logo

logo

piątek, 21 września 2012

Dynia makaronowa




Nie wiem, czy można ją kupić, ale skoro na nią trafiłam w tym roku w ogródku teściowej, to napiszę, że to coś rewelacyjnego! Nijak się ma do smaku dyni, kolorem też jej nie przypomina. Dla mnie smak bardziej zbliżony do kabaczka, bardzo delikatny, a te niteczki makaronowe są super.

Znalazłam informacje, że jest wiele odmian tej dyni, ja miałam zieloną. Jeśli ktoś makaronową trafi, to niech kupuje bez zastanowienia. A dla tych co mają ogródki działkowe – polecam na wiosnę zasiać.

 
 





Taką dynię przekrawamy na pół, usuwamy pestki i pieczemy ją w 180st. w piekarniku, około 30 minut. Nie za długo, żeby zupełnie nie rozmiękła. Efektem takiego podpiekania są właśnie te niteczki makaronowe, które można wydrążyć widelcem. Na surowo ich nie widać i w mojej dyni nie dało się takich wyciągnąć, dopiero po upieczeniu. Tak upieczone połówki dyni po prostu można przyprawić i zjeść na ciepło. Nawet bez przypraw jest dobra, lekko słodkawa.





17 komentarzy:

  1. ale cudo :) tylko co ztym robic, jak jesc. na pewno posieje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jeść to ja dopiero badam, na pewno wczoraj upiekłam, wydrążyłam i na ciepło nawet bez przypraw była super. Resztę schowałam do lodówki. Dzisiaj na zimno jest bardziej jakby chrupka, w smaku i konsystencji przypomina makaron sojowy. Dałam ja do serka wiejskiego - smakowało. I zrobiłam sałatkę z pomidorów i tego makaronu dyniowego w zalewie octowej. Dam przepis na blog dla ciekawskich :)

      Usuń
  2. Niesamowita, jeszcze takiej nie widziałam a widziałam już kilka:) Czy nasionka można kupić normalnie w ogrodniczym??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teściowa kupiła w normalnym ogrodniczym. Pewnie na allegro też są, chociaż nie sprawdzałam. Ale tam jest wszystko :D

      Usuń
  3. Ha! Dobrze, że już jesteś, bo znowu nadajemy na podobnych falach - właśnie wczoraj robiłam na obiad te dynię :) Po upieczeniu wydrapałam widelcem "makaron" i wymieszałam z sosem takim, jak do spaghetti. Faktycznie genialna jest i wszystkim polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak dorwę drugą, to będzie makaron na obiad z sosem. A powiedz mi, bo pisałaś, że jeździsz co roku po dynie. Kupujesz je gdzieś w ogólnodostępnym miejscu czy to znajomi/rodzina? Bo koło mnie to nie wiem gdzie się kupuje, a z chęcią bym nowe gatunki popróbowała.

      Usuń
    2. Jesteśmy pięcioosobową rodziną, która zjada ogromne ilości warzyw i jabłek, więc od dwóch lat kupujemy je na giełdzie na Obornickiej we Wrocławiu. Tam przyjeżdżają hurtownicy, a zaopatrują się głównie właściciele warzywniaków z całego województwa. Małych ilości kupić się nie da, ale nam worek marchewki schodzi w miesiąc, cebuli w dwa, a jabłka w ogóle hurtem, więc co jakiś czas tam jesteśmy. Jeszcze pietruszkę, seler, wszelkie natki do zamrożenia tam kupujemy, w sezonie też owoce na skrzynki i bakalie po dwa kilo. Jasne, że wolałabym mieć rodzinę z polami i sadem, ale tak też nie jest źle :) Dynię czasem się udaje kupić na sztuki, makaronową wzięłam tylko jedną niestety, dwie klasyczne Bambino (to taka, jak Ty masz), jedną zieloną, która nie pamiętam, jak się nazywa i cały worek (6szt = 10 kilo) mojej ulubionej hokkaido.

      Usuń
    3. Normalnie my jesteśmy takie same. O tej giełdzie to słyszałam, wiem że mój pan z warzywniaka tam jeździ, chyba się przejdę i powiem co ma mi przywieźć, bo on to już nas zna dobrze :) Jego mama jak prowadziła ten warzywniak to mówiła na nas: ooo, idzie moja kapuściana rodzinka. Bo ja zawsze 2kg kiszonej i jedną białą i tak co tydzień, bo kapusty nigdy za wiele. Marchewkę też workami kupuję jak się uda i sobie robię do zamrażarki różne jej wersje w pojemniczkach, żeby było już gotowe. Jabłka jesienią to też z warzywniaka na skrzynki, bo mi się nie opłaca nosić po 2kg dziennie, więc skrzynka 15kg na 1,5 do 2 tygodni :)

      Czyli czas odwiedzić pana z warzywniaka i zamówić różne dynie :)

      A ta hokkaido... widzę ją teraz w necie na zdjęciach, taka mocno pomarańczowa, czy ona trochę w konsystencji po ugotowaniu nie przypomina ziemniaka? Bardziej ziemniaka batata, jeśli jadłaś? Bo chyba moja teściowa ma takie, takie nie za duże i bardzo mięsiste. Muszę zapytać jak się nazywają.

      P.S. dzisiaj jadę do teściowej, chyba się po ogródku przejdę :) i z pustymi rękami nie wyjdę :D

      Usuń
    4. Tak właśnie czułam pokrewną duszę :)
      Hokkaido ma konsystencję prawie dokładnie jak ziemniak po ugotowaniu i można z niej zrobić puree na obiad spokojnie. Tylko smakuje tak bardziej orzechowo i w ogóle nie jest słodka. Ja ją bardzo lubię, bo po upieczeniu w piekarniku (bez środka, ale ze skórą się jej używa) i zmiksowaniu (ze skórą) powstaje przecier, który można dodawać do ciast, ma genialnie pomarańczowy kolor i jest na tyle gęsty, że nie rozrzedza ciasta. Przepiękne drożdżówki z nim wychodzą. Zobacz - to link do mojego przepisu: http://www.wielkiezarcie.com/recipe90622.html

      Usuń
  4. wow ale fajna! i mniej kalorii, chyba czas zakochać się na jesień, oczywiście w dyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba trzeba, widziałam dzisiaj, że już w marketach się pojawiła. Nie wnikając czy marketowa zdrowa czy mniej zdrowa, to warto kupić. Rok temu nie miałam innego źródła jak market i żyję. A ogólnie to mi babcia mówiła, że dynia ma takie właściwości, że nie przyjmuje ołowiu i jest zdrowa nawet ta, która rośnie w rowie przy drodze. Więc przyjmijmy, że wszystkie są zdrowe i do dzieła :)

      Ja dzisiaj przytargałam do domu 11szt, nie takich wielkich, ale sporo ich tak czy siak, różne rodzaje :)

      Usuń
  5. Moja dynia makaronowa rośnie i dynia olbrzymia ,będzie tego dużo-poszalałam....a teraz szukam przepisów i sposób na przechowanie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie mieszkasz :D Przyjadę pomóc :) Babcia moja dynie przechowuje w piwnicy. Wyczytałam, że skórka musi być idealna, nie pęknięta i nigdzie nawet nie "dziabnięta". Ja dynie kupiłam w październiku, trzymałam jako ozdobę w pokoju, po parapetach, ostatnią makaronową zjedliśmy ze 3 tygodnie temu, nic jej nie było. Inne też trzymały się dobrze, a co miało się zepsuć czy zaczynało się coś z nimi dziać - to wyszło w pierwszych 2-3 tygodniach, reszta dotrwała aż do konsumpcji.

      Usuń
  6. Ja kupiłam dynię makaronową w sklepie ogrodniczym. Mieli spory wybór między innymi hokaido, pożmową i oczywiście makaronową.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj była w Kauflandzie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam:-)Widze ze trafiłam na fanki dyni:-) ja tez mam duza rodzine tyle ze warzywka przywoze od mamy,w tym roku posiałam multum dyni, od hokaido do makaronowej:-) jak zacznie w tym roku padac normalny deszcz tomozecos urosnie,niewiem czy jadłyście dynie mamut de provence,jak la mnie super dynia,duza i taka pożebrowana najlepsza pieczona z masełkiem i solą,testowałam jeszcze do bułeczek dyniowych na s łodko nadziewane dżemem pomarańczowym,pycha:-) Ja tez czasem widze rózne dynie w kauflandzie,ale myśle ze jak ktos ma dobry warzywniak to mozna pogadac ze sprzedawca i zamowic,ja tak w tym roku robilam w zime, i przywozili mi tą dynie mamut.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ktoś zainteresowany posianiem dyni to polecam wpisać na allegro,jest multum nasion i wiele gatunkow,co do tych przyjmowania złych substancji to tez gdzies czytałam ze tak jest. Jak do tej pory jadłam dynie olbrzymią,ma wyczuwalny miązsz dla mnie pycha,hokaido ale dla mnie zbyt mączysta tą bardziej polecam do wypieków,pizmową strasznie twarda znalazłam jąxkiedyś w netto,poręczna bo mała i dużo miąższu,noi najlepsza jak dla mnue mamut,lekko jakby kasztanowy smak i przepyszna.Zobaczymy co urośnie w tym roku bo poszalałam z lekka z sianiem gatunków.Acha niewiem czy ktoś marynuje dynie,ale polecam wypróbować przepis marynawania na słodko i dodatkiem kardamonu w mojej rodzinie prawdziwy hit:-)robie jeszcze i goździkami, imbirem tez pyszne:-)W tym roku zamierzam przetworzyć dynie w dżemiki i marmolady do ciasta,no ale zobaczymy co urośnie:-)

    OdpowiedzUsuń