logo

logo

wtorek, 1 listopada 2011

Jak powinien wyglądać dzień


Najważniejsza zasada – aby schudnąć trzeba jeść.

Nie możecie się głodzić i robić zbyt dużych przerw między posiłkami, po czym się najadać nadrabiając pół dnia. To mnie gubiło przez pół życia. Przyjmijmy zasadę, że w ciągu dnia będzie 5-6 posiłków. Jemy co 2-3 godziny, w międzyczasie nic nie przegryzamy, a każdy posiłek to 200-300kcal, poza obiadem, który ma ok. 400kcal.

Opiszę tu jak mniej więcej powinien wyglądać dzień, to tylko przykłady. Wiadomo, że codziennie nie jemy tego samego, a godziny są ruchome, dlatego stworzyłam w przepisach działy, żeby łatwiej było dobrać menu na cały dzień. I tu piszę co 2 godziny, ale to też tylko umowne, dostosujecie do swojego trybu życia.


Wersja kobieca w fazie odchudzania – 1200kcal

Godz. 8:00


Zaczynam dzień od płatków z mlekiem. Od kilku lat tak właśnie dzień zaczynam, ale kiedyś kupowałam wszystkie te słodkie kuleczki czekoladowe, kółeczka z miodem, orzeszkami, owocami kandyzowanymi itp. I sypałam tego pełen kubeczek, bo myślałam że to samo zdrowie, przecież ciągle to reklamują dla dzieci. Nic bardziej mylnego, to sam cukier i zbędne kalorie. Teraz do mleka daję 4 czubate łyżeczki otrębów, 2 czubate łyżeczki płatków owsianych i 2 łyżki niesłodzonych płatków kukurydzianych. Mleka daję 200ml, a żeby trochę się oszukać to dolewam 100ml ciepłej wody, też żeby mleko było cieplejsze bo w pracy nie mam jak go gotować. I tak przygotowana miseczka ma 200kcal i to jest mój pierwszy posiłek.
Jeśli płatków nie lubicie w zamian mogą być kanapki albo z pieczywa chrupkiego albo z ciemnego chleba. No, ale na potrzeby mojego przykładowego dnia pozostajemy przy płatkach z mlekiem.




Godz. 10:00

O tej godzinie spożywam porcję owoców, różnych owoców. Przykładowo 1 duże jabłko (200g) i 1 gruszka (150g) to porcja  ma 150kcal. Kombinacje owoców dowolne, ale lepiej jeść te owoce, które są mniej kaloryczne a np. banany i śliwki sporadycznie.














Godz. 12:00


Czas na moje kanapki. Ja jem 4 kanapki z pieczywa chrupkiego Sonko (jedna kanapeczka ma 20kcal, najmniej kaloryczne jakie znalazłam), bo je lubię, kalorycznie wychodzi podobnie jak 2 kanapki z ciemnego pieczywa wieloziarnistego. Powiedzmy, że przedstawię tu wersję dla ludzi jedzących mięso, także gdyby na nich były w sumie 2 plasterki wędliny drobiowej (po pół na kanapce) to wartość energetyczna tego posiłku to 250kcal.












Godz. 14:00

Kolejnym posiłkiem jest u mnie zupa, o ile mam ją ugotowaną wcześniej w domu, jeśli nie to jakaś sałatka na szybko z serka wiejskiego albo któraś z sałatek z dnia poprzedniego. Różnie to bywa, bo wtedy wracam z pracy i co jest w lodówce to jem. Jeśli jem zupę, to miseczka gęstej warzywnej zupy (1/2 litra) ma ok. 120kcal. Jeśli jest to sałatka lub surówka lub serek wiejski to ten posiłek ma 150kcal.












Godz. 16:00


Obiad, główny posiłek dnia. Zawsze staram się, żeby składało się na niego co najmniej 2 surówki lub sałatki, porcja ryżu, kaszy (1/4 woreczka kiedy się odchudzałam) lub czegoś podobnego i porcja mięsa. Ale najważniejsze zmiany jakie wprowadziłam, to przewaga warzyw, czyli surówek nad całą resztą. Przykładowe zestawy obiadowe, każdy ma 300kcal (wersja kobieca dla normalnych ludzi, czyli z mięsem).












Godz. 19:00


Kolację czasem jem, czasem nie, zależy jak mi tam wyjdzie czasowo z obiadem, bo często te godziny po pracy są ruchome, więc o tej porze zdarza się, że nawet głodna nie jestem, więc nie jem. Ale jeśli już coś przekąszam, to najczęściej są to sałatki, które zostały z obiadu, a jak nie zostały to 2 kanapki z pieczywka lub na szybko robię michę surówki z białej kapusty, którą zawsze mam w domu i innych warzyw, które aktualnie są w lodówce. Wartość energetyczna kolacji to 150kcal.











I tak to mniej więcej wyglądało jak byłam w fazie odchudzania. Teraz jem ok. 1800kcal, więc prócz tego, co tutaj przedstawiłam jem jakby jeszcze 3 dodatkowe posiłki czyli razem 9 posiłków. Ale najczęściej wygląda to tak, że jest ich 7, bo na więcej nie mam czasu i są one po prostu większe kalorycznie. Są dni, że zamiast kanapek jest porcja sałatki, albo omlecik, albo naleśniki. No wszystko zależy czy jestem w domu czy w pracy. A ponieważ większość dni w tygodniu to jednak praca, dlatego przedstawiłam moje żywienie się w dniu roboczym.




Wersja dla faceta w fazie odchudzania – 1600kcal

Godz. 8:00

Dzień roboczy mojego męża zaczyna się od kanapek, mniej więcej coś jak na zdjęciu ale złożone, jak to do pracy. Przeważnie w fazie odchudzania do pracy zabierał 2 podwójne kanapki i sałatkę w pojemniczku lub 3 podwójne kanapki bez sałatki. Wartość energetyczna podwójnej kanapki to 250kcal.














Godz. 10:00

Druga kanapka i kolejne 250kcal. Jak jest weekend to oczywiście tych kanapek tyle nie ma, tylko rano, a potem głównie sałatki, dietetyczna jajecznica, omlet, owoce. No, ale na potrzeby przykładu zostajemy przy kanapce. Zasadnicze zmiany w jego kanapkach to zmiana białego chleba na ciemny wieloziarnisty, zastąpienie masła lekkim kanapkowym serkiem białym, chude wędliny i brak żółtego sera i majonezu. Poprzednio taka podwójna kanapka to 500kcal, teraz 250kcal. Jak zabierał 3szt. to zjadał 1500kcal, teraz je 750kcal.

 








Godz. 13:00

Sałatka, którą zabiera do pracy zazwyczaj jest na bazie białych serów, bo to najszybciej można zrobić w domu. Porcja sałatki do pracy ma 250kcal.
















Godz. 15:00

Jeśli nie jest to dzień roboczy, to o tej godzinie przed głównym daniem obiadowym pojawiała się zupa. Porcja dietetycznej zupy warzywnej (1/2 litra) to 120kcal.















Godz. 16:00


Obiad. Tak jak w wersji kobiecej tylko zwiększona ilość i jego obiad wynosi ok. 400kcal. Ale też ponad połowa talerza to warzywa, sałatki, surówki, porcyjka mięsa i ryż, kasza lub podobne w ilości 1/3 woreczka.















Godz. 19:00

Kolacja – po całym dniu w pracy z kanapkami najczęściej są tu sałatki lub surówki, nie przekraczające wartości 250kcal.
















Przedstawiony przykład to faza odchudzania. Teraz kiedy ma już to za sobą, to na jego dzień przypada 2200kcal, zatem porcje są większe i doszedł jeden posiłek więcej w godzinach pracy, o ile jest na to czas. Ale generalnie nieznacznie zwiększył swoje porcje.


To tylko przykłady - menu dobierajcie sami z moich przepisów z zachowaniem proporcji kalorycznych pomiędzy poszczególnymi posiłkami. 


47 komentarzy:

  1. Jakby tak się wziąć w garść to na 6,5 piwach można by cały dzień przeżyć. Tylko te odstępy czasowe... Krzyś

    OdpowiedzUsuń
  2. Krzyś a Ty wiesz , że ja juz tez ostatnio myślałam o diecie piwnej ??? hjihihhi

    Magduś buziaki ogromne !!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobieto, jesteś "wielka". Patrząc na Twoje przepisy teraz widzę , że jednak można. Obecnie jestem na diecie 1000 kcal od 5 tygodni z mizernym skutkiem, ale dzięki Twoim przepisom wiem, że w końcu moja waga ruszy. Wielkie dzięki za Taką stronkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wielka prośbę,abyś zamieściła więcej porad dotyczących odchudzania. Chodzi mi głównie o różne zestawy posiłków.Po wielu próbach różnych diet Twoje podejście do odchudzania jest mi najbliższe i bardzo chciałabym abyś napisała więcej o odchudzaniu, albo zamieściła np. listy zakupów niskokalorycznych produktów z których można skomponować menu. Dziękuję za wspaniały blog.

    OdpowiedzUsuń
  5. śniadanie ma wiecej kalorii - na pewno nie 200 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem tak fajny masz blog , fajne i dobre przepisy i porady ale nie zwracała bym uwagi na liczenie kalorii bo to na dłuższą metę jest zgubne . Lepiej zmienić nawyki żywieniowe zastąpić je zdrowymi i patrzeć jak się łączy produkty . Co z tego że się będzie jadło mniej kalorii organizm po jakimś czasie się przystosowuje że funkcjonuje na takich kaloriach jakich mu dostarczasz i jak chcesz po jakimś czasie zwiększyć automatycznie waga leci w górę . Natomiast produkty przetworzone z sklepów ( wiadomo że zawierają same literki EEEE…. Czyli konserwanty mniej lub więcej szkodliwe , ale jednak z czasem odkładają się przyczyniając do chorób złego samopoczucia i nadwagi )więc robiąc samemu pasztety wędliny obiady piekąc chleby na zakwasie , wyciskając soki w domu robiąc owocowe koktajle w blenderze i tym podobne posiłki nie przetworzone chemicznie nie musimy zwracać kompletnie uwagi na kalorie można jeść do woli . Wszystkie diety wypróbowałam jakie są i zawsze efekt jo jo i większą waga . Ale gdy postanowiłam się już odżywiać nie dla schudnięcia ale dla zdrowia dla lepszego samopoczucia , jedząc tyle na ile mam ochotę czy to słodkie czy kwaśne ale nigdy nie gotowce z sklepów waga zaczęła spadał sama w dół doszła do 57 czasami spada do 56 ale nigdy nie więcej jak 57 przy wzroście 175 cm. nawet jak się potrafię objeść przed samym pójściem spać . Więc warto postawić na zdrową nie przetworzoną żywność a nasz organizm odwdzięczy się nam z pewnością . Do nie dawna robiłam sobie chipsy w piekarniku ale od kiedy kupiłam dehydrator jem je nagminnie są to owocowe jarzynowe przeróżne batony itp. … I nie zgodzę się tu z koleżanką że banany powinno się jeść z umiarem , ja jem codzienne po 2 do 4 bananów a waga nie rośnie  Nie wyobrażam sobie nie jeść chipsów batonów ale moje nie zawierają grama soli ani chemii . Nie wyobrażacie sobie jaka może być dobra sałatka jarzynowa gdy się gotuje wszystkie jarzyny na parze włącznie z groszkiem kukurydzą i ziemniakami jest przepyszna i taka słodka od warzyw które nie straciły smaku w wodzie gotowanej . Ja używam soli morskiej , cukier poszedł w odstawkę . ewentualnie sporadycznie do ciast fruktoza a tak to miód , syrop klonowy albo syrok z agawy . Mąka biała tortowa pszenna poszła w zapomnienie zastąpiłam je pełno przemiałowymi żytnia pełny przemiał , pszenna pełny przemiał , orkiszowa pełny przemiał , gryczana pełny przemiał , sojowa z ciecierzycy pełny przemiał a tak że semolina czyli mąka z pszenicy durum zawsze są to mąki o najwyższym typie 2000 . Nie ma rzeczy nie możliwych tylko trzeba się bardziej skupić na tym so jemy . Dobre powiedzenie jest takie JESTEŚMY TYM CO JEMY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idąc tokiem twojego rozumowania, jeśli sama upiekę chleb, posmaruję go grubo masłem, zjem z baleronem, serem; później schabowego smażonego na oleju z ziemniakami, ZAZNACZAM, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE ROBIONE WŁASNYMI RĄCZKAMI (zaczynając od upieczenia chlebka, podążając przez ubijanie krówki/świnki, kończąc na wykopywaniu ziemniaków z własnego ogródka), to będę wiecznie piękna, szczupła i zdrowa? ;)

      Usuń
    2. Nooo, dobrze powiedziane :) Jakby tak było, to być trzcinę u teściowej posiała i cukier robiła, żeby się nim objadać :)
      Nawet na zdrowym żarciu da się przytyć, więc nie łudźmy się, że to tylko wina EEEE...

      Usuń
  7. Ja jednak będę bronić liczenia kalorii, wszystkich diet nie wypróbowałam, ale przez ostatnie co najmniej 15 lat wielokrotnie próbowałam różnych sposobów i dopiero świadomość kaloryczna mi pomogła. Przy umiejętnym wyjściu z tej diety wcale waga nie idzie automatycznie w górę, ponad rok u mnie stoi w miejscu, podobnie u najbliższych koleżanek i kolegów, którzy zakończyli dietę tym samym sposobem co ja i nikt jojo nie ma. Na diecie jadłam 1200, teraz jem 1800 i waga bez zmian. Wszystko kwestia mądrego podejścia, bo faktycznie jak ktoś je 1000kcal, osiągnie swoją wymarzoną wagę i mówi: uff, nareszcie koniec, mogę pojeść czekolady, to przytyje bankowo. Zresztą, diet jest tyle, że każdy wybiera coś dla siebie. Ja wcale nie mówię, że to jedyna słuszna dieta, ale dostaję wiele maili, bardzo osobistych wyznań i pomagam jak mogę z pozytywnym rezultatem. To jest w tym całym blogu budujące, że to działa nie tylko na mnie 

    Chciałabym się żywić tak zdrowo jak Ty, bo to, co piszesz to sama prawda. Domowe chleby są super, soki z owoców też, ale po pierwsze mnie na to nie stać, po drugie przy moim trybie życia, dwójce małych dzieci nie chcę spędzać całego wolnego czasu w kuchni, byle nie jeść E. Dlatego z braku laku idę i kupuję gotowe, bo to mi daje czas na spędzenie czasu z rodziną. I tak uważam, że prowadzę zdrową kuchnię w porównaniu do tego, co było kiedyś i z tego jestem dumna. Już nie chcę popadać w paranoję, bo idąc tym tokiem myślenia niedługo kupię kawałek pola, posieję żyto i sama mąkę zacznę robić :D

    I szczerze zazdroszczę tych 4 bananów dziennie, jedzenia do woli słodkiego i innych smakołyków, ale taka dieta już u mnie była i skończyła się na wielkim plusie wagowym, więc nie dam się drugi raz na to namówić  Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwa koza z Ciebie! 9 posiłków! kto inny mógłby to wymyślić, żeby przez cały dzień coś jeść?
    Pozdrawiam, też koza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ej, koza! dobre :) Może ja się tu źle wyraziłam, chodzi mi o równowartość 9 posiłków :D No przecież napisałam, że zwykle jest ich mniej ze względu na brak czasu, a są tylko obszerniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super!! Mamuśko!! za takie fajne przepisy. Przydały by się jeszcze słodkości dietetyczne dla dzieci oczywiście bez cukru lub z małą ilością i jakieś przepisy na zimę lub sezon wiosenny gdzie tych warzyw i owoców jest najmniej (lub czysty chemiczny skład owoców sprowadzanych z zagranicy). Cała reszta po prostu mnie duchowo nastroiła do zdrowego odchudzania i prowadzenia zdrowego trybu życia, nie wyrzekając się niczego (bo jestem tą jedną "napaloną", która nie może wyrzec się słodkości).
    Trzymaj tak dalej :)

    A co do zdrowych chipsów, to u mnie ostatnio zapanowały chipsy z kapusty (pokrojona w paski surowa kapusta ). I nie wiem dlaczego tak szybko znikają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mało Ci tych przepisów z działu Słodyczy Raj? Moje dzieci jedzą to równo, poszperaj, pewnie coś znajdziesz dla dzieciaków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i chylę czoła. Fantazja. Przepisy ciekawe i wyglądające smacznie, ale co do diety to do końca nie tak. Osobiście liczę kalorie. No nie tak skrupulatnie, ale mniej więcej orientuję się co ile ma i jeżeli wysokokaloryczna potrawa nie jest moją ulubioną to ją eliminuję, ale z własnego doświadczenia i obserwacji innych wiem, że kalorie to nie wszystko. Tak gdzieś do 55 roku życia nie zwracałam uwagi na to co jem, ile i kiedy. Przez 25 lat przytyłam 9 kg (z 50 do 59) Po tym okresie waga trochę zaczęła szybciej podskakiwać w górę i dlatego zaczęłam trochę pilnować kalorii. Pomaga. Zwłaszcza w okresie zimowym, gdy mam mniej ruchu. Tyle ja, a mój ślubny? Jego organizm nie wie co to bomba kaloryczna. Ja za słodkim nie przepadam, on wprost pożera słodycze. Chałwy, batony, torty w każdej ilości. Ile jest na stole tyle zje. Kopa ziemniaków na talerzu to norma. Warzywa mogą nieistnieć, a z owoców najlepsze są banany i winogrona. A waga? 65-70 i ani grama więcej przy 178 wzrostu. Taki był też jego tato, ale jego bracia już nie. Oczywiście trochę z tym jedzeniem męża przesadziłam, bo je co mu ugotuję a ja warzywa ubóstwiam. Mam też spostrzeżenia u krewnych i znajomych i reasumując ten mój wywód stwierdzam, że wszystko zależy od naszego organizmu i przemiany materii w nim. Ale jeżeli mamy tendencje do tycia to lepiej liczmy te kalorie. Zapoznajmy się z ich zawartością w poszczególnych produktach i wybierajmy te najuboższe. A jeżeli chodzi o chipsy to uwielbiam, ale moje własne. Po prostu jabłka i gruszki pokrojone w cienkie plasterki i wysuszone w suszarce do grzybów. Pyszne, chrupiące. Zawsze mam w zapasie pełne słoiki dla wnuków

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę z takiego wpisu. Ja mam trzydziechę, więc opisuję doświadczenia jakie ma osoba w moim wieku. Wiem, że z wiekiem będzie trudniej, ale myślę, że ta świadomość o której tu piszę pomoże mi na przyszłe lata opanować te tendencje do tycia. Miło, że Pani pisze, szczególnie że jest Pani pokoleniem mojej mamy i ja niestety widzę, że większość takich osób jest niereformowalna, a szkoda. Moja babcia to nie wiem czy wie co to kalorie i pewnie jakbym ją chciała oświecić i uświadomić, to byłoby to dla niej abstrakcją :) Suszone owoce - uwielbiam. Babcia robi własne suszone jabłka, najpierw żuję i żuję, smaku nie ma, aż po chwili cała słodycz z nich wychodzi. Rewelacja! Jak w tym roku będzie urodzaj, to na pewno sobie zrobię duże ilości :) Pozdrawiam

      Usuń
  12. Witam Pani Magdo! Siedzę na Pani blogu i ściągam co ciekawsze przepisy. Przynajmniej nie muszę nic liczyć. Ale z tymi chipsami czyli suszonymi owocami, się nie zrozumiałyśmy. To nie są takie suszone owoce do żucia. To są chipsy. Suchutkie,chrupiące, jak te kupne tylko słodkie i bez tłuszczu. Takie wychodzą tylko w suszarce do grzybów. Chyba, że się ma piekarnik z nawiewem. I trzeba przed zakręceniem słoika położyć papier pod nakrętkę, żeby nie zwilgotniały. Gdy wchłoną wilgoć z otoczenia też będą dobre, takie o jakich Pani pisze, ale to już nie chipsy. A chlebek do wędliny można posmarować musztardą. Pycha. Oczywiście jeżeli ktoś lubi musztardę. I wierzę, że z Pani świadomością opanuje Pani tą tendencję do tycia nawet na starość. Myślę, że Pani to doskonale wie, ale na wszelki wypadek podpowiem - po pięćdziesiątce zacząć powoli zmniejszać ilość kalorii. Musi się udać. Pozdrawiam Mariola

    OdpowiedzUsuń
  13. hmm a co proponujesz zamiast płatków na mleku??? ja mleka nie toleruję a nie ukrywam że chciałabym na śniadanie zjeść coś pożywnego i sycącego. czekam na podpowiedz. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie mam ochoty na płatki, to po prostu jem kanapki. Nie bawię się w żadne kaszki, owsianki, nie przepadam za tym z rana. Zdrowe kanapki są bardzo pożywne i stwierdzam, że nimi można się bardziej najeść niż miską mleka z płatkami. Ja to jem, bo lubię, ale czy się najadam aż tak? Powiedzmy zaspokajam na krótki czas.

      Usuń
  14. Cześć!
    Wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale jak ja stosowałam, a raczej starałam się stosować 5 posiłków to miałam problem tego typu,że właśnie przybierałam na wadze. Ja mam trochę obawę przed tym, żeby nie popaść w stan, że cały czas myślę o jedzeniu, bo za chwilę (za 2-3h) mam porę posiłku, a przed chwilą zjadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak na tej diecie jest, nie wiem czy u każdego, ale u mnie tak było. Pierwsze tygodnie były oczekiwaniem na kolejną porę posiłku. Nie ma co ukrywać, że ciężko było się przestawić, bo wcześniej po prostu ja cały czas coś podjadałam, więc jak nagle nie jeść 2-3 godziny i nie poczuć różnicy? Ale z czasem przywykłam, przyzwyczaiłam się i to nie czas dyktował posiłek, a poczucie, że może bym coś zjadła. I kierując się potrzebą, a nie godziną często miałam dłuższe przerwy między posiłkami, wtedy poczułam, że wracam do normalności i się "ustabilizowałam" w tej całej diecie.

      Usuń
  15. Dodam, że u mnie 5 posiłków po prostu do tego się sprowadza:(

    OdpowiedzUsuń
  16. a Czy można zamienić posiłki? 8:00 dwie kanapki z chleba ciemnego , koło 11 :00 owoce , a o 13:00 płatki, jogurt , otręby czy jakoś tak? potem obiad?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, wszystko można zamieniać, kwestia tego jak kto ma ułożony dzień. Jedno pracują/uczą się do późna, inny są o 15 codziennie w domu.

      Usuń
  17. Fantastyczna strona, oczu nie mogę oderwać, wchłaniam kolejno wszystkie ważne informacje i przymierzam się do zmiany swojego życia. Wczoraj wypróbowałam już kluseczek z sosem szpinakowym. Pycha :)
    Zastanawiam się tylko jak sobie poradzić z rozłożeniem w czasie kolejnych posiłków, bo niestety wychodzę z domu o 6:30 i wracam po 18:00, a w pracy nie mam możliwości zjeść czegoś ciepłego :( więc gdy u Pani pora na kolację, ja dopiero siadam do obiadu :( No i na tym polega podwójny problem, bo dosyć, że jem późno to jeszcze na dodatek za ciężko (nadrabiam za cały dzień). O ile z tym pierwszym za bardzo nie mam jak powalczyć, o tyle przynajmniej, dzięki Pani, spróbuję odchudzić swój talerz ;)

    Pozdrawiam
    Inez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia i zachęcam do zmian, bo naprawdę warto odchudzać talerz :)

      Usuń
  18. Madziu a powiedz mi co to za niesłodzone płatki ? Firma, marka ? Gdzie kupujesz ? Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to nie pamiętam, a mam wsypane do pojemnika bez opakowania. Musisz poczytać opakowanie, ostatnio w Biedronce kupiłam, ale jakiej firmy były to nie pamiętam. Nie mam jednej wybranej firmy. Czytam przy kupnie i biorę co dają w danych sklepie :)

      Usuń
  19. Rok temu ważyłam 55kg przy wzroście 165cm-byłam szczęśliwa, czułam się świetnie, ale prawie nic nie jadłam. Potem znalazłam nową pracę, zaczęłam jeść razem z koleżankami z biura to co one. Przy mojej przemianie materii przytyłam już 12kg ,czuję się jak wielgachny balon! W międzyczasie poznałam świetnego faceta, wspólne jedzenie, kolacje na mieście - przez ten rok przytyłam i ciągle zachodzę w głowę czy on to widzi...Co za kretynizm - zamiast teraz bardziej o siebie dbać jak wyglądam jak własna ciotka !Madziu dziś zakupy jutro zaczynam sie z Tobą odbijać o dna! Dzięki za pomysły, rady i wiedzę !
    Pozdrawiam - Karo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na informację o rezultatach! Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Pytanko - jest wersja z kanapeczkami z pieczywa sonko,a czy moga być Wafle ryżowe ? Na opakowaniu mają niby niewiele kalorii,ale nie wiem czy są tak samo dobre jak suche pieczywko.Proszę o radę. Olcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Sonko co ja znalazłam ma ok. 20kcal na kromkę, ale jest cienkie, więc jadłam 4szt. A wafle są większe, więc mogą być, tylko nie 4 a 2, żeby wyszło kalorycznie na to samo. Wafle w zależności od firmy mają ok. 40kcal/szt, choć są niektóre mniej kaloryczne, ale rzadko jadam, więc nie kojarzę dokładnie teraz producenta.

      Usuń
  21. Madziu dalas mi wiare w to ze moge schudnac bez meczenia siebie i meza:) Dziekuje:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć Magdo :)) Świetny blog!!!Jesteś moim guru od odżywiania:) Żeby jednak nie było tak prosto jest "ale":) 1600kal?? Umarłbym z głodu gdybym tyle jadł:) Potrzebuję około 3000 na dzień, przy moim trybie życia :)) Tak więc, wykorzystuję Twoje przepisy w podwójnych porcjach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, my tu się odchudzamy :) Stąd takie wartości. Ale dobrze, że Ci smakuje :D Jedz jedz i nie umieraj z głodu :) Tu jest co jeść ;)

      Usuń
  23. Witaj:) Wspaniały blog:) Jesteś cudowna:) Co myslisz o takim rozkładzie dnia: 6:30 otręby owsiane z mlekiem; 9:00 kanapki; 12:00 owoce; 15:00 obiad; 18:00 zupa ew sałatka?? Pozdrawiam serdecznie, Kasia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawieruszyło się Twoje pytanie wśród komentarzy, dzisiaj dopiero widzę. Rozkład jak najbardziej dobry, ale myślę, że sobie już poradziłaś. Przepraszam za przeoczenie.

      Usuń
  24. A co z dietą dla faceta o wadze 98 kg i wzroście 195 cm, który praktycznie cały dzień ciężko pracuje fizycznie, ale potrzebuje zrzucić trochę brzucha, bo nogi ma cienkie jak patyki. Co z kalorycznością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój facet był tej samej wagi, ale informatyk siedzący, trochę niższy i był na 1600kcal. Leciał 1kg/tydzień przy tym poziomie kalorii.

      Usuń
  25. http://www.kupiec-www.eserwerownia.com/product_pl/78/crunchy_naturalne_co_na_zab co sadzisz madziu o firmie kupiec sa tam roznorodne platki owsianki,Crunchy ,mussli itd ja wlasnie od kilku dni zajadam Crunchy naturalne
    z jogurtem naturalnym :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupca prawie nie używam, więc nie mam zdania. Nie mam pojęcia jaki ma to skład.

      Usuń
  26. Witam,mam 33lata,jem dokładnie tak jak radzisz.pilnuję posiłków nie słodze od kilkunastu lat,chleb tylko ciemny-masło,margaryna mogą nie istnieć,majonez również.a i tak mam problem z wagą.mam 5kg za dużo i nie mogę schudną.możesz coś doradzić
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy skąd czerpiesz kalorie, bo na zdrowym żywieniu też można przytyć. Przykładowo ja nabyłam przypadkowe 2kg nie wiem kiedy. A jadłam tylko zdrowo, żadnych przekąsek, żadnych słodyczy, napojów słodzonych, cukru, tłuszczy zbędnych... Mnie dobiły wtedy owoce, bo sobie odpuściłam liczenie kalorii twierdząc, że do złych nawyków nie wrócę. Ale kilogramy śliwek, kiście winogron, figi, jabłka na skrzynki... i się nazbierało, że jak podliczyłam sobie dzień, to wyszło mi 2,5tyś.

      Usuń
  27. Macie jakieś rady dla odchudzającej sie kobiety,która gotuje też dla męża? Sprawa się delikatnie komplikuje ponieważ mąż chce przytyć tyle ile ja schudnąć..Czasem brakuje silnej woli przy smakowaniu potrawy dla męża :(
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężka sprawa, u mnie razem chcieliśmy schudnąć. Nie ma chyba opcji innej niż gotowanie na dwa gary, tak jak ja dla nas i dla dzieci osobno.

      Usuń
  28. Cztery tygodnie juz za mną i cztery kg mniej:)Karmię piersią a waga bardzo powoli spada (w sumie nie przeszkadza mi to az tak bardzo) teraz przymierzam się do regularnych ćwiczeń. Czy Wy tez mialyscie kryzys? No,kurcze ledwo zjem a już czuje głód..Gotuje mężowi obiadek i ciagle mam ochotę 'smakować' ;) Muszę pracować nie tylko nad figurą ale i nad silną wolą. 70kg było-----> 66kg jest ------> 60kg-jeszcze trochę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam na początku, że czekałam od godziny do godziny, żeby w końcu zjeść. Też zaczęłam zaraz po porodzie i karmiłam, tylko moja Patrycja to był śpioch i nie miałam co robić w domu, więc czas mi się dłużył między posiłkami. Ale potem dziecko coraz aktywniejsze, spacery, które były ucieczką od jedzenia i lodówki... i tak dotrwałam do końca.

      Usuń