszystko tak ogarniasz ! :) A mnie trapi jedna rzecz. Mianowicie o ilekroc probuje podsmazyc sobie cebulke na teflonie, bez tluszczu, ona sie przypala :( moglabys pokazac albo chociaz odpisac mi w komentarzu jak Ty to robisz? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze cebulkę trzeba posolić (sól lub wegeta), puszcza soki i wtedy się tak od razu nie przypala. Smażymy ją pod przykryciem na małym ogniu, ale niestety nie jest tak łatwo jak z tłuszczem, więc musimy cały czas ją kontrolować, jak soki wyparują to podlewamy łyżką wody. I tak nawet kilka razy aż ładnie zmięknie. Potem doprawiamy, np. słodką lub ostrą papryką, pieprzem, albo gotową przyprawą w stylu do ziemniaków. I już bez przykrycia pozwalamy odparować nadmiarowej wodzie. Jak cebula lekko zmienia kolor to czas zdjąć ją z ognia, bo chwila i może być już lekko przypalona.

      Usuń
    2. Dziekuje Ci bardzo ! :))

      Usuń
    3. Sól szkodzi, przyprawa do ziemniaków to w sporym stopniu chemia. A ogólnie to razi mnie ta kaloriofobia w tekście. Bez kalorii człowiek długo nie pociągnie.

      Usuń
    4. To zmień stronę

      Usuń
    5. są firmy produkujące przyprawę do ziemniaków (i nie tylko) bez soli i jakichkolwiek składników chemicznych

      Usuń
  2. Świetnie napisany post, a jaki pouczający:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cie kobieto, jestes niesamowita! :) codziennie przegladam Twojego bloga i korzystam z Twoich przepisow. :) Mam prosbe, czy moglabys zrobic oddzielny wpis na temat makaronu? nie bardzo wiem jak go odmierzac i jak potem liczyc kalorie, bo przy gotowaniu makaron zwieksza swoja obietosc i wtedy juz zupelnie inaczej sie kalorie przedstawiaja. Z gory dziekuje ! :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest super pomysł, nie pomyślałam o tym, postaram się po weekendzie i ten temat ogarnąć. Ze zdjęciami chcecie, co??? :)

      Usuń
    2. Oczywiscie !:) ze zdjeciami bedzie latwiej wszystko pojac :) jeszcze raz dziekuje :)

      Usuń
    3. Madziu i osoba, prosząca o odmierzanie makaronu suchego i potem już ugotowanego, pomocne i bardzo oszczędzające Twoją prace, bo i tak już tyle się napracowałaś przy swoich postach, jest strona www.ilewazy.pl i to nie jest żadna reklama, bo tam są tylko odmierzone produkty i potem wartości kaloryczne:) ja sobie tą stronką czasem wspomagam, gotując dania według Twoich przepisów:)

      Usuń
    4. I tak zrobię, a co mi będą po konkurencji łazić, niech tu siedzą :D A tak serio to strona fajna, też korzystam, w sumie też mnie tam pouświadamiali trochę. Szczególnie mi się przydaje jak zrobię coś dietetycznego, a potrzebuję wizualnie porównać z czym tradycyjnym, przykładowo ile kalorii ma tradycyjny sernik. To tam takie cuda też są! Także zaglądajcie i tam :)

      Usuń
    5. wiem wiem, znam ta stronke :) niestety w kwestii makaronu jestem kompletnie zielona, mysle, ze Pani Magda wyjasnilaby to najlepiej :) mimo wszystko faktycznie, stronka ilewazy jest naprawde swietna i pomocna :)

      Usuń
    6. Umawiamy się na przyszły tydzień z tym postem (mam nadzieję). Musze ogarnąć lodówkę z tego co nagotowałam na dzisiejszą imprezę urodzinową córci. Jak będę miała czystki, to zrobię myślę konkretny post ;)

      Usuń
    7. Pewnie, nie ma problemu :) kiedy Pani bedzie miala czas wtedy Pani moze do tego przysiasc :)

      Usuń
  4. Myślę że Poznaniacy na diecie będą ci wdzięczni za ten post :D Tylko dlaczego nie pokazałaś tutaj pyr z gzikiem? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w ogóle pyrowa nie jestem, już na potrzeby tego posta miałam pół lodówki zapchanej jednocześnie ryżem, makaronem, kaszą, ziemniakami i kluskami śląskimi :) już mi tego gzika darujcie :)

      Usuń
    2. haha to był żarcik :D lekko zrobiony gzik jest mało inwazyjny, chociaż taki jaki robi moja mama, z ogromną ilością (czasem nawet myślę że większą niż sera) śmietanki to jest zabójstwo (chociaz za to jakie pyszne...). Suchych ziemniaków sama nie lubię chociaż kiedyś uwielbiałam z sosikiem, z masłem i solą, mmm nie mówiąc już o wszelkich kluchach. Ale odkąd uważam na to co jem to wolę zjeść kaszę lub ryż, suche ziemniaki są niedobre. Chociaż kiedy ostatnio musiałam zjeść jednego ziemniaka rozdusiłam go z odrobiną octu balsamicznego - pychota, aż się sama zdziwiłam :)

      Usuń
    3. Ziemniaki z octem też odkryłam jakiś czas temu. Dałam tu przepis w Sałatkach na ziemniaki z zieleniną i właśnie w takiej zalewie octowej. Od kiedy to odkryłam to stosunkowo często jemy ziemniaki w domu, tym bardziej, że mój mąż uwielbiał zawsze sałatkę ziemniaczaną w podobnym wydaniu, ale z zalewą z oliwy. Ta wersja dietetyczna z octem jest dla nas wybawieniem :)

      Usuń
    4. tutaj jest link do strony gdzie mozna latwo i szybko wszystko przeliczyc pozdrawiam :) niesamowity blog mam motywacje do dzialan trzymajcie za mnie kciuki tylko jak ominac wakacje? uroczystosci bez mozliwosci gotowania?
      www.ilewazy.pl/przelicznik PRZELICZNIK KUCHENNY

      Usuń
  5. "Jestem na diecie nie jem chleba i ziemników" Wg mnie nic bardziej mylnego, kromka, dwie chleba, czy ziemniki wcale nie maja duzo kalorii a za to mozna sie tym nasycić. Podobnie z pieczywem chrupkim, którym nie potrafie zaspokoic głodu, a kalorycznie wychodzi podobnie, nie wspominajac o tym,ze wielu producentów dodaje cukier do pieczywa chrupkiego-wtedy to juz wogóle nie ma oczym mówic. Te "zakazane" zmiemniki z reguły mja znacznie mniej kalorii niz niejedna słatka, która wydaje nam sie dietytyczna,ale nie zawsze widziemy,ze pod pomidorami i sałata kryje sie ser zólty, majonez, grzanki itp. Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego to napisałam, żeby każdy wiedział, że na diecie jak najbardziej można jeść ziemniaki i chleb też. Nie dziwie się, że niektórzy mają ciągłe niepowodzenia jak im "wszyscy" mówią jedz marchewki, to schudniesz. Osobiście wodniste warzywa jak marchewki, ogórki i kapusta już mi bokiem wychodziły. I przyszedł dzień jak po prostu miałam ochotę na bułkę a nie jakieś tam suchary. I tak zmądrzałam i jem pieczywo i przynajmniej nie odczuwałam na diecie głodu.

      Usuń
  6. ja jak lysze ze ziemniaki sa tuczace to az sie we mnie gotuje! glupie gadanie.. :) mi wyystarcza taki 2 ziemniaczki do obiadu i jestem juz napchana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam racje, że jest takie gadanie? Taki przysłowiowy każdy to mówi, mam co chwilę pytania czy jedząc ziemniaki czy chleb się schudnie. Dlatego w końcu to napisałam chyba jasno i wyraźnie i nikt nie ma już wątpliwości. To frytki i chipsy są tuczące, a nie zdrowe ziemniaczki :)

      Usuń
  7. fantastyczny post. świetne zestawienia, no i ta wizualizacja. zupełnie co innego, jak się o czymś czyta, a kiedy można pewne "dane i fakty" zobaczyć na własne oczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia dużo dają. Pamiętam, że jako już osoba mądra po diecie pisałam posta o słodyczach i kupowałam kolejno ciacha na wagę i inne smakołyki i nawet wtedy niektóre porównania mnie szokowały. Takie porównania myślę bardziej trafiają do ludzi.

      Usuń
  8. Ja jestem wzrokowcem i zdjęcia dużo lepiej do mnie trafiają niż słowo pisane ;)
    Popieram pomysł postu o makaronie ;)

    Pozdrawiam

    Beata

    OdpowiedzUsuń
  9. Super to wszystko opisałaś, bardzo pouczający post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, myślę nad kolejnymi :D

      Usuń
  10. Witam ,trafiłam na Twoją stronę kilka dni temu, jak tylko zobaczyłam te zdjęcia od razu powiedziałam sobie że się biorę za siebie, i tak to przygotowałam sobie przepisy które mi się spodobały. Od 3 dni trzymam się zasad,zobaczymy jak pójdzie dalej ale jestem dobrej myśli za jakiś czas pochwale się z osiągnięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dobrze, jak się zasad trzymasz to musi się udać!

      Usuń
  11. Świetnie to się czyta (zresztą cały blog jest extra!). Ja laik zupełny pojęcia nie miałem że ziemniaki mogą być tak... frapujące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a ja na początku od ziemniaków uciekałam jak od ognia. Ale jedna mądra osoba poleciła poczytać, trochę informacji sama mi przekazała i się przekonałam na własnej skórze, że na sałatkach ziemniaczanych, ziemniakach do drugiego dania czy zupach z ziemniakami zdecydowanie da się schudnąć. I kluchy śląskie też bywają i żyję :)

      Usuń
  12. Madziu jestes WIELKA!!!! DZIEKUJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę. To dla wszystkich PYROŻERCÓW :D

      Usuń
  13. Ja pożegnałam jednak ziemniaki - mają one wysoki indeks glikemiczny - co powoduje szybki skok cukru we krwi, a później szybki spadek - przez co za jakiś czas jest się dalej głodnym. Przeszłam na kaszę. i nie jestem po niej głodna tak jak po ziemniakach :). Owszem od czasu do czasu sobie zjem kilka ziemniaczków - ale bez przesady :).

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja mam pytanko co do tych Pani dietetycznych frytek :), gdzie znajdę dokładny przepis?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro na blogu :) Właśnie już mnie wszyscy zasypują pytaniami i sobie uświadomiłam, że takiego wpisu nie dałam, przeoczyłam gdzieś!

      Usuń
    2. Super!!! dzięki wielkie :)

      Usuń
  15. Dziękuję Ci Madziu za te rady tu na Twoim blogu ,bede sie powtarzac i nie bede oryginalna ,ale one są nie ocenione ,weszlam tu z innej strony "znajdz przepisy" lubie gotować ,piec,szukac nowych inspiracji....ale niestety "szefc bez butow chodzi "...powinnam wiedzec co jak laczyc jesc zeby nie przytyc ,ale niestety ....kiedys dawno temu (5 lat :)) i figure mialam i cwiczylam ...ale chyba osiadlam na laurach i z 55kg zrobilo sie 71 kg masakra!! o ile bezsilnosc mnie nie dopadnie bede caly czas zagladac na Twoj blog i stosowac sie do rad ,czas najwyzszy ,dziekuje bardzo ,ze jest taki blog i taki Ktoś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę :) Jestem i będę, takie mam plany na najbliższy czas, więc korzystaj i chudnij :) Pozdrawiam!

      Usuń
  16. fajne przepisy, fajnie prowadzony blog, ale jedna uwaga, ziemniaczki mają trochę więcej kalorii, nie 120 kcal a jakieś 150-180 kcal w 200g:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalkulator kalorii, z którego korzystam mówi 60kcal/100g i tego się tu konsekwentnie trzymam :)

      Usuń
  17. rozumiem:) każdy ma swoje kalkulatory, ale w żadnym nie znalazłem tak niskiej kaloryczności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja każdemu radzę przyjąć jeden, inaczej idzie zwariować :) Sama w taką pułapkę wpadłam na początku. Teraz używam ten: http://zdrowezywienie.w.interia.pl/tabelekaloryczne.htm i nie wiem czy najlepszy czy nie, został wybrany losowo :)

      Usuń
  18. Ja staram się przyjąć zazwyczaj największą możliwą kaloryczność danej potrawy, wtedy efekty będą jeszcze większe:) A i zrobiłem te placki ziemniaczane dzisiaj, i nawet jajka nie dodawałem:) same ziemniaczki z cebulką i też niezłe:) tylko jedna rada dla wszystkich:) należy kłaść ich cienką warstwę:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten cały wpis niesamowicie rozjaśnia sprawę komuś, kto o diecie ma małą wiedzę i gubi się w kalkulacji kalorii. Do tego przedstawia nieznane wielu osobom fakty o ziemniakach. Osobiście dowiedziałem się kilku przydatnych rzeczy i dziękuję Ci za to. Zaszczytem będzie obserwować mi twój blog. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Jak szukałam informacji na ten temat, to sama się zdziwiłam, że nawet ziemniaki na diecie dozwolone, a zawsze słyszałam, że nie. Miło być obserwowaną :)

      Usuń
    2. A ja mam pytanie, gdzie znajdę przepis na te różyczki z ziemniaków, bo bardzo fajnie wyglądają (p.s. super blog)

      Usuń
    3. Rozmaitości na gorąco i tam są różne wersje ziemniaków.

      Usuń
    4. Dzięki :-)

      Usuń
  20. A jakie wartości kaloryczne mają pierogi ruskie, które tak bardzo kochamy ;) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmaitości na gorąco, znajdź pierogi ruskie i tam wszystko na ten temat jest napisane.

      Usuń
  21. zajebisty post.naprawde!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie boimy się ziemniaków na diecie :)

      Usuń
  22. świetny artykuł, polecam poczytać więcej opinii na temat ziemniaków, które znajdują się na stronie http://pytajozdrowie.pl/

    OdpowiedzUsuń
  23. Super! Podziwiam dokladność autorki postu i wreszcie ktoś pochwala kochane ziemniaczki:) Mam tylko jedno pytanie, co z ziemniaczkami z oliwą, chodzi konkretnie o taką sałatke z ogórkiem i odrobiną pora. Czy ziemniaczki z oliwą zyskują miliony kalorii czy nadal nie jest źle?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli powiedzmy sałatka składa się tylko z ziemniaków i jest ich tak 250g, czyli 193kcal i dodasz do niej łyżkę oliwy 10ml, to zamiast sałatki 193kcal masz sałatkę 283kcal. Jeśli to jedyne danie w ciągu dnia z iliwą, to tragedii nie ma. Jeśli do każdej sałatki, surówki, smażenia dodasz jedynie po 1 łyżce oleju, to w sumie już masz 3 łyżki.

      Usuń
  24. Wczoraj jadłam pierwszy raz babke ziemniaczana jaką kiedyś robił mój dziadek.Mama zawsze o niej opowiadała aż wreszcie ją zrobia.Kalorii nie liczyłam ale według wskazówek na tym blogu raczej kaloryczna bardzo nie jest. Pycha.

    OdpowiedzUsuń
  25. Poprostu kocham twój blog!
    Masz niesamowitą wiedzę i doświadczenie,wszystko jest tak szczegółowo opisane że nawet już nie muszę się o nic dopytywać:)
    Rewelacja:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam, czy ten blog działa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś nie działa, to najlepiej zgłosić usterkę techniczną na maila.

      Usuń
  27. Naprawdę świetny artykuł! Dzięki za dużą ilość przydatnego info! Pozdrawiam, Zuza

    OdpowiedzUsuń
  28. Przekonałaś mnie :-) Pozdrawiam - Ania

    OdpowiedzUsuń
  29. Swietny post!!!! na sniadanko zjadlam mloda kapustke z koperkiem bez dodatkow :) a na obiad chyba jednak sie skusze na kilka gotowanych ziemniaczkow :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny wpis. Bardzo fajnie wszystko zobrazowane .Zapraszam do siebie http://blog.dietetykwszczecinie.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. jestem pełna podziwu! ile poświęcasz czasu na tego bloga? ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mmmm ziemniaczki :) jak dobrze mieć tego bloga pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kama...
    Od kilku dni przestawiłam się na zjadanie dziennie 1200 kalorii.Czas coś ze sobą zrobić ,jadam więc mniej w małych ilościach 5 razy dziennie o tej samej porze.Kiedyś już do tego się stosowałam ale wróciłam do pracy i skończyło się jedzenie w wyznaczonych porach ale teraz nie pracuję więc postanowiłam znów zacząć jadać inaczej,Staram się tak komponować posiłki by jeść wszystko byle by kalorii nie przekraczać .Oczywiście ciasto i słodycze odstawiłam ,sosy i tłuste potrawy także .Na razie to tylko tydzień ale nie czuję już głodu ,do posiłków podchodzę bez uczucia głodu i co najważniejsze od 3 dni waga drgnęła ,nie ma rewelacji ,na razie to 60 deko ale to już coś !

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale się ucieszyłam ,że znalazłam ten post. Jesteś wielka Kobietko! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Pochodzę z Wielkopolski więc ziemniak, a raczej pyra :) nie jest mi obca. Uwielbiam wszystko co z ziemniaka :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kobiety liczą tylko kalorie, a ja potrawy, które można z nich przyrządzić.. :) Właśnie wczoraj mówiłem do rodziny, że ziemniak to najlepszy "wynalazek" świata :) Uwielbiam...

    OdpowiedzUsuń
  37. ostatnio moja Pani dietetyk powiedziała mi, że ziemniaki tracą swoje właściwości "tuczące" jak zostaną ostudzone. Po podgrzaniu już nie tuczą.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dzisiaj weszłam na Twój blog. Bardzo ciekawy, chociaż nie zdążyłam jeszcze poznać go w całości. Duże wrażenie robią na mnie osiągnięcia osób, które za Twoja pomocą tak spektakularnie straciły masę kilogramów.Właśnie skończyłam czytać o ziemniakach. Uderza mnie fakt, że nie poruszasz tematu INDEKSU GLIKEMICZNEGO?? Ziemniaki są ,,podobno,, tuczące właśnie dlatego, że jest dla nich bardzo wysoki. Nie ma tu miejsca na wyjaśnienia co to takiego. W internecie pełno na ten temat wiadomości. Napisz, proszę co myślisz o indeksie glikemicznym w kontekście odchudzania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co kto o tym myśli ale ja do okola mam kilka przykładów osób ,które nie patrzyły na indeks g.i schudły.Wielkim osiągnięciem była moja przyjaciółka ,która próbowała schudnąć przez lata ,była u dietetyków itp ale waga wracała bo tego jej nie wolno tamtego a ile można żyć np bez chleba czy ziemniaków.Im bardziej sobie odmawiasz tym bardziej ci się chce.W końcu trafiła na dietetyka z prawdziwego zdarzenia .Może jeść wszystko nawet ziemniaki tylko w odpowiednich ilościach i ładnie schudła i trzyma wagę.A ziemniaki są też potrzebne bo są zdrowe.Jedz bez omasty to ci nie zaszkodzą.

      Usuń
    2. Nie piszę nic o indeksie glikemicznym, bo nie mam czasu zgłębiać tej wiedzy. Ja ziemniaki jem i jeść będę. Zmieniłam sposób - nie smażę ich, nie robię frytek z głębokiego oleju, nie polewam tłuszczykiem "ze schabowego". Nie ma tygodnia bez ziemniaków, czasem nawet są dwa razy w tygodniu. Schudłam ok.20kg, trzymam wagę od 5 lat bez żadnych potknięć, mini jojo czy czegokolwiek. Moim zdaniem najgorsza dieta to taka, w której wyrzuca się z menu zbyt wiele produktów. Jak się za czymś tęskni, jak czegoś brakuje, to szybko ma się dość w zaprzestaje się diety.

      Usuń
  39. Sama widzisz że ludzie z tego bloga jedzą ziemniaki i chudną.Nie dajmy się zwariować.Wszystko z umiarem a nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja to nawet obok ziemniaków boję się stanąć, bo może też tuczą na odległość? ..... Ludzie, nie dajmy się zwariować...jeżeli jesteśmy zdrowi (pomijam osoby, które ze względu na chorobę muszą zwracać uwagę na indeks glikemiczny), to ziemniak od czasu do czasu na prawdę nas nie zabije... wszystko z głową... Pozdrawiam, Anka.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ziemniaki mają przede wszystkim wysokie IG, więc są niewskazane przy diecie z niskim indeksem glikemicznym (stosowanej np. w przypadku chorych na cukrzycę typu 2 i insulinooporności) i wtedy faktycznie "tuczą", bo powodują duże wyrzuty insuliny, które u chorych są niebezpieczne. Także no nie do końca prawda to co w tym poście napisane. Tak, ziemniaki mogą tuczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest jak piszesz.Niestety.

      Usuń
    2. Na pewno tak jest, że przy każdej chorobie coś z diety trzeba eliminować. Z racji tego, że nie jestem dietetykiem, lekarzem ani osobą chorą na cukrzycę piszę to, co wiem z życia i własnego doświadczenia. Zakładam, że każdy kto jest na coś chory wie co może a czego nie może jeść.

      Usuń
  42. ziemniaki w skórce mają też najwięcej alkaloidów , które dla nas są szkodliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już podchodziłam kilkakrotnie do diet i wiem, że żadna 'dieta cud' na dłuższą metę nie zadziała. Z własnego doświadczenia wiem, że działa zdrowe, regularne odżywianie połączone z ruchem i bez obsesji na ten temat. Dobrze jest gdy na początku liczymy kalorie, żeby się nauczyć i mieć świadomość co wrzucamy do żołądka + regularność posiłków, żeby organizm 'wiedział', że wkrótce dostanie swoją porcję energii i nie musi magazynować każdej kalorii +porządny ruch ze 3 razy w tygodniu no i nie dać się zwariować tzn. nie wykluczać kompletnie 'zakazanych' rzeczy bo w końcu się na nie rzucimy ze zdwojoną siłą i utęsknieniem.

      Usuń