logo

logo

poniedziałek, 12 marca 2012

Naleśnikowe sushi w trzech kolorach

Taka podróba sushi na całego, ani tu płatów nori, ani ryżu do sushi. Tylko tyle, że jadłam z sosem sojowym! Zatem obrońcy sushi – oszczędźcie mnie za tą nazwę, prawdziwe też kiedyś zrobię z najmniejszymi szczegółami z oryginalnego przepisu. A tymczasem sushi dla oszczędnych.


Składniki na naleśniki:
mleko (250ml)
woda (350ml)
1 jajko (60g)
mąka (150g)
½ łyżeczki soli

Przykładowe składniki na nadzienie (dla 6 naleśników):
1 woreczek ryżu jaśminowego (100g)
4 paluszki surimi (50g)
wędzony łosoś (50g)
4 plasterki wędliny drobiowej
4 ogórki konserwowe (100g)
papryka konserwowa (50g)
4 suszone pomidory


Przygotowanie:

Naleśniki
Wszystkie składniki miksujemy. Jeśli chcecie kolorowe, to ciasto dzielimy na 3 części i dodajemy do każdej dla koloru: zielony – łyżka rozdrobnionego szpinaku, różowy – sok z buraczka, żółty – łyżeczka kurkumy. Patelnię rozgrzewamy i zmniejszamy ogień na mały. Ciasto na patelnię nalewamy powoli i cienką warstwę. Z podanych proporcji wychodzi 12szt cienkich naleśników.

Nadzienie
Ryż jaśminowy gotujemy. Można użyć też białego ryżu lub tego specjalnego do sushi, ważne żeby był kleisty. Pozostałe składniki kroimy w paseczki, oprócz surimi.

Rozkładamy 6 naleśników, po dwa z każdego koloru, na każdy nakładamy 1/6 ryżu, na środku w formie długiego paska. Na ryżu wzdłuż układamy pozostałe dodatki. Naleśniki zawijamy dość ciasno i gotowe odstawiamy na godzinę do lodówki. Następnie ostrym nożem kroimy na kawałki ok. 1,5cm. Z każdego naleśnika wychodzi 10 porcyjek.




Wartość energetyczna całego ciasta naleśnikowego – 800kcal

Wartość energetyczna 1 naleśnika dietetycznego – 65kcal

Wartość 1 naleśnika z nadzieniem – 180kcal

Wartość energetyczna 1 sushi – 18kcal


16 komentarzy:

  1. Pomysł jest interesujący. Lubię takie kombinowanie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. pyszne muszą być :D i nie ważne, że podrabiane

    OdpowiedzUsuń
  3. a masz jakies przepisy na łososia?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajny pomysł! I jakie kolorowe, super!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super sprawa!!! Spróbuję spróbować;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie ma to jak wyobraźnia :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, blog jest naprawdę wspaniały! Jest Pani dla mnie inspiracją, przeczuwam, że Pani sposób na zdrową i rozsądną dietę pomoże mi w ustabilizowaniu zaburzeń odżywiania!
    Mam pytanie - jakie jest Pani zdanie o takiej prażonej cebuli, którą można kupić w pojemnikach? Czy to dobry zamiennik np. skwarek?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi miło, że blog jest inspiracją :) Staram się jak mogę :) Jeśli chodzi o cebulkę, to nie znam jej, nie wiem jak jest robiona, więc nie pomogę, ale zawsze można samemu sobie zrobić smażoną cebulkę i ją zastosować jako "skwarki".

    OdpowiedzUsuń
  9. Sushi naleśnikowe w trzech kolorach to nie jest pani pomysł - warto by było napisać od kogo czerpała pani inspirację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy mam co napisać, no może to, że takie sushi zrobiła na wigilię moja siostra i stąd pomysł. Jeśli faktycznie czerpię inspiracje z jakiś blogów, to zawsze podaję i te osoby myślę, że to wiedzą, bo mam kilka ulubionych miejsc, w które zaglądam. Na takie sushi się nie natknęłam wcześniej, choć teraz widzę, że ktoś miał taki pomysł wcześniej, co mogę nazwać tylko zbiegiem okoliczności. Siostra to mam nadzieję się nie obraziła, że jej tu nie wymieniłam, bo to ona była moją inspiracją :) Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie obraziłam się za niewymienienie, bo to bez sensu robić z igły widły. :)
      Zresztą. Sushi w żółtym naleśniku, które wtedy zrobiłam, to był Twój pomysł, nie wiem, czy pamiętasz. Miałam zrobić tylko w nori, a Ty zaproponowałaś naleśnik z kurkumą, żeby było na stole kolorowo (mówiłaś też o zielonych i różowych, ale nie lubiłam wtedy szpinaku i sok z buraka to była abstrakcja). Wystąpiło zatem zjawisko "co było pierwsze - kura czy jajko?".
      :)

      Usuń
  10. kurde, co za różnica czyj pomysł- fajny przepis, fajny blog, nic, tylko naśladować, zajadać, chudnąć i się cieszyć :)
    Pozdrawiam autorkę pomysłu i wszystkich tych, którzy także czują się autor(k)ami pomysłu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzeba mieć anielską cierpliwość do zrobienia tego "sushi". Ja poniosłam klęskę.

    OdpowiedzUsuń