logo

logo

wtorek, 18 czerwca 2013

Jak nie jeść słodyczy

„Czekolada zwęża Twoje ubrania…” Nie wiem gdzie, nie wiem kto i nie wiem kiedy wypowiedział te słowa, ale wiem, że to prawda. Wiele osób pisze do mnie, że ma problem ze słodkościami, że nie potrafią sobie odmówić codziennie choćby kawałka czekolady. O ile kończy się na jednej kostce czekolady jest dobrze, ale po sobie wiem, że to raczej trudne. Jestem uzależniony od dwóch rzeczy. Od słodyczy w każdej postaci i ilości oraz od ruchu. Pytacie mnie o to, w jaki sposób ograniczyć pochłanianie słodyczy. Po wielu eksperymentach zauważyłem, że to jest tak samo jak z każdym nałogiem – albo rzucisz go całkowicie albo w ogóle. Co z tego, że ograniczysz papierosy do 5 dziennie jak dalej będziesz palił, a z czasem te 5 przerodzi się w 6,7,8 … itd. Ciastka, ciasteczka, czekolada, słodkie desery, bita śmietana, lody, cukierki, torty, pączki, drożdżówki, słodkie jogurty i wiele wiele innych słodyczy, które są naszą zmorą.

Co w nich jest takiego, że nie możemy się im oprzeć? Winny jest cukier. Powody dla których go spożywamy każdy ma inne. Jemy słodkości, bo wydzielają się endorfiny i czujemy się wtedy szczęśliwsi, jemy je jako nagrodę, w czasie stresu, kiedy mamy zły humor, wcinamy po obiedzie jako deser, a także między posiłkami jako przekąski, zajadamy się nimi na imprezach, czasami z przyzwyczajenia no i w końcu dlatego bo nam po prostu smakują. I jest to jedyny smak, który uzależnia.



Skoro tyle fajnych „objawów” jest przy tym to po co rezygnować? A to dlatego, że „taki” cukier powoduje więcej złego niż dobrego. Dlaczego są takie złe? Cukier nazywany jest „białym zabójcą” lub „cichym zabójcą”. Słodycze zawierają dużą ilość kalorii od 250 (biszkopty) do 600 kcal (czekolada z orzechami), a więc stają się przyczyną naszej nadwagi. Psują nasze zęby – szczególnie lizaki, które długo trzymamy w jamie ustnej. Zbyt duża ilość słodyczy może przyczynić się do problemów pokarmowych typu zaparcia. Część świata naukowego uważa, że wpływają na naszą cerę powodując wypryski (kwestia dyskusyjna). Niektóre składniki słodyczy mogą powodować alergie. Gdy jesteśmy już uzależnieni, to w przypadku ich braku powoduje to nerwowość, rozkojarzenie czy niepokój. Ponadto słodkości zakwaszają organizm, powodują brak zainteresowanie innym jedzeniem. Cukier w nich zawarty powoduje obniżenie odporności, zaburza gospodarkę minerałów, zaostrza stany zapalne, może powodować drożdżycę, przyczynia się do osteoporozy etc.

Wiemy już dlaczego warto ograniczyć słodycze lub całkowicie je rzucić. Trzeba też powiedzieć, że słodycze to nałóg, który zaraz po alkoholu i papierosach jest trzecim środkiem uzależniającym co do ilości i szybkości. Wielu z Was powie: ja nie słodzę kawy ani herbaty, używam słodzika, nie piję coli, ciastka jem bez czekolady to jestem bezpieczny. Nic bardziej mylnego. Według statystyk wynika, że każdy z nas w ciągu roku zjada 39 kg cukru, czyli ponad 100 gram dziennie, a przeliczając to na kalorie wyjdzie nam ponad 400 kcal codziennie. Wyniki są oczywiście uśrednione, ale liczby te robią wrażenie. Przed wojną jedliśmy „tylko” 11 kg cukru. Co się zmieniło? A no to, że wtedy cukier był dobrem luksusowym tak jak teraz kawior. Był drogi i dostępny tylko dla elit. Trudno w to uwierzyć, ale aktualnie w różnej postaci zjadamy 20 – 25 łyżeczek cukru DZIENNIE. A nasz organizm potrzebuje nie więcej niż dwie kostki (łyżeczki) cukru. Gdzie zatem kryje się nasz „przyjaciel”? Występuje w postaci: sacharozy, glukozy, fruktozy lub skrobi. Znajduje się we wszelkich słodyczach, w owocach i warzywach, w jogurtach, fast foodach, płatkach śniadaniowych, konserwach, sokach i napojach słodzonych, w niektórych przekąskach słonych itd.

Oczywiście to nie jest tak, że mamy całkowicie zrezygnować z cukrów. Węglowodany (cukry) są nam potrzebne do codziennej aktywności życiowej i to one są głównym paliwem. Odpowiadają za przebieg wielu procesów życiowych, ale też regulują proces odchudzania. Niedobór węglowodanów niesie za sobą spore zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Ich brak spowoduje, że do działania i budowy nasz organizm wykorzysta białka i aminokwasy, a i tłuszcze nie będą się tak spalały jak byśmy tego chcieli. Musimy tylko wiedzieć ile tego cukru i w jakiej postaci spożywać. Udział węglowodanów w diecie powinien wahać się w granicach 50-70%. Ilość zależy od wieku, płci, aktywności fizycznej, stanu fizjologicznego, chorób.

 
Cukry proste i złożone

Węglowodany są to związki chemiczne organiczne i zbudowane są z atomów węgla, wodoru i tlenu. Ze względu na zawartość cukrów prostych w cząstce można je podzielić na węglowodany proste i złożone. Najbardziej znane cukry proste to glukoza i fruktoza (występuje w owocach, miodzie i sokach owocowych), zaś złożone to sacharoza (glukoza + fruktoza) i maltoza (glukoza + glukoza) oraz skrobia. Węglowodany proste są szybko trawione i przyswajane przez nasze ciało. Można je znaleźć w cukrze rafinowanym, ciastkach, ciastach i innych słodkich substancjach oraz białej mące (czyli w białym pieczywie, makaronie), karmelu, napojach słodzonych no i oczywiście węglowodanem prostym jest cukier, którym słodzimy kawę. Węglowodany złożone z kolei są trawione znacznie dłużej przez nasz układ pokarmowy. Produkty z węglowodanami złożonymi to m.in. pełne ziarna, warzywa strączkowe, warzywa surowe lub lekko przetworzone, makarony z pełnoziarnistej mąki, brązowy ryż, ale również i ziemniaki. Cukry złożone są lepsze bo poprzez to, że są dłużej trawione zapobiega to wahaniom energii, nie powoduje wilczego głodu i nie wpływają źle na naszą sylwetkę (oczywiście wszystko w rozsądnych ilościach).

Są produkty spożywcze, które są złożone przede wszystkim z węglowodanów prostych, a ich wpływ na naszą masę ciała i sylwetkę jest w zasadzie jeden - tyjemy. Jednak i wśród nich możemy znaleźć te, które w rozsądnych ilościach nie przyniosą nam szkody i są to wszelkiego rodzaju owoce, czyli jabłka, gruszki, śliwki, owoce cytrusowe (pomarańcze, cytryny, grejpfruty) oraz owoce sezonowe typu jeżyny, maliny, porzeczki, truskawki. Spożywanie tych owoców przynosi nam wiele korzyści, choćby w postaci witamin i mikroelementów. Gorzej jeśli jemy produkty przetworzone, które są bombami kalorycznymi ze spora ilością cukru. Mowa o ciastach, ciasteczkach, czekoladach i wyrobach z czekoladą, wszelkiego rodzaju cukierkach, dżemach owocowych, owocach w syropie itp. Oczywiście nie zapominajmy o po prostu białym cukrze, który powinien się znajdować na czele takiej listy, bo jest głównym winowajcą.

Tak więc jak widać, węglowodany złożone niosą ze sobą takie dobra jak witaminy i minerały, które dostarczają nam energii. Natomiast węglowodany proste w postaci przetworzonej nie mają już zbyt wielu naturalnych składników, zatem najczęściej odkładają się w organizmie w postaci tłuszczu w tkance tłuszczowej.



Sposoby walki z nałogiem

Spożywane przez nas słodycze mają wysoki indeks glikemiczny, czyli powodują, że szybko rośnie poziom glukozy we krwi po czym szybko spada. Skok glukozy wywołuje wyrzut insuliny, która powoduje, że cukier spada poniżej wartości wyjściowej, czego objawem będzie głód i najczęściej sięgnięcie po kolejną porcję słodkości i tak koło nam się zamyka. Takie małe perpetuum mobile. Insulina aktywuje też procesy odpowiedzialne za tworzenie tłuszczy, głównie z węglowodanów.

Co zrobić kiedy już nie potrafimy żyć bez tych naszych ulubionych potraw? Kiedy stało się to nałogiem. Kiedy nie potrafimy odmówić sobie kolejnego kawałka ciastka. Sposobów jest kilka, a nie pomylę się pewnie jak powiem, że kilkadziesiąt. Oto kilka wybranych przeze mnie:
  • Zamieńmy słodycze na coś innego np.; na owoce typu jabłka, mandarynki lub warzywa np. marchewkę pokrojoną w talarki i zamiast cukierka jedzmy kawałek marchewki, na ogórki, pomidory, ewentualnie na suszone owoce (tylko że ich kaloryczność jest większa niż owoców świeżych – ale zawsze to zdrowiej) 
  • Jemy z nudów, nieświadomie, przed TV – znajdźmy sobie zajęcie, żeby nie myśleć o słodkościach np. wyjdźmy do ogrodu, na spacer, zacznijmy rozwiązywać krzyżówkę czy idźmy przed komputer poczytać artykuł o zgubnych skutkach jedzenia słodyczy.
 
  • Wprowadźmy do naszej diety więcej błonnika, który zmniejsza uczucie łaknienia i utrzymuje odpowiedni poziom glukozy.

  • Jedzmy 5, nawet 6 czy 7 posiłków dziennie, to pozwoli nam nie odczuwać głodu, a tym samym nie sięgać po słodkie przekąski. Jedzmy regularnie i starannie planujmy posiłki – żeby nie było tak że na szybko wciągamy drożdżówkę, lepiej przygotować sobie do pracy kanapkę.

  • Zastosuj chrom (do kupienia w aptekach). Wyrównuje poziom glukozy we krwi, zmniejsza zapotrzebowanie na insulinę.

  • Spędzaj czas aktywnie. Dowiedziono, że podczas aktywności fizycznej wydzielają się te same hormony szczęścia co podczas jedzenie słodyczy. Nie dość, że spalisz nadmiar kalorii, to jeszcze minie ochota na ciacho.

  • Nie żałuj przypraw. Papryka, chili, imbir, cynamon, kardamon, goździki – jedne nadają słodki posmak, inne podrażniają nieco kubki smakowe sprawiając, że mija ochota na słodycze.

  • Rozpocznij tę nierówną walkę ze słodyczami wspólnie z przyjacielem, dzieckiem, mężem, żoną. Człowiek lubi rywalizację, a to dobra okazja, żeby się sprawdzić w życiu.

  • Pozbądź się słodkości z domu – albo rozdaj albo zjedz, ale to będzie Twoje ostatnie słodkie. Jeśli nie mamy pod ręką czegoś słodkiego, to tego nie zjemy i będzie nam łatwiej wytrzymać w nowym postanowieniu. Umówmy się też, żeby nikt z rodziny nie kupował, a jeśli już chcą, to niech się z tym chowają.
  • Na zakupy zrób listę wtedy też nie włożysz do koszyka dodatkowego batonika.

  • Dosyć drastyczny sposób, ale bardzo skuteczny. Zapisuj przez tydzień wszystko co jesz. Dosłownie WSZYSTKO! Nie oszukując, bo tylko siebie oszukujesz i przegrywasz z samym sobą. Umów się z kimś, że po tym czasie przedstawisz ten jadłospis. Zanim coś zjesz, zastanowisz się kilka razy, czy nie będzie głupio jak wpiszesz, że zjadłeś 5 ciastek, kawałek ciasta i żelki.

  • Możecie również wykorzystać zdjęcia. Swoje lub swojego ideału. Swoje takie z najgorszego okresu, kiedy wyglądacie tak, że nie chcecie patrzeć w lustro i wtedy zanim sięgniecie po kolejną porcję ciasta zapali Wam się czerwona lampka. Przyklejcie te zdjęcie w widoczne miejsce. Wykorzystajcie zdjęcie ideału sylwetkowego np. na pulpicie ekranu. Za każdym razem jak spojrzycie na to zdjęcie może choć przez chwilę odechce Wam się słodkości, by tylko osiągnąć upragniony cel.


Wszelkie te sposoby można wprowadzać po kolei, wszystkie razem lub tak jak Wam wygodniej. Jest jeszcze jeden bardzo skuteczny sposób, ale jeden z najtrudniejszych do wykonania co potwierdzi prawie każdy. Prawie każdy, bo większość z nas ma jakieś uzależnienia i wie jak trudno się ich pozbyć. Mianowicie jest to zerwanie z nałogiem z dnia na dzień. Wymaga to od nas silnej woli, odpowiedniej motywacji i chęci do zmiany. Często wpadamy w wir „ostatni raz”. I przesuwamy sobie termin albo to tylko jeden cukierek. Niestety ten jeden cukierek zadziała jak jeden papieros czy jedno piwo. Poczujemy ten smak, ten zapach i większość z nas nie popuści i pójdzie po drugiego. Odzwyczajenie od smaku słodkiego zajmuje nam 3 dni. To są krytyczne 3 dni, ale jak je przetrzymamy bez słodkiego smaku nie będzie nas już ciągnęło. Natomiast odzwyczajenie się od cukru zajmuje nam aż 3 miesiące.

Uważajmy na wszelkiego rodzaju pułapki stosowane przez producentów. Przede wszystkim na nazwę. Zauważyliście na pewno, że na opakowaniu rzadko jest napisane – produkt zawiera 20 g cukru. Jest informacja, że zawiera 20 g węglowodanów i takim sposobem udaje im się oszukać niejedną osobę. Kryją cukier pod różnymi postaciami np. syrop glukozowo-fruktozowy, syrop buraczany, węglowodany czy po prostu nazywając cukier – glukoza, dekstroza itp. Wszystko po to bo wiedzą, że konsumenci, czyli my coraz częściej czytamy etykiety i mamy coraz większą świadomość, a słowo „CUKIER” działa na nas jak odstraszacz.


Czy wiesz, że?
- czekoladowy wafel zawiera 9 kostek cukru
- batonik musli – 5 kostek
- tabliczka ciemnej czekolady – 7 kostek
- baton z orzechami – 10 kostek
- rogalik – 11 kostek
- 6 sucharów – 23 kostki cukru
- puszka coli – 10 kostek.
- zupka ekspresowa chińska z makaronem – 7 kostek


Są to wartości uśrednione, tylko po to by przybliżyć skalę dodawania cukru do poszczególnych produktów.

Kilka informacji o cukrze i zamiennikach znajdziecie w poście "Jak nie biały cukier to co?".

Aforyzm na kolejny tydzień:

„Wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka”
Paracelsus


51 komentarzy:

  1. "...idźmy przed komputer poczytać artykuł o zgubnych skutkach jedzenia słodyczy."
    No to jest główny powód, dlaczego ja tyle przesiaduję na blogu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to jeszcze Cię czymś postraszymy, to się tu tak zadomowisz, że mi bloga przypilnujesz podczas urlopu :)

      Usuń
    2. Urlop...też bym chciała :( gdzie się wybieracie? :)

      Usuń
    3. W tym roku w planie są Włochy, ale dopiero we wrześniu, żeby nie było już tak gorąco. Bo mamy auto bez klimy - tacy z nas kamikadze :D

      Usuń
  2. WOW, te batoniki MUSLI niby takie fit, a tu proszę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach podpisuję się pod powyższym artykułem dwoma rękami! :-)
    I choć jestem szczupła to i tak za dużo tego CUKRU wokoło.
    Przy okazji: polecam ze zdrowszych słodkości suszone daktyle.
    Smakują jak krówki !
    Oczywiscie, że ZA DUŻO, też nie zdrowo, dlatego cytat z Twojego artykułu :
    „Wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka” ma ogromne znaczenie!
    Pozdrawiam. Lafemka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodycze bywają zgubne to fakt. Sama wielokrotnie przerabiałam sytuacje, w których po zjedzeniu jednego kawałka ciasta, organizm domagał się więcej i więcej. Oczy chciały wypaść z oczodołów, ślinianki pracowały ze zdwojoną siłą i tylko mózg do mnie szeptał nie daj się, nie daj się. Cóż z tego, że szeptał, jak i tak przegrywałam wojnę ;) Tak być potrafiło przez dobrych parę dni. A to wszystko przez rodzinę, która bez słodyczy nie wyobraża sobie życia. Bo jak to może nie być ciasta, ciastek, chipsów... Po tacie widać, że lubi, po mamie nie i to właśnie ona jest punktem zapalnym, przy którym ja czasami polegałam. Czy mogłabym żyć bez słodyczy? Hm, bywają lepsze i gorsze dni. Przez dobry rok nie jadłam nic słodkiego (batony, ciasta, ciastka), po tym czasie się złamałam, bo nie potrafiłam funkcjonować, tęsknota i poczucie niesprawiedliwości, że inni mogą mnie dobijały. Postawiłam na gorzką czekoladę, taką 90%. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, długo nie trzeba było czekać, nawet nie wiem kiedy zjadłam kawałek ciasta, drożdżówki, batona... Na dzień dzisiejszy mogę śmiało napisać, że uwielbiam słodycze, ale mogę bez nich żyć. i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Wcześniej wyłączała mi się przytomność umysłu i nie działało na mnie, ile co kostek cukru zawiera. O takich rzeczach się nie myślało, po prostu się jadło. Wyrzuty sumienia pojawiały się później. Próbowałam wielu sposobów (włącznie z zapisywaniem, ale nic to nie dało. Siedzenie przy komputerze wzmagało ochotę na wzięcie czegoś słodkiego, więc też wtopa. Bycie niewolnikiem słodyczy strasznie mi ciążyło i w końcu postanowiłam z tym skończyć. Zaczęłam kalkulować, czy aby za dnia nie jem czegoś za mało, czy aby moje odżywianie nie jest niewłaściwe. Poszukałam też naturalnych składników, w których występuje chrom, bo nie lubię tabletek i powiedziałam sobie w końcu dość, dziewczyno co ty robisz. Rzuciłaś palenie, chociaż lubiłaś palić, to nie będziesz potrafiła obejść się bez kawałka upieczonego placka tudzież innych dobroci znajdujących się na stole? Ty? Taka twarda dziewczyna?(no muszę sobie czasami posłodzić;)) I sama nie wiem, jak to się stało, ale pomogło. To nie jest tak, że przestałam słodkie jeść. Jeżeli sięgam po dobroć, to zazwyczaj są to dwie kostki gorzkiej czekolady, które np. wrzucam sobie do owsianki lub zjadam do kawy. Potrafię teraz zjeść porcję ciasta i nie sięgać po więcej, bo zwyczajnie mi to wystarcza, a gdy nie mam co ze sobą zrobić i zwyczajnie mi się nudzi w domu, to szukam sobie zajęć - wychodzę na rower, spacer byle dalej od czterech ścian, byle dalej od pokus. Po sobie wiem, że zamienniki słodkiego nie zadziałają (pomidory, marchewki), to nie zaspokoi ochoty na te niedobre cukry, to nie przypomni smaku czekolady... Dlatego zanim zaczniemy walczyć z jedzeniem słodkiego zastanówmy się, czy nasza dieta nie jest zbyt skromna, czy nie jemy za mało i przez to organizm domaga się czegoś, co w szybki sposób podwyższy cukier, a wiadomo czekolada, batony, ciastka to najlepsze i najszybciej uszczęśliwiające nas produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się rozumiemy, ta niesprawiedliwość... choć z drugiej strony porównując się z innymi, tymi co jedzą, a nie powinni czuję sprawiedliwość, że owszem, ja sobie odmawiać muszę, ale przynajmniej wyglądam, a Ty powinnaś sobie odmówić, a nie potrafisz. Ale chyba największą niesprawiedliwość przeżyłam około rok temu, kiedy to nie ruszając słodyczy, chrupków, chipsów, jedząc same zdrowe rzeczy przybrałam 2kg nie wiem skąd i nie wiem kiedy. I wtedy sobie pomyślałam, kurde, żebym chociaż wpierniczała te czekoladki i miała trochę przyjemności...

      Usuń
    2. Palenie rzuciłam bez problemu, picie alkoholu też. Ale cukru - nie. Chyba wszyscy jesteśmy ćpunami cukrowymi :>

      Rodzina - moja zmora. Mama ostatnio na okrągło piecze albo robi serniki. Ok, zjem kawałek, nie wezmę dokładki, spoko. Ale jednak tak jakoś wychodzi, że codziennie jem coś słodkiego i źle się z tym czuję. Facet je słodycze, bo za chudy. Na szczęście moje dziecko jest mądrzejsze od wszystkich, i uwielbia gorzką czekoladę, ale ciast i tortów nie tknie (ostatnio nawet wypluł na ziemię "marsa") . Ale za to chrupki kukurydziane i lizaki to uwielbia, co moja rodzina wykorzystuje. Boją się, że jest za chudy i ładują w niego słodycze. Do tego "serki", zamiast normalnego jogurtu z owocami. Absurd, i ja sobie oczywiście mogę gadać, że mają tego nie robić, ale po kryjomu i tak mu dadzą. A potem nie zje obiadu.
      Myślę, że ważne jest nie przyzwyczajać dziecka od małego do śmieciowych słodyczy, już lepiej samemu coś zrobić, wiemy co jemy przynajmniej.

      Usuń
    3. Słodycze, alkohol i inne używki wszystko dla ludzi i wszystko z głową. Ostatnie zalecenia części dietetyków mówią o tym żeby raz w tygodniu robić sobie dzień nagrody. Zjeść to na co ma się ochotę (oczywiście nie chodzi o to żeby zjeść 2 kg frytek), ale np w niedzielę nie trzymać restrykcyjnie diety, tylko zjeść kawałek pizzy, na deser ciasto nawet 2 kawałki. Podoba mi się to, sam to wdrożyłem. Nawet w święta pozwalałem sobie na wszystko przez 3 dni z rzędu. I jeśli potem przez 6 dni trzymamy swoją dietę to nic złego się nie stanie. Można to porównać np; do opalania, jeśłi raz w tygodniu wyskoczysz na 20 minut na słońce a przez resztę tygodnia będziesz unikała słoneczka to nie będziesz brązowa i opalona. Mariusz Bartkowski

      Usuń
    4. Mam podobnie do ciebie. Dla mnie niedziela jest takim dniem luźnym,w którym nie ćwiczę i jem to, na co mam akurat ochotę (pomijając parę produktów, na które mam ochotę, ale w życiu ich nie zjem, bo załamuje mnie skład) Mariusz, jak przez święta pozwalałam sobie na wszystko, to później 3 miechy walczyłam o powrót do swojej wagi :D Jeden dzień to ok, ale w moim przypadku każdy dodatkowy to gwóźdź do trumny.

      Usuń
    5. Coś w tym jest, ja w Wielkanoc jadłam wszystko, potem weszłam na wagę a tam 3 kilo mniej :D

      Usuń
    6. to cos o mnie tez musze tak zrobic

      Usuń
    7. Wielkie dzięki za ten postTrze;) Jest bardzo mobilizujący i będe bardzo często do niego wracać (teraz chyba codziennie;P) muszę skończyć z tym pseudo-przyjacielem, jakim są słodycze;/.. dzięki za rady;) i życzę powodzenia wszystkim uzależnionym od słodkiego;)

      Usuń
    8. powodzenia w walce;)

      Usuń
  5. osobiście uważam, że jeżeli prowadzimy aktywny tryb życia, na codzień odżywamy się zdrowo, to raz na jakiś czas można 'zgrzeszyć" ze słodyczami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis, bardzo dużo mi uświadomił. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym chciała się zapytać o jedną rzecz. Mianowicie zauważyłam, że Pan wspomniał tutaj żeby jeść 5, 6 lub 7 posiłków dziennie. Jestem przykładem osoby dla której odstęp 3h między posiłkami sprawia ogromną trudność. W moim żywieniu liczba posiłków: 5 jest podstawą - Śniadanie, II śniadanie (zazwyczaj zrobiony przeze mnie jogurt z owocem), obiad, podwieczorek (owoc) oraz kolacja. Nigdy nie udaje mi się wytrzymać pełnych 3h przerwy, zazwyczaj już po 2 - 2,5h robię się głodna. Jest to na tyle problematyczne, że czuję ssanie w żołądku i słychać nieprzyjemne burczenie brzucha, co sprawia, że osoby, które znajdują się obok dziwnie na mnie spoglądają. Powiem więcej, to skłania mnie czasem do niezbyt zdrowego podjadania... Nie najadam się za dużo, moje porcje nie są duże, ponieważ przyzwyczajona jestem do małych i częstego jedzenia. Zastanawiam się tylko jak rozłożyć porcje i kaloryczność posiłków przy 6 lub 7 dziennie, zachowując ujemny bilans kaloryczny. Na pewno ważny jest fakt, że zaczynam dzień rano przed 6, a kończę około 22-23. Pilnuję, żeby kolację zjeść najpóźniej 3h przed jedzeniem. Nie siedzę też biernie w domu, chętnie biegam, spaceruję lub chodzę na inną formę ćwiczeń. Gdybym mogła prosić o jakiekolwiek wskazówki byłabym bardzo wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj cierpliwie, będzie jadłospis na 6 posiłków, pracuję nad tym dniami i nocami, ale będzie!

      Usuń
    2. W takim razie czekam. Zastanawiam się czy dietę 1200 kcal można tak rozpracować. Może sama się tym pobawię w trakcie wakacji :)

      Usuń
    3. Można. Nasza Kochana Madzia już zapewne sprawi Nam niedługo taki prezent. Ja też raczej jem częściej niż co 3 godziny. W zasadzie jak mam dzień wolny i jestem w domu to nie mam godziny wolnej żebym nie zjadł :P Kiedyś podjadałem cukierkami, teraz marchewką, ogórkami, papryką, jabłkami - czyli jem duuużo więcej ale mniej kalorycznie, schudłem w sumie 25 kg, moja masa teraz utrzymuje się na stałym poziomie, ale niedługo biorę się za budowanie masy bo spadło mi za dużo, postaram się to dokumentować jak tylko będę potrafił i teżsię tym podzielę. Mariusz

      Usuń
  8. Ja np. Rano o 6:30 herbatka(mojej robity gituje seler naciowy i dodaje troszke soku z cytryny) i jogurcik naturalny a czasem bez kogurtu i 30m biegania potem ok.7:30-8 sok pomaranczowy i platki na mleku lub szejk owocowy ok.10 kanapeczki z serkiem i szynka ok.12 owoc ok.14zupa wodzianka ok.16.jakis deser typu jogurt czy serek z dodatkiem aromatu lub jakas zdrowa przegryska typu marchew ok.18 obiad typu surowka filet z kurczaka-rybka plus np.ryz potem 2h silki i w zaleznpsci od organizmu tylko jakis szejk lub herbatka i lulu moze cos ci to pomoze ppzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Maruszu ciekawy artykul. I bardzo dosadny ale co zrobic jesli nalogiem sa fast foody typu pizza kebab frytki oraz mieso kabanosy,salami,baleronki etc.... Noge przezyc dzien bez slodkiego ale bez chapniecia jakiejs szyneczki czy kielbaski nie wytrzymam czesto wlasnie te rzeczy sa moim przegryzkani miedzy posilkami... Pomocy! Ehhh moja silna wola zerowa i ciezka do zmiany bo mnie nikt nie nauczyl zdrowo jesc a na stare lata samemu ciezko sie nauczyc. Salaty i sorowki omijam szerokim lukiem ryb to sam zapach mnie odstasza jedyne co ujdzie to nabialy mleko serki co sama sie nauczylam jesc a co do wazyw to w postaci kremow lub zmiksowanych wodzianek inaczej nie przejdzie ehhh ale jestem zalosna pomyslicie ale coz taka jestem probuje to zmienic ale wiele to kosztuje... Jakies rady,komentarze,propozycje,krytyki? Mile widziane. Pozdrawiam serdecwne!.

    Ps.sa tez plusy nie jadkowania nie lubie zadnych sosow typu ketchup,majonez, musztarda hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób zupy kremy z warzyw. :) Wędlinę zamień na drobiową, kebaba rób sama w domu z dietetycznej tortilli (przepis może być nawet na naleśniki z bloga P. Magdy) z mięsem smażonym bez oleju lub pieczonym z sosikiem light, inne fast foody też mają dietetyczne zamienniki, poczytaj na necie.;)

      Usuń
    2. Kebab u mnie to z reguly mieso z kebaba i ryz lub frytki sero warzyw w srodku i zer sosow ehhh porazka... co myslicie o zmuszaniu dzieci do jedzenia? Ja za malego nie bylam z muszana i jako najmlodsza mialam wszystko co chcialam jedyniena wakacjach wuj probowal mnie zmuszac i nic stego heh chciala bym moje dziecko nauczyc dobrze i zdrowo jest ale tez nie zmuszac... mamuski jakaies propozycje?

      Usuń
    3. Anonimowa mamuśko, moja rada - nie przekarmiać. U mnie jest tak: mały (2 lata) je kaszkę na śniadanie, potem na dworze zje banana, ew kanapkę, drzemka. I po spaniu ma apetyt na jedzenie, je porządny posiłek, mięso, warzywa...Próbowałam różnych kombinacji, i wiem że jeżeli nie zje przed spaniem słodyczy ani nic takiego, to zje obiad. A jak mu dam obiad przed drzemką, to nic nie zje. Dzieci są różne, jak my wszyscy każde lubi co innego. Trzeba próbować, co dziecku smakuje a co nie. Metodą prób i błędów przez całe macierzyństwo :) Nie przekarmiać, nie zmuszać, bo się prędzej zrazi do jedzenia niż przytyje ten jeden kilogram który mu tam brakuje do normy. Nie dawać kalafiora, jeżeli dziecko nie lubi, próbować co innego - moje dziecko ostatnio zjadło całą miskę na zupę surówki z marchewki i kalarepki, którą Magda wrzuciła na bloga (swoją drogą - pyszna). Byłam w szoku, że tyle zjadł i jeszcze pokazywał paluszkiem że "tooo" mam mu dawać :)ale następnego dnia miał ochotę tylko na mięso. I tak to już jest.

      A co do przekąsek, to mój mały ma talerzyk, który dostaje po śniadaniu i obiedzie, a na nim ma w zależności na co ma ochotę: orzeszki, płatki kukurydziane bez cukru, owoce.

      Nie zmuszać - proponować. I nie zapominać, że dziecko uczy się przez naśladownictwo - jeżeli rodzic udaje przed rodziną, że się zdrowo odżywia, a potem leci po cichu i zjada całą tabliczkę czekolady, idzie na fast fooda i popija to colą, to nic z tej nauki zdrowego odżywiania dla naszych dzieci nie będzie nie będzie.

      Mam nadzieję, że pomogłam :>

      Usuń
    4. To po prostu przyzwyczajeni...mój znajomy nie wyobraża sobie obiadu bez ziemniaków i zaazwyczaaj mięsa (czasami ryba lub jajko) oraz kolacji i śniadania bez białego chleba...czasami zje coś innego, ale to jest dosłownie raz w tygodniu, inaczej czuje się głodny.

      Usuń
  10. Ja zauważyłam, że da się żyć bez cukru już dawno temu :) i nadal to podtrzymuję. Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  11. Cukier niestety uzależnia :/ Bardzo fajny post :)

    Organizuje akcje "Tydzień obserwacji". Może chcesz się dołączyć ? :)
    http://zdrowiezwyboru.blogspot.com/2013/06/tydzien-obserwacji-akcja.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Chrom jest silnie rakotwórczy, jako student medycyny - odradzam. A uzależnienie od słodyczy może mieć również inne tło - "zagrzybiony" organizm może domagać się pożywki dla swojego "lokatora". Grzyby działają na nasz układ nerwowy przez co frustracja przy nie otrzymaniu dawki słodkości. To wiedza na poziomie liceum jeszcze. Nie wiem czemu wmawiacie ludziom, że mają słabą wolę zamiast wytłumaczyć im na czym polega problem, by wiedzieli jak z tym walczyć i z czym mają do czynienia ? Nie każdy jest wykształcony w tej dziecinie, Panie Mariuszu. Artykuł jest dobrze napisany, jasnym, klarownym językiem, jednak nie mogłam moich ww. spostrzeżeń nie napisać.
    To miło, że dzieli się Pan swoją wiedzą ! :) Gratuluję tego i wcześniejszych artykułów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, możesz napisać więcej o tym chromie? Nigdy nie słyszałam, żeby chrom był rakotwórczy. A to moja kolejna życiowa obsesja - starać się ile się da, żeby się od tego paskudztwa (raka) ustrzec.

      Usuń
    2. O chromie rakotwórczym słyszę pierwszy raz. Dokształcę się w tym kierunku :) Grzyby to może być jedna z przyczyn, ale nie należy od razu wmawiać, że skoro powiedzmy 60% społeczeństwa uwielbia słodycze tzn że mają grzyba. Chętnie jednak dowiem się więcej na ten temat. Jestem otwarty na nową wiedzę :)

      Usuń
    3. Rozumiem, jednak uważam, że warto w artykule o tym wspomnieć.
      A co do chromu, uważa się, że chrom organiczny nie jest szkodliwy, jednak zauważa się wzrost liczby zachorowań na nowotwory u osób stosujące dietę bogatą w chrom, najczęściej odchudzającą. Możliwości jest wiele. Może w naszym organizmie zachodzi tyle reakcji chemicznych, by w którejś chrom zmienił swój stopień utlenienia i stał się tym szkodliwym. Jak wszystko w nadmiarze - chrom szkodzi. A nasz organizm naturalnie dużo go nie potrzebuje, faszerując się chromem robimy sobie bardzo duży nadmiar.

      Usuń
    4. Nasze wiedza się zmienia. Odkrycia naukowców załamują niektóre schematy, ale ciągle uważam, że wszystko dla ludzi. Podobno łącząc pomidora z ogórkiem robimy źle. Nasi przodkowie dosyć często jedli w takim połączeniu i co? Nie chorowali i żyli dużo dłużej od nas.Staram się czerpać z kilku źródeł, żeby potwierdzić to co już wiem, ale zawsze miło jest przeczytać od osób wykształconych dodatkowo jeszcze coś mądrego :)

      Usuń
    5. Mi również bardzo miło czytać Pana artykuły, widać, że są pisane na podstawie wiedzy i doświadczenia.
      A pominąwszy moje jeszcze niepełne wyższe wykształcenie - z doświadczenia wiem, że życie łasucha słodyczy przynosi dużo kilogramów nadmiaru na brzuszku. Jednak Po zrzuceniu 10 kg wróciłam do słodyczy, lecz pozwalam sobie na kostkę czekolady dziennie, ewentualnie jakieś ciasteczko. Z autopsji wiem, że słodycze to nasz mały "zwężacz ubrań" :P Oby wszystkim nam udało się pokonać ten nałóg ! :)
      Czekam na kolejne Pana artykuły. :)
      Justyna.

      Usuń
  13. Niesamowite... oczy wychodziły mi na wierzch, gdy czytałam ten post. Uświadomiłam sobie, co właściwie robię pozwalając sobie na odstępstwa "przecież tyle schudłam, jedna kosteczka nie zaszkodzi". A dziwiłam się, dlaczego ostatnio trochę więcej słodkiego wcinam....

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na co dzień staram się unikać jakichkolwiek słodyczy, każdy posiłek jest zaplanowany, jem tylko razowe pieczywo, owsianki, warzywa itp.
    Jednak nie potrafię całkowicie wyrzec się słodyczy. Raz w tygodniu pozwalam sobie na słodkości, a to dlatego, że moją pasją jest kuchnia, a w szczególności pieczenie. Uwielbiam mieszać, zagniatać ciasto, dekorować itp. Raz w tygodniu to chyba nie taki wielki grzech. Ciężko byłoby zrezygnować z hobby, które daje tyle radości i satysfakcji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że można by raz na jakiś czas zamiast słodyczy zjeść owocową galaretkę. Słodkie jest, a i żelatyna na stawy przyda się.

    OdpowiedzUsuń
  16. ok.wiem ze slodycze sa okropne ale jak mam nadwage i niski poziom cukru we krwi.szczegolnie po poludniu.jak nie wypije kawy i nie zjem slodycze to zasypiam na stojaco a moje dzieci demoluja dom.a moze po prostu jestem przemeczona.ale za tydzien na urlop.jak mi sie nie ureguluje ten cukier to pewnie do lekarza trzeba bedzie

    OdpowiedzUsuń
  17. Przede wszystkim gratuluję bloga! Dzisiaj go odkryłam i z pewnością nie raz jeszcze tu zajrzę. Już jest w zakładkach. Co więcej, przyciąga tu ludzi na poziomie i bardzo przyjemnie się go czyta!
    Mam jedno pytanko o pewien szczegół. Piszesz, że: "Najbardziej znane cukry proste to glukoza i fruktoza (występuje w owocach, miodzie i sokach owocowych), zaś złożone to sacharoza (glukoza + fruktoza) i maltoza (glukoza + glukoza) oraz skrobia." Zawsze myślałam, że sacharoza (np biały cukier) jest cukrem prostym, a jak wiadomo, to właśnie ich należy unikać. Muszę się dokształcić z biologii, bo się zgubiłam jak to w końcu jest...

    Driada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo ja się muszę dokształcić :) Nie upieram się, że tak jest. Teraz szukałam informacji i szczerze, jak wpiszę frazę sacharoza cukier prosty, to mam szereg artykułów, że jest prostym. Jak wpiszę sacharoza cukier złożony, to artykuły, że złożony :) To poczekajmy, aż wypowie się ktoś doskonale zorientowany w biologii i zmienimy artykuł, żeby nie było błędu. Bo ja tez już się zgubiłam :)

      Usuń
    2. Z ciekawości też poczytałem. Jak już będę miał dostęp do periodyków to Wam odpowiem. Logicznie rzecz biorąc jest dwucukrem czyli złożony:P

      Usuń
  18. Bardzo fajny artykuł. Zastosowałam się już do rady żeby zjeść wszystko słodkie, co pod ręką :-) Muszę przyznać, że ta część programu zrywania z nałogiem poszła mi znakomicie :-D Mam nadzieję, że równie skutecznie będę wdrażać pozostałe punkty... Pochłaniam niesamowite ilości słodyczy. Nie zależy mi na wadze ponieważ jestem szczupłą osobą, ale widzę, że cukier sieje niesamowite spustoszenie w moim organizmie (jest pożywką dla drożdżaków przez co łapię ciągłe infekcje). Nie jestem w stanie wytrzymać jednego dnia bez tzw. słodyczki! A żeby nabyć łakotkę potrafię w deszczu, mrozie, upale, huraganie pędzić do sklepu po coś słodkiego. To jest MASAKRA!

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam,
    Muszę się pochwalić sukcesem, bo od ponad miesiąca nie jem cukru (słodyczy, ciast, czekolady itp) bo nie potrzebuję. Choć przygotowywanie się do tej decyzji trwało rok. Obserwowałam swój organizm "z cukrem" i bez i stwierdziłam że nie warto się tak truć. Pokochałam siebie i zaakceptowałam a wtedy odeszła ochota na cięzkie, tłuste i słodkie rzeczy bo nie zajadam już emocji. Całe życie byłam uzależniona od cukru co wiązało się z moim wyglądem i samopoczuciem.
    Zwlaczyłam grzyba candida który zywi się cukrem dlatego też nie mam ochoty na słodkie! Grzyb candida w jelitach (i nie tylko) sieje spustoszenie i może nam poważnie zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to grzyb był powodem uwielbienia słodyczy? Jak poznałaś i jak pozbyłaś sie tego grzyba? Mój mąż to ogromny słodyczowy zjadacz, a ja niestety zostaję pochłaniana przez słodycze tak samo jak on pochłania je.. Nie ma problemu z tuszą. Wyjada wszystkie słodycze z domu. Buszuje po szafkach, a jak nic nie znajduje to sie bardzo złości..

      Juz jakiś czas szukam informacji jak mu pomóc.. Pomożesz?
      Ola

      Usuń
  20. Aż mi łzy napływają do oczu gdy myślę o tym że muszę zerwać z tym wszystkim co do tej pory kocham i pewnie dalej będę kochała ;( Ale cóż dziś tłusty czwartek zacznę od jutra :D

    OdpowiedzUsuń
  21. PAMIĘTAJMY, ŻE POZIOM CUKRU WE KRWI NIE PODNOSI ANI POWIETRZE, ANI WODA MINERALNA, LECZ ZJADANE WĘGLOWODANY:
    Taki sposób odżywiania jest skuteczny i warto go zastosować od zaraz. Ostatnie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego.

    WAŻNE.
    GLUKOZA NATURALNA; TO RYŻ, WSZYSTKIE KASZE, OWOCE, WARZYWA:
    Logika myślenia, postęp i spokój. Także wypowiadanie słów, które mają merytoryczną wartość. Wskazane są produkty zalecane i dozwolone wg tzw. INDEKSU ŻYWIENIOWEGO TJ. IŻ PRODUKTU. *****

    GLUKOZA NIENATURALNA; TO MĄKA I CUKIER:
    Irracjonalne zachowania, częsta zmiana nastroju, nerwowość. Również wypowiadanie słów, które nic nie znaczą. Jako tzw. WYSOKIE WĘGLOWODANY TJ. OD 26.01% WZROSTU, wykluczamy ponieważ od zawsze były niezdrowe dla człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałabym wspólnie z kimś przestać jeść słodycze. Jeśli ktoś byłby zainteresowany prosiłabym o kontakt:
    e-mail: kati1992.1992@o2.pl
    Katrin

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzieki za ten artykuł, naprawde motywujący!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. zszokowały mnie sucharki.... dziękuję za artykuł...dziś 2dzien bez oszukania :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Sacharoza to dwucukier (disacharyd) czyli cukier złożony.

    OdpowiedzUsuń