logo

logo

wtorek, 1 października 2013

Akcja EKS-PALACZE - Allen Carr

Podczas poruszania się w tematyce rzucania palenia pojawiło się kilka komentarzy na temat książki Allena Carra „Jak skutecznie rzucić palenie”. Zainteresowałam się nią i nawet przeczytałam, chociaż nie palę. Fenomen tej książki polega na tym, że wiele osób twierdzi, że wystarczy ją przeczytać i przestaje się palić. Autor w jakiś magiczny sposób wbija nam do głowy jakie są skutki palenia, o których każdy przecież wie, ale nie do każdego to dociera personalnie i chyba każdy palacz liczy, że jemu się uda być statystycznym zdrowym szczęściarzem.
Nie do końca w to wierzyłam, że jedna książka może tak pokierować człowiekiem, że rzuca nałóg praktycznie z dnia na dzień. Eksperymentalnie dałam książkę koledze, przeczytał całą w ciągu dwóch dni. Osobiście byłam świadkiem jak wszystkie swoje zapasy, papierosy elektroniczne wrzucił do kosza i powiedział, że już tego nie potrzebuje. Nawet nie chciał sobie nówki elektronicznej zostawić na czarną godzinę, po prostu nie chciał mieć z tym już nic wspólnego. To było w lipcu i kilka dni temu pytałam jak tam palenie – nie wrócił do tego. Ta książka najwyraźniej ma moc, której ja niepaląca nie do końca rozumiem, choć po przeczytaniu jej poczułam się lepsza od tych, którzy palą, mądrzejsza, silniejsza i dumna, że się temu nałogowi nigdy nie dałam. Wniosek jeden jak przestać palić - przeczytać książkę! Ale przy okazji znalazłam inną książkę tego autora, która myślę Was zainteresuje pt. „Prosta metoda jak skutecznie pozbyć się zbędnych kilogramów”. Przeczytałam z większym zainteresowaniem niż poprzednią i polecam każdemu...


Podobno działa tak samo jak ta o rzucaniu palenia. Autor wyjaśnia tam pewne mechanizmy, w sumie mi już znane, ale odkryte przeze mnie metodą prób i błędów dopiero po 30-tce. Jest tam dużo prawdy o tym czemu poddajemy się podczas diet, czemu na nas diety nie działają, co trzeba zmienić w swojej głowie, żeby w końcu pozbyć się zbędnych kilogramów. Podobało mi się wiele prawd, o których pisał, rzeczy tak bardzo oczywistych, ale nie każdy sobie to potrafi sam uświadomić. Przykładowo, fragmenty książki – czy nie widzicie tu czegoś podobnego do tego co się z Wami dzieje podczas diet?

„Gdy jesteś na diecie, cały czas jesteś głodny, a całe twoje życie jest zdominowane przez myśl o kolejnym posiłku. Czujesz się nieszczęśliwy, bo nie wolno ci jeść, a gdy w końcu nadchodzi czas upragnionego posiłku, dalej jesteś nieszczęśliwy, bo albo nie wolno ci zjeść tak dużo, jakbyś chciał, albo musisz jeść coś, czego nie lubisz, albo też, najczęściej, masz poczucie winy, bo jesz więcej, niż pozwala ci dieta.”

 
„Kiedy nie jesteś na żadnej diecie, możesz sobie pozwolić na niedokończenie posiłku lub nawet możesz z niego całkowicie zrezygnować bez poczucia wielkiej straty. Ale rezygnując z posiłku podczas diety dopisujesz sobie swoją stratę do rachunku i obiecujesz wyrównać ten rachunek podczas następnego posiłku. Będąc na diecie nigdy nie jesz mniej kalorii, niż twoja dieta pozwala, natomiast bardzo często jesz ich więcej.”  

„Powiedzmy sobie szczerze -jedyne co osiągniemy przy pomocy „diety" to spowodowanie, że jedzenie wyda nam się cenniejsze i jeszcze bardziej kuszące, a nasze odżywianie się zamienimy w koszmar. I właśnie to uczucie pozbawiania się czegoś, poczucie nieszczęścia i ponoszenia porażki, które towarzyszy „diecie", powoduje, że tak bardzo boimy się myśli, iż trzeba by zacząć walczyć z nadwagą. Przyjmijcie to do wiadomości: DIETY NIE MAJĄ PRAWA DZIAŁAĆ. Prawdziwym problemem są nasze nawyki żywieniowe.”

I nawet znalazłam fragment o sobie, i nie tylko o sobie, bo czasami dostaję od Was maile, w których tez wyrażacie swoją radość z tego, że osiągnęliście cel i czujecie się świetnie.

 
„Pewna kobieta, która z powodzeniem zastosowała moją metodę, przyznała mi się, że była potem w takiej euforii, iż zanudzała wszystkich znajomych opowieściami o swoich doświadczeniach. Oni jej mówili, że zachowuje się jak neo-fitka lub jakiś domorosły „nawrócony" kaznodzieja. Ja o sobie nigdy nie lubię myśleć jak o kaznodziei, ale słowo „nawrócony" czy „odrodzony" jest cudowne, bo oddaje to wspaniałe uczucie uwolnienia się od czegoś mrocznego, od strachu, ignorancji i niechęci do samego siebie, zarazem obiecując powrót do świata pełnego słońca, zdrowia i szacunku dla samego siebie. Właśnie tak się czułem, gdy odkryłem, że posiadam klucz do wyjścia i ucieczki od tego otyłego faceta, który więził mnie w sobie przez tyle lat.”

 
Jedna ze wskazówek do prostej metody jak pozbyć się zbędnych kilogramów towarzyszyła mi zarówno podczas diety jak i po niej:

Podejdź do tego z uczuciem euforii i ekscytacji!


Teraz stopniowo moja euforia przeniosła się na Was, uwielbiam czytać maile o Waszych sukcesach, a szczególnie jak piszecie, że blog Wam pomógł w osiągnięciu celu! Także głowa do góry, książkę polecam jako dodatkowe wsparcie i niech 1 października będzie dniem nowej motywacji przed ciężkim i zimnym okresem jesienno-zimowym! 




12 komentarzy:

  1. Rany, jaka Ty jesteś cudownie entuzjastyczna! Aż się zaczyna chcieć nawet komuś takiemu jak ja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka o palniu bardzo mi pomogła w pozyciu sie nałogu.Natomiast nic nie wiedziałm o ksiązce tego autora zwiazanej z dieta. Na pewno przeczytam i licze na ten sam skutek :) Renata

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie palę od 8 miesięcy, dzięki Allenowi nawet nie myślę o paleniu. Zaraz szukam drugiej jego książki i na pewno przeczytam. Dzięki:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam taką: http://allegro.pl/koniec-z-dietami-carr-allen-i3587038354.html. tej o której piszesz nie znalazłam. Bardzo polecam też przeczytanie super śmiesznej książki Joanny Chmielewskiej "Traktat o odchudzaniu".

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie spotkałam sie z ta książka,wydaje się nieprawdopodobna,ale skoro pomaga to świetna sprawa:)Palenie już mam za sobą, uwolniłam się,po długoletnim truciu się zrozumiałam, i postanowiłam że, więcej nie będę sobie szkodzić,także pozbyłam się sporej nadwagi,i tym samym sposobem twardym postanowieniem zmiany i wytrwałym dążeniem do celu pozbyłam się 25kg:)i w tym pomógł mi zdrowy system odżywiania ,regularne posiłki i sport.Bo prawda jest to że, nie ma diety cud ,trzeba po prostu zmienić tryb żywienia i tryb życia na zdrowszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja dzięki Panu Allenowi nie palę już ponad rok! Bardzo chciałam rzucić i znalazłam sposób - było nim właśnie przeczytanie tejże książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja rzuciłam palenie 9 lat temu /po paleniu ok.30 lat /.zmotywował mnie dorosły syn ,niepalący,kiedy to pewnego razu nie wytrzymał i powiedział do mnie "Mamo śmierdzisz".Mocne ,ale zadziałało.Teraz jestem dumna ja i mój syn - ze mnie.Nie miałam Mu za złe ,że tak powiedział.Szkoda ,że tak późno rzuciłam,ale teraz jestem szczęśliwa.Życzę wszystkim palaczom,aby rzucili tak jak ja -OD RAZU.Powodzenia. Świetna strona .Pozdrawiam.Alicja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja rzuciłam palenie 9 lat temu /po paleniu ok.30 lat /.zmotywował mnie dorosły syn ,niepalący,kiedy to pewnego razu nie wytrzymał i powiedział do mnie "Mamo śmierdzisz".Mocne ,ale zadziałało.Teraz jestem dumna ja i mój syn - ze mnie.Nie miałam Mu za złe ,że tak powiedział.Szkoda ,że tak późno rzuciłam,ale teraz jestem szczęśliwa.Życzę wszystkim palaczom,aby rzucili tak jak ja -OD RAZU.Powodzenia. Świetna strona .Pozdrawiam.Alicja.

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie rzucalam z nim dwa razy palenie i dwa razy po dwoch miesiacach niestety wrocilam do papierosow... Wlasnie przez ten "tylko jeden papieros", planuje znowu rzucic...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałem książkę o paleniu. Jestem najlepszym przykładem, że metoda Allena działa. Nie palę od 15 grudnia 2012 roku i zupełnie nie potrzebuję papierosa. Polecam wszystkim palaczom, którzy chcieliby (!) skutecznie rzucić palenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. witam . Uwielbiam, twoj blog twoje przepisy i zainteresowala mnie ta ksiazka. Pisalas ze sie podobnie odzywiasz a ta ksiazka wprowadza zasady nielaczenie no i raczej nie jedzenie miesa, a twoje zestawy obiadowe lacza mieso z weglowodanami,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście mięsa nie jem, ale blog jest dla wszystkich, więc wstawiam też to, co robię dla męża i dzieci - mięsne potrawy też, żeby nikt nie mówił, że na warzywach to każdy schudnie. Nie chodzi o to czy ja się odżywiam jak ten Pan, nie jest ważne czy ktoś je mięso czy nie je jak on. Chodzi o zrozumienie mechanizmu zrzucania kilogramów, o to, że nie dietą a zmianą nawyków na całe życie osiąga się sukces. I on to wszystko wyjaśnia jak zrobić, żeby wpoić sobie nowy styl życia i żywienia. Trzeba się wgłębić w książkę, jest nawet fragment, w którym autor pisze, że nie zamierza nikogo namawiać do wegetarianizmu i że jak ma chęć to czasem też zje mięso.

      Usuń