logo

logo

środa, 2 października 2013

Suszone jabłka

Najlepsze są jabłka bardzo słodkie i o konsystencji bardziej zbitej. Według mnie przykładowo papierówki czy lobo odpadają, bo są zbyt soczyste i niewiele z tych jabłek po ususzeniu zostanie.

Jabłka dokładnie myjemy, wydrążamy z gniazd nasiennych i kroimy na plasterki ok. 3mm. Układamy na blaszce na papierze do pieczenie jeden obok drugiego. Staramy się, żeby nie nachodziły na siebie. Wstawiamy do piekarnika nastawionego na 75 stopni i suszymy w sumie około 4 godzin. Po dwóch godzinach, jak już mają z wierzchu zawiązaną suchą skórkę zwiększamy temperaturę na 100 stopni, można też włączyć termoobieg, będzie szybciej. Ja robiłam je na dwie blachy na raz, więc mniej więcej co godzinę zamieniałam blaszki miejscami. Do tego co pół godziny otwierałam na chwilę piekarnik, żeby wypuścić parę wodną. Po pierwszych dwóch godzinach przemieszałam jabłka na każdej blaszce, niektóre lekko przykleiły się do papieru, więc je przewróciłam na drugą stronę, żeby lepiej schły. Do spożycia od razu, czyli w przeciągu kilku dni wystarczy suszenie 3 godzinne. Na zimę lepiej suszyć dłużej, żeby później nie pleśniały.
Czytałam, żeby przechowywać je w papierowej torbie, moja babcia trzyma je w słoiku z pokrywką szklaną, takim nie do końca szczelnym. Ja doświadczeń z przechowywaniem nie mam, robiłam je już dwa razy w tym sezonie i ciągle mi dzieci zjadają.



17 komentarzy:

  1. Pytanie, czy się skórka za wyprawkę. Tyle zużytej energii elektrycznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Tego w sklepie nie kupię. A te co kupię są wzbogacane cukrem, więc wolę swoje.

      Usuń
    2. Ja suszylam jablka w kominku :) wychodzily przepyszne i ani grama energii sie nie marnowalo [TWSM]

      Usuń
  2. Zgadzam się w 100%, swoje najlepsze, bo wiadomo co zawiera. Moja mama suszy jabłuszka w suszarce. Zimą w sam raz można przegryzać przed telewizorem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze, że kompletnie nie rozumiem fenomenu suszonych jabłek. Te świeże są pyszne, soczyste, o wiele lepsze w smaku i jakoś nie widzę sensu. Dla fanów suszonych jabłek, przekąsek tego typu - super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja świeże uwielbiam i całą zimę kupujemy je na skrzynki w hurtowni, bo w warzywniaku nam się nie opłaca przy takich ilościach jakie zjadamy. Ale suszone też lubimy, więc teraz jak dostałam z trzech stron od działkowców, to już musiałam przerobić na co się dało, żeby się nie zmarnowały :)

      Usuń
  4. mam pytanko, czy jabłka suszone mają tyle samo kalorii co świeże? bo bez dodania cukru ich kalorycznośc nie powinna się zmieniac.. ale nie jestem pewna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle samo, odparowuje jedynie woda i być może jabłko traci niektóre właściwości (można by to sprawdzić). Inną sprawą jest, że taki suszonych jabłek jesteśmy w stanie zjeść dużo więcej, niż świeżych, więc w końcowym rozrachunku zjadamy więcej kalorii ;p

      Usuń
  5. Jabłka suszone mają tyle samo kalorii co surowe, ale 100 gram jabłek to średnio 50 kcal, a 100 gram ususzonych to już około 330 kcal. Po prostu odparowuje tylko woda. Czy Magda się ze mną zgodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, na logikę, matematykę i fizykę tak właśnie jest :)

      Usuń
  6. Przerażają mnie trochę te cztery godziny włączonego piekarnika ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codziennie się tego nie robi, ale jeśli faktycznie tyle mi naciągnęło licznika to trudno, kolejny tydzień będę żyła na wiaderku kiszonej dla oszczędności i wyrównania bilansu miesięcznych wydatków :) Ale co sobie jabłek suszonych pojadłam to już moje :)

      Usuń
  7. Można na kaloryferze, ja tak robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja też suszę na kaloryferze. Ucinam papier do pieczenia w podłużne paski, na koloryfer, a na to jabłka. Żadna energia się nie marnuje, tylko trochę dłużej to trwa.

      Usuń
  8. Ja robiłam w piekarniku, ale od niedawna przerzuciłam się suszarkę. Mam zelmerowską z dwoma stopniami grzania, więc sobie temperaturę dobieram odpowiednio do owoców, żeby np. skórka nie była za sucha jak wspomniano. Muszę powiedzieć, że i z suszarki i z piekarnika wychodzą pyszne. Do musli w sam raz. Poza tym ja wcinam suszone owoce zamiast czipsów/popcornu/nachosów podczas kinowych wieczorów, których jest sporo w okresie jesienno-zimowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już za kilka miesięcy będę miała większą kuchnię i więcej szafek też ją sobie kupię :) Marzenie :) Ale na sprzęt trzeba mieć miejsce!

      Usuń