logo

logo

czwartek, 28 listopada 2013

Zmiany


Powoli zaczynam wychodzić na prostą w życiowych problemach, których ostatnio trochę się nagromadziło. Największy z nich pokonałam dzisiaj! W związku z tym, żeby było bardziej optymistycznie i coś się działo – zmiany! Nowe przepisy w przyszłym tygodniu, choć nie w takim natężeniu jak wcześniej, bo na to jeszcze nie mam czasu, ale zawsze coś dla tych, którzy nie mogą się doczekać nowości. 

 

22 komentarze:

  1. Nowa szata graficzna-śliczna.Pewnie wrócisz też z pompą:))))Madziu ja mimo,że nie udzielam się nadal zaglądam i próbuję przepisów.Moja waga lekko wzrosła od lata ok.1,5kg ale już leci w dół....Pozdrawiam Jola S. z facebooka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, nie przejmuj się swoją masą ciała. Na zimę człowiek zazwyczaj troszkę tyje co wynika z tego, że broni się przed zimnem, a warstwa ochronna musi być :)

      Usuń
  2. zielony to kolor nadziei. Lubię to :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!! Cieszę się, że wszystko wraca do normy. Pozdrawiam goraco.Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że zaczyna Ci się układać ! Trzymam kciuki :) Zapraszam na bloga koleżanki, chyba chodzi Wam o to samo http://lifecanbemarvellous.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się ucieszyłam, że się odezwałaś. Cieszę się, że wszystko się układa pomyślnie. Kolorystyka bloga super. Pozdrawiam Danuta

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro wracasz, to chyba znaczy, że wszystko zmierza w dobrym kierunku? Bardzo się cieszę i trzymam kciuki za pomyślny finał.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetnie, że sprawy ida w dobrym kierunku i że znów będziesz z nami.. Czekam na nowe przepisy - zwłaszcza świąteczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. jak najmniej problemów życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę to napisać. Trafiłam tu przypadkiem, kiedy akurat przerwę sobie pani zrobiła... Miałam czas i okazję wyczytać od A do Z :). I nie jest dobrze!! Teraz cokolwiek chcę ugotować, czy upiec- WRACAM NA PANI BLOGA :):)... Rewelacja! Szacunek wielki za taki ogrom wykonanej pracy. Przepisy czytelne, zdjęcia oczy cieszą, informacje wszelkie bezcenne. Nie szukałam dań dietetycznych, lecz z takich nie skorzystać grzech po prostu! Najlepsze dla mnie, że wszystko smakowite i proste jednocześnie a za kucharzeniem nigdy nie przepadałam;)... Teraz jest tak, że sama łapię się na tym, co by tu dziś wypróbować?:)... Magia :)
    Życzę wszelkiej pomyślności w tym nowym co panią spotkało i zapewniam, że ma pani na stałe już miejsce w moich "ulubionych" :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło że Pani wróciła i wszystko wraca do normy,blog rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! Trzymam nadal kciuki, żeby się wszystko poukładało!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bałam się, że nieprędko wrócisz. Dzięki,że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak długa nieobecność świadczy o jednym ! Po długich poszukiwaniach znalazłaś rozwiązanie na dietetyczna golonkę w piwie !!!. I to będzie pierwszy nowy przepis. To mówiłem ja. Krzyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Krzyś już prawie gotowa :) dopracowuję szczegóły.

      Usuń
  14. Mało tego! To będzie dietetyczna golonka w piwie, popita dietetycznym, zimnym piwem :-) !!! BN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwo i piwo, też dietetyczne by się przydało :) świat by był wtedy idealny. I jeszcze, żeby kaca nie było niezależnie od spożytej ilości.

      Usuń
    2. Wszystko jest mozliwe - wiedziona inspiracja Magdy gotuje teraz beztluzczowe curry dla brzydszej polowy i jest pycha (a do tego jedyne 400 kalorii z ryzem na porcje) - nie widze powodu, zeby golonka nie byla pyszna!!! Curry smakuje jak trzeba - no dobrze, bez tych setek kalorii z masla, wiec pewnie jakas roznica jest, ale nie dla mnie! Tym lepiej, ze 'klasyczne' curry w restauracjach indyjskich ma tyle tluszczu, ze ja po prostu nie moge tego tluszczu strawic. Spiekamy wybrane przyprawy na suchej patelni, wrzucamy w to drobiutko pokrojona cebule i 'smazymy' metoda Magdy, dodajemy przetarte pomidory z puszki, gotujemy na malym ogniu jakies 20 minut, dodajemy dowolne warzywa i mieso (jesli jemy mieso) tofu lub straczkowce (cieciorka lub soczewica w puchy lub wczesniej zagotowane sa szczegolnie wdzieczne w tym polaczeniu), gotujemy na malym ogniu dalsze 20-40 minut, dodajemy jogurt (jesli lubimy 'smietanowe' curry), wcinamy z gotowanym ryzem, posypane swieza kolendra lub pietrucha.
      Swoja droga, taka golonka (po odrzuceniu warstwy 'trzesionki') to milusie, smacze, calkiem nietluste miesiwo - ugotowac w kapuscie kiszonej, bez podatku smalcu, oleju lub masla, i kontrolowac porcje (oj oj...) i zalatwione. No dobrze, nie policzylam kalorii, ale zle nie moze byc. Zwlasza dla 'kalorycznie uswiadomionych' facetow - oni, zdaje sie, lubia bialka zwierzece, taka goloneczka ladnie zaspokoi glod na kilka godzin. Elegancka oszczednosc na podjadaniu. Co kto lubi!
      Sa juz piwa dla odchudzajacych sie - maja 'light' w tytule (budweiser, coors, millers, etc.), ale i tak trzeba uwazac, bo puszka ma 100-150 kcal - moze warto sie nie zameczac, ale podzielic jednym piwem w biesiadnikiem? Wino (zwlaszcza biale) mozemy rozcieczyc woda (gazowana daje mily efekt, warto z lodem dla extra efektu) - mozna przywyknac jesli lubimy urozmaicic posilek a nie zalezy nam na 'szumie'; czerwone jest najmniej kalorycznym alkoholem (moge klamac, opinie wskazane!) i ma samo w sobie wartosi zdrowotne, wiec czasami warto zaszalec (po wliczeniu wartosci kalorycznej w caly posilek, oczywiscie).

      Usuń
  15. Wyszukiwarka nie działa:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To problem techniczny blogspot, czasem tak mają. Nic nie poradzę.

      Usuń
  16. Bardzo ładnie teraz blog wygląda :)

    OdpowiedzUsuń